PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 14:43
Księga strachów - wpadki
Autor Wiadomość
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-22, 13:25:48   Księga strachów - wpadki

Po pierwsze: co z tym pistoletem? Tomasz kilka razy wspominał, że widział pistolet gazowy i słyszał odgłos strzału z takiego pistoletu. Przypominał on "odgłos podobny do tego, jaki się słyszy, gdy ktoś otwiera butelkę z oranżadą lub piwem". Ja też wielokrotnie widywałem pistolety gazowe, a anwet z nich strzelałem. Odgłos strzału zawsze przypominał odgłos STRZAŁU Z PISTOLETU właśnie! Żadne tam otwieranie butelek. Przypuszczam, że Nienacki mógł nawet widzieć pistolet gazowy, ale na pewno nikt przy nim z takiego pistoletu nie strzelał. A mógł przecież napisać, że odgłos przypominał strzał z korkowca, albo z pistoletu na kapiszony.
Po drugie: dżudo! Nie ma, powtarzam nie ma i jeszcze raz nie ma fizycznej możliwości, żeby nawet po kilku godzinach studiowania obrazków w książce i "walki z cieniem" nauczyć się jakiejkolwiek sztuki walki. I to jeszcze tak, żeby móc to niedługo wykorzystać w realnej walce, i to jeszcze w walce z osobą, która trenuje dżudo (w dodatku z agentką, jak to się teraz ładnie mówi "służb specjalnych").
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2015-09-08, 08:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
TomaszK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 8 razy
Wiek: 57
Dołączył: 12 Sie 2010
Posty: 1701
Wysłany: 2012-06-22, 13:43:32   

Może wtedy pistolety gazowe były inne niż współczesne, która udają prawdziwą broń palną i dlatego mają dodany głośny huk? Wiemy przecież że łuska z pistoletu gazowego to współcześnie normalna łuska, trudna do odróżnienia od zwykłej broni palnej, podczas gdy w książce kilkakrotnie powtarza się "metalowa tulejka".
A swoją drogą opis działania takiego pistoletu też jest u Nienackiego niezgodny z rzeczywistością, przecież wiemy, że ten gaz w pistolecie to gaz łzawiący, a nie substancja po której traci się przytomność i nie pamięta co się stało.
 
 
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-22, 14:12:36   

Łuska naboju z technologicznego punktu widzenia to w końcu faktycznie metalowa tulejka, więc tutaj jakiejś sprzeczności nie widzę. A huk był zawsze. Do wyrzucenia kryształków chloroacetofenonu (lub innej podobnej substancji), które sublimując zmieniały się w gaz, wykorzystywane było ciśnienie gazów powstających w łusce po spaleniu się spłonki. A to zawsze przypominało odgłos strzału. Napastnik mógł użyć co prawda ręcznego miotacza aerozolowego (Bond używał takich w filmach). Byłoby wtedy słychać syk. Taki syk mógł się kojarzyć z otwieraniem butelki z napojem gazowanym. Nawet takiej z porcelanowym korkiem na sprężynce (pamiętacie takie?), a takie były wtedy w użyciu. Tyle, że wtedy nie byłoby łuski. Reductio ad absurdum.
A co do działania. Przy dużym stężeniu można zemdleć. Dochodzi przecież stres. Noc, ciemno, "Miejsce, w którym Straszy" (tętno 180) i nagle coś zaczyna cię dusić. Ja bym zemdlał :D
Ostatnio zmieniony przez Stefanek 2012-06-22, 14:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 34088
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-06-22, 18:05:32   

Stefanek napisał/a:
Po drugie: dżudo! Nie ma, powtarzam nie ma i jeszcze raz nie ma fizycznej możliwości, żeby nawet po kilku godzinach studiowania obrazków w książce i "walki z cieniem" nauczyć się jakiejkolwiek sztuki walki.


Ale Tomasz wielokrotnie mówił że kiedyś trenował judo, a te ćwiczenia miały mu tylko chwyty przypomnieć. I coś takiego można sobie chyba wyobrazić. :D
_________________
 
 
 
Jacekxt 
Fanatyk Samochodzika


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 3537
Wysłany: 2012-06-22, 18:50:09   

Ale o co chodzi Stefanku miły?
Chyba nie chcesz zgrzeszyć śmiertelnie na samym początku i podważać fenomenu "Księgi Strachów", w której właśnie taki, a nie inny pistolet występował. Miał cicho strzelać i strzelał cicho. Za to Junak Zenobii strzelał sobie głośno, a nie musiał.
Zaś co do manualnych zdolności, to cenię Stwórcę, za różnorodność. Jeden całe życie ćwiczy i nic. A drugi prawie NIC nie ćwiczy i umie...
:)
 
 
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-22, 18:51:49   

Wyobrazić to sobie można wszystko :D
"Księga Strachów" Pojezierze, 1989 (Kolorowa seria) str. 74: "Uczyłem się kiedyś dżudo." Tyle. Co najmniej przez poprzednie dwa, trzy lata nie trenował. Nie ma o tym najmniejszej wzmianki ani w "Wyspie Złoczyńców", ani w "Templariuszach". Tomasz zreszta nie wygląda na człowieka, który dba o sprawność fizyczną, biega, gimnastykuje się, wykonuje jakieś ćwiczenia siłowe. Raczej nie trenuje już od dawna. To "kiedyś" to pewnie lata studiów. W nocy przed ćwiczeniami na brzegu jeziora został z łatwością obezwładniony przez napastnika. Str. 75: "Teraz wiedziałbym już, jak uwolnić sie od przeciwnika." A więc przedtem nie wiedział. Zaręczam - po dwóch godzinach oglądania orazków i wygibasów dalej by nie wiedział.
 
 
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-22, 19:00:10   

Fenomenu podważać nie mam zamiaru, bo sam uważam tę powieść za najlepszą ex aequo z "Templariuszami". Temat zatytułowałem "Wpadki", bo to tylko nieszkodliwe wpadki były. Nienacki trochę zaszalał i napisał o czymś, o czym sam za dużego pojęcia nie miał, ale wiedział, że czytelnik będzie miał jeszcze mniejsze :D (i to nie pierwszy raz i nie ostatni) Kiedy pierwszy raz przeczytałem "KS" (połowa lat 70.) to miałem wypieki na twarzy. M. in. też z powodu pistoletu gazowego i dżudo. Ale kiedy załapałem trochę wiedzy i doświadczenia, pewne rzeczy przestały mi się zgadzać. No, ale tego Nienacki nie mógł przewidzieć :D
Ostatnio zmieniony przez Stefanek 2012-06-22, 19:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Jacekxt 
Fanatyk Samochodzika


Pomógł: 3 razy
Dołączył: 26 Lut 2012
Posty: 3537
Wysłany: 2012-06-22, 19:13:06   

Cytat:
Ale kiedy załapałem trochę wiedzy i doświadczenia, pewne rzeczy przestały mi się zgadzać. No, ale tego Nienacki nie mógł przewidzieć :D

I już uwielbiam Ciebie czytać Stefanku :)
 
 
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-22, 19:23:48   

Jacekxt napisał/a:
Cytat:
Ale kiedy załapałem trochę wiedzy i doświadczenia, pewne rzeczy przestały mi się zgadzać. No, ale tego Nienacki nie mógł przewidzieć :D

I już uwielbiam Ciebie czytać Stefanku :)


Parę postów już napisałem :D Polecam!
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2012-06-25, 08:41:49   

Stefanek napisał/a:
Do wyrzucenia kryształków chloroacetofenonu (lub innej podobnej substancji), które sublimując zmieniały się w gaz, wykorzystywane było ciśnienie gazów powstających w łusce po spaleniu się spłonki. A to zawsze przypominało odgłos strzału.

Chyba jednak jest trochę inaczej? Spłonka inicjuje zapalenie się ładunku miotającego, sama spłonka nie spowodowała by wyrzucenia kryształków. Odgłos odpalenia spłonki nie jest zbyt głośny, przypomina racej strzał z kapiszona, dopiero wybuch materiału miotającego daje charakterystyczny huk.
Poza tym inaczej brzmi odgłos strzau z pistoletu gazowego, a inaczej z ostrej amunicji. Na pewno zauważyłbyś różnicę.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Stefanek 
Fanatyk Samochodzika


Dołączył: 21 Cze 2012
Posty: 1087
Wysłany: 2012-06-25, 08:50:01   

W typowych nabojach gazowych małego kalibru nie ma ładunku miotającego. A strzelałem z różnej broni. Człowiek czasem w życiu musi robić różne dziwne rzeczy... Poza tym już na początku pisałem, że Nienacki mógł napisać, że "dziwny odgłos" przypominał strzał z korkowca lub kapiszonowca. Jakby nie było, to powinien być - cichszy lub głośniejszy, to kwestia uboczna - ale jednak strzał, a nie "odgłos otwieranej butelki".
Ostatnio zmieniony przez Stefanek 2012-06-25, 08:55, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Gerard1
Forumowy Badacz Naukowy



Wiek: 48
Dołączył: 02 Lis 2012
Posty: 112
Wysłany: 2012-11-09, 20:00:48   

Even - nie ma żadnej różnicy pomiędzy wystrzałem pocisku ostrego ( tj z ładunkiem miotającym ) a pociskiem gazowym - dźwiek jest taki sam. w latach 60 i 70 zeszłego stulecia nie klasyfikowano broni na gazową i ostrą. z pistoletów ogólnie dostępnych można było strzelać pociskami gazowymi. Natomiast jeśli chodzi o utratę przytomnosci -pewnie chodziło autorowi o zachwianie równowagi i póżniejszych tego skutków
 
 
Wilhelmina 
Sympatyk Samochodzika



Wiek: 32
Dołączyła: 02 Lip 2013
Posty: 120
Skąd: Brzeg
Wysłany: 2013-07-04, 11:24:45   

Strzelałam z pistoletu gazowego parę dni temu, wystrzał jest całkowicie normalny, tylko wydawało mi się, że ciut cichszy, ale z prawdziwego nigdy nie strzelałam, więc nie mam porównania co do głośności
_________________
I am my own master
 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2013-09-06, 21:20:38   

Wpadką jest też na pewno opis Cedyni. Miały tam być ulice ze schodkami (w rzeczywistości są tylko chodniki; po ulicach ze schodkami nie dałoby się jeździć i robiono coś takiego tylko wtedy, gdy ulica była za stroma dla jazdy wozami), a przede wszystkim starówka miała być położone na stokach góry grodowej, gdy leży ona na sąsiednim wzgórzu, zwieńczonym wieżą widokową. W której podobno straszy. Byłem tam nocą, duchów nie spotkałem - poza sobą :D . Pierwotna Cedynia istotnie była położona wokół grodu, ale Brandenburczycy po jej zajęciu założyli konkurencyjne miasto dla własnych osadników.
Ostatnio zmieniony przez Duch 2013-09-06, 22:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Iwmali2 
Maniak Samochodzika
Admin Emeritus



Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 14 Lip 2013
Posty: 8421
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-09-06, 21:40:15   

Duch napisał/a:

Wpadką jest też na pewno opis Cedyni. Miały tam być ulice ze schodkami (w rzeczywistości są tylko chodniki; po ulicach ze schodkami nie dałoby się jeździć i robiono

Wiesz, może to był skrót myślowy, bo mnie też się podobały te uliczki ze schodkami. :) Uwielbiam Cedynię i jej niesamowity klimat! :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7273
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2013-09-06, 21:49:19   

Iwmali2 napisał/a:
Duch napisał/a:

Wpadką jest też na pewno opis Cedyni. Miały tam być ulice ze schodkami (w rzeczywistości są tylko chodniki; po ulicach ze schodkami nie dałoby się jeździć i robiono

Wiesz, może to był skrót myślowy, bo mnie też się podobały te uliczki ze schodkami. :) Uwielbiam Cedynię i jej niesamowity klimat! :)

:564:
Zgadza się, bo w następnym akapicie jest mowa o "uliczce ze schodami" - czyli niezupełnie "uliczka-schody". ZN pewni opisywał miasteczko z pamięci, a - o ile ja pamiętam :D - w topografii Cedyni trochę trudno zorientować się patrząc z jej wnętrza - chodzi i o wzgorze grodowe. Ja w ogóle go nie pamiętam :D . Choć z Cedyni mam bardzo miłe wspomnienia...
_________________
Z 24
 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2013-09-07, 12:22:50   

Dokładnie Nienacki pisze tak:
Cytat:
Na wyniosłość, gdzie ongiś stał gród obronny, pną się malutkie, wąskie uliczki starego miasta. Niektóre z nich są przeurocze, stanowią długie, niekończące się schody.
O historii i urokach Cedyni rozmawiałem z Hildą, schodząc w dół po schodach wąskiej uliczki, ozdobionej starymi latarniami uczepionymi wysoko na murach domów.

Ta ulica to chyba ulica, łącząca farę i rynek w Cedyni. Starych latarni na murach w tym mieście nigdzie nie widziałem, ale to nie znaczy, że ich kiedyś nie było.

Grodzisko znajduje się poza obecnym śródmieściem, które obejmuje wzgórze poniżej kościoła i dolinę potoku, którym biegnie główna droga miasta. Nawiasem mówiąc, potok też tam płynie - tylko pod ziemią.
 
 
Iwmali2 
Maniak Samochodzika
Admin Emeritus



Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 14 Lip 2013
Posty: 8421
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-09-07, 18:25:07   

Duch napisał/a:
Grodzisko znajduje się poza obecnym śródmieściem, które obejmuje wzgórze poniżej kościoła i dolinę potoku, którym biegnie główna droga miasta.

A wiesz ile my się naszukaliśmy tego grodziska, gdy pierwszy raz byliśmy w Cedyni, chyba mieliśmy pomroczność jasną. :D
_________________
 
 
Duch 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 05 Wrz 2013
Posty: 237
Wysłany: 2013-09-07, 21:18:29   

Najlepiej się popytać mieszkańców. Idzie się od głównej ulicy ul. Pocztową.
 
 
Iwmali2 
Maniak Samochodzika
Admin Emeritus



Pomogła: 3 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 14 Lip 2013
Posty: 8421
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-09-07, 21:23:19   

Duch napisał/a:
Najlepiej się popytać mieszkańców. Idzie się od głównej ulicy ul. Pocztową.

Teraz już wiem, od tej pory byłam tam chyba z pięć razy. :)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 12