PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 14:44
Nowe Przygody - wrażenia
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 50 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7157
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-08-02, 09:17:07   

GrzegorzCh napisał/a:
W pierwszym wydaniu jest dobrze - 39, powtórzone 3 razy na jednej stronie.


Dzięki, Grzegorzu.
A czy stoi tam “39”, czy też “trzydzieści dziewięć”? W błędnej wersji jest to bowiem nawet rozpisane.
 
 
Rólka 
Maniak Samochodzika
Szef forumowej sekcji rowerowej



Pomógł: 8 razy
Wiek: 48
Dołączył: 26 Maj 2015
Posty: 5973
Skąd: Mikołów
Wysłany: 2015-09-06, 13:04:49   

Dzięki zamieszczeniu przez Ciebie Johnie Dee, maszynopisu, wiemy że to błąd wydawnictwa.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 50 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7157
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2015-09-06, 21:40:12   

Rólka napisał/a:
Dzięki zamieszczeniu przez Ciebie Johnie Dee, maszynopisu, wiemy że to błąd wydawnictwa.


Słusznie, Rólko, w maszynopisie Nienacki napisał 3 razy poprawnie “39 kilogramów” - każdy może się o tym spoglądając na stronę 13 przekonać:

Nowe Przygody Pana Samochodzika: maszynopis rozdziału pierwszego

A że GrzegorzCh zapewnia:

GrzegorzCh napisał/a:
W pierwszym wydaniu jest dobrze - 39, powtórzone 3 razy na jednej stronie.


można wywnioskować, że błąd wkradł się w tekst przy którymś z kolejnych wznowień nakładu. I znowu jesteśmy trochę mądrzejsi. :)
 
 
Panipudelek 
Słyszał o Samochodziku



Wiek: 28
Dołączyła: 14 Mar 2016
Posty: 11
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-03-14, 23:02:43   

Lubię Kapitana Nemo. Mimo, że w tej części zagadka historyczna była znacznie zmarginalizowana (co mnie zdziwiło) - była to miła odmiana! Na przykład w Fantomasie - opisy historyczne zaczęły mnie przytłaczać. Co prawda byłam zdziwiona, gdy do ukończenia zostało mi parę kartek i nic nie zapowiadało odnalezienia ciężarówki. Ostatecznie Tomasz tradycyjnie miał do powiedzenia ostatnie słowo (a już myślałam, że w tym tomie wyjątkowo bohaterem zostanie Kaznodzieja :053: ).
Poza tym siłą książki są ciekawi bohaterowie - Marta, Kaznodzieja i Anatol. Nie będę ukrywać, że za najlepszą postać tej części uważam jednak Anatola. Otóż z tego względu, że jest to ponadczasowy typ człowieka. Ileż to takich Anatoli człowiek spotyka w swoim życiu? :D
 
 
CaptainRandall 
Słyszał o Samochodziku



Wiek: 40
Dołączył: 24 Maj 2016
Posty: 32
Skąd: Stockholm
Wysłany: 2016-06-08, 12:24:24   

Z24 napisał/a:
Jest tu ktoś, kto łowił ryby w Jezioraku? Czy rzeczywiście ten akwen jest atrakcyjny pod tym względem, czy można tam wyłowić tylko starego gumofilca i butelkę po alpadze?


Czytając książkę zapragnąłem bardziej zgłebić temat samego jeziora Jeziorak. Lubie podróże palcem po mapie, a raczej z Google Maps i grzebanie w internetowych annałach. I co sie okazuje. Ano w czasie kiedy dzieje się akcja "Kapitana Nemo" jezioro to faktycznie było czyste i bogate w ryby. Niestety z biegiem czasu zostało przekształcone i zdegradowane. Cytat z ./redir/jezioro.com.pl/

"Największym zagrożeniem i niszczycielem Jezioraka jest Zakład Rybacki. Prowadzi on rabunkową gospodarkę rybacką trałując ciągle jezioro. Sprawą powinny zając się organy ścigania. Pikanterii dodaje fakt, że zakład rybacki jest prywatny(30 lat ten sam człowiek) a chroniony jest przez Państwową Straż Rybacką. Oni sobie krzywdy nie zrobią, każdy lubi świeżą rybę. Niestety o rybę w Jezioraku coraz trudniej. Wpuszczenie obcego gatunku, mam tu na myśli karpia jest przestępstwem ale nikt tego nie ściga."

Jezioro zostało przełowione skutkiem rabunkowej gospodarki rybackiej, niczym morskie trałowce wlokące za sobą sieci rybacy zniszczyli bogaty niegdyś rybostan. Do tego dodać należy zanieczyszczanie jeziora przez nieskanalizowane pobliskie gospodarstwa.

Wszystko co zostało z powieści Nienackiego to tylko widoki. Nawet ludzie się zmienili, dyskoteki w prawnie chronionej strefie ciszy dopełniają ponurego obrazu dzisiejszego Jezioraka.
 
 
CaptainRandall 
Słyszał o Samochodziku



Wiek: 40
Dołączył: 24 Maj 2016
Posty: 32
Skąd: Stockholm
Wysłany: 2016-06-08, 12:35:32   

Panipudelek napisał/a:

Poza tym siłą książki są ciekawi bohaterowie - Marta, Kaznodzieja i Anatol. Nie będę ukrywać, że za najlepszą postać tej części uważam jednak Anatola. Otóż z tego względu, że jest to ponadczasowy typ człowieka. Ileż to takich Anatoli człowiek spotyka w swoim życiu? :D


Też bardzo polubiłem Pana Anatola. Na nieszczęście takich ludzi spotykam coraz mniej, a w zasadzie wcale. Jak dla mnie ginący gatunek, pokonał ich internet w ktorym można wszystko o wszystkim znaleźć.
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-06-08, 13:28:42   

CaptainRandall napisał/a:
Wszystko co zostało z powieści Nienackiego to tylko widoki. Nawet ludzie się zmienili, dyskoteki w prawnie chronionej strefie ciszy dopełniają ponurego obrazu dzisiejszego Jezioraka.

Całe szczęście jest to tylko subiektywny opis kogoś, kto raczej nie podróżuje. Właśnie wróciłem z krótkiego rejsu po Jezioraku (jaki uskuteczniam rokrocznie) i uważam, że nie ma bardziej żeglarskiego akwenu na dawną modłę. Do tego czyściutkie brzegi, zadbane przez Związek Gmin Jeziorak. W wielu miejscach ustawione są cumowiska w postaci Y-bomów, wkomponowanych toi-toi, pływa cyklicznie statek asenizacyjny, jest czysto i cudownie. To że woda nie jest przejrzysta nie oznacza wcale, że jest brudna. Wynika to z układów geologicznych i szaty roślinnej. Trzeba być by się przekonać. Polecam gorąco.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
CaptainRandall 
Słyszał o Samochodziku



Wiek: 40
Dołączył: 24 Maj 2016
Posty: 32
Skąd: Stockholm
Wysłany: 2016-06-08, 13:46:16   

Nietajenko napisał/a:

Całe szczęście jest to tylko subiektywny opis kogoś, kto raczej nie podróżuje. Właśnie wróciłem z krótkiego rejsu po Jezioraku (jaki uskuteczniam rokrocznie) i uważam, że nie ma bardziej żeglarskiego akwenu na dawną modłę. Do tego czyściutkie brzegi, zadbane przez Związek Gmin Jeziorak. W wielu miejscach ustawione są cumowiska w postaci Y-bomów, wkomponowanych toi-toi, pływa cyklicznie statek asenizacyjny, jest czysto i cudownie. To że woda nie jest przejrzysta nie oznacza wcale, że jest brudna. Wynika to z układów geologicznych i szaty roślinnej. Trzeba być by się przekonać. Polecam gorąco.


No całe szczęście :) . Posiłkowałem się tutaj opiniami wękarzy, którzy pisali, że w Jezioraku nie ma już dużych ryb i osób które odwiedzały jezioro w latach 2007-2008.

Nie dodałem, że wodniacy chwalą sobie Jeziorak, zwłaszcza poza sezonem. Przejrzystość wody to kwestia indywidualna akwenu, jak na jezioro rynnowe to Jeziorak jest płytki. Nie byłem w stanie doszukać się jak sklasyfikowano obecnie klasę jakości wody. W latach 90tych wahała się na pograniczu klasy III i II.

Dla mnie jako ex wędkarza ważna jest kondycja życia biologicznego, walory żeglowne to temat mi zupełnie obcy i z racji kompletnego ignoranctwa nie podejmę się żadnej polemiki w tym zakresie.

Oczywiście jest to wszystko subiektywne i wyczytane gdzieś w interencie. Taki pan Anatol ze mnie.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-08, 16:03:30   

Jeśli gospodarka rybacka tak tam wygląda, to rzeczywiście wędkarze nie mają czego szukać. "Akwen Eldorado" na odwyrtkę... Smutno mi, choć nie jestem wędkarzem :/
Dzięki Captainie Randallu
_________________
Z 24
 
 
M_ajk 
Sympatyk Samochodzika


Pomógł: 2 razy
Dołączył: 12 Paź 2009
Posty: 112
Skąd: Cieplice / Łódź
Wysłany: 2016-06-08, 22:47:52   

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie myśl: w NPPS pojawia się wątek skradzionej i zabitej (niby z głodu) przez bandę Czarnego Franka owcy. Przynajmniej tak wnioskowałem podczas czytania. Jakoś nie wyobrażam sobie właściwie jeszcze nastolatków "ze stolycy" zabijających i "oprawiających" biedne zwierzę. Z głodu prędzej ukradliby gdzieś gotowe żarcie. No chyba że któryś z nich pochodził ze wsi i brał udział w świniobiciach...
_________________
Zapraszamy na szlaki:
www.zamek-chojnik.cba.pl
www.owrp.cba.pl
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2016-06-09, 07:49:01   

Zgadza się. Do tego przy oprawianiu zdaje się są potrzebne duże i bardzo ostre noże. Takimi obiadowymi czy scyzorykami to chyba nie bardzo się da coś takiego zrealizować. Już nie wspomnę o tasakach czy siekierach do cięcia kości.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2016-06-09, 07:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-06-09, 08:12:10   

Dlatego im się mięso zaśmierdło bo nie potrafili go oprawić. Dla mnie wątek jest naturalny - po prostu szczeniacki event.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2633
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-06-09, 08:57:47   

M_ajk napisał/a:
Jakoś nie wyobrażam sobie właściwie jeszcze nastolatków "ze stolycy" zabijających i "oprawiających" biedne zwierzę. Z głodu prędzej ukradliby gdzieś gotowe żarcie. No chyba że któryś z nich pochodził ze wsi i brał udział w świniobiciach...


Pamiętajmy kiedy to się działo. W czasach kiedy chodziłem do podstawówki (lata 70-te) większość kolegów i koleżanek miała rodzinę na wsi. Mój najbliższy kumpel brał na przykład udział w świniobiciach czy potrafił wymurować piec (na obozach się to przydawało, był naszym naczelnym zdunem :D ). Z owcą by sobie też raczej poradził. Myślę że dla chłopaków z bandy oprawienie zwierzaka nie było aż tak egzotyczną umiejętnością jak dla pokolenia współczesnych nastolatków. I przecież nikt nie powiedzia,ł że zrobili to super fachowo. Ot. wyciąć tyle mięcha ile się da.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-06-09, 14:24:48   

irycki napisał/a:
Myślę że dla chłopaków z bandy oprawienie zwierzaka nie było aż tak egzotyczną umiejętnością jak dla pokolenia współczesnych nastolatków. I przecież nikt nie powiedzia,ł że zrobili to super fachowo. Ot. wyciąć tyle mięcha ile się da.


:564: :564: :564:
Przecież nie musieli jej piec w całości.
Były też ciekawe patenty.
Na przykład złapane kury (lub inne ptaki) okładało się gliną i wkładało do ogniska.
Później kulę z gliny się rozbijało i w środku było upieczone mięso, już bez pierza.
Mogli w ten sposób piec na przykład owcze udźce.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-09, 18:39:22   

irycki napisał/a:
I przecież nikt nie powiedzia,ł że zrobili to super fachowo. Ot. wyciąć tyle mięcha ile się da.


:564:
Nie mam teraz powieści pod ręką. Ale, zdaje się, że PS oglądając pozostałości owieczki mówił coś w tym rodzaju że skóra była niefachowo i nieudolnie ściągnięta.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2016-06-09, 18:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2016-06-10, 06:24:23   

Proszę bardzo:

[...] Rozbiegli się i po pewnym czasie przywołali mnie okrzykiem do kępy dzikich malin.
Leżała tam odcięta głowa owcy, jej wnętrzności i skóra.
- No, nic złego się nie stało. A już myślałem, że to była zbrodnia - powiedział
Krogulec. - Pewnie przyjechał właściciel stada i zabił jedną z owiec.
- I zostawił cenną skórę? - zapytałem.
Pochyliwszy się, obejrzałem ją dokładnie.
- Nieudolnie ściągnięta. Ktoś zrobił to w pośpiechu i bez znajomości rzeczy.
- A więc jednak popełniono tu zbrodnię - niemal z zadowoleniem oświadczył
Krogulec. Miał wielką chęć działać, a odkryta „zbrodnia” dawała mu pole do popisu. - Ktoś
ukradł nasze trzy kajaki i przypłynął nimi na wyspę. Tutaj zabił i oprawił owcę. Tylko jak się
stąd wydostał, skoro kajaki pozostały w trzcinach? I dlaczego je pozostawił? [...]
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-06-10, 14:02:43   

Dzięki, Nietajenko :)
_________________
Z 24
 
 
Kozłowski 
Słyszał o Samochodziku


Wiek: 38
Dołączył: 11 Maj 2010
Posty: 23
Wysłany: 2016-08-29, 17:49:48   

Właśnie przeczytałem "Nowe przygody..." i co raz bardziej ta część zyskuje w moich oczach. Pan Anatol jest ciekawą postacią, ale wątki z Kaznodzieją też niczego sobie. Poza tym kto by przypuszczał na początku książki, że wymoczek i Brodacz będą chcieli sprzątnąć Tomaszowi skarby sprzed nosa. A pościg wehikułu za Wartburgiem prawdziwy majstersztyk.
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-03, 00:10:08   

Najpierw odświeżyłem NP a potem przekopałem się przez ten wątek aby nie wymądrzać się w czymś, co zostało juz poruszone.
Najpierw książka. Lubię ją. Ale z innych powodów. W tej książce ani razu nie "ominąłem" fragmentu, tak jak to się dzieje w innych książkach autora. Po prostu opisy historyczne mnie nudzą i "omijanie" jest mimowolne. A tutaj sama ciekawa treść bez "przynudzania" (oczywiście w/g mnie).
Odnośnie akcji - PS szukał człowieka z blizną. Nie jego zadaniem było odleźć skarb, bo jeśli takowy leżał w głębinach to fizycznie tego dokonać nie potrafił. Poprzednicy twierdzą, że "dał ciała" ze sprawą płetwonurka. Nie uważam tak ponieważ wiedział, że Kaznodzieja-Ornitolog nie posiada środka transportu, nie dysponuje miejscem do ewentualnego ukrycia skarbu ani też nie obraca się w żadnym towarzystwie, a z pierwszego rozdziału wynika jasno, że "człowiek z blizną" szuka płetwonurka, którego raczej by nie odstępował.
Teraz sprawa bandy. Szacunek dla starszym w tamtych latach (co pamiętam poniekąd z dzieciństwa) był tak zakorzeniony, że do "staruszka" żaden nastolatek nie powiedziałby TY twarzą w twarz. Pamiętajmy, że 45-latek z lat 60/70 różnił się trochę wyglądem i sposobem zachowania od dziaisiejszych 40-50 latków. Z opowiadań moich nestorów wynika, że w latach powojennych forma Pan/Pani pomiędzy starszymi nastolatkami nie należały do rzadkości. Nieco inaczej niż za moich nastoletnich czasów, gdzie do osoby w wieku podobnym mówiło się na TY. Na marginesie - razi mnie gdy osoby wyraźne młodsze ode mnie widziane pierwszy raz w życiu TYkają mnie w kontaktach "twarzą w twarz".

Sprawa samochodu. Anatol widzący wjeżdżanie do wody przez Tomasza powinien być jego dozgonnym fanem, a tymczasem ogranicza się do kilku cierpkich uwag o możliwości wkręcenia roślinności w śrubę, zwłaszcza, że sam jest "automobilistą". Przy okazji, prowadzenie pojazdu w bamboszach nawet z doszytą podeszwą nie jest mądre bo może się skończyć połamaniem kości stopy podczas nagłego hamowania. Co prawda samemu mi się zdarza prowadzić samochód (grand Scenic'a) w skarpetkach lub boso, ale po pierwsze używam tylko prawej nogi bo samochód nie posiada pedału sprzęgła a wspomaganie hamulca i tzw BRAKE ASSIST robią swoje (przy gwałtownym hamowaniu - inaczej mówiąc bardzo szybkim wciśnięciu pedału hamulca - automatyka hamuje pojazd z największą siła jaką tylko ma). Ale posiadam jeszcze UAZ'a którego nie odważlył bym się poprowadzić bez obuwia z twardą podeszwą. A syrenka ma podobny układ hamulcowy. Nie wiem jak wartburg - tego nigdy nie prowadziłem.
Następny temat - kobiety i nimfetki. Kobiety są albo jak Miła Myszka czyli niewarte uwagi, albo jak panna Edyta z "ładnym" kostiumem kąpielowym (czytaj z ładnym wypełnieniem kostiumu kąpielowego) oraz nimfetki.
Nie wiem jak wtedy, ale Marta uganiającymi się za 45 letnim facetem (i to facetem z lat 60ych!) wygląda jak urzeczywistnienie snu erotomana. Bronka - jeszcze ciekawiej: w obozowisku obcego faceta paraduje w kostiumie kąpielowym i zgadza się z nim jechać w nieznane. Gwałtów nie wymyślono w naszym stuleciu, tylko wtedy się o nich nie mówiło. Pamiętacie serial z Gołasem "Droga"? Tam w jednym odcinku gwałciciela (niedoszłego) spotyka sroga kara - panienka wybiła mu butem szybę w samochodzie. I takie wtedy było podejście, i ofiar, i sprawców i organów ścigania. Jak w tym dowcipie:
Baco, ktoś mnie zgwałcił w lesie!
I co wołaliście na pomoc?
Tak!
I ktoś przyszedł?
Nie!
To ja też sobie zgwałcę!

Ale takie niuanse wyłapuje się dopiero po latach.
Ostatnio zmieniony przez CPN 2016-11-03, 00:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2633
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2016-11-03, 08:18:42   

Popolemizuję sobie. Lubię polemizować :)

CPN napisał/a:
Poprzednicy twierdzą, że "dał ciała" ze sprawą płetwonurka. Nie uważam tak ponieważ wiedział, że Kaznodzieja-Ornitolog nie posiada środka transportu, nie dysponuje miejscem do ewentualnego ukrycia skarbu ani też nie obraca się w żadnym towarzystwie, a z pierwszego rozdziału wynika jasno, że "człowiek z blizną" szuka płetwonurka, którego raczej by nie odstępował.


Z tym się nie zgodzę. W każdej chwili do Kaznodziei mógł ktoś przyjechać, w ogóle mógł go cały czas ktoś obserwować i czekać na ewentualne znalezisko, a Tomasz nie mógł tego wiedzieć.
Ja to widzę inaczej - Tomasz nie miał po prostu żadnego punktu zaczepienia. Kaznodzieja był podejrzany - z drugiej strony doświadczenie Tomaszowi zapewne mówiło, że często najbardziej podejrzani są ci najmniej podejrzani ;-) . Nie mógł ograniczyć się tylko do obserwacji Kaznodziei. Jedyne co mógł zrobić, to wałęsać się po Jezioraku w nadziei, że na coś natrafi. I to w taki sposób, żeby samemu nie wzbudzić podejrzeń. Rybaczenie z Martą było w sam raz. A że przy okazji zajął się bandą Franka? PS był społecznikiem i nie mógł tego zostawić. Podobnie zajął się w "Winnetou" narastającym konfliktem, choć swoje już zrobił. Zresztą miał z powodu bandy Franka wyrzuty sumienia, że nie zajmuje się tylko tym, czym powinien. Ale to mi się właśnie podoba w Panu Samochodziku - to nie jest maszynka do znajdowania skarbów.

CPN napisał/a:
Anatol widzący wjeżdżanie do wody przez Tomasza powinien być jego dozgonnym fanem, a tymczasem ogranicza się do kilku cierpkich uwag o możliwości wkręcenia roślinności w śrubę, zwłaszcza, że sam jest "automobilistą".

Ale Anatol dlatego jest Anatolem, że jest nieprawdopodobnym bucem. On miałby być czyimś fanem? To cały świat ma być fanem Anatola. Wyjątek zrobił dla Wacka Krawacika, no ale ten miał kwit na to, że jest od Anatola lepszy. Bo Marty już nie poważał, choć wędkowała lepiej od niego. Ale to przecież dlatego, że tutejsze szczupaki były niedouczone...
Tak, PS miał fajny samochód, ale lepiej go uprzedzić, że wpływając w trzciny może zaplątać śrubę. Bo na pewno tego nie wie... :okulary2:
CPN napisał/a:
Nie wiem jak wtedy, ale Marta uganiającymi się za 45 letnim facetem (i to facetem z lat 60ych!) wygląda jak urzeczywistnienie snu erotomana.

No, akurat sprawa z Martą jest w zasadzie "z życia wzięta", i to z życia samego Nienackiego, więc chwała mu, że w książce dla młodzieży ograniczyli się tylko do wspólnego wędkowania i śniadanek :) .

CPN napisał/a:
Bronka - jeszcze ciekawiej: w obozowisku obcego faceta paraduje w kostiumie kąpielowym i zgadza się z nim jechać w nieznane.

No ale to były inne czasy. Problem pedofilii (w świadomości społecznej, nie w rzeczywistości) nie istniał. Weźmy choćby 12-letnią Ewę w "Templariuszach" którą matka puszcza samą z dopiero co poznanym obcym facetem i trzema nastolatkami. Niby miała z nimi być jeszcze Anka, ale po pierwsze miała, a po drugie o Ance mama Ewy też nic nie wiedziała. Mam zresztą wątpliwości, czy w realu byłoby to możliwe. No ale to jest książka dla młodzieży!

Inna rzecz, żę Nienacki pozbył by się dwuznaczności, gdyby Martę i Bronkę nieco postarzał, z osiemnastolatkami już problemu by nie było.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 14