PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-09, 21:48:08   

Naprawdę jest takie słowo?!
A ja się zastanawiałam czy to do pośpiechu czy od "speszony". :D
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-09, 23:07:27   

Berta von S. napisał/a:
Naprawdę jest takie słowo?!
A ja się zastanawiałam czy to do pośpiechu czy od "speszony". :D


Oczywiście, że jest. Nawet jest używane przez ZN. W PSiF pod koniec rozdziału 2 (wyd. III, Wydawnictwo Łódzkie, Łodź 1978 str. 49) Pigeon (ten podrobiony ;-) ) mówi:
"Ten list miał nas zwabić do groty, a w tym czasie Fantomas sprzątnąłby pański wóz. Jak to się kiedyś mówiło: zostalibyśmy spieszeni."
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2013-12-09, 23:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
The Saint 
Fanatyk Samochodzika



Wiek: 35
Dołączył: 31 Sty 2013
Posty: 3648
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-12-09, 23:11:39   

Zwłaszcza często termin ten pada w literaturze dotyczącej polskiego oręża. Nasze wojsko głównie stawiało na jazdę więc jak przyszło coś np. oblegać to trzeba było jazdę spieszyć.

Co do fragmentu z Fantomasa to jest tak również w kolorowej serii.
_________________


"Uważajcie na ludzi, którzy się nie śmieją – są niebezpieczni"
Świat samochodów!
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-12-09, 23:19:31   

No to jakoś mi umknęło... :oops:
_________________
 
 
Gareth 
Słyszał o Samochodziku



Wiek: 34
Dołączył: 17 Lut 2013
Posty: 29
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2013-12-22, 00:39:39   

Mnie również, aż musiałem sprawdzić.
Przynajmniej nauczyłem się nowego słowa.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30511
Skąd: Poznań

Wysłany: 2014-04-30, 10:00:36   

Właśnie jestem świeżo po Niesamowitym Dworze i tym razem zaskoczyła mnie sytuacja gdy Tomasz chodzi po świeżym śniegu i sprawdza ślady. Widzi ślady które prowadzą do oficyny Janiaka. Widzi że są to tylko ślady dochodzące (a w nocy ktoś buszował w pałacu i Tomasz domyśla się że istnieje tajne wejście), wiec nawet rozmawia z Janiakiem i coraz bardziej go podejrzewa, ale jednocześnie ... nawet nie próbuje sprawdzić gdzie te ślady się zaczynają. Tak samo nie próbuje obejść całego parku żeby owo wejście do podziemi (po śladach) namierzyć, mimo że wiadomo, że podziemia nie mogą ciągnąc się kilometrami.
Być może ktoś już o tym gdzieś napisał, ale wiadomo że skleroza nie boli... :p

Wiele innych sytuacji jest świetnie opisanych tu:
./redir/www.nienacki.art....owity_dwor.html
_________________
 
 
 
StrasznyMruk 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 17 Paź 2015
Posty: 408
Skąd: znad Narwi :-)
Wysłany: 2015-11-23, 00:36:28   

Szara Sowa napisał/a:
nie próbuje obejść całego parku żeby owo wejście do podziemi (po śladach) namierzyć, mimo że wiadomo, że podziemia nie mogą ciągnąc się kilometrami.


Dokładnie. Zdziwiło mnie to, Tomasz wręcz ostentacyjnie nie wpadł na taki pomysł. Bo to by zakończyło książkę.
To dowód na to, jak trudno dopiąć całą fabułę.
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-11-23, 08:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-09-26, 22:59:35   

Czytając ND kolejny raz, zwróciłem uwagę na zdanie "Wtedy zdecydowałem się wejść do kawiarni, bo jestem wielkim amatorem czarnej kawy, a w strasznym dworze byłem jej pozbawiony" (Roz. 4, str. 85, Wydawnictwo Lódzkie). Co stało na przeszkodzie parzyć sobie kawę we dworze? Kawy w sklepach nie brakowało. Co prawda w sklepach nie było tak dużego wyboru gatunków jak dzisiaj i cena kawy też nie była niska, ale w kawiarni było jeszcze drożej.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-09-27, 07:09:19   

Może pijał wyłącznie kawę z ekspresu? W kawiarniach ekspresy do kawy chyba już wtedy były? Natomiast takich do użytku domowego chyba nie?
Z drugiej strony, to by znaczyło że "w domu" też pijał kawę wyłącznie w kawiarniach. Stać go było?
(z trzeciej strony, samotnie żyjący kawaler nie miał chyba dużych wydatków. Może mógł sobie pozwolić na codzienną filizankę małej czarnej w kafejce).
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-09-27, 10:43:47   

Jest to jakieś wytłumaczenie. Z tego co pamiętam, kawa z ekspresu to była kawa zalewana wodą z urządzenia działającego podobnie jak szybkowar, to znaczy podgrzewającego wodę pod ciśnieniem powyżej 100 stopni. Po otwarciu zaworu woda zaczynała wrzeć dopiero w filiżance.
W domu mieliśmy coś takiego, co dzisiaj nazywają kawiarką i też mówiliśmy na to ekspres.
irycki napisał/a:
Może mógł sobie pozwolić na codzienną filizankę małej czarnej w kafejce).

Myślę, że raczej pił kawę w ministerstwie, na pewno był tam bufet :)
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-27, 15:56:43   

Even napisał/a:
Czytając ND kolejny raz, zwróciłem uwagę na zdanie "Wtedy zdecydowałem się wejść do kawiarni, bo jestem wielkim amatorem czarnej kawy, a w strasznym dworze byłem jej pozbawiony" (Roz. 4, str. 85, Wydawnictwo Lódzkie). Co stało na przeszkodzie parzyć sobie kawę we dworze? Kawy w sklepach nie brakowało. Co prawda w sklepach nie było tak dużego wyboru gatunków jak dzisiaj i cena kawy też nie była niska, ale w kawiarni było jeszcze drożej.


:564: :D

Tu można snuć różne hipotezy. PS nie wziął ze sobą paczki kawy, w wiejskim sklepie akurat jej nie było przez dzień czy dwa. Brak młynka we dworze, a do sklepu nie chciało się PS-owi pójść. Przypominam młodzieży, że kawę sprzedawano głównie raczej w postaci ziarnistej, ale przy zakupie zaraz w sklepie można było ją zemleć, zdaje się, że bez dodatkowych kosztów. Stały takie młynki po sklepach (uruchamiała je obsługa) i rozsiewały bajeczny zapach.... :)
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-27, 19:20:00   

Z24 napisał/a:
Stały takie młynki po sklepach (uruchamiała je obsługa) i rozsiewały bajeczny zapach.... :)

Bajeczny, pamiętam. :)

Ale takie młynki były raczej w większych i lepszych sklepach (moje pierwsze skojarzenie to delikatesy na Nowym Świecie) może w Janówce podobnego sprzętu nie posiadali.
_________________
 
 
Vasco
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 07 Cze 2010
Posty: 183
Wysłany: 2016-09-28, 01:14:37   

W życiu nie spotkałem młynka do mielenia w sklepie... Znaczy się takiego do użycia a nie do zakupu.
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30511
Skąd: Poznań

Wysłany: 2016-09-28, 07:12:04   

Jak to nie!? Były, były! Ale w niektórych tylko sklepach. :)
_________________
 
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-09-28, 08:26:31   

Vasco napisał/a:
W życiu nie spotkałem młynka do mielenia w sklepie... Znaczy się takiego do użycia a nie do zakupu.


Młody jesteś :D :D

Ja pamiętam z dzieciństwa, aczkolwiek mam wrażenie, że tak z końcem lat 70-tych poznikały. Zapewne razem z kawą. :D

Sprzedawca otwierał torebkę z kawą, wsypywał wszystko za jednym zamachem do maszyny, a pustą torebkę mocował w takim specjalnym uchwycie. Zmielona kawa trafiała z powrotem do torebki. W sumie sprytny patent.

Próbowałem wygooglać jakieś zdjęcie takiego młynka, ale nie znalazłem.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-09-28, 08:33:33   

Były do końca lat osiemdziesiątych, gdy znakomitą większość kaw sprzedawano w ziarnach. Do Polski kawa przybywała statkami, jako jeszcze "zielona", a dopiero w Polsce była palona w specjalnych portowych palarniach. Dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zaczęto masowo sprowadzać kawę już zmieloną, pakowaną próżniowo. Dzisiaj tylko prawdziwi smakosze kupują kawę ziarnistą i mielą w domu, ale koniecznie w młynkach żarnowych. Młynki nożowe, szybkoobrotowe - a takie były w sklepach - dodatkowo przypalają kawę i smakosze twierdzą, że zmieniają jej smak :D Nawet obecnie są ekspresy, które same na bieżąco mielą kawę żarnami bezpośrednio przed parzeniem.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-28, 11:53:04   

Even napisał/a:
Młynki nożowe, szybkoobrotowe - a takie były w sklepach - dodatkowo przypalają kawę i smakosze twierdzą, że zmieniają jej smak :D Nawet obecnie są ekspresy, które same na bieżąco mielą kawę żarnami bezpośrednio przed parzeniem.

To może ją rozdrabniać w moździerzu. ;-)

Na początku lat 80. te sklepowe młynki były jeszcze na bank. Co do 2 połowy nie pamiętam jakoś.
_________________
 
 
Vasco
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 07 Cze 2010
Posty: 183
Wysłany: 2016-09-28, 14:20:33   

Może chodziłem do złych sklepów albo to było tylko w dużych miastach? U nas się mieliło w domu. Każdy miał młynek :)
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-09-28, 17:28:32   

Berta von S. napisał/a:
Na początku lat 80. te sklepowe młynki były jeszcze na bank. Co do 2 połowy nie pamiętam jakoś.

Wycofywano je stopniowo, nie było jakiejś konkretnej daty, gdy ich zabrakło. Na pewno pod koniec dekady były reliktem minionej epoki :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
GrzegorzCh 
Twórca
Autor książek dokumentalnych



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 15 Sty 2010
Posty: 1269
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-09-28, 22:16:40   

irycki napisał/a:
Może pijał wyłącznie kawę z ekspresu? W kawiarniach ekspresy do kawy chyba już wtedy były?

Ekspresy owszem były, ale jakoś nie przypominam sobie, żeby któryś z nich był czynny... ;-)

Natomiast młynki w sklepach potwierdzam. Były i działały.

Tyle że ja pamiętam okres późniejszy, niż ND - powiedzmy przełom lat 70-tych i 80-tych. Ja kawy jeszcze wtedy nie pijałem tylko moja mama. Kawa była sypana, w szklance.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,35 sekundy. Zapytań do SQL: 11