PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-29, 19:31:44   

Vasco napisał/a:
Może chodziłem do złych sklepów albo to było tylko w dużych miastach? U nas się mieliło w domu. Każdy miał młynek :)

Może tylko w dużych. Ja pamiętam takie jedynie w eleganckich delikatesach. Ale młynek w domu też u nas był. :)

P.s. przy okazji sobie przypomniałam maszynki do mięsa. Dzisiaj chyba nikt już tego nie trzyma, tylko przynosi ze sklepu zmielone.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6670
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-29, 21:09:47   

Berta von S. napisał/a:
Dzisiaj chyba nikt już tego nie trzyma, tylko przynosi ze sklepu zmielone.


U mnie jest :D .
_________________
Z 24
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 47 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 31823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-09-29, 21:55:08   

U mnie też jest. Czasami służy do zmielenia maku albo sera. :)
_________________
 
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3623
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-09-29, 22:10:50   

W mojej kuchni też jest. Przydaje się przy robieniu pasztetów, farszów i t.p.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11363
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-09-30, 08:30:24   

Berta von S. napisał/a:
P.s. przy okazji sobie przypomniałam maszynki do mięsa. Dzisiaj chyba nikt już tego nie trzyma, tylko przynosi ze sklepu zmielone.

Może we Varsovie nie ma, ale u nas na wsi w Polszy B nadal są i mają się świetnie, jeno maszynki te obsługują ekspedientki chyba z uwagi na dbałość o trwałość. :D
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-30, 17:31:39   

Nietajenko napisał/a:

Może we Varsovie nie ma, ale u nas na wsi w Polszy B nadal są i mają się świetnie, jeno maszynki te obsługują ekspedientki chyba z uwagi na dbałość o trwałość. :D

W sklepie wiadomo, ze są, chodziło mi od domy. :)

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Dzisiaj chyba nikt już tego nie trzyma, tylko przynosi ze sklepu zmielone.

U mnie jest :D .

Szara Sowa napisał/a:
U mnie też jest. Czasami służy do zmielenia maku albo sera. :)
Even napisał/a:
W mojej kuchni też jest. Przydaje się przy robieniu pasztetów, farszów i t.p.

To mnie zaskoczyliście. Myślałam, że prywatnie nikt już tego sprzętu nie używa. :)
_________________
 
 
Athenais 
Twórca
Autorka tomiku poezji



Pomogła: 10 razy
Wiek: 31
Dołączyła: 19 Sie 2013
Posty: 3984
Skąd: Bath, UK
Wysłany: 2016-10-02, 19:06:25   

Berta von S. napisał/a:
To mnie zaskoczyliście. Myślałam, że prywatnie nikt już tego sprzętu nie używa.

U moich rodziców są nawet dwie - jedna stara ręczna, używana do mielenia suchego chleba na bułkę tartą, a druga nowa, elektryczna do mielenia wszystkiego ;-) Super się sprawdza do mielenia orzechów na mazurek.
_________________


Quidquid agis, prudenter agas et respice finem
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 47 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 31823
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-10-03, 08:33:10   

No proszę do ilu rzeczy się jeszcze przydaje! :D
_________________
 
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-10-03, 10:42:53   

irycki napisał/a:
Może pijał wyłącznie kawę z ekspresu? W kawiarniach ekspresy do kawy chyba już wtedy były? Natomiast takich do użytku domowego chyba nie?
Z drugiej strony, to by znaczyło że "w domu" też pijał kawę wyłącznie w kawiarniach. Stać go było?
(z trzeciej strony, samotnie żyjący kawaler nie miał chyba dużych wydatków. Może mógł sobie pozwolić na codzienną filizankę małej czarnej w kafejce).


Moze nie chcial sie dzielic z panna Wierzchon i z panem Bigosem?

A tak na powaznie - we Dworze PS mogl sobie przygotowac jedynie kawe zasypywana w szklance. A nie kazdy lubi kawe filtrowana na zebach. I tu niekoniecznie chodzi o ekspress do kawy, bo zdaje sie nawet przelewowe z papierowym filtrem pojawily sie dopiero w latach 80. Pamietam jak moja babcia miala specjalny imbryczek do parzenia kawy z siteczkiem, do szklanki sie juz nalewalo "bez fusow".
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6670
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-03, 11:26:19   

CPN napisał/a:
irycki napisał/a:
Może pijał wyłącznie kawę z ekspresu? W kawiarniach ekspresy do kawy chyba już wtedy były? Natomiast takich do użytku domowego chyba nie?
Z drugiej strony, to by znaczyło że "w domu" też pijał kawę wyłącznie w kawiarniach. Stać go było?
(z trzeciej strony, samotnie żyjący kawaler nie miał chyba dużych wydatków. Może mógł sobie pozwolić na codzienną filizankę małej czarnej w kafejce).


Moze nie chcial sie dzielic z panna Wierzchon i z panem Bigosem?

A tak na powaznie - we Dworze PS mogl sobie przygotowac jedynie kawe zasypywana w szklance. A nie kazdy lubi kawe filtrowana na zebach. I tu niekoniecznie chodzi o ekspress do kawy, bo zdaje sie nawet przelewowe z papierowym filtrem pojawily sie dopiero w latach 80. Pamietam jak moja babcia miala specjalny imbryczek do parzenia kawy z siteczkiem, do szklanki sie juz nalewalo "bez fusow".


Tak było w istocie, ale w kawiarni - jeśli nie było ekspressów - też dawali sypanki, czyli kawę parzoną po turecku. Wprawdzie Turcy to robią trochę inaczej... ;-)
Ja tam uwielbiam tak parzoną kawę. I to w szklance.
_________________
Z 24
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3623
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-10-04, 13:21:27   

Cytat:
Ja tam uwielbiam tak parzoną kawę. I to w szklance.

:564: :564: :564:
Do tego w słomianym "koszyczku"
Nostalgia ;-)
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 52 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7392
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2016-10-04, 20:51:32   

Dzisiaj nnacznie lepszą alternatywą do kawy po turecku jest kawa przyrządzona w prasce francuskiej. Używam że pod względem smaku, aromatu bije na głowę każdą inną, szczególnie filtrowaną, lepsze rezultatu można osiągnąć tylko przy pomocy drogich automatów i maszyn espresso.


./redir/www.erakawy.pl/content/18-praska
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-10-05, 15:27:04   

Jeśli już przy napojach. Fakt kawa z praski jest dobra. Ale praski używam do parzenia naparu yerba-mate.
Dwie łyżeczki do praski, zalewam kubkiem gorącej wody, naparzają 2 min, wlewam do kubka, słodzę 2-3 łyżeczki cukru, 30-40 ml soku z limonki i gotowe.
Dobre na gorąco i na zimno. Przepis pochodzi z Brazylii.

A wracając do PSiND. Zastanawia mnie co ze sobą zabrała panna Wierzchoń, skoro spakowała się najprawdopodobniej do jednej walizki a była na tyle przewidująca, ze zabrała kołdrę i poduszkę. I był to perspektywicznie długi wyjazd. Dzisiaj pakując rodzine 2+2 na obojętnie czy weekendowy czy wakacyjny wyjazd bagażnik Grand Scenic'a (duży on jest) jest zapchany po dach.
Wydaje mi sie ze autor trochę się nie orientował ile drobiazgów jest potrzebnych do funkcjonowania przeciętnej kobiecie. Z reszta ja się też o tym dowiedziałem podczas okazji takich jak pakowanie samochodu.
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-05, 16:51:39   

CPN napisał/a:
Zastanawia mnie co ze sobą zabrała panna Wierzchoń, skoro spakowała się najprawdopodobniej do jednej walizki a była na tyle przewidująca, ze zabrała kołdrę i poduszkę. I był to perspektywicznie długi wyjazd. Dzisiaj pakując rodzine 2+2 na obojętnie czy weekendowy czy wakacyjny wyjazd bagażnik Grand Scenic'a (duży on jest) jest zapchany po dach.
Wydaje mi sie ze autor trochę się nie orientował ile drobiazgów jest potrzebnych do funkcjonowania przeciętnej kobiecie. Z reszta ja się też o tym dowiedziałem podczas okazji takich jak pakowanie samochodu.

Masz absolutną rację! Też o tym zawsze myślę czytając ND. Po wciśnięciu kołdry i poduszki do walizki nie widzę miejsca nawet na najbardziej potrzebne rzeczy dla faceta, o kobietach nie wspominając. :D
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6670
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-05, 17:39:41   

Berta von S. napisał/a:
CPN napisał/a:
Zastanawia mnie co ze sobą zabrała panna Wierzchoń, skoro spakowała się najprawdopodobniej do jednej walizki a była na tyle przewidująca, ze zabrała kołdrę i poduszkę. I był to perspektywicznie długi wyjazd. Dzisiaj pakując rodzine 2+2 na obojętnie czy weekendowy czy wakacyjny wyjazd bagażnik Grand Scenic'a (duży on jest) jest zapchany po dach.
Wydaje mi sie ze autor trochę się nie orientował ile drobiazgów jest potrzebnych do funkcjonowania przeciętnej kobiecie. Z reszta ja się też o tym dowiedziałem podczas okazji takich jak pakowanie samochodu.

Masz absolutną rację! Też o tym zawsze myślę czytając ND. Po wciśnięciu kołdry i poduszki do walizki nie widzę miejsca nawet na najbardziej potrzebne rzeczy dla faceta, o kobietach nie wspominając. :D


W takich sytuacjach kołdrę i poduszkę przytroczało się do walizki. Jest u mnie taka stara walizka, niegdyś elegancka, z specjalnym pasem, którym można było jeszcze coś przytroczyć. Z kołdrą i poduszką co prawda nie jeździłem, ale z grubym kocem z wielbłądziej wełny - tak :)
Poza tym panna W. z pewnością - oprócz siatki na zakupy - zabrała ze sobą torebkę. W niej, jak wiadomo, mieszczą się różne rzeczy. Damskie torebki mają w sobie to coś z TARDIS: są w środku o wiele większe niż z zewnątrz ;-)
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-05, 19:46:10   

Z24 napisał/a:

W takich sytuacjach kołdrę i poduszkę przytroczało się do walizki. Jest u mnie taka stara walizka, niegdyś elegancka, z specjalnym pasem, którym można było jeszcze coś przytroczyć. Z kołdrą i poduszką co prawda nie jeździłem, ale z grubym kocem z wielbłądziej wełny - tak :)
Poza tym panna W. z pewnością - oprócz siatki na zakupy - zabrała ze sobą torebkę. W niej, jak wiadomo, mieszczą się różne rzeczy. Damskie torebki mają w sobie to coś z TARDIS: są w środku o wiele większe niż z zewnątrz ;-)

Koc a kołdra i poduszka to jednak spora różnica - gabaryty ze 3 razy większe. A damskie torebki są wprawdzie pojemne, ale nie sądzę, żeby upchnęła tam coś poza np. najbardziej potrzebnymi kosmetykami. A buty, spodnie spódnice, bluzki, pidżama, bielizna??? :065:
Weź pod uwagę, że nie jechała tam na jeden weekend. A wszystko działo się jesienią, kiedy pogoda jest zmienna, więc trzeba zabrać różnej grubości ubrania (+ możliwość przemoczenia, więc np. kozaki czy kalosze). I raczej trudno było liczyć w tamtych czasach, że się coś brakującego dokupi.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6670
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-05, 21:20:36   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

W takich sytuacjach kołdrę i poduszkę przytroczało się do walizki. Jest u mnie taka stara walizka, niegdyś elegancka, z specjalnym pasem, którym można było jeszcze coś przytroczyć. Z kołdrą i poduszką co prawda nie jeździłem, ale z grubym kocem z wielbłądziej wełny - tak :)
Poza tym panna W. z pewnością - oprócz siatki na zakupy - zabrała ze sobą torebkę. W niej, jak wiadomo, mieszczą się różne rzeczy. Damskie torebki mają w sobie to coś z TARDIS: są w środku o wiele większe niż z zewnątrz ;-)

Koc a kołdra i poduszka to jednak spora różnica - gabaryty ze 3 razy większe. A damskie torebki są wprawdzie pojemne, ale nie sądzę, żeby upchnęła tam coś poza np. najbardziej potrzebnymi kosmetykami. A buty, spodnie spódnice, bluzki, pidżama, bielizna??? :065:
Weź pod uwagę, że nie jechała tam na jeden weekend. A wszystko działo się jesienią, kiedy pogoda jest zmienna, więc trzeba zabrać różnej grubości ubrania (+ możliwość przemoczenia, więc np. kozaki czy kalosze). I raczej trudno było liczyć w tamtych czasach, że się coś brakującego dokupi.


Jak się gdzieś wybierało w dłuższą podróż, to nie wszystko zabierało się naraz. Gdy np. większa rodzina jechała na wczasy lub z nich wracała, to część rzeczy wysyłało się w pocztą w paczce. W ten sposób można wytłumaczyć jedyną walizkę panny Basi... ;-) . Co do możliwości zakupu, to raczej problemy były nie tyle z czasami co z miejscem. Na większy zakup trzeba było jechać do P. albo do Łodzi. A co do czasów: rozwaliły mi się takie fajne buty na takie sezon pośredni, nie letnie ani nie zimowe. I kicha... :/
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 58 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 18677
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-10-05, 21:58:03   

Z24 napisał/a:
Gdy np. większa rodzina jechała na wczasy lub z nich wracała, to część rzeczy wysyłało się w pocztą w paczce. W ten sposób można wytłumaczyć jedyną walizkę panny Basi... ;-) .

NIc tam nie było o wizycie listonosza z paczką. :027:
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4196
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-10-06, 06:39:42   

Berta von S. napisał/a:
Nic tam nie było o wizycie listonosza z paczką.

Poza tym wątpliwe jest, by w ciągu dwóch godzin (i pięciu minut) jakie miała na przejazd z ministerstwa do domu, skompletowanie rzeczy na wyjazd, "zlikwidowanie swoich spraw" i powrót, panna Wierzchoń zdążyła zapakować i nadać na poczcie przesyłkę. Niby mogła poprosić kogoś z rodziny czy przyjaciół o przysługę. Ale po co miałaby to robić? Tomasz nie wyznaczył limitu na bagaże, raczej zjawiłaby się przy samochodzie z dwoma pakunkami. Mam wrażenie, że w dużej walizce było wszystko, co panna Wierzchoń zamierzała wziąć ze sobą do Janówki.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2927
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-10-06, 09:46:37   

Berta von S. napisał/a:

NIc tam nie było o wizycie listonosza z paczką. :027:

O tym że kupowali sobie żarcie, też poza chyba jednym razem nic nie było. A kupować musieli.

OK, ja się zgadzam, że to niedopatrzenie Nienackiego, ale to akurat daje się wyjaśnić bez szkody dla naszej wiary w świat przedstawiony.

Kynokephalos napisał/a:
Poza tym wątpliwe jest, by w ciągu dwóch godzin (i pięciu minut) jakie miała na przejazd z ministerstwa do domu, skompletowanie rzeczy na wyjazd, "zlikwidowanie swoich spraw" i powrót, panna Wierzchoń zdążyła zapakować i nadać na poczcie przesyłkę.

Ona to na pewno była spakowana już wcześniej, to bardzo zorganizowana osoba i na pewno nie szła na żywioł. Więc i paczkę mogła mieć przygotowaną, a nadała po drodze.

Zarówno Wierzchoń jak i Bigos musieli wiedzieć, że od razu pojadą, inaczej sobie tego nie wyobrażam. To nie wojsko, żeby pracownikowi oznajmić, że ma dwie godziny na spakowanie i wio.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 10