PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Jeszcze nigdy nie czytaliśmy tak dużo
Autor Wiadomość
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 25 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5457
Skąd: PRL
Wysłany: 2017-02-28, 23:17:18   Jeszcze nigdy nie czytaliśmy tak dużo

- Paradoks polega na tym - przynajmniej moim zdaniem - że jeszcze nigdy nie czytaliśmy tak dużo. Nigdy. Narzekania na upadek czytelnictwa są o tyle nietrafione, że dotyczą klasycznych jego form. Ludzie czytają naprawdę bardzo dużo, tylko czytają na szybkości.

Czytaj więcej na ./redir/www.styl.pl/magaz...campaign=chrome
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 53 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 32592
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-03-01, 08:16:44   

Może to i racja...
_________________
 
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3010
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-03-01, 09:26:15   

Ja zawsze reaguję dosyć alergicznie na sformułowania "Ludzie coś tam". Jacy ludzie? O kim konkretnie mowa?

W czasach PRL-u, które, zgodnie z lansowaną teraz tezą, stanowiły czytelniczy raj w odróżnieniu od czasów teraźniejszych, które cechować mają się upadkiem czytelnictwa, też były osoby które w życiu nie przeczytały żadnej książki - chyba że musiały (lektura szkolna). Sam miałem takich kolegów i widywałem ich rodziny. Szczytem była lektura jakiejś popularnej gazety. Teraz to samo co w gazecie jest w sieci, więc gazet kupuje się coraz mniej (chociaż taki "Fakt" chyba ma się dobrze...).

Tak samo teraz jak i wtedy byli ludzie którzy nic nie czytali, i tak samo teraz jak i wtedy byli ludzie, którzy czytali dużo. W pociągu czy metrze widuję ludzi z książkami - a także z czytnikami ebooków czy tabletami, bo są wygodne. Obserwując delikwenta, łatwo stwierdzić, czy czyta, nawet nie widząc ekranu, i czyta naprawdę wiele osób.

Księgarnie są pełne - zarówno książek jak i ludzi. Argumenty "za komuny ciekawa książka znikała z półek w ciągu dwóch dni, a teraz leży" są chybione, bo za komuny szynka znikała ze sklepu w ciągu pół godziny, a teraz jest jej pełno - czy to znaczy, że jemy mniej szynki? W tej chwili w momencie zagrożenia wyczerpaniem nakładu przy idącej sprzedaży natychmiast leci dodruk. Owszem, nakłady bywają mniejsze - ale za to różnorodności tytułów w dzisiejszej księgarni nie można porównywać z czasami PRL.
A trzeba doliczyć sprzedaż wysyłkową i ebooki, których nie widać, wizytując księgarnie.

Ja myślę że tych nieczytających po prostu dzisiaj bardziej widać. Za "moich czasów" świata nie obchodziło, czy Zenek z czwartej klatki, którego głównie widuje się z flaszką, cokolwiek przeczytał. Przede wszystkim świat nic o Zenku nie wiedział. A teraz Zenek i jemu podobni maja profile na fejsiku i zrobili się widoczni.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-02, 10:43:24   

irycki napisał/a:
Ja myślę że tych nieczytających po prostu dzisiaj bardziej widać.

Zanalogią szynka-książki masz rację. Ale co do czytelnictwa, to chyba nie jest tylko kwestia obserwacji, ale też jakichś badań, w których respondenci są pytani, czy coś/ile w ostatnim roku/miesiącu przeczytali. :)
_________________
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3010
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-03-02, 11:47:45   

Tylko pytanie, na ile metodologia tych badań pozwala porównywać wyniki z dziś i z lat - powiedzmy - '70 tych?

Bo mam obawy, że pewna grupa społeczna po prostu nie wychodziła na jaw w badaniach w tamtym okresie, a wychodzi teraz.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Antracyt 
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 1 raz
Wiek: 45
Dołączył: 30 Sty 2017
Posty: 837
Skąd: Łódź
Wysłany: 2017-03-02, 17:33:42   

U mojej córki w szkole pani dyrektor przynajmniej od pięciu nie kupiła książek do biblioteki.
Opiekun biblioteki naciska na dzieci że są słabe wyniki czytelnictw (wypożyczalnictwa). Twierdzi, że nie są kupowane książki bo dzieci nie wypożyczają.
Wspólnie z innymi rodzicami zorganizowaliśmy zbiórkę książek żeby trochę odświeżyć księgozbiór.
Prawda jest taka, że wolimy z dziećmi korzystać z biblioteki osiedlowej.
 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3010
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-06, 22:58:03   

Tu chodzi chyba o inne zjawisko, że jest natłok informacji, mamy tysiące źródeł i to wymusza pobieżne zapoznawanie się z nimi... widzę po sobie (ale może jestem wyjątkiem?), czytam tytuły, a rzadko zapoznaję się z treścią- musi mnie coś zaintrygować. Nie da rady wszystkiego przeczytać, a i tak ciągle coś czytam.

Z czytelnictwem jest inna historia, w dobie internetu mamy więcej możliwości na relaks. Ale z drugiej strony podobno młodzież więcej czyta*, mam wrażenie, że cała młodzieżowa literatura składa się z cykli i sporo młodych osób jednak się za te książki bierze. Z dorosłymi jest gorzej, ale z drugiej strony, skoro opłaca się wydawać te wszystkie biografie i poradniki celebrytów, to ktoś to kupuje? Chyba nie po to, żeby postawić sobie na półce?

*aż 86% młodych ludzi czyta książki

wyniki zeszłoroczne:
"Wyniki badań pozwalają na potwierdzenie wielu intuicji, takich jak np. ta, że czytanie jest praktyką społeczną. Czytający spotykają przede wszystkim osoby czytające. Dziewięcioro z dziesięciorga badanych, których najbliżsi nie czytają, również nie sięga po książkę. Potwierdzają również inną często powtarzaną tezę, że czytanie się dziedziczy: nawyku czytania uczymy się w grupach, zwłaszcza w rodzinie i środowisku bliskich znajomych.Udowodniono również, że osoby, które czytają gazety, sięgają również po dłuższe teksty. Mowa wręcz o „zasadzie kumulacji”. Wspomina się również o biegunach czytelniczego zaangażowania: albo badany sięga zarówno po prasę i książki, albo nie czyta nic.."
źródło
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4352
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2017-03-07, 06:53:43   

Cytat:
Czytanie książek w latach 2002-2015

Ciekawe są te wyniki.

> Spadkowy trend czytelnictwa został zahamowany
Niby tak, ale patrząc na wykres ma się wrażenie, że po 2008 roku trend jest mniej więcej stały, i przed 2004 rokiem również był mniej więcej stały. W ciągu tych czterech lat - wzrost odsetka nieczytających z ok. 40% do ok. 60%, a spadek odsetka czytających dużo z ok. 25% do ok. 10% jest drastyczny i trudny dla mnie do zrozumienia. Rozpowszechnienie się jakiegoś urządzenia (może internetu w miejscach gdzie wcześniej był niedostępny)? Pojawienie się jakiejś konkurencyjnej oferty na polu rozrywki (telewizja kablowa)? Wzrost cen, wprowadzenie podatku na książki? Nic mi nie przychodzi na myśl.

Przeczytałem źródło na stronie BN (./redir/www.bn.org.pl/download/document/1459845698.pdf), ale autorzy badań nie podają jednoznacznego wyjaśnienia. Z tekstu nie wynika, żeby zmieniła się metodologia.

> Najczęściej wymienianym autorem w 2015 roku – podobnie jak w poprzednich latach – był Henryk Sienkiewicz.
Podejrzewam, że podawali to nazwisko ci którzy nie czytają wcale albo bardzo mało, więc informacja raczej nie mówi o prawdziwych preferencjach czytelników. Więcej dowiaduję się, gdy wymieniają Katarzynę Michalak, Andrzeja Sapkowskiego, Dana Browna, Stephena Kinga. Z polskich także: Monikę Szwaję, Katarzynę Grocholę, Joannę Chmielewską, Marię Rodziewiczównę.

Teresa van Hagen napisał/a:
Tu chodzi chyba o inne zjawisko, że jest natłok informacji, mamy tysiące źródeł i to wymusza pobieżne zapoznawanie się z nimi.

W raporcie Biblioteki Narodowej, jako jedna z hipotez, pojawia się pokrewne wyjaśnienie: zmiana relacji pomiędzy czasem wolnym i czasem przeznaczonym na pracę.

Teresa van Hagen napisał/a:
podobno młodzież więcej czyta

Wyniki Biblioteki Narodowej nie są tak obiecujące. Książki pozaobowiązkowo czyta ok. 50% młodzieży - więcej niż przeciętnie w społeczeństwie, ale z drugiej strony w tej grupie odnotowano największy spadek w porównaniu z rokiem 2000.

Teresa van Hagen napisał/a:
Nie da rady wszystkiego przeczytać

... ale, jak mówi porzekadło, próbować zawsze można.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
Przy okazji: W 2010 roku nieczytających było 56.0% a nie 59.2% - i to ratuje sumę.
_________________
Wonderful things...

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 53 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 32592
Skąd: Poznań
Wysłany: 2017-03-07, 08:22:58   

Kynokephalos napisał/a:
Niby tak, ale patrząc na wykres ma się wrażenie, że po 2008 roku trend jest mniej więcej stały, i przed 2004 rokiem również był mniej więcej stały. W ciągu tych czterech lat - wzrost odsetka nieczytających z ok. 40% do ok. 60%, a spadek odsetka czytających dużo z ok. 25% do ok. 10% jest drastyczny i trudny dla mnie do zrozumienia.


Ja stawiam na to, że wtedy internet stał się powszechny, a co za tym idzie różne FB, nasze klasy oraz gry internetowe. Widzę to po moich latoroślach, że dla nich najważniejszy jest ekranik, czy to komputera czy to komórki. Nawet telewizja z tym przegrywa, a co dopiero mówić o książkach...
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2017-03-07, 08:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3010
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-03-07, 09:20:29   

Kynokephalos napisał/a:
po 2008 roku trend jest mniej więcej stały, i przed 2004 rokiem również był mniej więcej stały. W ciągu tych czterech lat - wzrost odsetka nieczytających z ok. 40% do ok. 60%, a spadek odsetka czytających dużo z ok. 25% do ok. 10% jest drastyczny i trudny dla mnie do zrozumienia. Rozpowszechnienie się jakiegoś urządzenia (może internetu w miejscach gdzie wcześniej był niedostępny)? Pojawienie się jakiejś konkurencyjnej oferty na polu rozrywki (telewizja kablowa)? Wzrost cen, wprowadzenie podatku na książki? Nic mi nie przychodzi na myśl.


Mogę w tej chwili opierać się jedynie na własnej pamięci, która zawodną jest. Ale mam wrażenie, że 2004 to koniec bardzo szybkiego wzrostu jeśli chodzi o fora internetowe w takiej postaci, jaką znamy dziś. Przed 2000 rokiem głównie królował usenet, co wynikało po troszę z dostępności (a raczej niedostępności) szerokopasmowego internetu.

To by miało ręce i nogi o tyle, że czas wolny na ogół jest constans, więc jak się siedzi na forach, to siłą rzeczy pozostaje mniej czasu na czytanie. Mowa rzecz jasna o klasycznych książkach.

I tu jest pies pogrzebany. Przykładowo, w latach poprzedzających erę internetową czytywałem książki podróżnicze. Od lat nie miałem w ręku takiej książki, zastąpiły ją blogi - niektóre po prostu rewelacyjne, ciekawie napisane, z setkami zdjęć, wspomagane filmami, często redagowane "w locie"! Czy mniej czytam? Statystyka pewnie zanotowałaby spadek, ja mam wrażenie że materiałów podróżniczych czytam zdecydowanie więcej niż kiedyś.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3010
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-07, 10:06:54   

Kynokephalos napisał/a:

Teresa van Hagen napisał/a:
Tu chodzi chyba o inne zjawisko, że jest natłok informacji, mamy tysiące źródeł i to wymusza pobieżne zapoznawanie się z nimi.

W raporcie Biblioteki Narodowej, jako jedna z hipotez, pojawia się pokrewne wyjaśnienie: zmiana relacji pomiędzy czasem wolnym i czasem przeznaczonym na pracę.


Ale mi bardziej chodzi nie o książki, a o czytanie niusów- kiedyś była gazeta i czytało się ją, potem jakieś wiadomości w telewizji i na tym koniec. Teraz masz Twittera, Facebooka oraz inne portale, których nie ogarniam, są regularne strony itp- można nic innego nie robić tylko czytać o tym co się dzieje i co na ten temat sądzą inni, a i tak nie dowiesz się co się istoty. Już chyba Lem pisał o szumie informacyjnym- jest tego tak dużo, że ciężko wyłowić ważne rzeczy, mimo, ze poświęcamy temu coraz więcej czasu... dużo łowimy, mało łapiemy- tak rozumiem pierwszy cytat w tym wątku.
Kynokephalos napisał/a:

Teresa van Hagen napisał/a:
podobno młodzież więcej czyta

Wyniki Biblioteki Narodowej nie są tak obiecujące. Książki pozaobowiązkowo czyta ok. 50% młodzieży - więcej niż przeciętnie w społeczeństwie, ale z drugiej strony w tej grupie odnotowano największy spadek w porównaniu z rokiem 2000.


Dlatego poszukałam tego źródła, który mówi o wzroście- zobacz, że są inne widełki wiekowe- w BN badają tylko od 15 lat wzwyż. Ale może się oszukuję :okulary:
Kynokephalos napisał/a:

Teresa van Hagen napisał/a:
Nie da rady wszystkiego przeczytać

... ale, jak mówi porzekadło, próbować zawsze można.


Podobało mi się wyzwanie, ogłoszone na jakiejś tam stronie w zeszłym roku- 52 książki na 2016 :D Tydzień na książkę to nie tak mało, a można popracować nad średnią w Polsce ;-) Oczywiście nie chodzi o czytanie na ilość tylko zabawę.

Szara Sowa napisał/a:
Ja stawiam na to, że wtedy internet stał się powszechny, a co za tym idzie różne FB, nasze klasy oraz gry internetowe. Widzę to po moich latoroślach, że dla nich najważniejszy jest ekranik, czy to komputera czy to komórki. Nawet telewizja z tym przegrywa, a co dopiero mówić o książkach...


Niestety, u mnie to samo. U nas jest tak, że lektur się nie czyta w domu, tylko podczas lekcji, więc w domu są wolni. Za książkę dziecko chwyta (z własnej woli), tylko jak film/serial zainteresuje. Czyta, ale głównie fanfiki i fora. Do tego dochodzi youtube i nie ma już czasu na nic innego...
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-07, 22:33:00   

irycki napisał/a:
czas wolny na ogół jest constans, więc jak się siedzi na forach, to siłą rzeczy pozostaje mniej czasu na czytanie. Mowa rzecz jasna o klasycznych książkach.

I tu jest pies pogrzebany. Przykładowo, w latach poprzedzających erę internetową czytywałem książki podróżnicze. Od lat nie miałem w ręku takiej książki, zastąpiły ją blogi - niektóre po prostu rewelacyjne, ciekawie napisane, z setkami zdjęć, wspomagane filmami, często redagowane "w locie"! Czy mniej czytam? Statystyka pewnie zanotowałaby spadek, ja mam wrażenie że materiałów podróżniczych czytam zdecydowanie więcej niż kiedyś.

Ja czytam mniej więcej tyle samo. Ale ponieważ doszedł Internet, a jak zauważyłeś "czas wolny jest constans" (nawet mam wrażenie, że jakoś coraz szybciej leci...), to siłą rzeczy zaczyna go brakować. Więc prawie mi się nie zdarza kłaść przed 2:00. No i zauważyłam, że ciągle przekładam na później jakieś spotkania ze znajomymi... :027:

Teresa van Hagen napisał/a:
Teraz masz Twittera, Facebooka oraz inne portale, których nie ogarniam, są regularne strony itp- można nic innego nie robić tylko czytać o tym co się dzieje i co na ten temat sądzą inni, a i tak nie dowiesz się co się istoty.

Dlatego lepiej trzymać się z daleka przynajmniej od Facebooka i Twittera. I od sprawdzania internetu w komórce. ;-)

A wracając do książek, to chyba jednak ktoś je czyta, skoro księgarnie pełne klientów, a wydawnictwa wydają. Nikt raczej nie dokładałby do interesu. Tylko może być tak, że koniunkturę (na razie jeszcze) napędzają nasze roczniki, a za jakieś 20 lat wydawnictwa i księgarnie zaczną się zwijać i staną czymś w rodzaju delikatesów dla grupki koneserów.
_________________
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 25 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5457
Skąd: PRL
Wysłany: 2017-03-07, 23:13:58   

Ja jestem trochę starej daty. Pod względem książek nic się nie zmieniło. Dla przyjemności czytam nadal papierowe, a ebooki i inne pdf-y to ułamek procenta (nadal nie mam czytnika). Tu dodałbym, że dzięki Internetowi mam większy dostęp do informacji o książkach i starych i nowych. Gdyby go nie było jego rolę musiałyby nadal spełniać katalogi biblioteczne. Patrząc ilościowo - czytam chyba tyle samo, co kiedyś.

Natomiast już od dawna nie kupuję gazet, szczególnie sportowych i lokalnych, bo to co jest dostępne online w zupełności mi wystarcza. Ale łapię się, na tym że czytam "po łebkach" jeśli chodzi o sprawy bieżące - sportowe.

Twittera nie mam, facebooka osobistego także nie, ale korzystam z niego - sporo wiadomości, choćby o książkach można dzięki temu znaleźć. Nie mam tableta. Mam "klasyczną" komórkę i nie sprawdzam w niej internetu. Nie mam w niej gps-a, dzięki czemu przeżyłem kilka przygód błądząc po lasach i odludziach. Raczej nie angażuję się w dyskusję na forach, a na naszym forum do minimum ograniczam dyskusje w Hyde-parku, bo o różnych sprawach wolę pogadać "w realu", a nie przenosić całego swego życia do sieci. :okulary:
_________________
  
 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3010
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-07, 23:24:27   

Berta von S. napisał/a:

Dlatego lepiej trzymać się z daleka przynajmniej od Facebooka i Twittera. I od sprawdzania internetu w komórce. ;-)


Nie da rady :D Tylko z Internetu mogłabym zrezygnować ;)
Berta von S. napisał/a:

A wracając do książek, to chyba jednak ktoś je czyta, skoro księgarnie pełne klientów, a wydawnictwa wydają. Nikt raczej nie dokładałby do interesu.

Chyba dość ciężko jest teraz wydać nową książkę i w sumie nie wiem jak się wydawnictwom kalkuluje*... Może nadrabiają tymi książkami celebrytów, które stanowią teraz chyba z 80% (moje szacowanie :D ) oferty.

*tak kalkuluje

tu jest opisane- żeby wydanie się się zwróciło, musi się sprzedać w 2000 egzemplarzy książki- to nie jest chyba takie nierealne... Ale jeśli ktoś chce sie z tego utrzymywać, ilości muszą być dużo wyższe ;)
W artykule opisują też strategię księgarzy (np. stawianie na zachodnie bestsellery).

a tu jak sprzedaż książek widzą pisarze ;)
Gdybym miał utrzymać się z pisarstwa, musiałbym wydawać nową książkę co pół roku, a to jest mało realne. Zwyczajowo dostaje się wynagrodzenie rzędu 10–15 procent ceny sprzedanego egzemplarza, jedynie najbardziej znani pisarze mogą negocjować lepsze warunki. Jeśli uda się sprzedać kilkanaście tysięcy egzemplarzy, co już jest niezłym wynikiem, przynosi to zarobek rzędu najwyżej kilkunastu tysięcy złotych
źródło
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3010
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-03-08, 06:34:55   

Berta von S. napisał/a:

A wracając do książek, to chyba jednak ktoś je czyta, skoro księgarnie pełne klientów, a wydawnictwa wydają. Nikt raczej nie dokładałby do interesu. Tylko może być tak, że koniunkturę (na razie jeszcze) napędzają nasze roczniki, a za jakieś 20 lat wydawnictwa i księgarnie zaczną się zwijać i staną czymś w rodzaju delikatesów dla grupki koneserów.


Moja córka i jej koleżanki czytają dużo. Oczywiście wiem, że to żaden argument, bo na przeciwległym biegunie jest ta stereotypowa "Karyna", co to jedną książkę już ma :D

Ale Empiki i insze księgarnie pełne są głównie młodych ludzi! I ci młodzi ludzie wychodzą stamtąd z książkami! Jakoś nie wierzę, że wszyscy przyszli po lektury szkolne :027:

Na pewno ludzie będą trochę mniej czytac, bo są konkurencyjne sposoby spędzania wolnego czasu - także aktywnie intelektualnie. Ale w totalny upadek czytelnictwa jakoś nie wierzę. Natomiast nie wykluczam, że za -dziesiąt lat rarytasem dla koneserów będzie papierowa książka.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4352
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2017-03-08, 07:38:08   

Teresa van Hagen napisał/a:
Dlatego poszukałam tego źródła, który mówi o wzroście- zobacz, że są inne widełki wiekowe- w BN badają tylko od 15 lat wzwyż.

Nie robię tego dla czepialstwa, raczej dlatego, że sam chciałbym się zorientować w stanie czytelnictwa. Przytoczyłaś omówienia które mogą mi w tym pomóc, ale opierają się na badaniach trudnych dla mnie do zinterpretowania. Jak piszesz - różne widełki wieku, różne podziały, nieostre pojęcia. Staram się w tym połapać i dlatego analizuję.

Nie zauważyłem nigdzie wzmianki o wzroście odetka czytających wśród młodzieży. Ten artykuł w Gazecie Międzyszkolnej ("aż 86% młodych ludzi czyta książki") mówi, że młodzież czyta dużo, najwięcej w porównaniu z innymi grupami - ale nie o tym, że liczba czytelników wzrasta w czasie. Powołuje się na znany już nam raport Biblioteki Narodowej (mówi o spadku w porównaniu z rokiem 2000 lub 2004) oraz na broszurę Zofii Zasackiej i Instytutu Badań Edukacyjnych (to 212 stron więc nie czytałem całości, ale przeglądając widzę że ukazany jest tam obraz czytelnictwa w pewnym momencie, bez badania trendów).

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 8 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3010
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-08, 13:05:24   

Kynokephalos napisał/a:

Nie robię tego dla czepialstwa, raczej dlatego, że sam chciałbym się zorientować w stanie czytelnictwa. Przytoczyłaś omówienia które mogą mi w tym pomóc, ale opierają się na badaniach trudnych dla mnie do zinterpretowania. Jak piszesz - różne widełki wieku, różne podziały, nieostre pojęcia. Staram się w tym połapać i dlatego analizuję.
Pozdrawiam,
Kynokephalos


Zdecydowanie zgadzam się i kajam :oops: Pamiętam, że jakiś czas rzucił mi się w oczy tytuł, że czytelnictwo ogólnie spada, ale wśród młodzieży rośnie (co jest świetną ilustracją do postu założycielskiego, bo nie wiem nawet czy przeczytałam artykuł, czy tylko odnotowałam "fakt" ;)) i teraz szukałam na szybko jakiegoś potwierdzenia. Faktycznie w artykule nie dość, ze dane są sprzed kilku lat, to nie dotyczą one zmian czasie. Szukam dalej, ale mam wrażenie, ze ten raport BN to jedyne źródło.
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-08, 18:17:40   

irycki napisał/a:

Ale Empiki i insze księgarnie pełne są głównie młodych ludzi! I ci młodzi ludzie wychodzą stamtąd z książkami! Jakoś nie wierzę, że wszyscy przyszli po lektury szkolne :027:

Kynokephalos napisał/a:
Ten artykuł w Gazecie Międzyszkolnej ("aż 86% młodych ludzi czyta książki") mówi, że młodzież czyta dużo, najwięcej w porównaniu z innymi grupami - ale nie o tym, że liczba czytelników wzrasta w czasie.

No to i tak są bardzo optymistyczne (i trochę zaskakujące) obserwacje. :)

Teresa van Hagen napisał/a:

Chyba dość ciężko jest teraz wydać nową książkę i w sumie nie wiem jak się wydawnictwom kalkuluje*... Może nadrabiają tymi książkami celebrytów, które stanowią teraz chyba z 80% (moje szacowanie :D ) oferty.
(...)
W artykule opisują też strategię księgarzy (np. stawianie na zachodnie bestsellery).
(...)
tu jest opisane- żeby wydanie się się zwróciło, musi się sprzedać w 2000 egzemplarzy książki- to nie jest chyba takie nierealne... Ale jeśli ktoś chce sie z tego utrzymywać, ilości muszą być dużo wyższe ;) + Gdybym miał utrzymać się z pisarstwa, musiałbym wydawać nową książkę co pół roku, a to jest mało realne...

Nie no jasne, że z punktu pisarzy nieopłacalne (poza naprawdę wąską grupą najbardziej topowych). Miałam na myśli opłacalność z punktu widzenia wydawnictw. Wydają* = muszą mieć zyski = ktoś to kupuje (i zapewne czyta ;-) ).

*Abstrahuję od tego, czy 80% pozycji stanowią działa celebrytów i zagraniczne.

Protoavis napisał/a:
Raczej nie angażuję się w dyskusję na forach, a na naszym forum do minimum ograniczam dyskusje w Hyde-parku, bo o różnych sprawach wolę pogadać "w realu", a nie przenosić całego swego życia do sieci. :okulary:

Uważaj! Bo ta dyskusja jest niebezpiecznie blisko Hyde-parku. :p
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6954
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-09, 16:10:37   

Jako pendant do tej dyskusji, najświeższa sensacja:

./redir/ksiazki.wp.pl/tytul,74-letni-Amerykanin-niszczyl-ksiazki-Kim-Kardashian-W-imie-dobra-prawdy-i-piekna,wid,21938,wiadomosc.html

Uwielbiam takich facetów! :D
I jaki odzew społeczny!
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 65 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19761
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-03-09, 17:14:21   

Z24 napisał/a:

Uwielbiam takich facetów! :D
I jaki odzew społeczny!


Dobre. :D

Szczególnie te dwa zdania:
zniszczenie tych spaczonych przedmiotów, które dla uproszczenia będziemy nazywali „książkami”...

wielu internautów już rozważa zbiórkę społecznościową, która miałaby wesprzeć cichego bohatera, z którego miasto Glastonbury w stanie Connecticut powinno być dumne.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 12