PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-16, 00:37:21   

Berta von S. napisał/a:
Myślę, że zrobił to w nocy. Ale cały czas mi się to wydaje niewykonalne. Co innego krzyczenie wycieńczonej ofiary zza „bardzo grubej” kominowej ściany, a co innego przesypywanie szuflą węgla. Wiesz jaki to łoskot?!


Nie przesadzajmy. Zwłasza jak się sypie do worka, a nie np. do węglarki. Bardziej stresujący jest zgrzyt łopaty po betonie czy czymś takim. Ale człowiek jest ostrożny, to nie ma wiele hałasu. Do 18 roku życia wychowywałem się najpierw przy piecach a potem przy kuchni na węgiel...
_________________
Z 24
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3941
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-16, 07:18:34   

O odgłosach przy ładowaniu nigdy nie pomyślałem. Za to ilekroć czytałem o tym fortelu Batury nie pasowało mi coś innego.

Typowe worki z węglem wyglądają jak worki z węglem. Brudzą się podczas napełniania, a potem więcej czarnego pyłu przenika przez pory materiału. Wydają charakterystyczny dźwięk podczas stawiania na podłodze i podczas zarzucania na plecy. Tam gdzie stały, na posadzce obok uwięzionego kustosza, zapewne pozostawiły brudny ślad. I widać po nich, że są napełnione czymś dość drobnym, nieforemnym, i niezbyt ciężkim, w znaczeniu ciężaru właściwego. Czymś, co bez obawy o uszkodzenie można wrzucić do worka. Jednym słowem - raczej nie wyglądają jak coś, co mogło być ukryte we dworze jako skarb.

Może sprytniej postąpiłby Batura wchodząc tajnym przejściem na przykład ze sporą skrzynką. Taką do noszenia przez dwie osoby, powiedzmy 120cm x 50cm x 50cm. Wychodząc mogliby "uginać się" pod ciężarem skrzynki nawet gdyby we dworze nie znaleźli odpowiedniego materiału do jej wypełniania.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-11-16, 07:45:52   

Racja Kynokephalosie, jednak myślę, że górę wziął tutaj przerysowany stereotyp komiksowego oprycha z przepaską na oczach uginającego się pod ciężarem wora z łupem.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5802
Wysłany: 2016-11-16, 07:58:44   

Kynokephalos napisał/a:
Tam gdzie stały, na posadzce obok uwięzionego kustosza, zapewne pozostawiły brudny ślad. I widać po nich, że są napełnione czymś dość drobnym, nieforemnym, i niezbyt ciężkim, w znaczeniu ciężaru właściwego. Czymś, co bez obawy o uszkodzenie można wrzucić do worka. Jednym słowem - raczej nie wyglądają jak coś, co mogło być ukryte we dworze jako skarb.


Jest węgiel i węgiel. Niekoniecznie musi brudzić posadzkę (niezależnie od tego, że w tajnym przejściu raczej było ciemno i brudno a Tomasz niezbyt sprawny żeby to analizować). Mogły to być duże bryły takie jak na zdjęciu

.

Takich brył kilka/kilkanaście włożonych do worków spokojnie mogło imitować skarby (które też nie są jednorodne i foremne, więc wypychają worki w różnych miejscach w różne strony). A uginanie się pod lekkim (?) węglem czy pustą skrzynią - to ta sama gra aktorska.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-11-29, 09:20, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30510
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-11-16, 08:18:29   

To ja tylko dodam że węgiel mógł być do worków po prostu wkładany ręcznie, delikatnie, kawałek po kawałku. Można to zrobić dość szybko. Poza tym ta waga 50-100 kg jest przesadzona. Targanie czegoś takiego wąskim przejściem ze schodami byłoby mordercze i hałaśliwe. Wystarczy przecież aby w tych workach było po 10-15 kg. Efekt "wizualny" też byłby wtedy znakomity. :)

Przyznaję też rację Kynowi, że zamiast węgla zręczniej byłoby tam włożyć cokolwiek innego (zawsze wiele różnego sprzętu wala się po starych piwnicach) lub nawet ową skrzynkę, nawet niekoniecznie aż tak dużą. :)
_________________
 
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3941
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-16, 09:06:27   

Nietajenko napisał/a:
myślę, że górę wziął tutaj przerysowany stereotyp komiksowego oprycha z przepaską na oczach uginającego się pod ciężarem wora z łupem
:-)
Poza tym, ze względu na akcję książki, TO powinno pozostać w parku, porzucone i możliwe do odszukania. Swoją drogą widzę w tym (gdyby rozumować z punktu widzenia przestępców) przejaw niefrasobliwości Batury, zupełnie niepotrzebne narażenie planu na zdemaskowanie.

PawelK napisał/a:
uginanie się pod lekkim (?) węglem czy pustą skrzynią - to ta sama gra aktorska

Stało się jednak inaczej. Worki ważyły dużo, nawet jeśli Bigos przeszacował nieco ich ciężar. Musiały wyglądać pokaźnie. Pokaźny worek dźwigany przez jednego człowieka budzi podejrzenia, że skrywa coś innego niż kruszce, biżuterię, broń, czy choćby książki. A drogiej porcelany czy innych delikatnych cacek nie kładzie się do worków tak, że wypychają w różnych miejscach w różne strony. Ewentualnie mogłyby to być drewniane rzeźby. Albo poowijanie przedmioty, ale węgiel hałasuje inaczej.

Powtórzę, że worki z węglem prawdopodobnie wygładały jednak dość niechlujnie, nawet w słabym świetle korytarza. I dołożę konieczność ich napełnienia, od czego dyskusja się zaczęła. Skrzynka miałaby tu nad workami wyraźną przewagę.

Oczywiście, wszystko było potencjalnie możliwe. Wyżej napisałem o podejrzeniach, nie o pewności. Ale przecież akcja miała na celu wywarcie określonego wrażenia na kustoszu i pod tym względem, takie jest moje zdanie, Batura mógł wybrać bardziej przekonujące rekwizyty.

***

Podsumowując: Nienacki chyba potrzebował jakiegoś materialnego potwierdzenia podejrzeń Tomasza i dlatego z dworu zniknął węgiel a nie powietrze w skrzynce. Ale skoro bawimy się w analizę, wyszukiwanie szczelin w logicznej konstrukcji i "podpowiadanie" bohaterom pomysłów to powiem, że Batura zaplanował nocną akcję nienajlepiej.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-16, 09:59:26   

Kynokephalos napisał/a:
Swoją drogą widzę w tym (gdyby rozumować z punktu widzenia przestępców) przejaw niefrasobliwości Batury, zupełnie niepotrzebne narażenie planu na zdemaskowanie.

Z tym się zgadzam, też zawsze tak o tym myślałem. Powinni TO wywieźć samochodami gdzieś dalej. Ale pewnie nie chcieli sobie upaskudzić wozów :)

Cytat:

Powtórzę, że worki z węglem prawdopodobnie wygładały jednak dość niechlujnie, nawet w słabym świetle korytarza.

Ja myślę, że nawet o "słabym świetle" trudno było tam mówić. Tam raczej panował półmrok, w którym Tomasz był w stanie rozróżnić zarys sylwetki z workiem na plecach. O żadnym analizowaniu faktury worka i stopnia upaparania niosących nie mogło być mowy.

Cytat:

I dołożę konieczność ich napełnienia, od czego dyskusja się zaczęła. Skrzynka miałaby tu nad workami wyraźną przewagę.

Ale skrzynkę trzeba by wcześniej mieć, a cały plan wyglada na obmyślony ad-hoc po tym, jak dzieciaki zdemaskowały fałszywego inżyniera. B. głupi nie był i wiedział że raczej już zgody na buszowanie w dworku nie dostanie. Więc wykoncypował coś takiego. Tu się zgodzę z N., węgiel był łatwo dostępny, całą resztę trzeba by zorganizować.
Może wręcz te worki z węglem po prostu tam były? W końcu nie wiemy, jak Czerskiemu go dostarczano, węgiel w worach też występował. Wtedy odpada problem ładowania.

Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to raczej psychologii tego konceptu. OK, Tomasz dał się nabrać. Ale co dalej? Znając Tomasza, Batura powinien mieć pewność, że Samochodzik w dalszym ciągu będzie - z taką samą energią jak wcześniej - próbował rozwiązać zagadkę, choćby po to, żeby oszacować, co zginęło. Jakoś nie wyobrażam sobie kustosza, który w tej sytuacji macha ręką i myśli "pal diabli, zabrał co miał zabrać, a ja się zajmę swoimi segregatorami".

W dodatku dostęp do dworu Baturze by się znacząco skomplikował, bo nie sądzę, że Tomasz, niezależnie od tego czy wierzył by czynie, pozostawiłby niezabepieczone tajne przejście.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3941
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-16, 10:34:32   

Irycki napisał/a:
Tam raczej panował półmrok, w którym Tomasz był w stanie rozróżnić zarys sylwetki z workiem na plecach. O żadnym analizowaniu faktury worka i stopnia upaparania niosących nie mogło być mowy.

No, może.
Nie upieram się, zostawmy skrzynkę, choć sądziłem że w wiejskiej okolicy przedsiębiorczy człowiek może taką zdobyć. Faktycznie czasu było mało.

Co do worków już załadowanych w piwnicy - też o tym myślałem. Batura w okresie gdy dwór stał pusty na pewno zwiedził go dokładnie i obecność worków w piwnicy mógł zapamiętać. Z drugiej strony zniknięcie całych worków łatwiej byłoby zauważyć mieszkańcom dworu, poza tym Tomasz mógł (mimo tego półmroku) skojarzyć wygląd worka i nabrać podejrzeń. Ale możliwe że wzięli już zapakowane.

Irycki napisał/a:
Jakoś nie wyobrażam sobie kustosza, który w tej sytuacji macha ręką i myśli "pal diabli, zabrał co miał zabrać, a ja się zajmę swoimi segregatorami".

Ale, jeśli dobrze rozumiem, tu chodziło o zyskanie jednego dnia, może kilku dni. W tym momencie Batura miał już chyba zamiar postawić wszystko na ostatnią kartę i przy najbliższej sposobności spróbować otworzyć lożę siłowo, nie troszcząc się że zostawi ślady zniszczeń. Chodziło mu o to, żeby Tomasz był skłonny pozostawić dwór na kilka godzin bez osobistej opieki.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-16, 10:41:19   

irycki napisał/a:
Ale skrzynkę trzeba by wcześniej mieć, a cały plan wyglada na obmyślony ad-hoc po tym, jak dzieciaki zdemaskowały fałszywego inżyniera. B. głupi nie był i wiedział że raczej już zgody na buszowanie w dworku nie dostanie. Więc wykoncypował coś takiego. Tu się zgodzę z N., węgiel był łatwo dostępny, całą resztę trzeba by zorganizować.


Tak jest. To był zabieg desperacki. Poza tym ubytek węgla trudno zauważyć, szczególnie jeżeli nie był pokropiony wapnem, jak to się w niektórych miejscach (i powieściach też ;-) ) praktykowało.

irycki napisał/a:
Jeśli miałbym się czegoś czepiać, to raczej psychologii tego konceptu. OK, Tomasz dał się nabrać. Ale co dalej? Znając Tomasza, Batura powinien mieć pewność, że Samochodzik w dalszym ciągu będzie - z taką samą energią jak wcześniej - próbował rozwiązać zagadkę, choćby po to, żeby oszacować, co zginęło. Jakoś nie wyobrażam sobie kustosza, który w tej sytuacji macha ręką i myśli "pal diabli, zabrał co miał zabrać, a ja się zajmę swoimi segregatorami".


Znam całą masę świetnych fachowców. Jeżeli czasem coś schrzanią, ich wściekła ambicja i przekonanie o własnej kompetencji, czy nawet doskonałości, nie pozwala im przyznać się do błędu. Często wbrew oczywistym faktom. Rozwiązanie w tym kierunku sugerowała panna Marysia. "Pańska sława detektywa-amatora nie ucierpi" - jakoś tak.

PS. Nas Polaków posądza się często o antysemityzm. I często niebezpodstawnie. Jakkolwiek jest, ożywienie wokół takich dyskusji przekonuje mnie, że jesteśmy strasznie talmudyczni... ;-)
_________________
Z 24
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30510
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-11-16, 11:05:58   

irycki napisał/a:
Ale skrzynkę trzeba by wcześniej mieć


Wcale nie! W takich domach musiało być sporo skrzynek. Kiedyś przechowywało się w nich np. jabłka, cebulę, ziemniaki itp. A nawet zauważone zniknięcie takich dworskich skrzynek nie demaskowałoby przecież fortelu Batury. :)
_________________
 
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-16, 11:27:19   

Z24 napisał/a:

Znam całą masę świetnych fachowców. Jeżeli czasem coś schrzanią, ich wściekła ambicja i przekonanie o własnej kompetencji, czy nawet doskonałości, nie pozwala im przyznać się do błędu. Często wbrew oczywistym faktom. Rozwiązanie w tym kierunku sugerowała panna Marysia. "Pańska sława detektywa-amatora nie ucierpi" - jakoś tak.


Panna Marysia mogła sobie tak myśleć, ale Batura? To by znaczyło, że zupełnie Tomasza nie znał, mimo że przestudiowali razem te pięć lat i ponoć się kumplowali.

Kynokephalos napisał/a:
Ale, jeśli dobrze rozumiem, tu chodziło o zyskanie jednego dnia, może kilku dni. W tym momencie Batura miał już chyba zamiar postawić wszystko na ostatnią kartę i przy najbliższej sposobności spróbować otworzyć lożę siłowo, nie troszcząc się że zostawi ślady zniszczeń. Chodziło mu o to, żeby Tomasz był skłonny pozostawić dwór na kilka godzin bez osobistej opieki.

Ale to jest właśnie mało prawdopodobne! Przecież wyposażenie loży (którego n.b. Tomasz nie znał) nie było jedyną cenną rzeczą we dworze! Pierwsze, co zrobiłby każdy kustosz natychmiast po uwolnieniu, to zabezpieczenie tajnego przejścia tak, żeby nikt mu już tamtędy nie wlazl. Ja bym jeszcze wymienił zamki. Potem ewentualnie usiadł i się zastanowił.
Tomasz tego wszyskkiego nie zrobił, bo chciał złapać Baturę na gorącym uczynku, ale na co liczył Batura?
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3941
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-16, 11:32:24   

irycki napisał/a:
na co liczył Batura?

Sądziłem, że na Janiaka.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-16, 12:05:24   

Kynokephalos napisał/a:
O odgłosach przy ładowaniu nigdy nie pomyślałem. Za to ilekroć czytałem o tym fortelu Batury nie pasowało mi coś innego.

Typowe worki z węglem wyglądają jak worki z węglem. Brudzą się podczas napełniania, a potem więcej czarnego pyłu przenika przez pory materiału. (...) Tam gdzie stały, na posadzce obok uwięzionego kustosza, zapewne pozostawiły brudny ślad...

Nad tym też się zastanawiałam. Ale usprawiedliwiłam, bo w korytarzu faktycznie było ciemno.

irycki napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:
Swoją drogą widzę w tym (gdyby rozumować z punktu widzenia przestępców) przejaw niefrasobliwości Batury, zupełnie niepotrzebne narażenie planu na zdemaskowanie.

Z tym się zgadzam, też zawsze tak o tym myślałem. Powinni TO wywieźć samochodami gdzieś dalej. Ale pewnie nie chcieli sobie upaskudzić wozów :)

Zdecydowanie. :D

PawelK napisał/a:

Jest węgiel i węgiel. Niekoniecznie musi brudzić posadzkę (niezależnie od tego, że w tajnym przejściu raczej było ciemno i brudno a Tomasz niezbyt sprawny żeby to analizować). Mogły to być duże bryły takie jak na zdjęciu
(...)
A uginanie się pod lekkim (?) węglem czy pustą skrzynią - to ta sama gra aktorska.

Skrzynka ma tę zaletę, że w ogóle nie trzeba jej napełniać. Mniejsze ryzyko.
Ale bryły kupuję. Nie pomyślałam o tej opcji. Bryły faktycznie da się względnie cicho ręcznie załadować do worka.

Ale skoro o hałasach mowa, to uświadomiłam sobie wczoraj jeszcze jedną rzecz. Tomasz był związany i zakneblowany, dlatego nie mógł wzywać pomocy. Jednak podczas podsłuchiwania rozmowy w bibliotece stuknął raz z przejęcia w podłogę piętami, co Panna Wierzchoń usłyszała. Teoretycznie byłaby więc możliwość wystukania piętami jakiegoś sygnału, np. SOS, albo charakterystycznego rytmu w stylu: ce-ce ce-wu-KA ce-wu-ka-ES LE-GIA! ;-)
_________________
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-16, 12:13:51   

Kynokephalos napisał/a:
irycki napisał/a:
na co liczył Batura?

Sądziłem, że na Janiaka.

Pozdrawiam,
Kynokephalos


No może... Ale dla mnie to mimo wszystko trochę naciągane. Zdaje się, że Tomasz już wcześniej dał Janiakowi do zrozumienia, że specjalnie mu nie ufa. A we dworze dalej było co kraść. Dlaczego miałby nagle zostawić pusty, niezabezpieczony dwór wyłacznie Janiakowi w opiekę? Mało realne.

Im bardziej o tym myślę, tym bardziej mi się wydaje, że to Batura wykazał się skrajną lekkomyślnością. Ten ser w pułapce był zbyt duzy i zbyt oczywisty. :) Ale może kasa go zaślepiła.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3941
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2016-11-16, 12:34:56   

irycki napisał/a:
to mimo wszystko trochę naciągane
Tak.

irycki napisał/a:
Zdaje się, że Tomasz już wcześniej dał Janiakowi do zrozumienia, że specjalnie mu nie ufa.

Akurat tym Janiak, mając na oku dalsze zyski, nie musiał się Baturze chwalić. Janiak to był niezbyt bystry człowiek.

irycki napisał/a:
Batura wykazał się skrajną lekkomyślnością

Ja też tak myślę. Wyjście na szkolne przedstawienie to nie to samo co wyjazd do Łodzi.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-16, 13:46:33   

Sytuacja zrobila sie rzeczywiscie zagmatwana od kiedy Tomasz dostal po glowie.
Bo albo Waldek sie dopuszcza morderstwa i wtedy ma wolna reke w poszukiwaniach, albo musi to rozegrac inaczej. Worki (a przychodza mi na mysl takie po ziemniakach) mogly by pobrudzic samochod, dlatego zostaly rzucone w krzaki. Tutaj wszystko wydaje mi sie OK.

Inna rzecz mnie nurtuje.
Po 13 godzianch spedzonych na zimnym korytarzu, czlowiek zwiazany bez mozliwosci ruchu najprawdopodobniej bylby juz nieprzytomny. Pomijajac, ze we wlasnych odchodach. I po czyms takim najprawdopodobniej by trafil do szpitala z mozliwym zapaleniem pluc. To, ze Tomasz mial na sobie kurtke o niczym nie świadczy. Czasami musze popracować w pewnym hangarze, jest tam 14-15c. Jestem w kurtce, czapce, rękawiczkach (takich bez końcówek na palcach, bo pisze na klawiaturze) a i tak po 20 min stukania w komputer jestem przemarznięty i musze sie troche rozruszac. Nie wyobrazam siebie zwiazanego w takich warunkach - a moze by zimniejszych.
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-11-16, 14:41:24   

Cytat:
Po 13 godzianch spedzonych na zimnym korytarzu, czlowiek zwiazany bez mozliwosci ruchu najprawdopodobniej bylby juz nieprzytomny. Pomijajac, ze we wlasnych odchodach. I po czyms takim najprawdopodobniej by trafil do szpitala z mozliwym zapaleniem pluc. To, ze Tomasz mial na sobie kurtke o niczym nie świadczy.

Chyba troszkę przesadzasz.
Korytarz był ukryty w ścianie kominowej dworu, cały czas palono w piecach, więc nie było tak strasznie zimno. Poza tym Tomasz był ciepło ubrany - wychodził na zewnątrz dworu w listopadzie. Większość czasu z tych trzynastu godzin był nieprzytomny lub przespał. Zdrowy człowiek po 13 godzinach nie musi leżeć we własnych odchodach. Nigdzie Autor nie wspominał, że Tomasz chorował na prostatę czy zapalenie pęcherza ;-)
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-16, 15:44:15   

Może Tomasz był twardszy. :p

A jak się zapatrujecie na trzymanie sie dzieciaków (ósma klasa tu juz powoli nie dzieciaki) za ręce.
Mój synek ma teraz 14 lat i spotykając dziewczynę zachowuje sie mniej-więcej tak:



PS. Aby zadziałało wklejenie z youtube trzeba wkleić link z góry z przeglądarki.
Sz.S.

:)
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-11-16, 17:57, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-16, 21:37:21   

CPN napisał/a:
Może Tomasz był twardszy. :p

A jak się zapatrujecie na trzymanie sie dzieciaków (ósma klasa tu juz powoli nie dzieciaki) za ręce.
Mój synek ma teraz 14 lat i spotykając dziewczynę zachowuje sie mniej-więcej tak:

Trzymali się za ręce, bo nic nie widzieli po ciemku w parku, a przedzierali się przez jakieś krzaki. Żeby im było raźniej i żeby się nie pogubić.

Chociaż niewykluczone, że coś się za tym kryło więcej, skoro ciągle wszystko robią razem. Ale mam nadzieję, że nie bo szkoda fajnej Zosi dla tego przemądrzałego nudziarza Antka. ;-)
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-11-16, 23:22:02   

CPN napisał/a:
A jak się zapatrujecie na trzymanie sie dzieciaków (ósma klasa tu juz powoli nie dzieciaki) za ręce.

Nie wiem jak jest dzisiaj :/
Dawniej przez kilkanaście lat miałem kontakt z młodzieżą na obozach i zimowiskach. Widziałem różne zachowania. Również takie jak opisuje Nienacki, ale też takie jak Ty opisujesz.
CPN napisał/a:
Mój synek ma teraz 14 lat i spotykając dziewczynę zachowuje sie mniej-więcej tak:

"Medycyna zna takie przypadki" jak mawiał dr Joerg ;-) To nic groźnego, z czasem się odmieni jak w 99,9% przypadków. :)
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,4 sekundy. Zapytań do SQL: 13