PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
133. Karolinka z Gogolina
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33969
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-02-16, 17:20:58   133. Karolinka z Gogolina

Czyżbym jako pierwszy skończył tę książkę?
No cóż na każdym zebraniu jest tak...
Na wstępie donoszę, że czuję się tak jakbym w tej książce występował. A czemu? Niech każdy sam doczyta... :D
Książka jest nierówna. Początek nudnawy, w zasadzie bez akcji. Jakieś towarzyskie spotkania, wizyty służbowe itp. Potem robi się ciekawiej, pomysł z Karolinką też całkiem obiecujący. Ale czytelnik czeka na jakieś przyspieszenie, dramaturgię, czeka i się praktycznie nie doczekuje.
Jakoś się tę książkę czyta bez emocji. Tylko momentami robi się ciekawiej czy nawet wzruszająco. Ale to tylko chwilami. Język mamy bardzo poprawny, literówek brak. Ale niestety są błędy logiczne w tym jeden megawielbłąd, gdy po 3-4 stronach bohaterowie wracają do tej samej kwestii (o archiwum policyjnym), jakby wcześniej w ogóle o tym nie rozmawiali...
Wychwyciłem też że raz matka pomylona jest w córką.
Ale generalnie pozycja ta nie odbiega znacząco od średniego poziomu kontynuacji. Można przeczytać i zapewne bardzo zdziwić się jak to naprawdę z tą Karolinką z Gogolina było.
:)
_________________
  
 
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33969
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-02-23, 11:38:21   

No i jeszcze może dodam, że książka, trochę na wzór niektórych samochodzików, mniej lub bardziej udanie próbuje tłumaczyć skomplikowane relacje polsko-niemieckie, tym razem na Opolszczyźnie.
W tym kontekście trochę dziwi, że stare przedwojenne czy wojenne dokumenty czy listy są w tej książce jakby pisane po polsku. A przynajmniej tak wynika z kontekstu. W tym np. relacje policyjne?
Tak na marginesie, to jak zauważyłem nie tylko w tej kontynuacji pojawiają się stare np. listy pisane przez prostych w sumie ludzi świetną, współczesną, nieraz poetycką polszczyzną, co jednak zgrzyta mocno…
Ale żeby nie było tylko krytykanctwa, to znów napiszę że książka napisana jest bardzo poprawnie, pomysł jest całkiem dobry, a czytelnik dowiaduje się o wielu aspektach życia wspomnianej Karolinki i Karliczka, którzy jak się okazuje żyli naprawdę.
_________________
 
 
 
MrCzui 
Fanatyk Samochodzika


Pomógł: 1 raz
Wiek: 37
Dołączył: 31 Sie 2015
Posty: 1513
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-02-23, 12:25:14   

Karolinka? To ta co piosenki o niej blada twarz o nazwisku Purtak kazał nadawć w radiowęźle?
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33969
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-02-23, 13:07:41   

Toć to ona! :D
_________________
 
 
 
MrCzui 
Fanatyk Samochodzika


Pomógł: 1 raz
Wiek: 37
Dołączył: 31 Sie 2015
Posty: 1513
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-02-23, 13:12:34   

Przypadek? Nie sądzę... :diabelek:

Niestety, póki co nie ma u mnie w bibliotece- zresztą i tak do wakacji nie czytam kontynuacji. :564:
Ostatnio zmieniony przez MrCzui 2016-02-23, 13:14, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 30 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4605
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-06-09, 21:00:36   

Zainteresowanym historią Karolinki i Karliczka, którzy według rodzinnej legendy żyli naprawdę, mogę pomóc. I to nie popełniając nielojalności wobec Bartłomieja Gizińskiego. Do wykorzystanej w książce autentycznej historii nie dotarł on bowiem samodzielnie(*) lecz poznał ją z prasy, zapewne z "Nowej Trybuny Opolskiej":
http://www.nto.pl/wiadomo...iczka,id,t.html
W tym artykule czytelnicy Warmii rozpoznają nie tylko zarys losów historycznej Karolinki i nie tylko jedną z bohaterek książki, występującą pod zmienionym imieniem. Rozpoznają nawet linię argumentacji w sprawie wędrówek jej babci do Gogolina:

Nowa Trybuna Opolska, autor – chyba Krzysztof Świderski, wrzesień 2009:
Kiedy opowiadałam tę rodzinną historię, ktoś mi powiedział, że chyba jednak Karolinka musiała mieszkać gdzieś bliżej Gogolina, skoro tam nie jechała, ale szła - mówi pani Elfryda. - Od razu widać, że ten wątpiący albo sam mało chodzi pieszo, albo nie zdaje sobie sprawy, że w tamtych czasach ludzie znacznie więcej i dalej wędrowali na piechotę niż dziś. A Karolinka do Gogolina nie szła przecież przez Opole, tylko najkrótszą drogą, przez Piotrówkę. A to wcale nie jest tak daleko jak na standardy czasów bez samochodów, bo jakieś 15 kilometrów. Więc śmiało mogła tam wędrować, choćby na targ.

„Karolinka z Gogolina”, Bartłomiej Giziński, 2015:
Jak opowiadam tę historię, to wszyscy się dziwią, jak to jest możliwe, że Karolinka szła z Bzinicy Nowej do Gogolina, skoro to jest tak daleko. Twierdzą, że w takim razie musiała mieszkać gdzieś bliżej. Ale to nieprawda i jest na to proste wytłumaczenie. Ludzie teraz chodzą mniej niż kiedyś, przeważnie jeżdżą samochodami, a kiedyś tak nie było i wszędzie chodziło się na piechotę. Obecnie droga do Gogolina prowadzi przez Opole, ale w tamtych czasach można było przecież pójść przez pola, lasy, na przełaj, zatem w takim wypadku ta trasa była o wiele krótsza i wynosiła jakieś 15 kilometrów. Równie dobrze Karolinka mogła chodzić tamtędy na targowisko.

Niestety argumentacja jest błędna a Giziński skopiował ją bezrefleksyjnie. W rzeczywistości z Grodźca (tam Karolina mieszkała według rozmówczyni "Nowej Trybuny") do Gogolina najkrótszą drogą na przełaj jest nie 15 lecz około 35 kilometrów. Z Bzinicy (to wersja Gizińskiego) - jeszcze więcej, niemal 45.
Co ciekawe, w innym miejscu książki na pytanie czy na Górę Świętej Anny Karolinka też chodziła pieszo, starsza pani macha ręką - "gdzie tam, to za daleko". A z domu Karolinki do Góry Świętej Anny było bliżej niż do Gogolina. Prawdopodobnie Giziński w jednym przypadku posłużył się mapą a w innym ślepo podążył za gazetowym artykułem. Albo celowo zignorował fakty żeby nie psuć sobie atrakcyjnego motywu i w efekcie zaplątał się w swojej niekonsekwencji.

Żeby rzecz zagmatwać, w późniejszym o kilka miesięcy ale bardzo podobnym artykule (http://www.dziennikzachod...iczka,id,t.html) ta sama pani Elfryda w ogóle powątpiewa by jej babcia miała jakieś sprawy do załatwienia w odległym Gogolinie.

Wreszcie dla wyjaśnienia dodajmy, że profesor Simonides tylko przez uprzejmość formułuje swoją myśl warunkowo: "nawet jeśli piosenka powstała wcześniej ..." [niż miłość Karliczka do Karolinki]. Według wikipedii z calą pewnością powstała wcześniej, bo znajduje się w zbiorze pieśni opublikowanym w 1880 roku. Zatem nie mogła dotyczyć tej Karoliny Kleinert o której opowiadają artykuły śląskich gazet i książka Warmii, skoro ona urodziła się w 1884 roku. Ale zbieg okoliczności jest sympatyczny i całkowicie rozumiem tych członków rodziny, którzy chcą obstawać przy miłej dla nich wersji bez względu na fakty.

(*) Chyba, że Bartłomiej Giziński to ta sama osoba co Krzysztof Świderski i/lub Maria Zawała.

--

Tyle o historii Karolinki i Karliczka. Chciałem przy okazji pokazać, że w porównaniu z poprzednią książką tego autora (http://pansamochodzik.net...t=3252&start=17) troska o jakość informacji podawanych czytelnikom nie poprawiła się. Znowu mamy błędy w opisie miejsc (jak się okazuje - nawet na rodzinnym dla autora Śląsku), znowu błędy historyczne, znowu dziwnie brzmiące wypowiedzi w tematach pokrewnych matematyce - tym razem podejrzany opis posługiwania się mapą i azymutem.
Od strony językowej ponawiam zarzut, że autor myli znaczenie niektórych słów oraz zarzut o brak wyczucia, budowanie źle brzmiących zbitek i zdań. Styl niektórych wypowiedzi jest anachroniczny i nie odpowiada ich autorom. Sporadycznie zdarzają się błędy gramatyczne i ortograficzne.
Akcja jest w miarę konsekwentna, choć jej chronologia nie zawsze. Mniej niż w "Zamku w Głogówku" jest nieprawdopodobnych sytuacji, a główna intryga, wliczając sprawę poszukiwanego skarbu, jest skonstruowana na realnej, ludzkiej płaszczyźnie. Nie jest przez to mniej interesująca, natomiast zyskała na wiarygodności.

Kompozycja książki jest bardziej przemyślana niż w przypadku poprzedniej. Ten przydługi wstęp, w którym bohatera rozpraszają pozornie przypadkowe zajęcia służbowe, ma na celu wprowadzenie tematów pobocznych. W zalinkowanej wyżej recenzji "Zamku w Głogówku" napisałem, że autor zdaje sobie sprawę z potrzeby poruszania dodatkowych wątków, dzięki którym książka staje się bogatsza i unika monotonii. W przypadku "Karolinki z Gogolina" te dodatkowe motywy, nawracające podczas akcji co jakiś czas w rozmaitej formie, to motyw młodzieży i młodości oraz motyw kultury ludowej i tradycji włościańskiej wobec kultury i tradycji elitarnej.
Natomiast uważam, że niepotrzebnie wprowadzono osobę dziecka, którym detektyw z konieczności ma się opiekować. Ten pomysł nie jest oryginalny, znamy go z kilku wcześniejszych kontynuacji, i przeważnie oceniałem go pozytywnie. W przypadku "Karolinki" postać chłopca wniosła mało. Dańcowi nie do końca udało się nawiązać z nim kontakt, nie w tym stopniu co w przypadku tamtych wcześniejszych kontynuacji. W fabule książki obecność dziecka stanowiła raczej element dekoncentrujący, zaś jeśli chodzi o współuczestników poszukiwań i partnerów do rozmów na różne tematy to tę rolę lepiej spełniały pani Helena i jej wnuczka.

Książkę czytało mi się lepiej niż "Zamek w Głogówku", choć i tamta (mimo wszystkich merytorycznych zarzutów) była ciekawa. Podsumowałbym to tak, że nie ma przełomu jakościowego natomiast widać poprawę gdy spróbuje się ocenić rzecz ilościowo. Kolejna książka Gizińskiego pomoże odpowiedzieć na pytanie czy to trend czy przypadek.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2016-06-09, 21:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33969
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-06-10, 07:31:10   

No Kyno, czapki z głów! Mogę w 100% podpisać się pod Twoją, jakże naukową analizą. Też twierdzę, że autor posiada spory potencjał, ale ogólną ocenę obniża szerego błędów i usterek różnego typu. Szkoda że opisana historia jednak prawdopodobnie nie jest tą z piosenki...
Szkoda że Bartłomiej nie ujawnił się jak dotąd na naszym forum...

Kyno - masz ode mnie "pomógł"! :564:
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-06-10, 07:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 30 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4605
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-06-10, 10:11:33   

Rad starat'sia.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 14