PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pogaduszki o różnych filmach
Autor Wiadomość
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-11-23, 16:15:18   

A na ten film kto się wybiera?
Piosenka śliczna:

https://www.youtube.com/w...h_1GIfQOECfYTf4

_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-11-23, 16:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-03, 21:39:03   

Wczoraj w naszej ulubionej kawiarni "Fanaberia" obejrzeliśmy film Pawła Borowskiego - "Zero".

To bez dwóch zdań jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat.
Fabuła jest niesamowicie interesująca i oryginalna. Składa się na nią wiele epizodów, które początkowo nie mają punktów stycznych i pozornie dzieją się obok siebie. Później jednak nieśpiesznie zaczynają splatać się po kolei w jedną złożoną historię. A wszystko zapoczątkowane zostało jednym słowem wypowiedzianym przez bohatera granego przez Roberta Więckiewicza.

Prowadzenie kadru w tym dziele to absolutne mistrzostwo. Uczta dla oczu. To, co robi operator, jest genialne. Wpadłam w zachwyt od pierwszych scen.
Ale to nie wszystko.
Oprócz cudownych zdjęć i zapierającej dech w piersiach złożoności fabuły, film ilustrowany jest muzyką, która wciska w fotel! Napisał ją Adam Burzyński, członek Kobranocki. Uwierzcie mi, że dawno żadna muzyka filmowa nie urzekła mnie tak bardzo.
Nie potrafię powiedzieć, co w "Zerze" podobało mi się najbardziej. Nie sposób bowiem oddzielić żadnego elementu od pozostałych. Wszystko pięknie ze sobą współgra.
Wspaniała muzyka, genialne zdjęcia i oryginalna fabuła tworzą absolutne dzieło sztuki filmowej.

Owszem, można przyczepić się do przedstawienia w zasadzie jednej strony duszy ludzkiej: tej ciemnej wraz z jej słabościami, okrucieństwem i patologiami. Mało w tym filmie nadziei i dobra.
Chociaż światełko w tunelu się pojawia...

Polecam bardzo.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-12-03, 21:54, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
muzygog 
Uwielbia Samochodzika


Pomógł: 1 raz
Wiek: 55
Dołączył: 04 Lis 2017
Posty: 622
Skąd: Płock
Wysłany: 2018-12-06, 09:31:16   

Znów ktoś odświeża "Nędzarzy" czy jak kto woli "Nędzników".
Tym razem z czarnoskórym Javertem.
Nie jest to musical (którego wielkim fanem jestem), a ino film bez piosenek.
W poprzedniej piosenkowej ekranizacji Javertem był Russell Crowe, ale niestety też śpiewał. Bolało, ale jak się ma sentyment do tytułu to można na te kilka chwil wyłączyć fonię.

_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-12-06, 13:54:10   

Będę oglądał, a jakże. Dobra okazja, by porównać najnowszą produkcję z tą z roku 2000, z Gérardem Depardieu w roli Jeana Valjeana. Musical też bardzo lubię, również wersję filmową, a Russell Crowe uważam radzi sobie wcale nieźle z tym śpiewaniem. :)
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-12-07, 21:30:44   

Młodość Astrid

http://www.kinoluna.pl/

Wracam właśnie z filmu biograficznego o Astrid Lindgren, jej wczesnych latach, jak widać po samym tytule. Doskonały! Aktorka która zagrała słynną autorkę, Alba August, jest rewelacyjna. To nawiasem mówiąc córka znanego duńskiego reżysera Bille Augusta. Prezentuje widzowi niezwykle wiarygodnie i w przeuroczy sposób całą paletę uczuć; jest na przemian filuterna, smutna, zrozpaczona, przekorna, silna i krucha. Popisowy występ.


http://s.tvp.pl/

Są wspaniałe kulisy - mój ukochany Småland :579: , w lecie, zimie, błogosławiona kraina i idealne tło dla każdego sielankowego filmu. Ten jednak nie jest sielankowy, wręcz przeciwnie.

Astrid zachodzi w ciążę, ojciec dziecka jest żonaty, rodzice starają się za wszelką cenę uniknąć skandalu: Astrid musi, jak wiele innych szwedzkich dziewcząt w tamtych czasach, udać się na poród do Danii, a następnie zostawić niemowlę pod opieką niani. Wspaniała postać nawiasem mówiąc, Marie, mądra, wyrozumiała, pełna miłości; Astrid i jej syn Lars mieli wielkie szczęście, że ją znaleźli.

“Młodość Astrid” w dalszym ciągu z wielką intensywnością opowiada o życiu kobiet noszących piętno nieślubnego dziecka przekreślające plany życiowych jak widać nie tylko tych żyjących w krajach o wierze katolickiej. Reżyserem była zresztą również kobieta, i wraz ze swoją wspaniałą aktorką naprawdę udało im się zrobić film z mocnym przesłaniem, który mam nadzieję rozjaśni również i ostatni nadal jeszcze zakuty łeb.

Sceny, gdy Astrid, będąca w końcu finansowo w stanie zabrać Larsa do siebie, do Sztokholmu, widzi się skonfrontowana z sytuacją, że synek nie ją, a Marie uważa za swoją matkę chwytają człowieka naprawdę za serce. Reżyserka nakręciła to z wielkim, wielkim wczuciem.

O jednej rzeczy aczkolwiek widz z tego biograficznego dzieła nie dowie się niemal niczego i być może będzie przez to rozczarowany: o początkach kariery pisarskiej Astrid Lindgren. Film kończy się, nim ta wzięła swój początek; nie zauważyłem również żadnych ukrytych wskazówek na przyszłe postacie lub tematy znane nam z książek pani Lindgren. Tego rodzaju tanie, disneyowskie efekty autorów filmu widać nie interesowały, i chyba słusznie postąpili.

Piękny, mały, prawdziwy, europejski film. Oj będą nagrody. :)


https://www.youtube.com/watch?v=mqPJzXptw88

:579:
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2018-12-08, 15:27, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-07, 21:33:41   

John Dee napisał/a:
Wracam właśnie z filmu biograficznego o Astrid Lindgren, jej wczesnych latach, jak widać po samym tytule. Doskonały! Aktorka która zagrała słynną autorkę, Alba August, jest rewelacyjna. To nawiasem mówiąc córka słynnego duńskiego reżysera Bille Augusta. Prezentuje widzowi niezwykle wiarygodnie i w przeuroczy sposób całą paletę uczuć; jest na przemian filuterna, smutna, zrozpaczona, przekorna, silna i krucha. Popisowy występ.


Bardzo, bardzo mnie zachęciłeś. Koniecznie muszę obejrzeć film o autorce moich ukochanych "Braci Lwie Serce".
To nowy film?
Nic o nim nie słyszałam.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-12-07, 21:35:39   

Nowy, leci u nas dopiero od wczoraj. :)
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-12-13, 17:49:28   

Ingmar Bergman: Godzina Wilka

Godzina Wilka to film z roku 1968. Bergman żył i pracował już wtedy na wyspie Fårö. Jego filmy z tej fazy są przeważnie bardzo trudne i ponure, i taki jest po części również Godzina Wilka. Dlaczego stał się więc jednym z moich ulubionych Szweda? Kilka powodów. Zdjęcia Svena Nykvista są sensacyjne, wypróbował tyle rzeczy i złamał tyle reguł kinematografii, a mimo to wszystko działa i pomaga filmowi. Pokazał odwagę i miał zapewne wielką swobodę działania.

Drugi atut to Max von Sydow. Mało ma tekstu, ale nie można po prostu oderwać wzorku od jego twarzy, tyle ma wyrazu. We wielu ujęciach jest też jakoś taka nienaturalnie pociągła, zdaje się że Nykvist i w tym maczał jakoś swoje palce.

Przede wszystkim ale film niepokoi wizjonerskimi scenami, które odzwierciedlają wewnętrzne męki głównego bohatera. Nie ma co się łudzić, facet to schizofrenik. Co jest rzeczywistością o co jego urojeniem? Czy naprawdę zabił tego chłopca na skalistym brzegu morza, bo mu jego obecność przeszkadzała?

Moja ulubiona scena? Przyjęcie w zamku. Wszyscy są tacy zarozumiali i zblazowani, podczas gdy gość honorowy, von Sydow, czyli genialny malarz Berg, cierpi męki Tantala. Cały wieczór nie otworzył jeszcze gęby i jest jasne, że jeśli to zrobi, skompromituje się prawdopodobnie z kretesem. Ta chwila nadchodzi, ktoś zadaje mu podchwytliwe pytanie, wszystkich oczy kierują się na jego twarz - a Berg, nakładając zabójczy uśmiech, wygłasza fenomenalną mowę, tak kąśliwą jak dowcipną, niezwykle błyskotliwą. Zdziwienie i oklaski.

Wielki film zrobiony (może tylko pozornie) skromnymi środkami, którego oglądać chyba nigdy mi się nie znudzi. :)


./redir/www.svenskfilmdatabas.se/


./redir/kavi.fi/sites/



./redir/4.bp.blogspot.com/-pZjNj8Vn_TA/VN6HkMx59tI/AAAAAAAACIs/_K7J2us4RTY/s1600/hourof4.jpeg


./redir/larsmagne23.files.wordpress.com/2018/02/shot0134-png.jpg
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-14, 12:16:54   

Wczoraj po raz pierwszy obejrzałam film „Szarada”.
Chciałabym napisać o nim kilka słów, ale ...
No właśnie.
Mam problem z wyrażaniem opinii na temat filmów z Audrey Hepburn, ponieważ tym, co w nich widzę na pierwszym planie (a potem długo długo nic) jest oczywiście sama Audrey.
Nic na to nie poradzę. Ona przyćmiewa sobą wszystko: fabułę i aktorów płci męskiej zwłaszcza.
Jako wielka miłośniczka mody i wielkich projektantów nie mogę oderwać oczu od klasy tej aktorki i od kreacji, które specjalnie dla niej projektował Hubert de Givenchy, jej długoletni przyjaciel.
Tutaj było tak samo. Podejrzewam, że za kilka miesięcy nie będę pamiętała szczegółow akcji, ale na pewno zapamiętam jej czerwony płaszczyk i te wspaniałe toczki ;-)

Jeśli chodzi o sam film, to jest on dość zgrabną opowieścią o zabarwieniu kryminalnym.
Mamy tutaj bohaterkę, planującą rozwód z mężem, którego nie kocha, ale która nie zdąży przeprowadzić swojego planu, gdyż mąż ten zostaje znaleziony martwy przy torach kolejowych.
Kto zabił i dlaczego, tego dowiemy się oczywiście pod koniec filmu, a wcześniej obejrzymy sporo zwrotów akcji, do której stopniowo dołączają kolejne postaci. W pewnej chwili, tak samo jak bohaterka grana przez Hepburn, widz już sam nie wie, komu wierzyć i ufać, a komu nie. Przynajmniej ze mną tak było. Akcja się komplikuje, stawką zaczyna być życie bohaterki, a w tle, jak w większości takich przypadków, stoją duże pieniądze.

Dwie ostatnie refleksje:
- dość dziwne wrażenie zrobiła na mnie scena teatrzyku dla dzieci, którego tematyka jest dość delikatnie mówiąc, kontrowersyjna dla takiego grona odbiorców
- zastanawiam się, czy nasz wielki reżyser, Krzysztof Kieślowski, zainspirował się jednym z elementów filmu tworząc swój Dekalog X. O szczegółach pisać nie będę, aby nie zdradzić puenty. Ci, którzy film widzieli, na pewno wiedzą o co chodzi ;-)

Film jak najbardziej polecam.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-12-14, 12:20, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-14, 13:45:21   

John Dee napisał/a:
Moja ulubiona scena? Przyjęcie w zamku. Wszyscy są tacy zarozumiali i zblazowani, podczas gdy gość honorowy, von Sydow, czyli genialny malarz Berg, cierpi męki Tantala. Cały wieczór nie otworzył jeszcze gęby i jest jasne, że jeśli to zrobi, skompromituje się prawdopodobnie z kretesem. Ta chwila nadchodzi, ktoś zadaje mu podchwytliwe pytanie, wszystkich oczy kierują się na jego twarz - a Berg, nakładając zabójczy uśmiech, wygłasza fenomenalną mowę, tak kąśliwą jak dowcipną, niezwykle błyskotliwą. Zdziwienie i oklaski.


Tym fragmentem zachęciłeś mnie do obejrzenia filmu :)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-12-14, 15:18:51   

Yvonne napisał/a:
Wczoraj po raz pierwszy obejrzałam film „Szarada”. Film jak najbardziej polecam.
Wygrzebałem DVD, może zdołam obejrzeć go sobie dzisiaj wieczorem. :)
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-12-14, 20:20:55   

John Dee napisał/a:
Yvonne napisał/a:
Wczoraj po raz pierwszy obejrzałam film „Szarada”. Film jak najbardziej polecam.
Wygrzebałem DVD, może zdołam obejrzeć go sobie dzisiaj wieczorem.


Daj znać, jak wrażenia.

Ja chyba obejrzę sobie dzisiaj "Słodko-gorzki".
W liceum oglądaliśmy go na różnych imprezach i spotkaniach mnóstwo razy.
To jedyny film, w którym lubię Marka Kondrata.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: Wczoraj 9:01:56   

I ja obejrzałem wczoraj “Szaradę”, bo i tak planowałem, ze względu na Chantal Goyę, która była tam statystką, ale jej nie dostrzegłem. Panienka w metro czytająca czasopismo to być może ona, ale nie jestem pewien.
Fajna komedia kryminalna pełna ciekawych zwrotów akcji, znanych aktorów i dowcipnych dialogów. Audrey Hepburn jest tam w swoim żywiole, ten typ bohaterek - trochę naiwnych, romantycznych, dzielnych - potrafiła odegrać z brawurą. Cary Grant też robi wrażenie jakby dobrze się bawił w czasie kręcenia filmu; scena, w której bierze prysznic w garniturze to klasyk. Audrey rzeczywiście ubrana jest z wyszukaną elegancją, podpadło mi to po raz pierwszy, dzięki wskazówce Yvonne.
Sprawdziłem potem, gdzie Audrey jest pochowana - w Szwajcarii. Szkoda, że nie wiedziałem tego wcześniej, bo w lecie tam przejeżdżałem, można by było się zatrzymać i odwiedzić jej grób. :)
 
 
Wowax 
Maniak Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 21 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 5950
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wczoraj 13:00:56   

Yvonne napisał/a:
To jedyny film, w którym lubię Marka Kondrata.

,,A zaklęte rewiry,,???
_________________
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6428
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: Wczoraj 13:22:52   

No dobra, rzeczywiście. Zapomniałam o "Zaklętych rewirach".
Dziękuję za przypomnienie :)
Tam oczywiście też.
Myślałam o bardziej współczesnych filmach, w których go nie lubię.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne Wczoraj 13:23, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: Dzisiaj 12:18:08   

Colette

“Je m'appelle Claudine, j'habite Montigny; j'y suis née en 1884; probablement je n'y mourrai pas.”


http://www.lionsgatefilms.co.uk/

I jeszcze jeden bardzo udany film o niemniej sławnej autorce. Nie opowiada on, podobnie jak “Młodość Astrid”, całego życia swojej bohaterki, lecz koncentruje na burzliwych latach, które Colette spędziła u boku swojego małżonka Henry’ego Gauthier-Villarsa, nom de plume “Willy”. Film opowiada ich powszechnie znaną historię (stary łotr i beztalencie zdradza i wykorzystuje swoją o 14 lat młodszą genialną żonę) z zupełnie innej perspektywy. Przede wszystkim w filmie cementem wiążącym tych dwóch jest prawdziwa, głęboka, obustronna miłość. Obydwoje uzupełniają się idealnie: Willy to literacina kuta na cztery nogi, Colette zaś nieoszlifowany diament w potrzebie właśnie kogoś takiego co on. Wzorem Aleksandra Dumasa Willy zatrudnia kilku ghostwriterów, którzy pozostają anonimowi; na tych samych zasadach do współpracy przyłącza się również Colette.

Nieoczekiwanie wielkie powodzenie jej książek o Klaudynie jest początkowo błogosławieństwem dla małżonków mogących wreszcie prowadzić normalne życie bez trosk finansowych. Jednak w miarę jak ich popularność rośnie, wzrasta również niezadowolenie Colette, która domaga się od męża, by ujawnił jej udział w tym wielkim literackim sukcesie. Willy sprzeciwia się. To jak i jeszcze inne faktory prowadzą do poważnego kryzysu małżeńskiego.

Wszystko to brzmi jak średnio ciekawy melodramat, “Colette” jest ale anything but. Jest to film z niezwykle sprytnym scenariuszem, motywy głównych bohaterów są zawikłane i wielowarstwowe, tak jak to przeważnie bywa w prawdziwym życiu; interesy Colette kolidują z interesami ich spółki i czasami wygląda to rzeczywiście tak, jakby, domagając ujawnienia jej autorstwa, podcinała gałąź, na której wygodnie siedzi. Autorom filmu udało się więc odwrócić niejako perspektywę percepcji tych powszechnie znanych wypadków torpedując oczekiwania widza, oferując nową interpretację wydarzeń, jednocześnie ale nie negując niezbitych historycznych faktów. Przyznam, że jestem ciężko pod wrażeniem tego doskonałego scenariusza. Nie znam dorobku jego autorów - gdzie oni tak długo się przede mną chowali?


Colette zagrała Keira Knightley, która w tego rodzaju rolach zdobyła sobie światową reputację. Jest naprawdę doskonała. Film jest oczywiście w języku angielskim, co prowadzi do trochę niekonsekwentnych rozwiązań: mówi się po angielsku, ale jej ręka prowadząca pióro na przykład pisze po francusku. Zabawne i odważne to, ale funkcjonuje - wszystko w tym filmie funkcjonuje.



https://upload.wikimedia.org/

Doskonały scenariusz, boska Keira: o najlepszym jak dotychczas jeszcze nie wspomniałem: mam na myśli aktora odgrywającego rolę Willy’ego Dominica Westa.


https://s3.amazonaws.com/

Jego również jeszcze nie znam. Dlaczego?! Jest fenomenalny w swojej roli. To angielski weteran filmowy, głównie telewizyjny, który dopiero teraz, gdy zbliża się do pięćdziesiątki, zaczyna otrzymywać główne role we wielkich produkcjach. Między innymi będziemy niebawem mieli okazję podziwiać go jako Jeana Valjeana w najnowszej adaptacji “Nędzników”, o której wspomina kilka postów wyżej muzygog. Naprawdę bardzo dobry aktor. Jego interpretacja Willy’ego jako człowieka sympatycznego i w gruncie rzeczy prawego bliżej chyba jest prawdy niż wersja, że był nieodpowiedzialnym lekkoduchem i wyzyskiwaczem. Willy nie mógł być złym człowiekiem, skoro po jego śmierci 3000 żałobnych podążało w kondukcie za jego trumną.

Autorzy filmu w wyważony sposób poświęcają tak samo dużo uwagi tajnikom profesji pisarskiej jak i frywolnym rozrywkom małżonków, których w dekadenckim Paryżu fin de siècle nie trzeba długo szukać. Film jest drogi i świetnie wyposażony, ale, o dziwo, dzięki talentowi jego autorów najciekawsze pozostają jednak sceny, w których Colette i Willy filozofują, dyskutują i się kłócą, sceny przesycona autentyzmem i wiarygodnością ich emocji.

Bardzo dobry i mądry film, który mnie całkowicie usatysfakcjonował. Daję mu 8/10. :)


https://www.youtube.com/watch?v=Mqdyyk-iOvY
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,33 sekundy. Zapytań do SQL: 14