PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Kuchnia francuska w Fantomasie
Autor Wiadomość
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-18, 16:10:32   Kuchnia francuska w Fantomasie

"Pan Samochodzik i Fantomas" oraz "Nowe Przygody" to chyba jedyne książki w których opisy jedzenia wychodzą poza "chleb ze smalcem i herbata". Zostańmy przy Fantomasie. W sumie bedąc we Francji nie da się zignorować kuchni francuskiej i nawet taki kulinarny analfabeta i gastonomiczny cymbał jak Tomasz NN musiał coś o tym wspomnieć. Co prawda teksty pochodzą od dość niesympatycznego detektywa gołębia, ale co tam.

oto (moim zdaniem) dwa najciekawsze kulinarnie akapity z Fantomasa:

W okolicach Blois rosną najwspanialsze szparagi. W Turenni — arbuzy, pomidory i kapusta o niezwykłym smaku. W Andegawenii — brzoskwinie i czereśnie. Powinien pan obejrzeć wspaniałe ogrody różane i szkółki owocowe w pobliżu Angers i Orleanu. I łańcuch wzgórz i pagórków, ciągnący się od Blois, gdzie jest bardzo wiele winnic. Właściciele winnic wykorzystują naturalne groty we wzgórzach wapiennych do przechowywania beczek z winem. Ach, cóż to za wspaniały widok te stoki wzgórz i pagórków, gdzie tak pięknie rosną glicynie, wśród których widnieją otwory do piwnic z winem. Winiarze mieszkają w najbliższym sąsiedztwie swego bogactwa, nazywają ich „jaskiniowcami”, bo poszerzyli groty, robiąc w nich pomieszczenia na stajnie i wozownie. Nie jest im ani za zimno zimą, ani za gorąco latem. Naprawdę to baśniowa kraina, jak pisał Teofil Gautier. Lecz najpierw opowiem panu o tutejszych winach. Zrobię to, zanim posmakuje ich pan własnym podniebieniem — to mówiąc pan Pigeon głośno cmoknął, jakby już na języku czuł smak wina z okolic Blois.

(...)

Tours to stolica Turenii, drogi panie. Z tych stron wywodzi się kilku wielkich ludzi: Descartes, Balzac i Rabelais, to powinno panu wystarczyć. Szczególnie ten ostatni uosabia wszystkie cechy tej wspaniałej krainy. Co zamówiłem na obiad? Wieprzowinę po tureńsku i zieloną kapustę smażoną na maśle. A na deser słynne ciasto tureńskie. I trochę owoców. Śliwki suszone, specjalność Tours. Albowiem,
cudzoziemcze, ważne jest, gdzie się co je. I tak, jeśli pan kiedyś pojedzie do Vauvray, proszę skosztować kiełbasy z piersi kurzej. Jeśli ma pan ochotę na dobrą rybę, to należy tam zamówić szczupaka w maśle, węgorza w sosie pikantnym przyrządzonym na winie lub faszerowanego leszcza. Ach, jakże smakowita jest dziczyzna z Sologne albo tamtejsze kotlety w śmietanie. A w Chinon, proszę pana, należy spróbować kurczaka w winie. Czy jadł pan już szparagi z Vineuil? A sery, drogi panie! Wspaniały jest niebieski ser z Olivet albo śmietankowy ser andegaweński. Do Saumur musi pan się wybrać na tamtejsze torciki pigwowe. Ach, cóż to za delicje...


Mieszkam we Francji od wielu lat i postaram się napisać w tym wątku coś więcej o tych produktach i potrawach.
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-18, 16:46:51   

Co zamówiłem na obiad? Wieprzowinę po tureńsku i zieloną kapustę smażoną na maśle.

Na początek starałem się rozpracować to danie główne.

Fakt faktem Turenia jest dumna ze swojej wieprzowiny. Porc de Touraine nie jest wprawdzie tak uznane jak wieprzowina z Owerni albo z południowego zachodu Francji, niemniej jednak jest to coś z czego Turenia jest znana.

Odnośnie samego dania, nie ma czegoś takiego jak "wieprzowina po tureńsku". To brzmi zbyt ogólnie. Potrawą najbliższą opisowi oraz samej idei jedzenia potraw lokalnych jest moim zdaniem:

"Marmite Tourangelle"

Do zrobienia 4 porcji potrzeba:
- 2 białe cebule
- 100g masła
- 1 posiekana kapusta (jarmuż)
- 800g ziemniaków
- 600g boczku (rzecz jasna z Touranii ;) )
- 4 kiełbaski z Tuluzy (./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Saucisse_de_Toulouse)
- 1 gałązka tymianku
- 2 liście laurowe
- butelka białego wina wytrawnego (z francuskich najlepiej Montlouis, Pineau de la Loire, blanc d´Aunis, cruchinet albo Gamet blanc z Nowozelandzkich pineau Gros, plant du Clair de Lune albo quefort, ewenutalnie południowoafrykański steen)
- sól, pieprz

W solidnym, żeliwnym garnku stopić masło. Dodać posiekaną cebulę, kapustę, sól gruboziarnistą i pieprz.

Gdy kapusta puści soki, wyjąć na talerz połowę zawartości garnka. Na pozostałą połowę dodać pokrojony w paski boczek i kiełbaski z Tuluzy. Przykryć kapustą z talerza.

Na wierzch dać ziemniaki obrane i popokrojone w plastry (0,5 cm), dorzucić tymianek i liście laurowe. Wszystko zalać białym winem.

Podgotować aż zacznie smakowicie pyrkać, po czym przykryć i wtawić do pieca (120°C) na dwie godziny.

Serwować prosto z garnka. Do popicia wino użytym do gotwania.

Smacznego!


PS. Oto kilka notek o wieprzowinie tureńskiej:
./redir/www.indre-et-loir...e-touraine.html
./redir/www.elevagequalit...&page=connaitre
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 60 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7798
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-02-18, 21:01:30   

montparnasse napisał/a:
Mieszkam we Francji od wielu lat i postaram się napisać w tym wątku coś więcej o tych produktach i potrawach.


Bardzo się na to cieszę, montparnassie, jako że gotowanie to jedno z moich hobby.

montparnasse napisał/a:
Odnośnie samego dania, nie ma czegoś takiego jak "wieprzowina po tureńsku". To brzmi zbyt ogólnie. Potrawą najbliższą opisowi oraz samej idei jedzenia potraw lokalnych jest moim zdaniem: "Marmite Tourangelle"


Może Tomasz miał na myśli wieprzowinę Z Tureni? Tylko jak się ją tam lokalnie najczęściej przyrządza? Twój przepis “Marmite Tourangelle" jest ciekawy, ale gdzie się podziała ta wieprzowina? Widzę tylko kiełbaski i boczek - 600g, nawet jeśli wziąć tylko jedną czwartą zawartości tego rondla, to i tak byłaby to już moja tygodniowa dawka tłuszczu, którą odważyłbym się spożyć.

Po wieprzowinie po tureńsku oczekiwałem raczej czegoś w stylu filet mignon de porc, pieczony może z tymi suchymi śliwkami, inną sławą tamtego regionu, jak twierdzi Tomasz.
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-19, 16:22:30   

John Dee napisał/a:
montparnasse napisał/a:
Mieszkam we Francji od wielu lat i postaram się napisać w tym wątku coś więcej o tych produktach i potrawach.


Bardzo się na to cieszę, montparnassie, jako że gotowanie to jedno z moich hobby.

Moje również :564:

John Dee napisał/a:
Może Tomasz miał na myśli wieprzowinę Z Tureni?

Hmm... W książce dwa razy stoi napisane "po tureńsku". To oraz stwierdzenie pana detektywa Gołębia, że "ważne jest, gdzie się co je" skłoniło mnie do szukania przepisu na jak najbardziej lokalną potrawę tureńską. Moim zdaniem “Marmite Tourangelle" spełnia nastepujące kryteria: (1) jest lokalne (Touraine), (2) jest z tą kapustą na maśle oraz (3) jest z lokalnej wieprzowiny (o tym więcej poniżej)

John Dee napisał/a:
Tylko jak się ją tam [wieprzowinę] lokalnie najczęściej przyrządza? Twój przepis “Marmite Tourangelle" jest ciekawy, ale gdzie się podziała ta wieprzowina? Widzę tylko kiełbaski i boczek.

Hah! Może był to mój błąd w tłumaczeniu, ale boczek z wieprzowiny Tureńskiej (najlepiej z gatunku Roi Rose) czyli "Rillons de Tours" to bardzo klasyczne, loklane przyrządzenie miejscowej wieprzowiny. Będę się upierał że pan Pigeon zamóił dla siebie i pana Tomasza coś przypominającego “Marmite Tourangelle".

Oto dwa linki z przepisami bazującymi na "Rillons de Tours":
./redir/www.lamarmiteamal...s-54086190.html
./redir/www.cuisine-campa...ours-au-Vouvray

A oto ilustracja “Marmite Tourangelle"
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-19, 16:39:56   

John Dee napisał/a:
Po wieprzowinie po tureńsku oczekiwałem raczej czegoś w stylu filet mignon de porc...

Wydaje mi się, że filet mignon de porc (czyli polędwiczki wieprzowe) to dość delikatne mięso i kapusta smażona na maśle mogła by je nieco zdominować.

Jeśli ktoś chce odnaleźć smaki doliny Loary z użyciem filet mignon de Porc, to polecam następujący przepis:

Polędwica ze szparagami w sosie szafranowym

Składniki dla 4 osób:

Około 700 g polędwiczek wieprzowych (filet mignon de porc)
1kg zielonych szparagów (najlepiej z doliny Loary :) )
50g masła
0,3 l śmietany (15%)
5 pręcików szafranu (rzecz jasna, najlepiej z małych plantacji w dolinie Loary :) )

Na dzień przed: wymieszać szafran w śmiatanie. Zostawić na noc do naciągnięcia smakiem.

Pokroić polędwiczki w plasty.
Szparagi obrać i ugotować w osolonej wodzie (około dziesięć minut). Ugotowane odcedzić zachowując wodę.
Roztopić maslo na patelni. Polędwiczki smażyć około 3 minuty z każdej strony (w zależności od grubości) doprawić lekko sola gruboziarnistą.
Zmiskować w blenderze kilka szparagów z kilkoma łyżkami śmietany na gładką masę.
W rondelku podgrzać masę szparagowo-śmietanoą z resztą śmietany zaprawionej szafranem. Dodać soli do smaku.
Na talerzu ułożyć plasty polędwiczek, przykryć szparagami i polać sosem.


Do tego dania z czerwonych win poleciłbym St Nicolas de Bourgueil albo Chinon (oba rzecz jasna z doliny loary), z białych chyba jednak burgundzkie Chablis ;)

Smacznego!
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-19, 16:50:50   

John Dee napisał/a:
...pieczony może z tymi suchymi śliwkami, inną sławą tamtego regionu, jak twierdzi Tomasz.

Dziwna sprawa z tymi śliwkami suszonymi... We Fracji najsłynniejsze śliwki suszone pochodzą z rejonu Agen (pruneau d'Agen) w Akwitanii, na południowym zachodzie. Rzecz jasna inne rejony też mają śliwki, ale te pruneau d'Agen są równie renomowane w swojej klasie co produkty z Szampanii w klasie win musujacych. :)

Wracając do tematu śliwek suszonych, Pigeon wspomniał że "Śliwki suszone [to] specjalność Tours". Potem razem z Tomaszem zjedli je na deser. Moim zdaniem na sto procent były to deserowe "pruneau de Tours", nadziewane dżemem brzokwiniowym, w polewie z syropu rumowego, jabłkowego, obtoczone w płatkach migdałów itp.

 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 60 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7798
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-02-19, 23:34:14   

montparnasse napisał/a:
Hah! Może był to mój błąd w tłumaczeniu, ale boczek z wieprzowiny Tureńskiej (najlepiej z gatunku Roi Rose) czyli "Rillons de Tours" to bardzo klasyczne, loklane przyrządzenie miejscowej wieprzowiny. Będę się upierał że pan Pigeon zamówił dla siebie i pana Tomasza coś przypominającego “Marmite Tourangelle".


A to co innego, Rillons de Tours nie jest mi obce, znaczy się jako nazwa.

Ale co się tyczy kapusty w maśle, czy nie można opisu tak interpretować, że je się ją jako osobną potrawę, dodatek na boku, a nie gotowaną razem z mięsem w tym “marmicie”? Tak czy inaczej, dopóki nie pojawi się jakiś jeszcze bardzie przekonujący recept na “Wieprzowiną po tureńsku”, możemy uznać “Marmite Tourangelle" za kandydata nr. 1. :D

montparnasse napisał/a:
Jeśli ktoś chce odnaleźć smaki doliny Loary z użyciem filet mignon de Porc, to polecam następujący przepis:

Polędwica ze szparagami w sosie szafranowym


Ten przepis zdecydownia o wiele bardziej przypada mi do gustu. Smak szparagów i szafranu - mogę sobie wyobrazić, że to jedna z tych cudownych kombinacji nie z tej ziemi. Ale szparagi będą u mnie z Nadrenii, i zapewne białe, a nie zielone.

montparnasse napisał/a:
John Dee napisał/a:
...pieczony może z tymi suchymi śliwkami, inną sławą tamtego regionu, jak twierdzi Tomasz.

Dziwna sprawa z tymi śliwkami suszonymi... We Fracji najsłynniejsze śliwki suszone pochodzą z rejonu Agen (pruneau d'Agen) w Akwitanii, na południowym zachodzie. Rzecz jasna inne rejony też mają śliwki, ale te pruneau d'Agen są równie renomowane w swojej klasie co produkty z Szampanii w klasie win musujacych. :)

Wracając do tematu śliwek suszonych, Pigeon wspomniał że "Śliwki suszone [to] specjalność Tours". Potem razem z Tomaszem zjedli je na deser. Moim zdaniem na sto procent były to deserowe "pruneau de Tours", nadziewane dżemem brzokwiniowym, w polewie z syropu rumowego, jabłkowego, obtoczone w płatkach migdałów itp. ]


Obejżałem sobie te Pruneaux d´Agen Fourrés, Pruneaux de Tours - aż ślinka człowiekowi cieknie.

A jednak ostrzegam, by to, co opisuje Nienacki, zbyt swobodnie interpretować. Często okazuje się bowiem, że trzymał się ściśle faktów, mimo że pierwotnie na to nie wyglądało. Tak że, montparnassie, zostawmy jako otwartą opcję możliwość, że Tomasz na deser miał po prostu suszone śliwki z Turenii. ;-)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2015-02-19, 23:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-19, 23:51:09   

montparnasse napisał/a:
Polędwica ze szparagami w sosie szafranowym (...)Smacznego!

Brzmi pysznie. :564:
Aż szkoda, że szparagi jeszcze dość drogie. No i po tych Waszych kulinarnych dysputach z trudem się powstrzymuję, żeby (nie bacząc na porę) nie ruszyć w stronę lodówki... :027:
_________________
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-20, 16:52:49   

Odnośnie śliwek, detektyw Gołąb zamówił na obiad co nastepuje:
Wieprzowinę po tureńsku i zieloną kapustę smażoną na maśle. A na deser słynne ciasto tureńskie. I trochę owoców. Śliwki suszone, specjalność Tours.
W sumie więc na stole pojawiły się dwa desery: (1) "słynne ciasto tureńskie" (za które zabierzemy się potem) oraz (2) "trochę owoców. Śliwki suszone, specjalność Tours."

O ile znam francuskie restuaracje, to szedłbym o zakład, że te "śliwki suszone" zostały podane jako dodatek do kawy albo kieliszka czegoś konkretniejszego na zakończenie posliłku. W sumie bardzo to wpisuje się w klimat francuskiech restaurants du terroir: ciężki posiłek, deser i na koniec napitek z jakimś słodkim dodatkiem.

Jeśli detektyw Gołąb wziął kawę to nie ma o czym gadać. Prawdopodobne jednak jest że Monsieur Pigeon na zakończenie zamówił jakiś alkohol. Fakt faktem jechał samochodem. Z drugiej strony był jednak z niego dużego kalibru sybaryta ceniący sobie uroki stołu. No i działo się to w prowinjonalnej Francji, gdzie jeśli nie pijesz wina do obiadu, toś chory.

Wracając do rzeczy -- śliwki suszone, w szczególności te kandyzowane po tureńsku (czyli: nadziewane dżemem brzokwiniowym, w polewie z syropu rumowego, jabłkowego, obtoczone w płatkach migdałów itp.) będą wspaniałą zakąską zarówno do:
- digestifów. I tych klasycznych (cognac, armagnac) jak i tych z doliny Loary. Tak konkretniej to wybór mamy dość wąski -- marc de la Loire. Szczerze mówiąc dość podprzeciętna brejlucha, ale smak tych sliwek, piekne widoki, i generalny urok chwili mogą kompensować ten bimbrowy aromat lokalnego "Marka".
- aperitifów (np. porto) oraz win deserowych. Z lokalnych win deserowych można polecić wybitne Coteaux de Layon.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6954
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-20, 21:42:18   

O w mordę, to nie jest towarzystwo frankofilów tylko frankoholików ;-) .
_________________
Z 24
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-23, 11:15:57   

Z24 napisał/a:
O w mordę, to nie jest towarzystwo frankofilów tylko frankoholików ;-) .

:564:
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-23, 11:29:17   

Moja znajoma z pracy pochodzi z okolic Tours. Wyciągnąłem ją dzisiaj na kawę i podpytałem się o kuchnię tureńską. Niestety, kuchnia i gotowanie nie są jakimś specjalnym hobby Marie (skądinąd wielce szczupłej osoby), niemniej jednak czegoś tam się dowiedziałem. W punktach, dla porządku:
    * Turenia to przede wszystkim sery. Poza serami w miarę niezłe wino.
    * "Słynne ciasto tureńskie" to najpewniej nugat z Tours (Le nougat de Tours). Nugat posiada nawet własne wielce poważne stowarzyszenie, przyznające wyróżnienia za jakość. ./redir/www.lenougatdetours.fr/ Nugat serwowany jest w postaci apetycznego ciasta (zdjęcie poniżej).
    * Do Saumur trzeba się wybrać nie na "tamtejsze torciki pigwowe" a po grzyby. Ponoć jedne z lepszych we Francji.
    * W Vouvray i okolicach można istotnie skosztować szczupaka w maśle (albo kilka innych ryb w maśle).
    * Rillons de porc Marie zna, ale nie bierze do ust (fuj! tuczące!). Heh...
    * O śliwkach suszonych (specjalności Tours) Marie nie słyszała.

 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6088
Wysłany: 2015-02-23, 12:29:00   

montparnasse napisał/a:
Do Saumur trzeba się wybrać nie na "tamtejsze torciki pigwowe" a po grzyby. Ponoć jedne z lepszych we Francji.


W Saumur na starówce sprzedają zarombiste, większe niż kajzerka, bezy :-)
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6954
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-23, 15:05:07   

PawelK napisał/a:
montparnasse napisał/a:
Do Saumur trzeba się wybrać nie na "tamtejsze torciki pigwowe" a po grzyby. Ponoć jedne z lepszych we Francji.


W Saumur na starówce sprzedają zarombiste, większe niż kajzerka, bezy :-)


A pigwy zjadałem prosto z krzaków na rynku w Gostyniu...
_________________
Z 24
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6088
Wysłany: 2015-02-23, 16:20:02   

Z24 napisał/a:
PawelK napisał/a:
montparnasse napisał/a:
Do Saumur trzeba się wybrać nie na "tamtejsze torciki pigwowe" a po grzyby. Ponoć jedne z lepszych we Francji.


W Saumur na starówce sprzedają zarombiste, większe niż kajzerka, bezy :-)


A pigwy zjadałem prosto z krzaków na rynku w Gostyniu...


A wcale bym się nie zdziwił gdyby grzyby w Saumur były z Polski.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 60 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7798
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-02-23, 23:46:48   

montparnasse napisał/a:
Słynne ciasto tureńskie" to najpewniej nugat z Tours (Le nougat de Tours).


Czyli mamy nasze “ciasto tureńskie” - Le veritable nougat de Tours? Bez wątpienia? Kto piecze pierwszy? :D

Tu znalazłem wideo, jak to ciasto się robi - w industrialnym stylu.
./redir/www.touraineterro...detours/56.html

Przypomina bardzo moje ulubione ciasto Bakewell Tart - pycha!
./redir/www.natebritishba.../bakewell-tart/
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-24, 10:33:36   

Uff, dobrze że przeszliście na ciasta, to mnie nie rusza. :)
_________________
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-24, 14:57:09   

Berta von S. napisał/a:
Uff, dobrze że przeszliście na ciasta, to mnie nie rusza. :)

Już wracamy do dań głównych.

Dla lepszego wstępu zacytujmy detektywa Gołębia I tak, jeśli pan kiedyś pojedzie do Vauvray, (...) Jeśli ma pan ochotę na dobrą rybę, to należy tam zamówić szczupaka w maśle... Tu mała zrzędliwa uwaga, nie w Vauvray, a w Vouvray. Przejdźmy jednak do przepisu. Na marginesie dodam, że jestem wielkim miłośnikiem tej potrawy. Gorąco polecam!

Szczupak w maśle (przepis na 5 - 6 porcji)

Składniki:
1 szczupak (około 1,5 kg)
1 marchew pokrojona w cienkie plasterki
1 cebula pokrojona w cienkie plasterki
100 g cebulki szalotki
2 szklanki białego wina (najlepiej rzecz jasna z Vouvray :) )
200g słonego masła
1 szklanka białego octu winnego
pietruszka, tymianek, listek laurowy
Sól, pieprz.
    Przygotować garnek dostatecznie duży by pomieścił szczupaka.
    W tym garnku postawić na mocny ogień 2 litry wody z octem, cebulą, marchewką, pietruszką, tymianekem, listkiem laurowym; osolone i (excusez le mot) opieprzone.
    Doprowadzić do wrzenia. Gotować na wolnym ogniu przez około 15 minut, następnie lekko ostudzić przez kilka minut.
    W międzyczasie umyć i sprawić szczupaka (jeśli sprzedawca ryb nie podjął się tego zadania). Dodać szczupaka do wywaru.
    Gotować szczupaka w wywarze na małym, pyrkajacym ogniu przez 20 - 25 minut.
    Gdy szczupak się gotuje, obrać szalotki, drobno posiekać i włozyć do rondelka. Zalać winem, dodać pieprzu i gotować na malutkim ogniu przez dwadzieścia minut. Lekko przestudzić.
    Ustawić rondelek z szalotkami w winie na tycim ogniu (idelanie przenieść do większego naczynia z wrzątkiem). Dodać solonemasło pocięte na drobne kostki, żwawo ubijając trzepaczką na pienistą i gładką masę.

Wyłożyć szczupaka na talerze, polać sosem (i jak to mawiają na mojej ulicy :) ) włala!


Podawać z ziemniakami z wody albo ze świeżą bagietką. Do popicia białe wino (oczywiście Vouvray)! :564:
 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-24, 15:03:57   

Jeszcze słówko odnośnie win Vouvray.

Najsłynniejsze Vouvray są musujące, podchodzące smakiem pod Szampana. Przy tym jednak są o wiele tańsze, będąc wciąż oparte na lokalnej tradycji. W dolinie Loary (i niestety tylko tam :( ) bez większych kompleksów polecają musujące Vouvray jako aperitif. Tak więc z czystym sumieniem można przyjąc, że pito je także w Zamku Sześciu Dam.

 
 
Montparnasse 
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 40
Dołączył: 17 Lut 2015
Posty: 53
Skąd: Paryż Francja
Wysłany: 2015-02-24, 17:21:13   

No to jeszcze do kompletu ten wspomniany przez Pigeona węgorz w sosie pikantnym przyrządzony na winie. Zapewne chodzi o:

Matelote d'anguilles au vin rouge (Matelote czyli coś w stylu gulaszu z ryb na winie)
1,5 kg węgorzy (średnich lub dużych)
250 g drobnych pieczarek
3 szalotki
gałązka tymianku, gałązka pietruszki, liść laurowy
60 g masła
1 duża łyżka mąki
butelka czerwonego wina (dobrze pasuje Chinon, z tym że mi go szkoda dodawać do gotowania :) )
2 łyżki oleju rzepakowego
sól,pieprz
    * Oczyścić węgorza (najlepiej zlecić to zadanie sprzedawcy). Pokroić na kawałki 6 - 8 cm. Opłukać i osuszyć.
    * Obrać i drobno posiekać szalotki. Opłukać i osuszyć pieczarki. Szalotki i pieczarki smażyć razem na oleju przez kilka minut na dużym ogniu mieszając często aż cała woda wyparuje a grzyby i cebulka nabiorą smakowitego złotego koloru. Przełożyć na talerz.
    * Na tej samej patelni podsmażyć kawałki węgorza na średnim ogniu, obracając kilka razy (2 - 3 minuty). Odsączyć na papierowych ręcznikach, a następnie przelożyć do naczynia żaroodpornego. Dookoła węgorza ułożyć pieczarki i szalotki.
    * Zmiksować / posiekać 50 g masła na gładko z mąką (beurre manié).
    * Zagotować wino w garnku. Gdy jest już gorące podpalić na powierzchni. Gdy wino zredukuje objętość o mniej więcej jedną trzecią dodać masło z mąką ubijając energicznie.
    * Zalać winem węgorze, dodać tymianek, pietruszka, liść laurowy, sól i pieprz. Lekko potrząsną garnkiem (by się nieco wymieszało) i gotować 15 do 20 minut na małym ogniu.
    * Łyżką cedzakową wyjąć węgorza i grzyby. Trzymać w cieple. Wyjąć i wyrzucić tymianek, pietruszkę i liść laurowy.
    * Doprowadzić sos do wrzenia, a następnie zdjąć z ognia i dodać resztę masła, mieszając energicznie. Ewentualnie dodać świeżo mielonego pieprzu dla zaostrzenia smaku.
    * Ułożyć ryby i grzyby na talerzu. Polać sosem i gotowe!

Podawać z ryżem albo z bagietką. Do popicia -- czerwone Chinon albo St Nicolas de Bourgueil


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 11