PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Wybór taniego hotelu
Poprzedni temat :: Następny temat
Inspiracje
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-29, 17:18:00   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Zara... nie wszystko naraz. Spokojnie, powoli, zdążymy ze wszystkim...
(...)
O wizycie Adolfa jest. O lekarzach nie. O starym feldmarszałku jest dużo. I o starym stangrecie wspomniano...

To może zacznij to "nie wszystko na raz" od wizyty Adolfa. ;-)


Może trochę później... Nie chce mi się dziś dużo pisać.... :/

Na razie - z braku chęci na większe pisanie - inna ciekawostka.
Otóż Bohdan Czeszko, który ponoć odwiedzał ZN w Jerzwałdzie i który zbudował swoją letnią siedzibę w Niedźwiedzim Rogu, popełnił był taki tomik opowiadań, esejów i wspomnień pt. "Nostalgie mazurskie" wydany przez wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1987. Już zresztą powoływałem się na tę książeczkę, pisząc o Niedźwiedzim Rogu i o Andrzeju Strumille.
Otóż jest w tym tomiku opowiadanie "Blankowa struga" i tam, na str. 130 autor napisał tak:

"Widziałem bardzo pięknie sztychowaną dziewiętnastowieczną mapę niemiecką tych stron, gdzie nazwa wioski Niedźwiedzi Róg napisana była jako Nizwezi Rog, co oczywiście nic nie znaczy w języku niemieckim."

Czyżby to była ta sama mapa, o której opowiada PS-owi pan Eugeniusz (Bielawski) w rozdziale V?
Może o tej mapie ZN usłyszał najpierw od Bohdana Czeszki? I rzeczywiście była ona u pana Eugeniusza Bielawskiego?
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-10-29, 17:26, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
chkaplan 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 1 raz
Dołączył: 30 Lip 2015
Posty: 87
Skąd: Wawa
Wysłany: 2018-11-03, 12:51:42   

Z24 napisał/a:
.......
Oczywiście - jak to w badaniach historycznych - pojawia się kolejna zagadka: ciekawe dlaczego magazyn zbożowy urządzono na wyspie? Czy tylko dlatego, że był tam budynek do tego się nadający? Czy również - a może przede wszystkim - dlatego, że wyspa leży przy bardzo dogodnej drodze komunikacyjnej? ....


Co do wyspowego położenia magazynu zbożowego, to już jest podobna analogia co prawda u innego zaborcy - mianowicie chodzi mi o również umocnioną wyspę magazynową (szczególnie z magazynami zboża) na wyspie położonej w widłach Narwi i Bugu przy forcie w Dęblinie.

Sądzę, że motyw powstania takiej wyspy zbożowej jest zbieżny - chodzi jak sądzę o wyodrębnienie części wojskowej i fortecznej od części magazynowo-gospodarczej. Wyodrębnienie daje jednocześnie lepszą kontrolę nad zapasami zboża, które w przypadku rozrzuconych fortów jest czasami jedynym zaopatrzeniem w żywność na wypadek długotrwałych oblężeń. Jednocześnie poprzez wyodrębnienie na odosobnionej wyspie tych zapasów daje to gwarancję jakości i ilości żywności w tym w szczególności zboża. Tak wyodrębniony zespół magazynowy jest łatwy do nadzoru, łatwo jest sprawdzić stan ilości i jakości zapasów poprzez specjalne inspekcje i kontrole. Rozproszenie takich magazynów w poszczególnych garnizonach, jak historia uczy często prowadziła do nadużyć i malwersacji.
_________________
Wśród dolin, wśród lasów i jezior i kniej. Ktoś szukał przygody. Nie znalazł tam jej. I morze przepłynął. Przemierzył wzdłuż świat. Nie znalazł przygody, Zagubił jej ślad.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-03, 20:39:17   

Tylko, że magazyn na Czarcim Ostrowie nie był magazynem fortecznym, tylko należącym do okolicznego ziemianina. Ale, oczywiście, w warunkach wyspiarskich łatwiej było strzec tego zboża. Być może także i przed np. myszami.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-11-09, 19:57:29   

Magazyny - z tego co widzę dwa


./redir/m.wm.pl/2013/09/orig/plan-fortu-166344.jpg

były uprzednio magazynami fortecznymi. Widać ziemianin, który kupił wyspę od następcy Fryderyka Wielkiego używał ich jeszcze jakiś czas, podczas gdy resztę fortyfikacji podano rozbiórce.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-09, 23:51:26   

Nie wiem z jakiego momentu jest ten plan, ale nie wiemy ile tak naprawdę budowli rozebrano między skasowaniem twierdzy przez Fryderyka Wilhelma II a wizytą Rosenwalla. Niewykluczone zresztą, że określenie Rosenwalla "magazyn" odnosiło się do - nazwijmy to - jednostki organizacyjnej, a ta mogła się składać z więcej niż jednego budynku.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8345
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-11-10, 08:32:32   

Z24 napisał/a:
nie wiemy ile tak naprawdę budowli rozebrano między skasowaniem twierdzy przez Fryderyka Wilhelma II a wizytą Rosenwalla.
To prawda, ale wiemy, że w 1814 r. magazyny jeszcze stały i że używał ich ów ziemianin. Proces likwidacji fortu był widać długotrwały, coś rozebrano jeszcze przed wizytą Rosenwalla, ale coś pozostało i to nawet znacznie dłużej, bo istnieje wzmianka, że jeszcze w 1831 roku była tam załoga złożona z podoficera i 3 inwalidów.

chkaplan napisał/a:
Co do wyspowego położenia magazynu zbożowego, to już jest podobna analogia co prawda u innego zaborcy - mianowicie chodzi mi o również umocnioną wyspę magazynową (szczególnie z magazynami zboża) na wyspie położonej w widłach Narwi i Bugu przy forcie w Dęblinie.
Otóż to. Fort Lyck był zdaje się dokładnie tego rodzaju wojskową bazą zaopatrzeniową (“ein einfacher Magazin-Stützpunkt für eine Armee”), co wyjaśnie przesadnie duże spichrze. Przechowywane tam zboże, czy raczej mąka (bo “Mehlmagazine”) przeznaczona była nie tylko dla załogi stacjonującej na wyspie, ale miały również służyć zaopatrzeniu wszystkich pobliskich oddziałów. Załoga do obrony fortu miała notabene 12 armat.

Nazwa Lyck wywodzi się nawiasem mówiąc od pobliskiego miasta Lyck, dzisiejszego Ełku.
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-10, 13:03:29   

Ostatecznie Fort Lyck został zlikwidowany, kiedy zapadła decyzja budowy twierdzy na przesmyku koło Giżycka - twierdza Boyen. Do nowej twierdzy z Fortu Lyck przewieziono elementy drewnianych budynków spichlerzy zbożowych i tam ponownie je złożono na majdanie. W 1849 roku spichlerze zostały obmurowane. W takim stanie stały tam do 1997 roku, kiedy częściowo spłonęły.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-11-10, 13:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-10, 13:18:29   

John Dee napisał/a:

Z24 napisał/a:
nie wiemy ile tak naprawdę budowli rozebrano między skasowaniem twierdzy przez Fryderyka Wilhelma II a wizytą Rosenwalla.
To prawda, ale wiemy, że w 1814 r. magazyny jeszcze stały i że używał ich ów ziemianin. Proces likwidacji fortu był widać długotrwały, coś rozebrano jeszcze przed wizytą Rosenwalla, ale coś pozostało i to nawet znacznie dłużej, bo istnieje wzmianka, że jeszcze w 1831 roku była tam załoga złożona z podoficera i 3 inwalidów.


John Dee napisał/a:
chkaplan napisał/a:
Co do wyspowego położenia magazynu zbożowego, to już jest podobna analogia co prawda u innego zaborcy - mianowicie chodzi mi o również umocnioną wyspę magazynową (szczególnie z magazynami zboża) na wyspie położonej w widłach Narwi i Bugu przy forcie w Dęblinie.
Otóż to. Fort Lyck był zdaje się dokładnie tego rodzaju wojskową bazą zaopatrzeniową (“ein einfacher Magazin-Stützpunkt für eine Armee”), co wyjaśnie przesadnie duże spichrze. Przechowywane tam zboże, czy raczej mąka (bo “Mehlmagazine”) przeznaczona była nie tylko dla załogi stacjonującej na wyspie, ale miały również służyć zaopatrzeniu wszystkich pobliskich oddziałów. Załoga do obrony fortu miała notabene 12 armat.


Niewykluczone, że istotnie skasowano ową twierdzę za Fryderyka Wilhelma II, a następnie, po wojnach napoleońskich i zmianie sytuacji wojskowo politycznej na wschodzie Europy, znowu zainstalowano tam magazyny wojskowe i mały garnizon.

John Dee napisał/a:
Nazwa Lyck wywodzi się nawiasem mówiąc od pobliskiego miasta Lyck, dzisiejszego Ełku.


I tak też ujęto to w powieści :) .
_________________
Z 24
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-10, 15:31:41   

W 1787 roku w forcie przez trąbę powietrzną zniszczone zostały zewnętrzne umocnienia. Do ich naprawy wykorzystano zalegające wokół jeziora polne kamienie. W 1792 roku kolejna burza wyrządziła tak duże szkody, że uznano fort za nie nadający się do utrzymania. Fryderyk Wilhelm II rozkazem gabinetowym uznał Fort Lyck za bezcelowe przedsięwzięcie i kazał go zlikwidować. Podoficer i trzech inwalidów zapewne mieli pilnować tego mienia, które nadal zostało własnością armii, albo na wyspie pozostawiono placówkę obserwacyjną.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-11-10, 21:40, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-10, 20:00:19   

Kozak napisał/a:
W 1787 roku w forcie przez trąbę powietrzną zniszczone zostały zewnętrzne umocnienia. Do ich naprawy wykorzystano zalegające wokół jeziora polne kamienie. W 1792 roku kolejna burza wyrządziła tak duże szkody, że uznano fort za nie nadający się do utrzymania. Fryderyk Wilhelm II rozkazem gabinetowym uznał Fort Lyck za bezcelowe przedsięwzięcie i kazał je zlikwidować. Podoficer i trzech inwalidów zapewne mieli pilnować tego mienia, które nadal zostało własnością armii, albo na wyspie pozostawiono placówkę obserwacyjną.


Ciekawe wiadomości. Mógłbyś ujawnić źródło?
_________________
Z 24
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-10, 21:44:32   

Oczywiście.
Sorry, że tego od razu nie zrobiłem :oops:
Wojciech Rużewicz, Fortyfikacje nowożytne Prus Wschodnich
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-10, 23:50:47   

Dzięki :) .
_________________
Z 24
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-11, 09:49:37   

Tylko dodam, że według tego autora, artyleria składała się z 12 dział o kalibrze
9 cm do których było 70 000 sztuk kul armatnich. Ponadto na wyspie magazynowano 4000
beczek mąki i 1800 beczek sucharów. Załoga fortu składała się z 27 artylerzystów (1 oficer w stopniu porucznika, 2 ogniomistrzów, 24 kanonierów) oraz 66 żołnierzy piechoty (1 oficer w stopniu porucznika, 1 podchorąży, 4 podoficerów, 60 żołnierzy).

Z tego można wywnioskować, że fort bardziej niż magazynem mąki był twierdzą strzegącą szklaku wodnego biegnącego przez jezioro.

Tylko przypomnę. Winnetou wspomina, że na wyspie były tylko dwa działa. :)

Ps.
Tutak kolejne informacje na temat fortu, w tym propozycja z 1817 roku o ewentualnym militarnym wykorzystaniu fortu. Ponadto zamieszczona jest w artykule ciekawa rycina zabudowań.
./redir/repozytorium.amu.edu.pl/bitstream/10593/24079/1/e%C5%82k%20podruczny.pdf

i kolejna, ciekawa strona ...
./redir/www.kaczorek.easy...ort/lyck001.htm
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-11-11, 12:34, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-11, 14:31:20   

Dzięki jeszcze raz, Kozaku. Daję "pomógł" :)
Szczególnie z artykułu pana Grzegorza Podrucznego wynika, że Fort Lyck był pomysłem cokolwiek chybionym i nie do końca szczęśliwym. Ani to pełnowartościowy obiekt obronny, ani też zwykły magazyn. W czasie swojego krótkotrwałego istnienia stosunek władz do tej imprezy był różnoraki, w zależności od sytuacji politycznej i wojskowej.
W 1814 r. trwała wojna z Cesarzem i gdy przebywał tam Rosenwall, rzeczywiście mogło nie być na wyspie nikogo oprócz owego magazyniera-stróża-archeologa amatora.

W artykule zawarto też wzmianki o rozpoczętej po III rozbiorze Polski budowie twierdzy w Łęczycy, o której to czytaliśmy w innej powieści Mistrza :) .

W drugim artykule są ciekawe informacje odnoszące się do losów omawianych magazynów. Byłem kupę lat temu w twierdzy w Giżycku, ale zupełnie nie pamiętam niczego takiego. To jest olbrzymi obiekt, widziałem tylko jego fragmenty. Na dodatek zarośnięte wszystko to było jak w dżungli.

Są tam też irytujące postulaty wykarczowania tego pięknego lasu, który porasta wyspę. Już pisaliśmy na ten temat:

http://pansamochodzik.net...p=181106#181106

Na początku września byłem w bardzo miłym towarzystwie w Chęcinach. Tam na górze Zamkowej powalono parę chyba ha lasu, aby polepszyć widok zamku od strony miasta. I rzeczywiście, widok zamku z Górnego Rynku jest naprawdę imponujący. Tym niemniej nie było to. m. zd. warte tego monstrualnego karczunku. Będę miał tzw. schadenfreude jak śnieżną zimą tamtędy zejdzie na miasto lawina.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-11-11, 14:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-11, 19:28:16   

Z24 napisał/a:
Dzięki jeszcze raz, Kozaku. Daję "pomógł" :)

Dziękuję za pomógł. :) Zawsze wierny Naszemu Forum ;-)
Cytat:

Szczególnie z artykułu pana Grzegorza Podrucznego wynika, że Fort Lyck był pomysłem cokolwiek chybionym i nie do końca szczęśliwym. ...

Też mi się wydaje, że to był chybiony pomysł. Gdyby doszło do działań wojennych to fortece można było łatwo odciąć i systematycznie niszczyć.
Cytat:

W drugim artykule są ciekawe informacje odnoszące się do losów omawianych magazynów. Byłem kupę lat temu w twierdzy w Giżycku, ale zupełnie nie pamiętam niczego takiego. To jest olbrzymi obiekt, widziałem tylko jego fragmenty. Na dodatek zarośnięte wszystko to było jak w dżungli.

Na temat magazynów pisałem wcześniej - oczywiście w oparciu o przewodnik Rużewicza.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-11-18, 18:54:18   

W rozdziale II (wyd. I, str. 19-20) Anna von Dobeneck w swym liście do polskiego MKiS przedstawia motywy powzięcia przez jej ojca, doktora Hansa Gottlieba, decyzji ukrycia swoich zbiorów. Miał on być świadkiem rzekomego namaszczenia fuehrera przez starego feldmarszałka i prezydenta republiki.
W rozdziale V (str. 86-90) nasz ulubiony bohater relacjonuje Monice tę historię, opowiada jej o starym feldmarszałku i oboje poszukują ech dawno minionych zdarzeń w dawnym majątku Hindenburga w Ogrodzieńcu (Neudeck).

„Zaparkowałem wehikuł na ogromnym podwórku otoczonym magazynami i oborami Państwowego Gospodarstwa Rolnego w Ogrodzieńcu. Wiele budynków gospodarczych było zupełnie nowych, inne przeszły gruntowny remont. Na sporym placu stało mnóstwo maszyn; raz po raz po błotnistej drodze przejeżdżały traktory, objuczone przyczepami pełnymi nawozów sztucznych.
Panienka w biurze nawet nie słyszała o jakichś Hindenburgach, Nie wiedziała też oczywiście, gdzie stał kiedyś ich pałac.
– Może magazynier będzie wiedział. – doradziła nam. – On tu od wielu lat pracuje.”

Magazynier skierował Tomasza i Monikę do ruin i towarzyszył im w zwiedzaniu:

„...wskazał nam niewysoki wzgórek otoczony resztkami starego parku. Na miejscu pysznego pałacu rosły już spore drzewka i wysokie krzaki osłaniające głębokie wykroty. Tu i ówdzie, jak ogromne nagie żebra sterczały z ziemi żelazne dźwigary. W głębokim dole odkryłem resztki windy, która dowoziła jedzenie z podziemnych kuchni. Z pałacu pozostał właściwie tylko... skarbiec, to znaczy wyraźny, zaznaczony prostokąt grubych murów bez dachu, do których prowadziły grube na dłoń żelazne drzwi. Te mury przetrwały, ale nie kryły żadnej tajemnicy. Pancerne drzwi pozostały otwarte, zerwany strop odsłaniał dno skarbca.
Obok na cmentarzu w wysokiej do pasa trawie tu i ówdzie walały się resztki nagrobków, połamanych płyt. Tylko jedna płyta a czarnego marmuru świadczyła o świetności tych, co zostali tu pochowani w glorii sławy i chwały. Krzyż w kształcie gwiazdy mówił, że leży pod nią rycerz zakonu joannitów, generał major Conrad von Beneckendorfff und von Hindenburg, urodzony w 1839 roku, a zmarły w 1913 roku...”

...I wskazuje im dalszy trop:

„Może stary Neumann powie coś państwu o Hindenburgu – zastanawiał się magazynier. – Ma teraz osiemdziesiąt lat, ale pracował jeszcze za Niemców.

Potem Tomasz indaguje Neumanna o lekarzy przyjeżdżających do pałacu w Neudeck:

„A miejscowy lekarz nie przyjeżdżał? – zapytałem. – Nazywał się Gottlieb. Doktor Hans Gottlieb.
– A jakże – rozpromienił się staruszek. – Pamiętam go. To ja bryczką przywoziłem go z Rosenbergu, czyli z Susza.”

Edward Martuszewski w eseju-reportażu „Nawet kamień” w rozdziale „Na gruzach rosną mity” (str. 10-13) napisał tak:

„Dziś w dawnym Neudeck, zwanym przez okoliczną ludność Neglinem, znajduje się Państwowe Gospodarstwo Rolne Ogrodzieniec. Na niewielkim pagórku w starym parku bujne chwasty i krzewy coraz bardziej zarastają ruiny okazałego w swoim czasie budynku, zwanego trochę na wyrost zamkiem. Budynku, w którym właśnie mianowany kanclerzem Rzeszy Adolf Hitler odwiedzał dogorywającego starca po to, aby zapewnić sobie po nim następstwo.
W PGR Ogrodzieniec pracuje dziś w chlewni Jan Murawski z Lisnowa pod Grudziądzem. Przed wojną był stangretem lisnowskiego dziedzica Schulmanna. Pamięta siedzibę Hindenburga, gdyż kilka razy przewoził przez granicę swego pana i jego rodzinę z okazji różnych Geburtstagów, czy innych uroczystości familijnych. Jak Murawski chwali się, że czterdzieści kilka kilometrów – odległość z Lisnowa do Neglina – przejeżdżał w godzinę. Niestety, poza tym chełpliwym i nieprawdopodobnym szczegółem niewiele zostało w jego pamięci.”

I dalej:

„Tu, na terenie obecnego PGR-u, na polskiej ziemi, na zaniedbanym cmentarzysku leży kilka pokoleń dumnych junkrów. Brak tylko największego z rodu – „starego, dobrego pana”. [tak go zapamiętali ludzie – uwaga moja – Z24].

Widać pewne powinowactwo między tymi tekstami: PGR, miejscowy przewodnik, ruiny pałacu, cmentarz, stary stangret, wspomnienia o dawnej wielkości.
Raczej nie można mieć wątpliwości, że ZN był na miejscu, zwłaszcza, że nie jest to daleko od jego domicylium. ale odnoszę wrażenie, że ZN to miejsce przeżywał przy pomocy książki Edwarda Martuszewskiego.
Na pewno korzystał także z innych źródeł, bo np, u Edwarda Martuszewskiego nie pada nigdzie nazwisko panieńskie matki Hindenburga.
Przepraszam za niedostatki zawartości mojego postu, ale chciałem uniknąć przepisywania obydwu dość obszernych tekstów obydwu autorów. Wtedy - a właściwie dopiero po przeczytaniu znacznej części książki Edwarda Martuszewskiego widać, że stanowiła inspirację dla ZN nie tylko przy pisaniu tej powieści, ale w ogóle przy odbieraniu i postrzeganiu przez niego sprawa mazurskich. Podobnie jak w przypadku "Ścieżek archeologów" Andrzeja Nadolskiego.
O relacjach feldmarszałka z Hitlerem będzie później.

Tu jest o nieboszczyku pochowanym na cmentarzyku:

./redir/www.myheritage.pl...on%20hindenburg

Może ktoś znajdzie coś ciekawszego o nim?
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-11-18, 19:06, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1118
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-11-30, 10:40:33   

Z24 napisał/a:

Edward Martuszewski w eseju-reportażu „Nawet kamień” w rozdziale „Na gruzach rosną mity” (str. 10-13) napisał tak:
„Dziś w dawnym Neudeck, ...


Artykuł E. Martuszewskiego pod tytułem Na gruzach rosną mity, został zamieszczony w "Odgłosach", 60-01-17, nr 2, s. 4.

Temat Hindenburga poruszył również ZN. Wspomina o nim w artykule pod tytułem Dwa miecze - "Odgłosy", 60-07-24, nr 29, s. 2.
Pod artykułem ZN wspomina, że korzystał z książki J. Kopczewskiego i M. Siuchnińskiego pod tytułem Grunwald 550 lat chwały, wyd. PZWS 1960.

./redir/bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/publication/68840?tab=1
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-11-30, 10:44, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7363
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-12-01, 01:30:01   

Kozak napisał/a:
Artykuł E. Martuszewskiego pod tytułem Na gruzach rosną mity, został zamieszczony w "Odgłosach", 60-01-17, nr 2, s. 4.


Niezły argument na rzecz mojego przypuszczenia że obaj dżentelmeni znali się jeszcze w czasach łódzkich Nienackiego.
_________________
Z 24
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,19 sekundy. Zapytań do SQL: 17