PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2015-12-30, 12:49
Stanisław Jędryka - reżyser Wyspy Złoczyńców - wywiad
Autor Wiadomość
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-01-13, 07:27:10   Stanisław Jędryka - reżyser Wyspy Złoczyńców - wywiad

Wywiad ze Stanisławem Jędryką, reżyserem m.in. „Wyspy Złoczyńców”, ale także seriali: "Do przerwy 0:1", "Wakacje z duchami", "Podróż za jeden uśmiech", "Szaleństwo Majki Skowron", "Stawiam na Tolka Banana"!


Źródło: Filmweb.pl

Cz. I:

1. Forum Miłośników Pana Samochodzika: Jak to się działo, że podejmował Pan decyzje o ekranizacji takich a nie innych powieści? Czy sam Pan te książki wyławiał, ktoś je Panu reklamował, a może scenariusze były Panu w jakiś sposób narzucane?

Stanisław Jędryka: Nie, nic z tych rzeczy. Nic nie było narzucane. Nikt mi właściwie ich nie polecał. Po prostu trafiałem na książki, które mnie zainteresowały, to znaczy w wypadku Pana Samochodzika czyli „Wyspy Złoczyńców” to było to w ten sposób, że żona pana Nienackiego pracowała w filmie, była drugim kierownikiem produkcji, no i w związku z tym mówiła o tym co ostatnio tam mąż napisał i ponieważ wcześniej trafiałem na jakieś wywiady z nim, po prostu postanowiłem przeczytać tę książkę i wydała mi się interesująca. Moje wcześniejsze próby scenariuszowe dotyczyły filmów dla dorosłych, bo zadebiutowałem wcześniej filmem „Dom bez okien”, który zresztą w 1962 roku reprezentował polską kinematografię na festiwalu w Cannes. A potem miałem jeszcze propozycję - już nawet był skierowany do produkcji - „Disneyland” według Stanisława Dygata, który potem, po paru latach zrealizował Kuba Morgenstern (pt. „Jowita”). Ta książka („Wyspa Złoczyńców”), była więc zdecydowanie inna od wcześniejszych moich zamiarów i propozycji. Zainteresowałem się nią i wydawała mi się bardzo ciekawym materiałem na film, głównie dla młodych widzów, ale niekoniecznie. Taki film, gatunek niby sensacyjny, ale tak nie do końca, z dużą dozą z jednej strony tajemniczości i niezwykłości z drugiej strony uśmiechu. Nienacki napisał scenariusz, który został zaakceptowany przez ciało doradcze przy ministrze. I nic nie stało na przeszkodzie żeby ruszyć z produkcją.

2. Jak wyglądały kulisy kręcenia „Wyspy Złoczyńców”?

Jeżeli chodzi o „Wyspę”, to ważna była sprawa, gdzie znaleźć taką scenerię. Po licznych poszukiwaniach i w Bieszczadach i nie w Bieszczadach, w końcu zdecydowałem się na Kazimierz Dolny. Przy tym ta sceneria była budowana z różnych fragmentów. Bo przecież ani takiego zamku na wyspie, (to znaczy jest ten zamek w Janowcu, który wykorzystywaliśmy) ale takiej scenerii jak ona jest opisana w scenariuszu nie znalazłem i trzeba było po prostu kompilować z różnych fragmentów.

Czyli zamek na wyspie był atrapą?

Tak, ta atrapa stała po prostu na drugim brzegu rzeki. Prawdziwe ruiny zamku były w Janowcu i tam były kręcone te jakby „duże wnętrza”. W filmie chyba jednak tego się nie czuje i można odnieść wrażenie że to jest prawdziwa wyspa i ruiny zamku na wyspie.

Wydaje mi się, że jednak udało się, że ta sprawa scenerii takiej tajemniczej, niezwykłej jednak w filmie zagrała. Sporo kłopotów mieliśmy z amfibią i ona w końcu w filmie nie wypadła tak jak powinna. Udało się gdzieś odrestaurować stary niemiecki gazik i jakąś tam rolę spełniła, chociaż inaczej powinna wyglądać, bardziej efektownie, dynamicznie, szybsze to wszystko powinno być. Nie było, ale mimo wszystko wydaje mi się że atmosfera takiej niezwykłości i tajemniczości była. Trudno konkurować było końcową sceną pościgu z filmami amerykańskimi, w których to był chleb powszedni i w których oni tę technikę mieli opanowaną do perfekcji. Ale coś takiego zrobić trzeba było i wydaje mi się, że w ramach tej takiej troszkę ułomności, konwencji pewnej, to się sprawdziło, że emocje nie wynikające z tej intrygi kryminalnej jednak do widza docierały.

No i aktorzy wspaniali, wspaniały Machulski, wspaniała Zaliczka - Joanna Jędryka, wtedy moja małżonka, no i inni, Pietruski, Pawlikowski - wspaniale zagrali. Zresztą muszę przy okazji powiedzieć, że ja mam szczęście do aktorów i właściwie aktorzy w moich filmach, tych trzydziestu kilku, zawsze byli z najwyższej półki i rzeczywiście są oni powodem dla mnie do dumy. Już w pierwszym filmie „Dom bez okien” grało wybitne grono aktorów, Fijewski, Świderski, Płotnicki, Czyżewska, Szaflarska, Bielicka, Józef Kondrat (ojciec Marka), Gołas… same tuzy aktorstwa tamtych czasów.

3. Jak „Wyspa Złoczyńców” została przyjęta w momencie premiery?

Film cieszył się dużym powodzeniem. Zresztą to były inne czasy, bo to był 1964 rok. Premiera tego filmu odbyła się w Sali Kongresowej i to na tej zasadzie, że były normalne bilety na seans, a nie tak jak to się dzisiaj dzieje, że na premiery są zaproszeni goście i tylko zaproszeni goście w tym uczestniczą, więc trudno się nawet powoływać, że pełna sala to jest jakiś wielki sukces. Natomiast wtedy pełna sala była sukcesem, bo to byli widzowie, którzy wykupili bilety. Film się podobał, natomiast krytyka przyjęła go raczej chłodno i mogę powiedzieć, zresztą nie tylko w przypadku tego filmu, ale wszystkich moich filmów, że w momencie kiedy powstawały, kiedy miały swoje premiery były takie, nie wiem, niezauważane? Natomiast dzisiaj czytam bardzo pozytywne recenzje z okazji wznowienia, powiedzmy sobie „Wyspy Złoczyńców” w telewizji.

Dla mnie są dobre i złe filmy. Wśród krytyków panuje przeświadczenie, że filmy dla dzieci i młodzieży to są filmy jakby drugiego gatunku. To przeświadczenie jest także w środowisku filmowym. Przekonanie, że robienie takich filmów jest czymś gorszym, wstydliwym. I granie w takich filmach też. Tylko widzowie nie mają takiego rozgraniczenia, albo im się podoba, albo nie. Natomiast mnie się udało do tych filmów pozyskać wybitnych aktorów. Nawet do roli drugoplanowej. Roman Wilhelmi – wybitny aktor grał w moich wszystkich serialach i on jak gdyby nie tylko, że nie wstydził się tego, nie miał jakiejś potrzeby ekonomicznej, a jednak to robił z jakimś przekonaniem i to oczywiście wtedy od razu rangę filmu podnosiło do góry.

4. Nazwa Pan Samochodzik po raz pierwszy pojawia się nie w powieści u Nienackiego, ale w Pana ekranizacji. Pamięta Pan, kto ją wymyślił, czy też był to jakiś spontaniczny pomysł?

Nie pamiętam już teraz skąd się to wzięło. Musiało to powstać albo w scenariuszu albo na planie. Może to się wzięło od ekranowych harcerzy, którzy towarzyszą głównemu bohaterowi, którzy w pewnym momencie tak go poza planem nazwali i tak już zostało? Ale 100% pewności tu nie mam.

Realizacja i opracowanie Szara Sowa i Protoavis z bardzo skromnym udziałem Nietajenki
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-13, 09:09:05   

No więc wyjaśniło się skąd się wziął zamek na filmowej wyspie (kto zaproponował to pytanie niech się ujawni, bo już nie pamiętam :) ).
Mieliśmy nadzieję, że Pan Stanisław będzie pamiętał skąd wzięła się nazwa "Pan Samochodzik" (po raz pierwszy pojawia się właśnie w tym filmie), skoro jednak sobie tego nie przypomina, to ja osobiście stawiam na to, że nazwę tę wymyślił jednak Zbigniew Nienacki pracując nad scenariuszem.

Mogę dopowiedzieć, że Pan Stanisław jest wielkim gawędziarzem o wspaniałej pamięci i bogatym dorobku, dlatego w kolejnych częściach wywiadu spodziewajcie się wielu szczegółowych informacji m.in. o Poldku i Dudusiu, ale także związanych z jego twórczoscią dla dorosłych.
Istnieje także możliwość dopytania się o jakieś szczegóły, które kogoś zaciekawią!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-13, 12:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 20 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5005
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-01-13, 12:27:02   

Potwierdzam. Wywiad to prawdziwa kopalnia ciekawostek z planów filmowych, nie tylko filmów dla młodzieży :)
_________________
 
 
misia 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 29 Lip 2012
Posty: 3345
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2015-01-13, 23:02:13   

A co to za zamek widniejący tutaj (zdjęcie nr 9 - Sygnatura: 1-F-2465-17) na drugim brzegu rzeki? Czy to niby ten w Janowcu?

./redir/fototeka.fn.org.pl/strona/wyszukiwarka.html?key=wyspa+z%C5%82oczy%C5%84c%C3%B3w&search_type_in=tytul&view_type=list&result%5B%5D=6662&lastResult%5B%5D=6662&pageNumber=1&howmany=50&sort=alfabetycznie
_________________



"Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza" - Arystoteles
Ostatnio zmieniony przez misia 2015-01-13, 23:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Adi 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 6 razy
Wiek: 27
Dołączył: 02 Cze 2014
Posty: 2028
Skąd: Wałcz
Wysłany: 2015-01-13, 23:54:01   

Jestem ciekaw czy po obejrzeniu "Templariuszy", coś szczególnie zwróciło uwagę Pana Stanisława. Mam tu na myśli jakieś rozwiązanie, które można było wprowadzić w "Wyspie Złoczyńców". Z pewnością po jakimś okresie przyszły refleksje, że tamto mogło wyglądać inaczej, to jest zbędne itd. Może właśnie "Templariusze" stworzyli taki powód do myślenia? ;-)

Pan Jędryka stworzył wiele wspaniałych produkcji: "Podróż za jeden uśmiech", "Wakacje z duchami", "Stawiam na Tolka Banana", "Banda rudego pająka", "Do przerwy 0:1". Może uda się uzyskać opinię, którą produkcję najbardziej ceni? :)

Dodatkowo chodzi za mną odpowiedź z kim najlepiej układała mu się współpraca? Chodzi oczywiście o młodocianych aktorów :D
_________________


Co się z nami stanie? Świat zadecyduje...
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-14, 08:38:46   

misia napisał/a:
A co to za zamek widniejący tutaj (zdjęcie nr 9 - Sygnatura: 1-F-2465-17) na drugim brzegu rzeki? Czy to niby ten w Janowcu?

./redir/fototeka.fn.org.pl/strona/wyszukiwarka.html?key=wyspa+z%C5%82oczy%C5%84c%C3%B3w&search_type_in=tytul&view_type=list&result%5B%5D=6662&lastResult%5B%5D=6662&pageNumber=1&howmany=50&sort=alfabetycznie


Zdjęcie nie chce mi się otworzyć...

Adi90 napisał/a:
Jestem ciekaw czy po obejrzeniu "Templariuszy", coś szczególnie zwróciło uwagę Pana Stanisława. Mam tu na myśli jakieś rozwiązanie, które można było wprowadzić w "Wyspie Złoczyńców". Z pewnością po jakimś okresie przyszły refleksje, że tamto mogło wyglądać inaczej, to jest zbędne itd. Może właśnie "Templariusze" stworzyli taki powód do myślenia? ;-)

Pan Jędryka stworzył wiele wspaniałych produkcji: "Podróż za jeden uśmiech", "Wakacje z duchami", "Stawiam na Tolka Banana", "Banda rudego pająka", "Do przerwy 0:1". Może uda się uzyskać opinię, którą produkcję najbardziej ceni? :)

Dodatkowo chodzi za mną odpowiedź z kim najlepiej układała mu się współpraca? Chodzi oczywiście o młodocianych aktorów :D


Nie chcę za dużo uprzedzać, ale myślę, że odpowiedzi na wszystkie te pytania padną, choć może nie tak zupełnie wprost! Jeżeli odpowiedź nie będzie zadowalająca, to możemy się dopytać. :)
_________________
 
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-14, 14:33:24   

Cytat:
A co to za zamek widniejący tutaj (zdjęcie nr 9 - Sygnatura: 1-F-2465-17) na drugim brzegu rzeki? Czy to niby ten w Janowcu?

./redir/fototeka.fn.org.pl...t=alfabetycznie


Już mi się otwiera.
Hm, ale to chyba nie jest zamek, tylko skarpa! :)
A stronka faktycznie bardzo ciekawa!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-15, 08:35, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
misia 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 29 Lip 2012
Posty: 3345
Skąd: miasto Łódź
Wysłany: 2015-01-14, 23:27:03   

Szara Sowa napisał/a:
Cytat:
A co to za zamek widniejący tutaj (zdjęcie nr 9 - Sygnatura: 1-F-2465-17) na drugim brzegu rzeki? Czy to niby ten w Janowcu?

./redir/fototeka.fn.org.pl...t=alfabetycznie


Już mi się otwiera.
Hm, ale to chyba nie jest zamek, tylko skarpa! :)
A stronka faktycznie bardzo ciekawa!


Zobacz jeszcze raz, po LEWEJ stronie g;)
Zaryzykuję i wkleję tutaj, bo nie da się bezpośrednio podlinkować konkretnego zdjęcia:


Zdjęcie pochodzi ze strony FOTOTEKI: ./redir/fototeka.fn.org.pl/strona/wyszukiwarka.html?key=wyspa+z%C5%82oczy%C5%84c%C3%B3w&search_type_in=tytul&view_type=list&result%5B%5D=6662&lastResult%5B%5D=6662&pageSelect=4
_________________



"Prawda leży pośrodku - może dlatego wszystkim zawadza" - Arystoteles
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-15, 08:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 50 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7157
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-01-15, 06:53:58   

To chyba są ruiny zamku w Janowcu.

./redir/www.fuw.edu.pl/aw.../FjanowiecA.jpg
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-15, 08:36:57   

John Dee napisał/a:
To chyba są ruiny zamku w Janowcu.


Chyba tak, ale one nie leżą bezpośrednio przy rzece, dlatego służyły tylko do kręcenia owych "dużych wnętrz". :)

Co do tych zdjęć, to dodam, że aby uzyskać je w lepszej rozdzielczości, to trzeba je najpierw powiększyć a potem zapisać na dysku. Dopiero otwarte z dysku są takie jak zapodała misia. :564:
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-15, 08:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-15, 15:54:25   

John Dee napisał/a:
To chyba są ruiny zamku w Janowcu.

./redir/www.fuw.edu.pl/aw.../FjanowiecA.jpg


Zgadza się. W części niezrujnowanej jest lub był tam chyba hotel, jak tam byłem bodajże w 2002 r.
Dobrze wspominam solidną wyżerkę w jednym całkiem przeciętnie wyglądającym lokalu pod zamkiem :p .
W kościele w Janowcu trzeba zobaczyć renesansowe rzeźby nagrobne Santi Gucciego.
Zamek w Janowcu został przekazany państwu przez jego ostatniego właściciela gdzieś około połowy lat 70-tych.
Mam materiały o jakiejś tajemnicy z czasów II wojny związane z zamkiem, jeszcze ich nie przejrzałem.
_________________
Z 24
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-15, 18:38:00   

Cz. 2

5. Który serial dla młodzieży wspomina Pan najmilej, najlepiej?

Moje seriale dla młodzieży, powstały głównie na podstawie powieści wybitnego pisarza, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale także wybitnego i wspaniałego człowieka - Adama Bahdaja. Za jego sprawą, za sprawą jego książek zrobiłem cztery seriale, które nazywają dzisiaj kultowymi. To jest klasyka filmów dla dzieci i młodzieży. Nie ma roku żeby raz, czy dwa razy telewizja nie powtórzyła tych seriali. Te seriale są mi najbliższe. I równy tym serialom jest jeszcze serial „Szaleństwo Majki Skowron”, który powstał w oparciu o prozę Aleksandra Minkowskiego, wybitnego pisarza i w tej dziedzinie dotykającej młodych bohaterów - szczególnie wybitnego. Te pięć seriali bardzo się dla mnie liczy i one stanowią jakiś oddzielny rozdział w mojej twórczości. Jeżeli chodzi o Minkowskiego, pisał też scenariusze do serialu „Zielona miłość”. To są trzy fabularne filmy telewizyjne stanowiące taki tryptyk. Cztery książki Bahdaja: „Do przerwy 0:1”, „Wakacje z duchami”, „Podróż za jeden uśmiech” i „Stawiam na Tolka Banana”, które okrzyknięto już klasykami tego gatunku, a teraz po latach nawet zdarzało mi się przeczytać w gazecie omawiającej powtarzane w telewizji filmy, że jestem rzekomo mistrzem świata w filmach dla dzieci i młodzieży. Miłe to, ale to jest przekonanie o tym, że „mistrz świata”, ale gatunku filmów dla dzieci i młodzieży. To tak jakby w boksie: waga musza i waga ciężka. Mnie to śmieszy, a przyznam, że kiedyś mnie to trochę bolało i dotykało - po tych napaściach, po Cannes i po tym, że tam nie dostałem za „Dom bez okien” żadnej nagrody, że te filmy zostały przyjmowane milczeniem, ze wzruszeniem ramion, a nawet jakimiś prowokacyjnymi napaściami. Dziwne, bo dzisiaj po czterdziestu latach powtarzane w telewizji, nagle są przyjmowane prawie że entuzjastycznie. Dostrzega się w nich jakąś ponadczasową wartość, a wtedy rzeczywiście przechodzono dosyć obojętnie wobec tego.

Odnośnie Pana ekranizacji, to nie będziemy chyba specjalnie oryginalni, jeżeli powiemy, że od np. „Szaleństwa Majki Skowron” czy „Podróży za jeden uśmiech” po prostu trudno się oderwać, że są to świetne filmy, po prostu ekstraklasa światowa.

Miło to słyszeć….

Te inne też są oczywiście bardzo dobre, tak że wyrażany tu przez Pana jakiś niedosyt, że to są seriale w kategorii ”filmy młodzieżowe”, jest naszym zdaniem naprawdę niepotrzebny. Był taki moment w historii polskiej kinematografii w latach 60-tych, 70-tych, że to było rzeczywiście mistrzostwo świata jeżeli chodzi o powieści młodzieżowe oraz ich ekranizacje, głównie dzięki Panu. Niestety w tej chwili tego nie ma, chyba już od lat 80-tych, przynajmniej zdaniem naszych forumowiczów, po prostu zarówno literatura jak i ekranizacje obniżyły loty.

Tak. Nie ma takiego pisarza jak Adam Bahdaj, a nowy się nie narodził. Adam Bahdaj, to jest w ogóle rzeczywiście mistrzostwo świata i ja zawsze podkreślam, jak chwalą te filmy, że oczywiście ich by nie było, gdyby nie było Bahdaja. Jakoś przy tym wszystkim miałem szczęśliwą rękę przy doborze tych młodocianych aktorów, że w rezultacie było to tam jakoś ciekawie opowiedziane. Bo to była oczywiście przede wszystkim zasługa moich młodych bohaterów. Chociaż muszę przyznać, że kilka z tych nazwisk, Henio Gołębiewski, Filip Łobodziński i Romek Mosior debiutowali u Janusza Nasfetera w filmie „Abel twój brat”. Ale nie wiem, może stu innych, to jest mój wynalazek. U mnie debiutowali, jak Wojtek Klata, który za film „300 mil do nieba” był nawet nominowany do drugoplanowej roli męskiej w europejskich Oscarach. Tak, że to jest na pewno gdzieś tam, nie będę udawał takiego skromnego, jakaś moja zasługa, mojej intuicji, mojego talentu (to za dużo powiedziane), ale w każdym bądź razie, na pewno się to wszystko złożyło na taki efekt. Ale nie byłoby tego wszystkiego bez Adama Bahdaja, tak jakby nie byłoby „Szaleństwa Majki Skowron” bez Olka Minkowskiego. To im zawdzięczam, że po prostu te filmy po czterdziestu latach jeszcze da się oglądać. Jak pan mówi, pan ogląda i ogląda z zainteresowaniem, ale je ogląda też dzisiejsza młodzież, bo one mają walor prawdy, sporo humoru, żywą akcję. A poza tym, w wypadku tych moich filmów one mają jeszcze walor dokumentalny. One po prostu opisują np. Warszawę tamtych czasów. W większości już tych miejsc nie ma. Ale jeżeli się chce zobaczyć jak wyglądała warszawska Praga, czy warszawskie okolice dawnego Dworca Głównego, to już początek Woli, to jest to już dokument jak wyglądał świat w tamtych latach. I może zaciekawia właśnie dzisiejszą młodzież jak wyglądała Warszawa, kiedy ich jeszcze nie było.

6. Czym się Pan kierował wybierając tak świetnych aktorów dziecięcych? Czy miał Pan jakąś swoją metodę?

Po prostu intuicja (śmiech). Bywały takie sytuacje, np. jeżeli chodzi o Marka Sikorę, bohatera „Końca wakacji” i „Szaleństwa Majki Skowron”...

To właśnie Pan go odkrył?

Tak. On był jednym z 6 tysięcy dzieciaków, które przyszły na ogłoszenie zamieszczone w prasie, do Parku Kultury w Chorzowie, na taki, jak to się dzisiaj mówi: casting. Pierwsza selekcja to była sprawa wyglądu, czy ktoś mnie zaciekawił, zainteresował. Potem były rozmowy. A trzecia selekcja to były próby. Czwarta selekcja to próbne zdjęcia w atelier w Łodzi. Potem dopiero zapadała decyzja. No i ja się na niego zdecydowałem. On potem przyjechał z mamą (a mieszkał w Czeladzi w Zagłębiu), do Warszawy na dobór kostiumów, a jego mama przy powitaniu prawie że całowała mnie po rękach, że go wybrałem do tej roli. Tymczasem ja patrząc na niego pomyślałem sobie: „Boże kochany, przecież to jest jakiś fatalny wybór! To nie ten chłopak!”. Ale w tej sytuacji nie mogłem nagle zmienić swojej decyzji, jeszcze po tym przyjęciu, jakie mnie spotkało ze strony jego mamy (śmiech). Bo też wielką krzywdę bym jej wyrządził. Pozostało mi jednak przekonanie, że nie jest to dobry wybór. Ale przyszedł pierwszy dzień zdjęciowy do "Końca wakacji" i było takie proste ujęcie: chłopak biegnie przez rozpalone słońcem hałdy śląskie ze swoim niesfornym pupilkiem – gołębiem i nagle widzi, że po tych hałdach idzie jego stary nauczyciel, zimowo ubrany, w kapeluszu. On podchodzi, patrzy na tego nauczyciela, kłania się, nauczyciel prawie że go nie zauważa i tyle, taka prosta scena. I on podbiega, staje, patrzy i ja nagle zobaczyłem, że to jest ten chłopak! I rzeczywiście się nie zawiodłem, bo zagrał wspaniale. Zresztą potem był znanym aktorem i wspaniałym reżyserem telewizyjnym i teatralnym. Tak że to wszystko polega na sprawach intuicji.
Tak samo w filmie „Do przerwy 0:1”, gdzie głównego bohatera znalazłem w Warszawie na ulicy, na Starym Mieście, wręcz koło miejsca gdzie mieszkam. On przewodził grupce takich 5 czy 6 chłopców i zachowywał się tak jak bohater przyszłego serialu. Ja szedłem za tą grupką i obserwowałem. W końcu zaproponowałem mu próbne zdjęcia. Oczywiście nie przyszedł (śmiech). Ale ja mając w pamięci, jak on się zachowywał na Starym Mieście, nie mogłem odpędzić myśli, że to jest ten chłopak, ten Paragon. Trafiłem więc do niego do domu, zaprosiłem jeszcze raz, jednak próbne zdjęcia wypadły fatalnie! On zamiast prawdziwie mówić dialog to dukał, byłem załamany. Ale zaprosiłem go jeszcze raz. Termin rozpoczęcia prawdziwych zdjęć się zbliżał, a ja miałem rozterki, bo byli też jacyś inni kandydaci, ale mnie nie w pełni zadowalali. W końcu zdecydowałem się na niego, bo sądziłem, że coś musi w tym chłopcu być. Pierwszy dzień zdjęciowy, taka scena w skupie butelek, no i tragedia! Sztucznie mówi, zachowuje się źle. I teraz proszę sobie wyobrazić, że ja mam 3-4 miesiące z nim pracować nad serialem. Tragedia! Ale następnego dnia była scena na komisariacie, milicjanta grał Józef Nowak, taki bardzo ciepły aktor i nagle stał się cud! Nie ten sam chłopak: swobodny, prawdziwy, dowcipny. Nastąpiła metamorfoza prawdopodobnie za sprawą Nowaka, który chłopaka musiał jakoś tak otworzyć. Od tego dnia było już wspaniale, on się rozwijał z minuty na minutę. Tylko, że był problem z dialogiem, nie zawsze był prawdziwy, przekonujący. Z związku z tym zdecydowałem się, aby za niego podkładała głos aktorka Krystyna Chimanienko, która zrobiła to tak wiarygodnie i prawdziwie, że nikomu do głowy nie przyszło, że nie jest to głos chłopca, Paragona. Tak że jest to kwestia intuicji.
Ja także w życiu przywiązuję dużą wagę do intuicji. Ważne jest też znalezienie wspólnego języka, trzeba się starać aby być dla nich kimś w rodzaju starszego kolegi. Moja przeszłość piłkarska też w tym pozytywną rolę odegrała, bo w przerwach między zdjęciami mogłem z nimi kopać piłkę. Tak że jakichś metod specjalnych nie stosowałem, jak to podobno inni reżyserzy robili, że dla uzyskania właściwego efektu np. podchodzili do aktora przed sceną i mówili „Słuchaj, matka ci umarła!”. Jakiś efekt to wywierało. Ale był to przecież sposób sztuczny, powodujący krzywdę psychiczną. U mnie nawet aktorzy w sprawach np. dialogu sami coś proponowali i wtedy było to jeszcze bardziej prawdziwe, stąd też późniejsze pozytywne wyniki. Na przykład bohaterowie ”Do góry nogami” – 6 chłopców, po raz pierwszy zagrali w filmie i zagrali wspaniale. Nawet wybitny operator Mieczysław Jahoda, z którym zrobiłem kilka filmów powiedział kiedyś na zdjęciach próbnych: „Słuchaj ja nie rozumiem, tutaj przychodzą dziesiątki dzieci, robisz jakieś próby z nimi, rozmawiasz, jak dla mnie to oni są wszyscy fajni, ciekawi. W końcu ty wybierasz tę szóstkę i nagle oni są wspaniali, najlepsi. Jak ty to robisz?” (śmiech).
Mam jakieś widzenie tych bohaterów, ktoś jest interesujący, niekoniecznie piękny, można z niego wydobyć jakąś prawdę, tak to odbieram. Intuicja i próba nawiązania więzi. Muszę przyznać, że Filip Łobodziński i Henio Gołębiewski, najbardziej znani z tych dzieciaków, po raz pierwszy zagrali u Janusza Nasfetera w filmie „Abel twój brat”. Ale wydaje mi się, że tam zaistnieli, ale u mnie pierwszy raz zagrali, że już wykreowali jakieś postacie, bo na przykład Duduś – Filip Łobodziński, nie ma nic prywatnie wspólnego z graną postacią w "Podróży za jedne uśmiech". To jest jego świadoma kreacja, a tak prawdziwa, że wydaje się, że on taki był też prywatnie. Oczywiście w tej kreacji pomagały moje uwagi, pomagał też kostium, walizka.


Cz. III - w przyszłym tygodniu
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-15, 18:51, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-15, 18:54:05   

Jak widać, nie tak łatwo było z tym wyborem aktorów dziecięcych! O mało co nawet taka zdolniacha jak Marek Sikora (Ariel) nie zagrałby swoich ról!
A nie dalej jak wczoraj przypomniałem sobie (po latach) ów "Koniec wakacji", o castingu do którego jest tu mowa i naprawdę jest to kawał dobrego kina!
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-01-15, 18:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 20 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5005
Skąd: PRL
Wysłany: 2015-01-15, 19:04:11   

Świetna książka Domagalika, i film też niczego sobie :)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 50 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7157
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-01-15, 19:39:56   

Woody Allen kiedyś powiedział, a pan Jędryką to właśnie potwierdził, że 80% pracy reżysera polega na wyborze właściwych aktorów.

A podłożenie kobiecego głosu pod dialogi chłopca to bardzo ciekawy trik. :D
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2015-01-16, 08:40:53   

Współpraca Jędryki i Domagalika nie kończyła się tylko na Końcu Wakacji. Ja bardzo ciepło wspominam sobie mini serial na podstawie powieści Domagalika pt. Banda Rudego Pająka. Może dlatego, że jest w nim coś z Samochodzika - młodzi bohaterowie, historia ostatniej wojny i skarb w postaci zaginionego w 1939r. sztandaru jednego z polskich pułków.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2015-01-16, 08:41:26   

Krystyna Chimanienko jest chyba najbardziej znana ze swojej roli w "Rzeczpospolitej babskiej":


Źródło: http://fototeka-test.fn.o...t=alfabetycznie
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-03-09, 10:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16322
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-16, 11:30:36   

Z24 napisał/a:

Zamek w Janowcu został przekazany państwu przez jego ostatniego właściciela gdzieś około połowy lat 70-tych.

Nie przekazany, tylko sprzedany.

A jeszcze wcześniej właścicielami zamku byli Ćwirko-Godyccy, czyli rodzina dzisiejszego właściciela domu, który kiedyś należał do Nienackiego. Wszystko się ze sobą wiąże... :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-16, 13:50:05   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Zamek w Janowcu został przekazany państwu przez jego ostatniego właściciela gdzieś około połowy lat 70-tych.

Nie przekazany, tylko sprzedany.

A jeszcze wcześniej właścicielami zamku byli Ćwirko-Godyccy, czyli rodzina dzisiejszego właściciela domu, który kiedyś należał do Nienackiego. Wszystko się ze sobą wiąże... :)


Nie wiedziałem na jakich zasadach zamek przeszedł w ręce państwa. Dlatego użyłem słowa "przekazany", które oznacza czynność realną, a nie prawną. W takim przypadku oznacza ono wprowadzenia nowego właściciela w posiadanie. :027:

Ćwirko-Godyccy rozparcelowali swoje dobra janowieckie w 1927 r.
Czy aby na pewno jest to ta sama rodzina, bo ma jednak ma nazwisko cokolwiek inne?
Z literatury znam antropologa Michała Ćwirko-Godyckiego.
Sam zaś przed laty pracowałem z panią tylko Godycką :) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2015-01-16, 14:05, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16322
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-01-16, 14:31:07   

Z24 napisał/a:

Czy aby na pewno jest to ta sama rodzina, bo ma jednak ma nazwisko cokolwiek inne?

Tak mi mówił, więc zakładam że się orientuje, kto był jego rodziną. Dlaczego cokolwiek inne? Ćwirko-Godycki ma na nazwisko.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 14