PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze
Autor Wiadomość
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-10, 22:32:05   

Jak wstaniesz rano i w pokoju 14c to zimnymi kanapkami udławić sie można a nie pożywić. A chlebek raczej także nie pierwszej świeżości. Wiec raczej będę obstawiać coś ciepłego. a i tak nie wiadomo jak długo piece im ciepło trzymały.
A zakładam, ze smażyli ta jajecznicę na maszynce elektrycznej, bo coś takiego wtedy było w użyciu.

Po prostu "za bajtla" mieszkałem w domku ogrzewanym piecami i dokładnie pamiętam zimy.
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5919
Wysłany: 2016-11-10, 22:39:41   

CPN napisał/a:
A zakładam, ze smażyli ta jajecznicę na maszynce elektrycznej, bo coś takiego wtedy było w użyciu.


Na gazie.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-11, 00:03:08   

PawelK napisał/a:
CPN napisał/a:
A zakładam, ze smażyli ta jajecznicę na maszynce elektrycznej, bo coś takiego wtedy było w użyciu.

Na gazie.

Dokładnie. Jak powiedziała Panna Wierzchoń:
Spenetrowałam również kuchnię i stwierdzam, że jest świetnie wyposażona. Mamy tu gaz w butli...

CPN napisał/a:
Jak wstaniesz rano i w pokoju 14c to zimnymi kanapkami udławić sie można a nie pożywić. (...) Wiec raczej będę obstawiać coś ciepłego. a i tak nie wiadomo jak długo piece im ciepło trzymały. (...)Po prostu "za bajtla" mieszkałem w domku ogrzewanym piecami i dokładnie pamiętam zimy.

Ale oni najwyraźniej aż tak nie marzli, od kiedy zagonili do palenia Janiaka. :)

Rankiem stary Janiak napalił w kilku piecach i we dworze zrobiło się bardzo przytulnie.
poszedłem do biblioteki, gdzie było już ciepło, piec świetnie się rozgrzał.

W kuchni było bardzo ciepło i przyjemnie. Panna Wierzchoń zaparzyła mocnej herbaty i zabrała się do przyrządzania jajecznicy na kiełbasie.

Pani pozwoli, że jej pomogę zdjąć palto. Tu w bibliotece jest bardzo ciepło.


Mogę się zgodzić na potrzebę ciepłego śniadania. ;-)
Ale wieczory spędzali w przytulnej kuchni lub bibliotece, więc nie musieli się na siłę dogrzewać znienawidzoną jajecznicą.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2016-11-11, 00:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-11, 01:15:56   

A teraz wpadłem na inny pomysł.
Przypomniało mi się pierwszy rok po moim ślubie. Moja ukochana potrafiła przyrządzać wspaniałe naleśniki a ja placki ziemniaczne oraz JAJECZNICĘ. Niestety, było biedniej więc na cebuli a nie na kiełbasie.
Wracając do rzeczy, ponieważ Bigos był jaki był, a PS byl "męską szowinistyczną świnią" i posiłku dla kobiety by nie przygotował to całe kucharzenie spadło na pannę Wierzchoń. A moze ona po prostu nic innego nie umiała przygotowywać.
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4196
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-11, 06:38:58   

Weźmy pod uwagę, że z oczywistych powodów śniadanie we dworze musiało być wystarczająco aromatyczne. Jajecznica na wędlinie jest z tego punktu widzenia bardzo stosowna.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2927
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-11, 07:40:23   

Berta von S. napisał/a:
irycki napisał/a:
W dzisiejszych c zasach mogli by jeszcze robić grzanki z serem i wędliną, ale wtedy to chyba nie było specjalnie popularne danie.

Nie wiem jak w latach 60. W 70. chyba już popularne, bo pamiętam, że w domu często były. Na szybko i ciepło można też parówki, chyba były do kupienia w tamtych czasach.?


U nas się grzanek nie jadło. Ale parówki, masz rację! Parówki z wody, z musztardką, jeszcze łatwiejsze do zrobienia niż jajcownica.
Może tam była zakamuflowana opcja wegetariańska? :D
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4196
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-11, 08:03:55   

W jajecznicy na kiełbasie może być nie mniej mięsa niż w tanich parówkach.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-11, 08:04:43   

Można by takzę zjeść smażona kiełbasę BEZ jajecznicy.
 
 
Rólka 
Maniak Samochodzika
Szef forumowej sekcji rowerowej



Pomógł: 10 razy
Wiek: 48
Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 6342
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2016-11-11, 10:14:28   

Berta von S. napisał/a:
Jadacie codziennie wszystkie posiłki na ciepło? :)

Tak, bo zapijam ciepłą herbatą!!! :D
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5919
Wysłany: 2016-11-11, 11:13:37   

OMG, rzeczywiście ta jajecznica musi być logicznie wyjaśniona trybem życia obsługi muzeum?
Jest bardzo proste wyjaśnienie - jajecznica jest elementem zabawnym wprowadzonym przez autora, no i było śmiesznie, gdy Marczak się oburzał na jajecznicę a później sam ją jadł.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-11-29, 09:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-11, 11:23:11   

Oczywiście, że to element zabawny. Wymieniony w książce 23 razy.
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5919
Wysłany: 2016-11-11, 11:56:18   

CPN napisał/a:
Oczywiście, że to element zabawny. Wymieniony w książce 23 razy.


Znaczy, Twoim zdaniem, jaki jest limit na "zabawny"? Ma być górny czy dolny? Powinno być maksimum 15 czy minimum 144? Że Ciebie to nie bawi to nie znaczy, że nie bawiło autora i innych czytelników.
Mam wrażenie, że znów zjada się tutaj własny ogon, zamiast zwrócić uwagę na nietypowość sytuacji, jak to zrobiła Berta, zaczynacie prowadzić analizę gastryczno-matematyczną. Gdyby jedli na zmianę parówki z jajecznicą to już by było dobrze, czy nadal źle?

A nikt nie wspomniał o nieśmiertelnych serdelkach. Mogli jeść serdelki? Mogli. A nie jedli. Ciekawe dlaczego. Może nie lubili serdelków. A może ten sklep na wsi nie sprowadzał serdelków tylko kiełbę. A może za późno chodzili do sklepu i już nie było serdelków?

Poważnym problemem jest również temat źródła jajek. Nigdy tych jajek nie kupowali a jednak je wiecznie mieli. Biorąc pod uwagę, że nie wiadomo czy mieli lodówkę, musieli mieć regularne źródło jajek. Może je podkradali od okolicznych chłopów albo okoliczne kury puszczane luzem niosły się w krzakach i Bigos chodził i zbierał. To by wyjaśniało jajecznicę, bo jajka za darmo a diety skromne.

Analizę dlaczego nie jedli eksportowego produktu z odpadów, który wszedł na rynek w 1967 roku czyli Paprykarza Szczecińskiego, pozostawiam innym.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-11-29, 09:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6670
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-11, 12:03:31   

PawleK :564: :564: :564:

:D :D :D
_________________
Z 24
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2927
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-11, 12:13:13   

PawelK napisał/a:
OMG, rzeczywiście ta jajecznica musi być logicznie wyjaśniona trybem życia obsługi muzeum?

A nie zauważyłeś może, że od jakiegoś czasu w tym wątku większość dyskutantów robi sobie, nomen omen, tzw "jaja"?

Cytat:

Jest bardzo proste wyjaśnienie - jajecznica jest elementem zabawnym wprowadzonym przez autora, no i było śmiesznie, gdy Marczak się oburzał na jajecznicę a później sam ją jadł.

Dzięki, teraz będę wiedział!
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2927
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-11, 12:24:06   

A kwestia, skąd jajka, jest bardzo prosta - podrzucał je do kuchni Batura przy okazji nocnych wizyt w dworku. Rano panna Wierzchoń, widząc jajka, odruchowo robiła jajecznicę. Ponieważ zarówno Bigos, jak i Tomasz, jajecznicy mieli po dziurki w nosie, obniżało to ich morale, czujność i gotowość. To wyjaśnia, że Baturze tak długo udało się kiwać Tomasza i spółkę.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-11, 12:43:22   

PawelK napisał/a:
CPN napisał/a:
Oczywiście, że to element zabawny. Wymieniony w książce 23 razy.

Znaczy, Twoim zdaniem, jaki jest limit na "zabawny"? Ma być górny czy dolny? Powinno być maksimum 15 czy minimum 144? Że Ciebie to nie bawi to nie znaczy, że nie bawiło autora i innych czytelników.
Mam wrażenie, że znów zjada się tutaj własny ogon, zamiast zwrócić uwagę na nietypowość sytuacji, jak to zrobiła Berta, zaczynacie prowadzić analizę gastryczno-matematyczną. Gdyby jedli na zmianę parówki z jajecznicą to już by było dobrze, czy nadal źle?


Nietypowość sytuacji jest do 16 razu kiedy jajecznica jest wspomniana.
Ostatnie 7 przytoczeń ma efekt zabawny, są to wszystkie odniesienia jajecznicy przy Marczaku. :053:

PawelK napisał/a:

Poważnym problemem jest również temat źródła jajek. Nigdy tych jajek nie kupowali a jednak je wiecznie mieli. Biorąc pod uwagę, że nie wiadomo czy mieli lodówkę, musieli mieć regularne źródło jajek


Lodówkę w listopadzie ma się w nieogrzewanym pomieszczeniu. I to w każdym.
A jajek mieli duzo, bo sobie autor jaja z czytelników robił.
Ostatnio zmieniony przez Kynokephalos 2016-11-11, 15:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Seth_22 
Stały bywalec forum


Wiek: 42
Dołączył: 17 Cze 2013
Posty: 478
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2016-11-12, 19:42:34   

Przychylam się do zdania PawłaK, takie dywagacje są pozbawione większego sensu, choć jeśli ktoś lubi się w coś takiego bawić, to proszę bardzo.
Być może wszystko ma bardzo prozaiczne wyjaśnienie. Myślę, że jest prawdopodobne, że cały ten jajecznicowy maraton (plus inne akcenty) w ND, to po prostu analogia do życia Nienackiego po przeprowadzce do Jerzwałdu. Jeśli dobrze pamiętam, Autor pisał/kończył ND już w swojej posiadłości nad Jeziorem Płaskim. Czym mógł się wtedy zajadać?
Ostatnio zmieniony przez Seth_22 2016-11-12, 21:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-15, 22:55:23   

Seth_22 napisał/a:
Przychylam się do zdania PawłaK, takie dywagacje są pozbawione większego sensu, choć jeśli ktoś lubi się w coś takiego bawić, to proszę bardzo.

Ja lubię. :) Ale faktycznie chyba już w tym temacie zaczynamy gonić w piętkę, więc może coś nowego, co wydało mi się dziwne:

Złoczyńcy wynieśli z dworu TO, aby nabrać Tomasza, że znaleźli skarb. Ale TO zawierało magazynowany w piwnicy węgiel. Jakim cudem udało im się bezszmerowo zakraść do piwnicy i w ciszy przerzucić 50kg (lub 100kg, bo nie jestem pewna, czy Bigos podaje wagę worka czy całości) węgla?? Marczak wspomina jedynie o krokach i "szmerach" na górze. :)
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5919
Wysłany: 2016-11-15, 23:15:58   

Berta von S. napisał/a:
Złoczyńcy wynieśli z dworu TO, aby nabrać Tomasza, że znaleźli skarb. Ale TO zawierało magazynowany w piwnicy węgiel. Jakim cudem udało im się bezszmerowo zakraść do piwnicy i w ciszy przerzucić 50kg (lub 100kg, bo nie jestem pewna, czy Bigos podaje wagę worka czy całości) węgla?? Marczak wspomina jedynie o krokach i "szmerach" na górze.


Po pierwsze, jeśli Batura był wystarczająco błyskotliwy mogli zapakować worki gdy nikogo nie było we dworze, a Tomasz był nieprzytomny po tym jak dostał w głowę, albo, co bardziej prawdopodobne, zrobili to w nocy przed wyniesieniem worków, gdy wszyscy we dworze spali. Mieli dość czasu żeby ręcznie zapakować worki, a poza tym, jak mówił Batura "mury są dość grube. Ci, co śpią na dole, i tak pana nie usłyszą.", więc ładowania worków też by nie usłyszeli.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-11-29, 09:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-15, 23:47:42   

PawelK napisał/a:

Po pierwsze, jeśli Batura był wystarczająco błyskotliwy mogli zapakować worki gdy nikogo nie było we dworze, a Tomasz był nieprzytomny po tym jak dostał w głowę

Opcja wcześniejsza odpada, bo Batura był z wizytą we dworze już po przecknięciu się Tomasza i próbował wymusić remont Sali balowej. Dopiero po zdemaskowaniu przez A i Z zdecydował się na wariant z węglem.

PawelK napisał/a:

albo, co bardziej prawdopodobne, zrobili to w nocy przed wyniesieniem worków, gdy wszyscy we dworze spali. Mieli dość czasu żeby ręcznie zapakować worki, a poza tym, jak mówił Batura "mury są dość grube. Ci, co śpią na dole, i tak pana nie usłyszą.", więc ładowania worków też by nie usłyszeli.

Myślę, że zrobił to w nocy. Ale cały czas mi się to wydaje niewykonalne. Co innego krzyczenie wycieńczonej ofiary zza „bardzo grubej” kominowej ściany, a co innego przesypywanie szuflą węgla. Wiesz jaki to łoskot?!
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 15