PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
[Ankieta] Ulubione sceny - Niesamowity dwór

Twoja ulubiona scena z tomu "Niesamowity dwór"
1. Strachy we dworze
2%
 2%  [ 3 ]
2. Tomasz opowiada pannie Wierzchoń jakim był nieukiem
6%
 6%  [ 7 ]
3. Tomasz rysuje na piasku znaki z karki Czerskiego i tłumaczy ich znaczenie
2%
 2%  [ 3 ]
4. Kustosz wpada we własne sidła
5%
 5%  [ 6 ]
5. Romantyczna rozmowa przy świątyni dumania
2%
 2%  [ 3 ]
6. Tomasz i współpracownicy w pośpiechu opuszczają teatr
6%
 6%  [ 7 ]
7. Pościg za Valconem
5%
 5%  [ 6 ]
8. Przygotowania do poszukiwania tajnego przejścia
1%
 1%  [ 2 ]
9. Seans spirytystyczny
7%
 7%  [ 8 ]
10. Tomasza rozmawiam z sierżantem Wąsikiem
4%
 4%  [ 5 ]
11. Bigos wraca z przesłuchania
3%
 3%  [ 4 ]
12. Bigos pędzi do stołówki
1%
 1%  [ 2 ]
13. Tomasz odkrywa tajne przejście
13%
 13%  [ 14 ]
14. Panna Wierzchoń i Bigos uprzejmie dziękują za zaproszenia na Balladynę
0%
 0%  [ 0 ]
15. Ploteczki Marysi z dyrektorem Marczakiem
4%
 4%  [ 5 ]
16. Kustosz czyta w myślach
13%
 13%  [ 14 ]
17. Wielbiciel szkolnych teatrzyków
0%
 0%  [ 1 ]
18. Wielki finał - rozwiązanie zagadki niesamowitego dworu
10%
 10%  [ 11 ]
Głosowań: 29
Wszystkich Głosów: 101

Autor Wiadomość
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-13, 19:43:16   [Ankieta] Ulubione sceny - Niesamowity dwór

Postanowiłem pociągnąć temat ulubionych scen w serii o Panu Samochodziku. Proponuję co następuje:

1. Wytypowanie najlepszej sceny w całej serii odbędzie się w 3 etapach.

2. Etap 1 – W 12 oddzielnych wątkach, dotyczących każdego tomu z osobna, zaproponuję kilka/kilkanaście scen, które moim zdaniem godne są by znaleźć się w tym zestawieniu. Przez 7 dni od momentu utworzenia wątku każdy może zgłaszać swoje propozycje innych scen z danego tomu.

3. Etap 2 – Po upływnie 7 dni, zostanie utworzona ankieta, w której znajdą się wszystkie propozycje scen jakie pojawią się w wątku dotyczącym danego tomu.

4. Etap 3 - Trzy najlepsze sceny z danego tomu (wg stanu na dzień, który zostanie określony po opublikowaniu wszystkich ankiet cząstkowych) zostaną włączone do ankiety obejmującej wszystkie tomy z serii.

Etap 3 będzie mógł się rozpocząć dopiero po zakończeniu głosowań w ankietach cząstkowych. Nie wiem ile czasu zajmie mi ich przygotowanie. Potrzebuję też ochotników do przygotowania ankiet cząstkowych z tomów „Fantomas” i „UFO”. Zbyt dawno czytałem te książki i półki co nie mam ochoty na ponowną lekturę. Zachęcam też do przygotowania ankiet z innych tomów jeżeli ktoś chciałby włączyć się w ten projekt bardziej aktywnie.


Na początek moje propozycje scen z „Niesamowitego dworu” (w dłuższych scenach przytaczam jedynie fragmenty). Przez 7 dni czekam na kolejne propozycje, które zostaną włączone do ankiety.

EDIT 20.12.2016
Uporządkowana chronologicznie lista scen z "Niesamowitego dworu" zgłoszonych do ankiety:


1. Strachy we dworze

Wtedy nad moją głową coś głośno upadło i rozległ się dziwny, przejmujący dźwięk. Jak gdyby ktoś zajęczał bardzo przenikliwie. Ale tego jęku nie wydało ludzkie gardło.
Wyskoczyłem ze śpiwora i wpadłem do sieni. (...)
— Za mną. Do biblioteki! — zakomenderowałem. Pędziliśmy po schodach na górę. Jednym silnym szarpnięciem otwarłem szeroko drzwi biblioteki i zapaliłem żyrandol.
— Moja gitara! — zawołał Bigos. Na podłodze leżała jego czerwona gitara. Nic się jej nie stało. Po prostu upadła i zajęczały w niej struny.
— Zostawiłem ją na fotelu. Zapomniałem zabrać, tak byłem zaprzątnięty ponurymi myślami — tłumaczył się Bigos.


2. Tomasz opowiada pannie Wierzchoń jakim był nieukiem

- Z powodu Eneidy dostałem dwóję od łacinnika. Z matematyki ledwo jechałem na trójkach. To samo z polskiego i historii. Matury o mało nie oblałem przez niedostateczny z geografii - kłamałem na potęgę, bo wielką frajdę sprawiał mi wyraz pogardy, który pojawił się na buzi panny Wierzchoń.
Pod koniec tej rozmowy zjawił się przy nas kolega Bigos.
- Ja również w szkole nie byłem orłem - powiedział takim tonem, jakby dawał nam do zrozumienia: „Nie byłem orłem, a jednak stałem się Einsteinem.”


3. Tomasz rysuje na piasku znaki z kartki Czerskiego i tłumaczy ich znaczenie

Niech mi pani powie, co pani pojęła z kartki Czerskiego? Z tych zagadkowych znaków? Popatrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Pan chyba nie chce powiedzieć, że pan je zrozumiał.
- Nie pojąłem ich znaczenia. Ale ich symbolika jest dla mnie zupełnie zrozumiała.
- Czyżby? - powątpiewała z ironią.
Przystanąłem. Podniosłem leżący na drodze patyczek i narysowałem symbol na piasku (...)
(...) Czyli po prostu mamy do czynienia z bardzo przyjemnym zabytkiem z gatunku „masoników”. Bigos zaczął głośno klaskać w ręce: - Bravo, bravissimo! Trzy zero na korzyść pana kustosza!


4. Kustosz wpada we własne sidła

— Ostrożnie! — wrzasnąłem na Bigosa i Wierzchoń. — Nie zadepczcie tych śladów. To są wizytówki ducha.
Duch wyszedł na korytarz, potem po schodach powędrował do sieni. Ślady w sieni prowadziły do drzwi mojego pokoju.
— Odwiedził pana nocą — ze strachem stwierdziła panna Wierzchoń. — To chyba bardzo przerażające zobaczyć ducha obok swojego łóżka.
Jej przerażenie jeszcze wzrosło, gdy przekonaliśmy się, że ślady wiodły wprost do mego szezlongu i urywały się przy moich butach, stojących jak dwaj żołnierze na warcie.
Wziąłem je do ręki. Na podeszwach moich butów widniały ślady chlorofilowej pasty...
— Pan sobie z nas zakpił — rzekł kolega Bigos.
— Pan jest lunatykiem — burknęła panna Wierzchoń.
Przyłożyłem dłoń do piersi:
— Przysięgam, że nocą nigdzie nie chodziłem. Duch splatał mi głupiego figla.
Ale oni mi nie wierzyli.


5. Romantyczna rozmowa przy świątyni dumania

- Smutne to, prawda? - usłyszałem za swymi plecami głos panny Wierzchoń. Z okna swego pokoju zobaczyła, jak szedłem tutaj i też wyszła na spacer.
- Smuci mnie widok tych okaleczonych, bezużytecznych rzeźb - powiedziała.
- Dawniej uważano, że są piękne. A teraz leżą tu jak umarłe, w grobowcu. - Może nigdy nie były naprawdę piękne? - odrzekłem.(...)
(...) Niech pani tu nie przychodzi, aby pani nie trafił ... Zerknęła na mnie ciekawie, jakby mnie po raz pierwszy zobaczyła. - Nie sądziłam, że pan jest romantykiem ...


6. Tomasz i współpracownicy w pośpiechu opuszczają teatr

Nagle lewą ręką chwyciłem dłoń panny Wierzchoń, a prawą - rękę Bigosa. Ścisnąłem je jak żelaznymi kleszczami.
- Idziemy! Natychmiast, stąd idziemy. Stało się coś strasznego - szepnąłem do nich. Z taką siłą trzymałem ich za ręce, że posłusznie, trochę przerażeni, wyszli ze mną z teatralnej loży. 41 Na oświetlonym korytarzu popatrzyli na mnie ze zdumieniem.
- Co się stało? - wyjąkał Bigos.
- To wszystko jest fikcją - powiedziałem. - Te bilety do teatru, te zarezerwowane pokoje (...)
(...) Wracamy do Janówki - szepnąłem radośnie, uruchamiając silnik.


7. Pościg za Valconem

W dobie mechanizacji lepiej będzie jednak napisać, że zgodnym rytmem zagrało dwanaście cylindrów ukrytych pod brzydką maską mojego wehikułu. Wspaniały silnik ferrari 410, który przy szybkości 60 kilometrów zdawał się drzemać, teraz pod uciskiem pedału gazu jak gdyby wreszcie ocknął się. Trzy gaźniki tłoczyły benzynę do cylindrów, poruszyłem rączką dźwigni w skrzyni biegów. Dwieście osiemdziesiąt koni mechanicznych popędziło szosą w ślad za valconem.
- Stówa - radośnie wykrzyknął Bigos (...)
(...) - Pan jest szalony, panie kustoszu - szepnęła przerażona panna Wierzchoń.
- Sto siedemdziesiąt! - wyliczył Bigos. I wtedy zobaczyliśmy czerwone, tylne światła valcona.


8. Przygotowania do poszukiwania tajnego przejścia

Czy nie mógłby pan bliżej sprecyzować naszego zadania? - zapytał Bigos. - W sensacyjnych powieściach, a także widowiskach telewizyjnych, oglądałem tajne przejścia w zamkach i dworach. Sądziłem jednak, że jest to po prostu jeden z elementów ułatwiających literatom przeprowadzenie akcji. W życiu nie zetknąłem się z czymś takim.
- Krótko pan żyje na świecie - burknąłem.
- Ale w jaki sposób szukać tajnych przejść?
- Są różne sposoby. Jeden nich polega na tym, że pomieszczenie wypełnia się dymem i potem obserwuje, którędy ów dym się ulatnia.
- O dym mogę się postarać. Wystarczy, że zacznę palić w piecach - beztrosko rzekł kolega Bigos. - A propos palenia w piecach: Janiak się nie zjawił do tej pory.
- Nie ma obowiązku, a co do dymu: nie skorzystamy z tego sposobu. Będziemy opukiwać ściany.
- Całe szczęście - westchnęła panna Wierzchoń. - Bo już przypuszczałam, że krył się w tym zamysł uwędzenia nas jak węgorzy.
- Ach, węgorzyk - westchnął Bigos - zjadłbym kawałek tłustego węgorza. A propos stukania. Czy należy stukać mocno, czy słabo?
Panna Wierzchoń szepnęła prawie niedosłyszalnie:
- Ja radziłabym zacząć od stuknięcia się w głowę. Tu nie ma żadnych tajnych przejść.


9. Seans spirytystyczny

- Ach, tak? Nie wierzy pan? W takim razie zrobimy jeszcze jeden eksperyment. Zgasimy świecę i wezwiemy ducha, żeby dał jakiś szczególny znak.
- O, tak - powiedziałem z przekąsem.
- Pani zgasi świecę i korzystając z ciemności da mi pani łokciem w bok. A potem pani powie, że to kara od ducha za moje bluźnierstwo.
- Poprosimy go o jakiś inny znak - powiedziała panna Marysia. Wtrącił się Bigos:
- Ja proponuję, żeby korzystając z ciemności duch postawił na stole półmisek z kanapkami. Kanapki mogą być z szynką, ogórkiem i kawałeczkiem śledzika. Gdy znajdę na stole taki półmisek, przysięgam, że uwierzę w duchy. Panna Wierzchoń zaproponowała:
- Korzystając z ciemności, niech duch pokutujący przemieni kustosza w pięknego młodziana. - Proszę bez osobistych wycieczek - zaoponowałem.


10. Tomasza rozmawiam z sierżantem Wąsikiem

- Pan jest tu kierownikiem? - zapytał surowo. I zaraz wyciągnął notatnik służbowy.
- Czy u pana pracuje niejaki Jan Bigos, syn Antoniego? - Tak jest. Mam takiego współpracownika. 58 Sierżant „Wąsik” - bo tak go w myślach nazwałem - zerknął na mnie z odrobiną podejrzliwości.
- Więc przyznaje się pan, że niejaki Bigos, syn Antoniego, jest pana współpracownikiem? Bo on, obywatelu, został zatrzymany. Do wyjaśnienia.
- Bi ... bigos? - aż zająknąłem się z wrażenia (...)
(...) A więc Jan Bigos kłamał? - ucieszył się Wąsik. - Nie kłamał - zacząłem się plątać. - Ten Annopulos był duchem, który ... - Co takiego? - Wąsik patrzył na mnie jak na wariata.


11. Bigos wraca z przesłuchania

- A czy ja wiem? Wyśmiali mnie - mruknął Bigos. - Powiedzieli, że takim, co wywołują duchy, różne rzeczy
mogą się przytrafić. To nie są ludzie na wysokim poziomie intelektualnym, panie kustoszu. Niech pan za bardzo
nie liczy na ich pomoc.
- A ja myślałem, że pana zamknęli.
- Mnie? A niby dlaczego? - oburzył się Bigos.
- Bo ma pan wygląd bardzo podejrzany. Te długie włosy, nie ogolona broda, wzrok dziki, suknia plugawa ...


12. Bigos pędzi do stołówki

Otworzyłem frontowe drzwi i wszedłem do sieni. Bigosa zastałem w bibliotece, grzał się przy rozpalonym przeze mnie piecu.
- Och, jaki jestem głodny! - Złapał się za brzuch. - Już myślałem, że pan kustosz nie wróci ze stołówki i umrę z głodu.
Rozejrzałem się po bibliotece.
- A gdzie panna Marysia?
- Nie wiem - zdumiał się Bigos.
Nie chciałem mu zaprzątać głowy tajemniczym zniknięciem dziewczyny.
- Niechże pan rusza na obiad - powiedziałem. - Już późno, zaraz skończą wydawanie jedzenia.
W Bigosa jakby nowy duch wstąpił. Nie - jakby go ktoś batem podciął. Zerwał się gwałtownie spod pieca i usłyszałem tylko łomot jego butów na schodach.
Prawie natychmiast trzasnęły drzwi frontowe. Bigos pędził do stołówki.


13. Tomasz odkrywa tajne przejście

Nacisnąłem klamkę dębowych drzwi. Otworzyły się bez trudu. Uchyliłem je szerzej i wśliznąłem się między rupiecie. Ze wszystkich kątów spojrzały na mnie jakieś kalekie postacie, żałosne gryfy bez głów i łap. W moje serce mierzył z łuku Kupidyn, ale na szczęście nie miał strzały. Interesował mnie tylko mokry ślad na podłodze (...)
(...)Schody były z cegły, znaczył się na nich mokry ślad butów. Zapaliłem zapałkę i trzymając ją ostrożnie w dwóch palcach, zsunąłem się na ceglane stopnie. Nie zamknąłem za sobą klapy, aby zapewnić sobie łatwy i szybki powrót na górę. Krok za krokiem, powoli schodziłem w mrok.


14. Panna Wierzchoń i Bigos uprzejmie dziękują za zaproszenia na Balladynę

- Przynieśliśmy zaproszenie na przedstawienie Balladyny. Ja będę grała główną rolę - dodała z dumą. Bigos pogardliwie skrzywił usta:
- Balladyna? Myślę, że możemy sobie darować ... Wierzchoń wzruszyła ramionami: - Nie lubię szkolnych przedstawień. Prezentuje się w nich amatorszczyznę. Kiedyś też grywałam w szkolnych przedstawieniach i wiem, że jedyną frajdę mają wykonawcy, a publiczność ziewa. Zosia i Antek poczuli się dotknięci.
- Pan kustosz obiecał, że przyjdzie - powiedział Antek. - Słyszałam w stołówce, jak państwo narzekali na brak rozrywek kulturalnych... - przypomniała im Zosia.
Bigos lekceważąco machnął ręką.
- Nie o takie rozrywki nam chodziło, moje dzieci. Ja uznaję tylko „mocne uderzenie”. - Ja zaś bardzo lubię teatr, tylko że prawdziwy - rzekła panna Wierzchoń


15. Ploteczki Marysi z dyrektorem Marczakiem

- Przechodząc przez park, zobaczyłam przed podjazdem samochód z warszawskimi numerami - szczebiotała. - Wstąpiłam tutaj zaciekawiona, jakich to gości ma kustosz. Bo ja tu jestem na wczasach, proszę pana. I zaprzyjaźniłam się z kustoszem i z całą resztą muzealnego towarzystwa. To bardzo mili ludzie. Podziwiam, z jakim heroizmem znoszą swoją samotność i odosobnienie, brak rozrywek kulturalnych i dość prymitywne warunki życia. Podziwiam ich i dlatego tak chętnie tu przychodzę. Na przykład wczoraj wywoływaliśmy duchy ... 69 (...)
(...) - Pan kustosz wierzy, że każdy stary dom jest pełen duchów i zjaw. I stara się z nimi skontaktować za pomocą seansów spirytystycznych. Z początku panna Wierzchoń i pan Bigos opierali się temu, twierdzili, że duchów nie ma. Ale pan sam rozumie: przełożonego należy słuchać. Więc teraz już wierzą w duchy i też biorą udział w seansach (...)
(...) - Któregoś dnia pan kustosz zdecydował się zabrać swych współpracowników na przedstawienie teatralne do Łodzi. Bo trzeba panu wiedzieć, że ci młodzi ludzie bardzo dotkliwie odczuwają brak rozrywek kulturalnych. Więc zabrał ich na przedstawienie, ale w połowie sztuki, w najciekawszym momencie, kazał im wrócić do Janówki.
- I posłuchali go? - Oczywiście. Bardzo się go boją. Dlatego pan się od nich niczego nie dowie, przemilczą swoje troski i kłopoty. A mnie ich żal. Przyjechali tu z dużego miasta, gdzie mogli chodzić do kina, do teatru. Mieli w domach radia i telewizory. A tu nic. Ani kina, ani telewizora, ani nawet radia. A gdy pan Bigos chce grać na gitarze, to pan kustosz się krzywi. Ale oni nie poskarżą się nikomu, już ich poznałam od tej strony. A najzabawniejsze jest to, że pan kustosz dąży do tego, aby te młode serca napełnić grozą i strachem. Wmawia im, że dwór zamieszkany jest przez upiory. Nawet zastawiał pułapki na te upiory, a potem ... - zachichotała - okazało się, że to pan kustosz udawał upiora. Prawda, że to zabawne?
- Hm - jeszcze raz chrząknął dyrektor. - Nie wydaje mi się, aby to było zabawne. Panna Marysia udała zaniepokojenie:
- Ale pan, broń Boże, nie pomyślał nic złego o panu kustoszu? Bo ja gadam i gadam, opowiadam panu różne ploteczki, a nie chciałabym, żeby nabrał pan fałszywego wyobrażenia o kustoszu. Bo on jest bardzo miły i wszyscy go lubimy mimo jego dziwactw. Przecież te dziwactwa są tak niewinne. Na przykład, on lubi jajecznicę na kiełbasie. I nic, tylko każe swym pracownikom jeść jajecznicę na kiełbasie.
- Pani to nazywa niewinnym dziwactwem? - oburzył się dyrektor Marczak. - Ależ to potworne, proszę pani. Nie ma nic wstrętniejszego niż jajecznica na kiełbasie. Za żadne skarby nie wziąłbym tego do ust.


16. Kustosz czyta w myślach

- Witam pana kustosza - odezwał się z ironią. - Wszyscy się niepokoili pańską nieobecnością, ale ja wiedziałem, że pan na pewno się zjawi. I to niespodziewanie. Czy wraca pan z nocnego spotkania z duchami? - Byłem uwięziony - zacząłem wyjaśniać. Ale nie dopuścił mnie do głosu. - Wiem, wiem, panie kustoszu. Ja wszystko wiem - kiwał głową ze zrozumieniem. - To jest niesamowity dwór, pełen duchów, upiorów i zjaw. A pan wypowiedział im walkę. Więziły pana jakieś straszliwe moce piekielne. To one każą panu znikać w tajemniczy sposób i zjawiać się niespodziewanie. A czy duchy powiedziały panu, po co ja tu przyjechałem?
- Był pan na kontroli muzeów w zielonogórskiem i w drodze do Warszawy odwiedził pan nas, aby się dowiedzieć, jak się tu urządziliśmy.
- Tak! - zdumiał się dyrektor Marczak. - Skąd pan o tym wie? Przecież ja nikomu nie mówiłem ... !!! (...)
(...) Panie dyrektorze - powiedziałem z dezaprobatą - przecież już mówiłem, że znam pana myśli. Dlaczego mówi pan co innego, a myśli pan co innego?
- Hm - chrząknął z zakłopotaniem dyrektor.
- Kładąc się do snu - mówiłem dalej - zupełnie inne wyjaśnienie układał pan sobie w myślach. Pragnął pan powiedzieć do mnie tymi mniej więcej słowami: "Drogi panie Tomaszu. Przyjechałem tutaj, bo dręczyło mnie sumienie, że posłałem pana na trudną placówkę nie wnikając w to, że pan nie miał od dawna urlopu. Bronił się pan przed stanowiskiem kustosza, a mimo to wysłałem pana do tej wyczerpującej nerwowo pracy. Po namyśle, dręczony wyrzutami sumienia, postanowiłem pana stąd zabrać. Chciałbym dać panu miesięczny urlop wypoczynkowy. Pojedzie pan w góry albo w doliny, w zależności od tego, co powiedzą lekarze. A potem zobaczymy.";
Dyrektor Marczak poczuł się zdruzgotany. Ciężko usiadł na schodach.
- Tak - powiedział zduszonym szeptem. - Pan zna moje najskrytsze myśli. To straszne, proszę państwa ... A Bigos rzekł, szyderczo wykrzywiając usta:
- W tej sytuacji ja już wolę nie pytać o moje myśli ...


17. Wielbiciel szkolnych teatrzyków

Ująłem Marczaka pod rękę i zmusiłem go, aby zwolnił kroku.
- Słyszałem, panie dyrektorze - zacząłem rozmowę - że jest pan wielbicielem szkolnych przedstawień.
- Czyżby? - zdumiał się. - Tak pan słyszał? A mnie się wydawało, że nie cierpię szkolnych przedstawień ...
- Mam do pana wielką prośbę - rzekłem półgłosem, żeby mnie Bigos i panna Wierzchoń nie słyszeli – Moi współpracownicy także nie lubią szkolnych przedstawień. Z drugiej jednak strony cierpią na brak rozrywek kulturalnych. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że w tutejszej szkole dziś wieczorem grają Balladynę.
- Balladynę - westchnął dyrektor.
- A tak, panie dyrektorze. I gdyby pan zechciał pójść ze mną na to przedstawienie, zapewne i panna Wierzchoń, i kolega Bigos poszliby również. W ten sposób, może wbrew ich woli, ale dla dobra sprawy, zapewnilibyśmy im godziwą rozrywkę.
- Myśl pana jest szlachetna - stwierdził dyrektor. - Należy dbać o rozrywkę kulturalną naszych młodych pracowników. Miałem nawet pewne zastrzeżenia co do pańskiego postępku w teatrze w Łodzi, ale wyjaśnił mi pan już, jakie były tego przyczyny. Skoro więc teraz nadarza się okazja ...
Przywołałem Bigosa i Wierzchoń.
- Pan dyrektor - powiedziałem bezczelnie - jest wielbicielem szkolnych przedstawień. Znalazł w bibliotece zaproszenie na dzisiejsze przedstawienie Balladyny i gorąco nas namawia, żebyśmy wieczorem tam poszli.
- Przenigdy! - rozpaczliwie krzyknął Bigos.
- Dwór nie może zostać bez opieki. Wy pójdziecie, a ja zostanę - odrzekła sprytnie panna Wierzchoń.
Dyrektor Marczak surowo zmarszczył brwi.
- Moi młodzi koledzy - rzekł z powagą. - Balladyna jest pięknym utworem literackim, napisanym przez naszego wieszcza, Juliusza Słowackiego.
- Bez przerwy wałkowaliśmy to w szkole - bronił się Bigos.
- Nie szkodzi, panie kolego. Nic nie szkodzi. Prawdziwe arcydzieła literackie mają tę właściwość, że można je wałkować bez przerwy. Jaka będzie przyszłość pracownika muzealnictwa, jeśli interesuje go wyłącznie „mocne uderzenie”, a nie subtelna gra rymów w Balladynie?


18. Wielki finał - rozwiązanie zagadki niesamowitego dworu

- Proszę państwa - zacząłem. - Wyobraźcie sobie, że w mojej dłoni znajduje się straszliwy nóż, puginał. Uświadomijmy sobie również, że zeszliśmy się we dworze będącym ongiś lożą wolnomularzy, którzy z myślą o wolnej Polsce wypowiedzieli walkę carskiej tyranii. Symbolem upadku tyranii była strącona, a ściślej, odwrócona korona przebita puginałem.
- W tym momencie podniosłem do góry śrubokręt i zadałem nim cios niewidzialnemu przeciwnikowi (...)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-01-05, 08:51, w całości zmieniany 13 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-13, 20:24:04   Re: [Ankieta] Ulubione sceny - Niesamowity dwór

Kustosz napisał/a:
Potrzebuję też ochotników do przygotowania ankiet cząstkowych z tomów „Fantomas” i „UFO”.

Mogę zrobić z Fantomasa, do UFO się nie przemogę. ;-)
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 39 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 29813
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-12-13, 20:41:00   

Kustosz napisał/a:
Zbyt dawno czytałem te książki i półki co nie mam ochoty na ponowną lekturę.


Zdaje się że Gusia jest świeżo po lekturze. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-12-13, 20:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-13, 21:01:52   Re: [Ankieta] Ulubione sceny - Niesamowity dwór

Berta von S. napisał/a:
Kustosz napisał/a:
Potrzebuję też ochotników do przygotowania ankiet cząstkowych z tomów „Fantomas” i „UFO”.

Mogę zrobić z Fantomasa, do UFO się nie przemogę. ;-)

To już coś:) Zresztą, czy w UFO są jakieś fajne sceny?;)

Szara Sowa napisał/a:
Kustosz napisał/a:
Zbyt dawno czytałem te książki i półki co nie mam ochoty na ponowną lekturę.


Zdaje się że Gusia jest świeżo po lekturze. :)

Fantomasa tak, UFO nie. Tak jak jednym tchem połknęła wszystkie 11 tomów, tak UFO jej jakoś nie idzie:)
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-13, 23:34:21   Re: [Ankieta] Ulubione sceny - Niesamowity dwór

Kustosz napisał/a:
Zresztą, czy w UFO są jakieś fajne sceny?;)

No właśnie, nie ma. Więc możemy sobie je darować. ;-)
Chyba, że się zgłosi jakiś entuzjasta UFO, bo kilku chyba jest.
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3752
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-12-14, 08:01:17   

Kustosz napisał/a:
Przez 7 dni czekam na kolejne propozycje, które zostaną włączone do ankiety.

0.5. Strachy we dworze (rozdział 2)

Wtedy nad moją głową coś głośno upadło i rozległ się dziwny, przejmujący dźwięk. Jak gdyby ktoś zajęczał bardzo przenikliwie. Ale tego jęku nie wydało ludzkie gardło.
Wyskoczyłem ze śpiwora i wpadłem do sieni. (...)
— Za mną. Do biblioteki! — zakomenderowałem. Pędziliśmy po schodach na górę. Jednym silnym szarpnięciem otwarłem szeroko drzwi biblioteki i zapaliłem żyrandol.
— Moja gitara! — zawołał Bigos. Na podłodze leżała jego czerwona gitara. Nic się jej nie stało. Po prostu upadła i zajęczały w niej struny.
— Zostawiłem ją na fotelu. Zapomniałem zabrać, tak byłem zaprzątnięty ponurymi myślami — tłumaczył się Bigos.
— I sama spadła na podłogę? — dziwiła się panna Wierzchoń.
— Może mysz ją strąciła? Tu są myszy, prawda? — stwierdził pytająco Bigos.
— Mysz strąciła gitarę? — powątpiewałem. — A jak ją pan położył? Może sobie to pan przypomni?
Położył gitarę na fotelu obok kominka. Gitara nie mieściła się na nim. Połowa jej wystawala i zagradzała wąskie przejście między kominkiem a fotelem.
Panna Wierzchoń powiedziała głośno to, co i ja pomyślałem:
— W ciemnościach ktoś potknął się o wystającą gitarę i zrzucił ją na podłogę.
— Dlaczego mnie straszycie? — krzyknął rozpaczliwie kolega Bigos.
— Och, duch tego nie zrobił — wyjaśniłem uspokajająco. — Duchy umieją przechodzić nawet przez zamknięte drzwi i na pewno nie zrzucają gitar z foteli.
— Tym gorzej, tym gorzej! — wolał Bigos. — Nie oglądaliście tego strasznego filmu. A ja go widziałem i jeszcze jestem pod wrażeniem. Błagam was, nie straszcie mnie
— A ja wolę wierzyć w duchy — rzekłem.
I stało się znowu coś dziwnego. Zachrobotał stary zegar i z trzaskiem pękło szkło w jego szafce, kryjącej mosiężne serce. Pękło na dwie polówki. Pękło na naszych oczach. Jakby ktoś w nie uderzył. A przecież nikt z nas nie zbliżał się do zegara. Jak skamieniali wpatrywaliśmy się w pękniętą szybę.
— Boże drogi— szepnęła wreszcie panna Wierzchoń.


2.5. Kustosz wpada we własne sidła (rozdział 4)

— Ostrożnie! — wrzasnąłem na Bigosa i Wierzchoń. — Nie zadepczcie tych śladów. To są wizytówki ducha.
Duch wyszedł na korytarz, potem po schodach powędrował do sieni. Ślady w sieni prowadziły do drzwi mojego pokoju.
— Odwiedził pana nocą — ze strachem stwierdziła panna Wierzchoń. — To chyba bardzo przerażające zobaczyć ducha obok swojego łóżka.
Jej przerażenie jeszcze wzrosło, gdy przekonaliśmy się, że ślady wiodły wprost do mego szezlongu i urywały się przy moich butach, stojących jak dwaj żołnierze na warcie.
Wziąłem je do ręki. Na podeszwach moich butów widniały ślady chlorofilowej pasty...
— Pan sobie z nas zakpił — rzekł kolega Bigos.
— Pan jest lunatykiem — burknęła panna Wierzchoń.
Przyłożyłem dłoń do piersi:
— Przysięgam, że nocą nigdzie nie chodziłem. Duch splatał mi głupiego figla.
Ale oni mi nie wierzyli.


Berta von S. napisał/a:
Więc możemy sobie je darować. ;-) Chyba, że się zgłosi jakiś entuzjasta UFO, bo kilku chyba jest.

Żadnej z części nie będziemy sobie (w tym znaczeniu) darowywać. Entuzjastą nie jestem, ale doceniam. Mogę przygotować listę ważnych lub charakterystycznych scen z "UFO".

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-14, 10:48:46   

Kynokephalos napisał/a:

Berta von S. napisał/a:
Więc możemy sobie je darować. ;-) Chyba, że się zgłosi jakiś entuzjasta UFO, bo kilku chyba jest.

Żadnej z części nie będziemy sobie (w tym znaczeniu) darowywać. Entuzjastą nie jestem, ale doceniam. Mogę przygotować listę ważnych lub charakterystycznych scen z "UFO".

Jasne, że nie będziemy. To była prowokacja. :p
_________________
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-14, 15:03:35   

Kynokephalos napisał/a:
Entuzjastą nie jestem, ale doceniam. Mogę przygotować listę ważnych lub charakterystycznych scen z "UFO".


Super, czyli Fantomasa i UFO ma już kto ogarnąć:)

Nie ma chętnych na inne tomy? Zwłaszcza Złotą Rękawicę jeszcze bym komuś opchnął.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 39 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 29813
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-12-14, 15:19:54   

Kustosz napisał/a:
Nie ma chętnych na inne tomy? Zwłaszcza Złotą Rękawicę jeszcze bym komuś opchnął.


Jak na razie Kustoszu to typujesz odpowiednie sceny perfekcyjnie! :564:
_________________
 
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-14, 15:28:21   

Szara Sowa napisał/a:
Jak na razie Kustoszu to typujesz odpowiednie sceny perfekcyjnie! :564:

Bardzo Ci dziękuję, ale jest z tym sporo roboty, którą chętnie się podzielę:)
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-14, 19:16:18   

Kustosz napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
Jak na razie Kustoszu to typujesz odpowiednie sceny perfekcyjnie! :564:

Bardzo Ci dziękuję, ale jest z tym sporo roboty, którą chętnie się podzielę:)

Trzeba spojrzeć, kto zachwalał Rękawicę. ;-)

A tak w ogóle to nie wiem, czy do dobrze wrzucać wszystkie tomy na raz? Może poczekajmy tydzień z tymi trzema, które zrobiłeś, czy ludzie ewentualnie coś dopiszą. A potem ja bym wrzuciła Fantomasa, Kyno UFO, a ktoś inny coś trzeciego. I znowu tydzień na dopisywanie i dopiero następne. Bo boję się, że ludzie nie ogarną dopisywania scen do tylu tomów jednocześnie.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2016-12-14, 19:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 39 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 29813
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-12-14, 20:12:57   

Berta von S. napisał/a:
A tak w ogóle to nie wiem, czy do dobrze wrzucać wszystkie tomy na raz? Może poczekajmy tydzień z tymi trzema, które zrobiłeś, czy ludzie ewentualnie coś dopiszą. A potem ja bym wrzuciła Fantomasa, Kyno UFO, a ktoś inny coś trzeciego. I znowu tydzień na dopisywanie i dopiero następne. Bo boję się, że ludzie nie ogarną dopisywania scen do tylu tomów jednocześnie.


Co racja, to racja!
_________________
 
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-14, 21:30:21   

Oki, czyli dzielimy to na 4 tury po 3 tomy. To niech się jeszcze ktoś zgłosi do "Rękawicy" i ja do świąt mam wolne:)
_________________
 
 
misia 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 29 Lip 2012
Posty: 3338
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2016-12-14, 23:25:05   

rozdz. 8 - Bigos wraca z przesłuchania g;)

- A czy ja wiem? Wyśmiali mnie - mruknął Bigos. - Powiedzieli, że takim, co wywołują duchy, różne rzeczy
mogą się przytrafić. To nie są ludzie na wysokim poziomie intelektualnym, panie kustoszu. Niech pan za bardzo
nie liczy na ich pomoc.
- A ja myślałem, że pana zamknęli.
- Mnie? A niby dlaczego? - oburzył się Bigos.
- Bo ma pan wygląd bardzo podejrzany. Te długie włosy, nie ogolona broda, wzrok dziki, suknia plugawa ...
_________________



"Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza" - Arystoteles
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-15, 12:19:18   

To ja jeszcze coś dorzucę (nie numeruję, bo i tak pewnie później to wszystko jakoś po swojemu poukładasz)

Wielbiciel szkolnych teatrzyków
Ująłem Marczaka pod rękę i zmusiłem go, aby zwolnił kroku.
- Słyszałem, panie dyrektorze - zacząłem rozmowę - że jest pan wielbicielem szkolnych przedstawień.
- Czyżby? - zdumiał się. - Tak pan słyszał? A mnie się wydawało, że nie cierpię szkolnych przedstawień ...
- Mam do pana wielką prośbę - rzekłem półgłosem, żeby mnie Bigos i panna Wierzchoń nie słyszeli – Moi współpracownicy także nie lubią szkolnych przedstawień. Z drugiej jednak strony cierpią na brak rozrywek kulturalnych. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że w tutejszej szkole dziś wieczorem grają Balladynę.
- Balladynę - westchnął dyrektor.
- A tak, panie dyrektorze. I gdyby pan zechciał pójść ze mną na to przedstawienie, zapewne i panna Wierzchoń, i kolega Bigos poszliby również. W ten sposób, może wbrew ich woli, ale dla dobra sprawy, zapewnilibyśmy im godziwą rozrywkę.
- Myśl pana jest szlachetna - stwierdził dyrektor. - Należy dbać o rozrywkę kulturalną naszych młodych pracowników. Miałem nawet pewne zastrzeżenia co do pańskiego postępku w teatrze w Łodzi, ale wyjaśnił mi pan już, jakie były tego przyczyny. Skoro więc teraz nadarza się okazja ...
Przywołałem Bigosa i Wierzchoń.
- Pan dyrektor - powiedziałem bezczelnie - jest wielbicielem szkolnych przedstawień. Znalazł w bibliotece zaproszenie na dzisiejsze przedstawienie Balladyny i gorąco nas namawia, żebyśmy wieczorem tam poszli.
- Przenigdy! - rozpaczliwie krzyknął Bigos.
- Dwór nie może zostać bez opieki. Wy pójdziecie, a ja zostanę - odrzekła sprytnie panna Wierzchoń.
Dyrektor Marczak surowo zmarszczył brwi.
- Moi młodzi koledzy - rzekł z powagą. - Balladyna jest pięknym utworem literackim, napisanym przez naszego wieszcza, Juliusza Słowackiego.
- Bez przerwy wałkowaliśmy to w szkole - bronił się Bigos.
- Nie szkodzi, panie kolego. Nic nie szkodzi. Prawdziwe arcydzieła literackie mają tę właściwość, że można je wałkować bez przerwy. Jaka będzie przyszłość pracownika muzealnictwa, jeśli interesuje go wyłącznie „mocne uderzenie”, a nie subtelna gra rymów w Balladynie?



Przygotowania do poszukiwania tajnego przejścia
Czy nie mógłby pan bliżej sprecyzować naszego zadania? - zapytał Bigos. - W sensacyjnych powieściach, a także widowiskach telewizyjnych, oglądałem tajne przejścia w zamkach i dworach. Sądziłem jednak, że jest to po prostu jeden z elementów ułatwiających literatom przeprowadzenie akcji. W życiu nie zetknąłem się z czymś takim.
- Krótko pan żyje na świecie - burknąłem.
- Ale w jaki sposób szukać tajnych przejść?
- Są różne sposoby. Jeden nich polega na tym, że pomieszczenie wypełnia się dymem i potem obserwuje, którędy ów dym się ulatnia.
- O dym mogę się postarać. Wystarczy, że zacznę palić w piecach - beztrosko rzekł kolega Bigos. - A propos palenia w piecach: Janiak się nie zjawił do tej pory.
- Nie ma obowiązku, a co do dymu: nie skorzystamy z tego sposobu. Będziemy opukiwać ściany.
- Całe szczęście - westchnęła panna Wierzchoń. - Bo już przypuszczałam, że krył się w tym zamysł uwędzenia nas jak węgorzy.
- Ach, węgorzyk - westchnął Bigos - zjadłbym kawałek tłustego węgorza. A propos stukania. Czy należy stukać mocno, czy słabo?
Panna Wierzchoń szepnęła prawie niedosłyszalnie:
- Ja radziłabym zacząć od stuknięcia się w głowę. Tu nie ma żadnych tajnych przejść.


Bigos pędzi do stołówki
Otworzyłem frontowe drzwi i wszedłem do sieni. Bigosa zastałem w bibliotece, grzał się przy rozpalonym przeze mnie piecu.
- Och, jaki jestem głodny! - Złapał się za brzuch. - Już myślałem, że pan kustosz nie wróci ze stołówki i umrę z głodu.
Rozejrzałem się po bibliotece.
- A gdzie panna Marysia?
- Nie wiem - zdumiał się Bigos.
Nie chciałem mu zaprzątać głowy tajemniczym zniknięciem dziewczyny.
- Niechże pan rusza na obiad - powiedziałem. - Już późno, zaraz skończą wydawanie jedzenia.
W Bigosa jakby nowy duch wstąpił. Nie - jakby go ktoś batem podciął. Zerwał się gwałtownie spod pieca i usłyszałem tylko łomot jego butów na schodach.
Prawie natychmiast trzasnęły drzwi frontowe. Bigos pędził do stołówki.


A tak w ogóle to trudny wybór, bo akurat w Dworze prawie każda scena jest świetna. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2016-12-15, 12:22, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 21 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-15, 15:53:06   

Berto, czy nie jest to dobry moment, aby uzupełnić scenę 12 kolegi Kustosza o, niestety, skreślony przez autora fragment o myślach panny B.W.?
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 51 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 15463
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-15, 19:59:23   

Z24 napisał/a:
Berto, czy nie jest to dobry moment, aby uzupełnić scenę 12 kolegi Kustosza o, niestety, skreślony przez autora fragment o myślach panny B.W.?

Moment dobry, ale bym tego nie wrzucała do tego wątku, bo głosowanie ma dotyczyć ostatecznych wersji powieści znanych ludziom z lektury.

Zresztą ta informacja tu zniknie i za kilka tygodni nikt jej nie zauważy w natłoku innych rzeczy. W wątku o maszynopisie byłaby bardziej widoczna. :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 21 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6178
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-12-16, 10:15:54   

Berta von S. napisał/a:
apisał/a:
Berto, czy nie jest to dobry moment, aby uzupełnić scenę 12 kolegi Kustosza o, niestety, skreślony przez autora fragment o myślach panny B.W.?

Moment dobry, ale bym tego nie wrzucała do tego wątku, bo głosowanie ma dotyczyć ostatecznych wersji powieści znanych ludziom z lektury


:564:

Oczywiście, że nie do tego wątku.
_________________
Z 24
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 5170
Wysłany: 2016-12-20, 22:41:53   

Ankieta już jest. Zapraszam do głosowania:) Macie 30 dni. Mile widziane uzasadnienie wyboru.

Przypominam, że 3 najlepsze sceny wejdą o finałowej ankiety dotyczącej wszystkich tomów kanonicznych.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 39 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 29813
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-12-21, 09:06:42   

Mój wybór to:
4. Kustosz wpada we własne sidła - przezabawna sytuacja!
7. Pościg za Valconem - każdy pościg w samochodzikach podnosi ciśnienie!
10. Tomasza rozmawiam z sierżantem Wąsikiem - być może najlepszy dialog w skali całego kanonu!
13. Tomasz odkrywa tajne przejście - przełomowa chwila w powieści, poza tym schodzimy do podziemi!
16. Kustosz czyta w myślach - kolejna genialnie poprowadzona scena
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 13