PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2018-10-23, 21:39
Sytuacje nieprawdopodobne i błędy w Nowych przygodach
Autor Wiadomość
Aldona 
Maniak Samochodzika
Florentyna



Pomogła: 8 razy
Wiek: 45
Dołączyła: 11 Sty 2014
Posty: 5673
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-11-04, 19:37:36   

Berta von S. napisał/a:
Ciekawe na jaką głebokość dzik wyczuwa? Podejrzewam, że pół na metra da radę.


Ja nie wiem czy dzik wyczuwa czy ryje dla samego rycia. Widziałam jak stratowały las i raczej wcale nie szukały zakopanych puszek.
_________________



Człowiek ma dwa życia, to drugie zaczyna się gdy uświadomi sobie, że ma jedno.
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 82 razy
Wiek: 47
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21987
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-05, 01:10:15   

Aldona napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Ciekawe na jaką głebokość dzik wyczuwa? Podejrzewam, że pół na metra da radę.

Ja nie wiem czy dzik wyczuwa czy ryje dla samego rycia. Widziałam jak stratowały las i raczej wcale nie szukały zakopanych puszek.

Może czegoś innego szukały, np. trufli. ;-)
_________________
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3149
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-11-05, 08:00:54   

Z tego co wiem, to one ryją za jakimiś pędrakami i innym robactwem :)
Na samych puszkach by się chyba nie wyżywiły...
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Hebius 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 2 razy
Wiek: 50
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 1064
Skąd: Kętrzyn, Polska
Wysłany: 2018-12-01, 01:56:57   

Tak teraz zauważyłem przy czytaniu Templariuszy - w Nowych Przygodach Samochodzik stracił godzinę na samodzielne łatanie przebitej dętki, a w Templariuszach dwie godziny szukał wulkanizatora w Białymstoku, gdy przedziurawił dętkę w prawej tylnej oponie.
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 32 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4749
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-12-01, 04:54:43   

Może to przebicie w "Templariuszach" pojawiło się w jakimś miejscu trudnym do ręcznego załatania?

A może rozpoczynając poszukiwania czynnego zakładu w Białymstoku Samochodzik nie przewidywał, że zajmie to aż tak dużo czasu?

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 9 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1311
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-12-01, 09:16:32   

A może z biegiem lat nabył doświadczenie w drobnych pracach przy wehikule i w ten sposób miał więcej kasy na inne wydatki ;-)
Zgoda z przedmówcą. W Nowych Przygodach oponę przedziurawił nad Jeziorakiem i pomimo tego, że miał zapasowe koło wolał zakleić dętkę, aby nie tracić czasu na szukanie wulkanizatora. Zapewne najbliższy taki warsztat był w Iławie no i pamiętał ile czasu to zajęło w Białymstoku :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-12-01, 22:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2681
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2018-12-23, 17:58:56   

Błędy w Nowych Przygodach...
Jak mówi starożytne powiedzenie quandoque bonus dormitat Homerus 'czasem i wielki Homer drzemie', nawet Miszczowi zdarza się napisać słabiej. Lecz po tym poznać można Miszcza, iż nawet jak coś poplącze, to i tak nie rzuca się to w oczy. A jak kto przynudza zamiast pisać zajmująco, zaraz wszystkie błędy widać jak na dłoni.
Garamon napisał/a:
W tym przypadku rozumiem "sklerozę" Wacka. Nie znał Jezioraka, dodatkowo na mapie nie było normalnych nazw, tylko wymyślone. Kiedy Anatol pyta gdzie jest Przylądek Sandacza, Wacek także nie potrafi mu dokładnie odpowiedzieć ani pokazać tego miejsca na zwykłej mapie. Krawacik i Brodacz planowali popływać trochę po jeziorze, by uprawdopodobnić swoją historyjkę o polowaniu na "wielką rybę", więc nie zdecydowali się na natychmiastowe odnalezienie miejsca z mapy. Czuli się pewnie, mając mapę pod ręką - i to ich zgubiło.
Berta von S. napisał/a:
Może zatem jeszcze jedna sprawa, która mnie zastanawia. Kto właściwie zrobił tę mapkę? Kierowca odpada, bo utonął. Polaków tu jeszcze nie było. W grę wchodzi chyba znowu jedynie nieszczęsny gajowy (tym razem niemiecki), który z domu/podwórza widział zatonięcie. Ciekawe jak jego mapka dotarła do człowieka z blizną? :)
Tak naprawdę nie wiemy, czy mapę wykonał ktoś, kto widział zatonięcie ciężarówki. Równie dobrze ileś lat po wojnie ktoś - może nawet sam Człowiek z Blizną? - mógł podczas połowów trafić przypadkowo na ciężarówkę i Bursztynową Wenus. Albo odwrotnie, trafił na Wenus, zanurkował z nadzieją na więcej i znalazł ciężarówkę, która była za głęboko, by ją obrabować bez sprzętu i umiejętności. Zaznaczył miejsce na swojej mapie i zaczął szukać sponsora. A potem wpadł na znaczkach, a mapę przejął Brodacz.
:564:
Szara Sowa napisał/a:
Jak pamiętam przy swoim pierwszym czytaniu też mnie to zdziwiło, że ta mapa jest Krawacikowi tak niezbędna. Przecież wyprawę musieli planować od dawna, zastanawiać się czy ma sens, czy to miejsce jest wiarygodne. Musieli więc zapamiętać ten rejon. A nie sądzę aby ta mapa była tak duża i dokładna aby to miejsce określać z dokładnością do np. 5 metrów.
A mapę musiał zrobić ktoś kto po wojnie odkrył ciężarówkę i Wenus. Czyli pewnie ten człowiek z blizną albo jakiś jego znajomy - dobry nurek, lecz nie płetwonurek. :)
Zawsze mnie ciekawiło, że szabrownik musiał dopiero nauczyć się nurkować (podkr. moje)
Cytat:
Ciężarówka leży na dnie jeziora. Człowiekowi z Blizną udało się do niej dotrzeć i wydobyć bursztynową figurkę, lecz twierdzi, że innych przedmiotów nie uda się wydostać z ciężarówki bez aparatów do nurkowania. Namawiał więc cudzoziemca, aby wszedł z nim w spółkę. Cudzoziemiec miał wyłożyć pieniądze, za które Człowiek z Blizną nauczyłby się podwodnego nurkowania i zakupił sprzęt podwodny.
Ktoś już tu zauważył, iż opowieść z trzeciej ręki, PS słyszy o tym od milicjanta, milicjant od cudzoziemca, cudzoziemiec od szabrownika.
Szara Sowa napisał/a:
A ja bym się skłaniał ku temu, że była to jedyna ciężarówka która wyjechała z muzeum. Dlatego że:
- Niemcy mieli wielkie problemy z benzyną ale też pewnie z szeroko rozumianym sprzętem, w tym z pojazdami, nie wspominając już o konieczności oddelegowania żołnierzy (aczkolwiek w tym ostatnim przypadku też mam wątpliwości, bo czy nie mógł to być transport całkowicie cywilny? Przecież nie były to przedmioty o jakimś strategicznym znaczeniu)
- generalnie w razie nagłej potrzeby nie wywozi się całych zbiorów muzealnych a tylko najcenniejsze eksponaty
- muzeum w E. co by o nim nie mówić było muzeum prowincjonalnym, więc nie mogło mieć jakiejś bardzo wielkiej kolekcji, a wyroby z bursztynu nie są jakieś przesadnie duże. Muzealnictwo i archeologia przed wojną nie były także znów aż tak rozwinięte jak dziś. Moim zdaniem spokojnie całe zbiory bursztynu plus nawet wspomniane w książce jakieś cenniejsze meble czy urny mogłyby się zmieścić na jedną ciężarówkę.
- w książce nic nie ma o tym, aby to była tylko część zbiorów
:564:
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12