PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Halina Popławska
Autor Wiadomość
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6290
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-07-30, 07:11:39   

Zachęcona ożywioną dyskusją, sięgnęłam po książkę Haliny Popławskiej “Cień dłuższego ramienia”.
Zanim przejdę do ad remu nadmienię, że książkę tę przeczytałam po raz pierwszy, zatem bez sentymentu, jaki zapewne mają do niej osoby, które znają ją z dzieciństwa.
Jestem przekonana, że te osoby czytają ją inaczej, tak jak ja czytam ponownie lubiane niegdyś książki.
Postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią, która jednakże jest tutaj zdecydowaną mniejszością.

Apetyt na tę książkę miałam ogromny. Sama sceneria zachęca do zanurzenia się w lekturze: zaciszne kąty biblioteczne, zakurzone woluminy stojące w rzędach na półkach, stare tajemnice, rodzinna historia … Wszystko to brzmi bardzo ciekawie.
Niestety, z wykonaniem jest dużo gorzej.
John Dee napisał w swojej recenzji takie słowa:

„(…) tam w ogóle nie ma żadnych przygód. Ten chłopak przegląda przecież tylko jedną książką po drugiej, trochę ścigając się przy tym z Klarą, to wszystko. Czasem kogoś goni w ciemnościach, ale wtedy i tak z góry wiadomo, że to Klara; czasem zamyka się na noc w bibliotece, by dalej grzebać w książkach. Nie nazwałbym tego przygodą.”

Nie mogę się z nimi nie zgodzić. Przygody Bronisia (matko, nadal go widzę jako trzynastolatka!) to żadne przygody. Przypadkiem natrafia na jakiś napis, który również jest przypadkowy. Pradziad, który pisze na siódmej stronie Stendhala słowo skarb po włosku i po polsku (czyli już podaje na tacy niepowołanym osobom znaczenie napisanego słowa i tym samym pozbawia swoich potomków przyjemności odkrycia czegoś samemu), sam chyba nie wie, co chce przekazać. Do końca czekałam na wyjaśnienie, dlaczego akurat tam, miałam nadzieję, że Stendhal będzie tu miał jakieś znaczenie. Że musiała to być książka tego właśnie pisarza, a nie innego. Że był w tym sens. Nie było. Nie było sensu również w innych elementach zagadki. To chyba zdziwiło mnie najbardziej: że tajemnica ukryta przez pradziadka nie miała ładu ni składu! Sądziłam, że kolejność odkrywania notatek zapisanych w książkach jest ważna. Że pradziadek kierował się jakąś logiką. Nic bardziej mylnego! Gdyby Broniś przypadkowo trafił najpierw na inną książkę, nie miałoby to żadnego znaczenia.
Cała fabuła to seria przypadkowych odkryć i wyścig z diaboliczną Klarą o szatańskich oczach swego pradziada.
Dziwne naiwne przemyślenia Bronisia o Klarze, że na pewno jest zła i okrutna, skoro miała takiego pradziadka. No proszę!!! Psychologia rodem z podrzędnego podręcznika.
I ta ciocia-dobra rada, która do dorosłego faceta mówi: „Bronisiu, nie wolno tak”, „Bronisiu, nie rób tego.”
Sam bohater to niesympatyczna pierdoła. Myślałam, że to będzie ktoś, kto kocha książki i pracę w bibliotece. Tymczasem on tej pracy nie cierpi i uważa za nudną. Mowa o tym kilkakrotnie. Bardzo pogardliwie wypowiada się też o swoich koleżankach z pracy. Nazywa ich głupimi, nudnymi babami. Bardzo to niesmaczne jakieś. Pozuje na honorowego faceta, a tymczasem kłamie jak z nut (choćby scena urlopowa). Raz tylko zachował się poprawnie, kiedy nie chciał szargać opinii Klary, która już nie mogła się bronić. Za to zarobił u mnie plus. Niestety – jedyny.

Absolutnie nie zgadzam się z opinią, że to książka samochodzikowa.
Z samochodzikami nie ma ona nic wspólnego. Dlaczego? Nie ma w niej samochodzikowej przygody, samochodzikowego humoru, samochodzikowych ciekawych postaci, samochodzikowych rozważań o kulturze i historii, które tak uwielbiam u Nienackiego …
W dodatku zagadki wymyślane i opisywane przez Nienackiego na kartach samochodzików są oryginalne i ciekawe: a to hasło i znaki prowadzące do skarbu templariuszy, a to ukryta we dworze loża masońska, a to zamiana cennych znalezisk na mniej wartościowe, a to podmiana obrazów na falsyfikaty …
Zagadka przedstawiona przez autorkę "Cienia długiego ramienia" nie ma śladu oryginalności.
Moim zdaniem stawianie książki Popławskiej na jednej półce z samochodzikami jest dużym nadużyciem.
Zgadzam się z punktacją Johna Dee. Nie mogę dać więcej tak słabej książce.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-07-30, 07:20, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7265
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 08:51:25   

Stendhal, jako oficer Cesarza, po klęsce Prus w wojnie 1806/1807 stacjonował i dokonywał rekwizycji w Żaganiu. Czy może to ma jakiś związek z powieścią?
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-07-30, 08:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8190
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-07-30, 12:24:46   

Oczywiście zgadzam się z tym, co pisze Yvonne, bo odebrałem książkę bardzo podobnie, a jednocześnie cieszę się, że stosunkowo niedawno mieliśmy kłótnię niemal na noże o kwestię wartości “Inferna” Dana Browna. Nikt nam teraz nie będzie mógł zarzucić braku obiektywności czy też czegoś w rodzaju zmowy. Możemy być jednego zdanie, ale i zupełnie odmiennego, i to jak! :D


Yvonne napisał/a:
Sam bohater to niesympatyczna pierdoła. Myślałam, że to będzie ktoś, kto kocha książki i pracę w bibliotece. Tymczasem on tej pracy nie cierpi i uważa za nudną. Mowa o tym kilkakrotnie.

Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę lub wkradać się tam nocą bez zgody zwierzchników. Za szczególnie karygodne uważam jednak zabieranie ze sobą książek należących do zbiorów BN, nawet jeśli je potem oddaje. Już za powinno się go wylać z pracy i postawić przed sądem. :diabelek:

Z24 napisał/a:
Stendhal, jako oficer Cesarza, po klęsce Prus w wojnie 1806/1807 stacjonował i dokonywał rekwizycji w Żaganiu. Czy może to ma jakiś związek z powieścią?
Wątpię, ale pewny nie jestem.
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6290
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-07-30, 12:27:30   

John Dee napisał/a:
Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę lub wkradać się tam nocą bez zgody zwierzchników. Za szczególnie karygodne uważam jednak zabieranie ze sobą książek należących do zbiorów BN, nawet jeśli je potem oddaje. Już za powinno się go wylać z pracy i postawić przed sądem.


Zgadzam się. Też mnie to oburzało :027:
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7296
Wysłany: 2018-07-30, 14:49:16   

Yvonne napisał/a:
John Dee napisał/a:
Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę lub wkradać się tam nocą bez zgody zwierzchników. Za szczególnie karygodne uważam jednak zabieranie ze sobą książek należących do zbiorów BN, nawet jeśli je potem oddaje. Już za powinno się go wylać z pracy i postawić przed sądem.


Zgadzam się. Też mnie to oburzało :027:

Mnie tam z kolei zawsze oburzało, że Tomasz pruł swoim wehikułem 200 km na godzinę po wąskich, krętych drogach polskiej prowincji. Powinni mu zabrać prawo jazdy, a może nawet wsadzić do paki za uporczywe stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym w niemalże każdym tomie serii. Fatalny przykład dla młodzieży.
_________________
 
 
Wowax 
Maniak Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 21 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 5798
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 18:17:14   

Kustosz napisał/a:
Powinni mu zabrać prawo jazdy, a może nawet wsadzić do paki za uporczywe stwarzanie zagrożenia w ruchu drogowym w niemalże każdym tomie serii. Fatalny przykład dla młodzieży.
:564: :D
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 30 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4613
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-07-31, 07:57:06   

Yvonne napisał/a:
nadmienię, że książkę tę przeczytałam po raz pierwszy, zatem bez sentymentu, jaki zapewne mają do niej osoby, które znają ją z dzieciństwa.

W takim razie ja też zadeklaruję się jako nowy czytelnik „Cienia” i twórczości Popławskiej w ogóle.

Yvonne napisał/a:
Przygody Bronisia (matko, nadal go widzę jako trzynastolatka!)

Tak, pisałem już wyżej że wybór imienia był ryzykowny, chociaż i w stosunku do "Samochodzika" można wysunąć zarzut infantylizmu.

Powiedziałbym, że ta forma potwierdza przypuszczenie Johna Dee iż ciotka Zuzanna jest alter ego autorki. Głównego bohatera widzimy trochę jej oczami, a wiadomo jak (nad?)opiekuńczym osobom trudno jest nadążyć za momentem w którym Broniś zmienia się w Bronka czy Bronisława. Ciotka uważa go chyba za młodzieńca nie w pełni jeszcze samodzielnego, wymagającego subtelnego nadzoru. Łączy się to z tym co zauważyłaś niżej: „Bronisiu, nie wolno tak”, „Bronisiu, nie rób tego.”

Yvonne napisał/a:
Sam bohater to niesympatyczna pierdoła. Myślałam, że to będzie ktoś, kto kocha książki i pracę w bibliotece. Tymczasem on tej pracy nie cierpi i uważa za nudną. Mowa o tym kilkakrotnie.

Więc może trochę pierdoła (w znaczeniu młodziaka wchodzącego w dorosłość i nie zawsze zręcznego), chociaż mi wydał się cakiem sympatyczny. To rzecz mocno subiektywna.

Jeśli chodzi stosunek do pracy w bibliotece - rozumiem, że miałaś inne oczekiwania w stosunku do lektury. Lecz chyba nie ma w tym nic niewłaściwego, jeżeli powieściowy młody człowiek wybierając karierę kieruje się jakąś pasją - a potem praca w pewnym stopniu rozczarowuje go, okazuje się niezupełnie tym co sobie wyobrażał i wymarzył. Wkrada się rutyna i biurokracja, wkrada się nuda, pojawiają się konflikty. Rodzą się wątpliwości które trzeba jakoś przezwyciężyć. A i o współpracownikach czasem rzuci się niepochlebne słowo.
Przez takie rozterki przechodzi Broniś. Kilkakrotnie jest mowa o nudzie, ale też kilkakrotnie o tym, że lubi książki, chce być w bibliotece, i o tym co go w niej fascynuje.

Yvonne napisał/a:
Dziwne naiwne przemyślenia Bronisia o Klarze, że na pewno jest zła i okrutna, skoro miała takiego pradziadka.

Tego nie pamiętam. Raczej Klara sama o sobie mówiła, że ma i urodę i duszę swojego przodka. Ale tak czy tak trzeba przyznać, że jest w tej książce doza naiwności. W różnych miejscach.

Yvonne napisał/a:
Zagadka przedstawiona przez autorkę "Cienia długiego ramienia" nie ma śladu oryginalności.

Dla mnie miała, ale może jestem mniej oczytany. Oryginalne jest środowisko poszukiwań, oryginalność wniosły też dla mnie wtręty historyczne, w których chyba realistycznie i niestereotypowo przedstawiono aspekty życia Wielkiej Emigracji, w tym niejednoznaczność postaw jej uczestników.

***
John Dee napisał/a:
Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę lub wkradać się tam nocą bez zgody zwierzchników. Za szczególnie karygodne uważam jednak zabieranie ze sobą książek należących do zbiorów BN, nawet jeśli je potem oddaje. Już za powinno się go wylać z pracy i postawić przed sądem.

Autorka jakoś przygotowała się na ten zarzut pisząc, że księgozbiór pradziadka Aleksandra funkcjonował jako depozyt, a stanowił własność rodziny Mączyńskich.

Ale prawda, mnie kwestia wynoszenia egzemplarzy jeśli nie dosłownie uderzyła to w każdym razie także wzbudziła poważne obiekcje. Po tylu latach i przemianach sprawa depozytu była przynajmniej wątpliwa, a na pewno samowolne przetrzymywanie książek nie było drogą do jej rozwiązania.
Nie wiem - może młodzi czytelnicy widzieli w nim przejaw sprawiedliwości w stosunku do rodziny, która straciła w wojnach wszystko oprócz pradziadowych ksiąg? Podobnie jak pod koniec książki, kiedy ministerialny radca ofiarowuje Bronisiowi jeden klejnot z odnalezionej szkatuły. Bardzo naiwna scena, ale może trafiająca do młodzieży. Jedna z tych naiwności, na których temat się (z Yvonne) zgodziliśmy.

Ale mam i inną myśl: biorąc pod uwagę biografię autorki podejrzewam, że dostajemy tu wskazówkę iż w jej czasach częściej niż dziś zdarzało się, i inaczej było traktowane, wynoszenie przez pracowników książek z bibioteki. Nie w celu kradzieży rzecz jasna, ale jako element „zabierania roboty do domu”. Dziś zwyczaje (i środki zabezpieczeń) są bardziej rygorystyczne. Tak więc niefrasobliwe podejście Bronisia i ciotki do tych spraw może być jedną z rzeczy, dzięki którym czytając „Cień” poznajemy obiektywne realia pracy w bibliotece tamtego okresu. Dzięki którym możemy je dziś oceniać wedle naszych standardów, ale pamiętając, że taka ocena może być trochę anachroniczna.

Jednak „w godzinach pracy trwonić czas na swoją kwerendę”? To już - moim zdaniem - nadmierny formalizm i zarzut trudno zrozumiały w przypadku przygodowej książki dla młodzieży. Nie każdy ma szczęście zostać „człowiekiem do specjalnych poruczeń, czymś w rodzaju detektywa” o ogromnej swobodzie działania. Broniś ze swoich służbowych zadań wywiązywał się ku zadowoleniu przełożonych, otrzymywał pochwały. W bibliotece spędzał tak długie godziny że aż ciotka się o niego martwiła, zaniedbał rozrywkę, życie towarzyskie i urlopy. Zajmował się innymi sprawami, to oczywiste, ale nie można go oskarżać o lekceważenie obowiązków.

Wkradać się nocą bez zgody zwierzchników”? Narzekacie, że w książce brakuje przygód, że Broniś jest nudny, a kiedy wreszcie choć trochę się dzieje, bohater wymyśla fortele jak dać się zamknąć na noc w bibliotecznej sali - to okazuje się że też źle, bo wbrew regulaminowi wewnętrznemu. Źle, bo w godzinach pracy. Źle, bo po godzinach pracy.

John Dee napisał/a:
Nikt nam teraz nie będzie mógł zarzucić braku obiektywności czy też czegoś w rodzaju zmowy.

A może celowo niby to się posprzeczaliście, żeby teraz móc strategicznie zaatakować „Cień dłuższego ramienia”? Komu próbujecie mydlić oczy? Znamy ten chwyt ze „Śmierci na Nilu” i pewnie nie tylko, bo między innymi został użyty chyba też w „Gdzie przykazań brak dziesięciu”.
Ale poważnie: podejrzenie o zmowę raczej nikomu nie przyszłoby do głowy? Obiektywność lub jej brak to inna rzecz.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8190
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-07-31, 09:40:58   

Kynokephalos napisał/a:
(Yvonne: Zagadka przedstawiona przez autorkę "Cienia długiego ramienia" nie ma śladu oryginalności.) Dla mnie miała

Dla mnie zero. W ciągu odkryć, które dokonuje Broniś nie ma logiki, koherencji, nie ma ładu i składu. Wszystko wydaje się być dowolne, incydentalne. Dlatego w mojej pierwszej recenzji wyraziłem podejrzenie, że pani P., która na pewno jest osobą inteligentną i obeznaną w wielu sprawach, o dramaturgii, o kreowaniu ciekawych zagadek i tych rzeczach nie ma zielonego pojęcia. Przecież nie napisałem tego przez złośliwość; już raczej odczuwam wobec niej litość, bo kobita z wielkim entuzjazmem porwała się z motyką na słońce i poniosła artystycznie spektakularną klęskę.

Kynokephalos napisał/a:
może celowo niby to się posprzeczaliście, żeby teraz móc strategicznie zaatakować „Cień dłuższego ramienia”? Komu próbujecie mydlić oczy? Znamy ten chwyt ze „Śmierci na Nilu”
:564: :D
Bardzo oryginalny pomysł, Kyno; dlaczego, kurcze, nie ma takich w omawianej tu przez nas książce?! :065:
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 78 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21288
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-31, 10:21:20   

John Dee napisał/a:
Jakoś oczekiwałem, że z tego lub innego powodu dołączysz się automatycznie do grona klakierów.

Nienajlepszą masz widzę opinię o Yvonne. ;-) Inna sprawa, że nie bardzo łapię, o co chodzi z tymi "klakierami". Napisałam swoją (bardzo pozytywną) recenzję "Cienia dłuższego ramienia" 5 lat temu, co to ma wspólnego z byciem "klakierem"?

Yvonne napisał/a:

Moim zdaniem stawianie książki Popławskiej na jednej półce z samochodzikami jest dużym nadużyciem. Zgadzam się z punktacją Johna Dee. Nie mogę dać więcej tak słabej książce.

Rozumiem, że Ci się nie spodobała, bo wiadomo, że ludzie mogą mieć różne gusta i opinie. Ale naprawdę uważasz za sprawiedliwą ocenę jeden punkt? O ile dobrze pamiętam "Perle Będzina" dałaś z 6 czy 7. Jeden punkt brzmi jakby coś było kompletną grafomanią.

Yvonne napisał/a:
John Dee napisał/a:
Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę...

Zgadzam się. Też mnie to oburzało :027:

Napisała Yvonne siedząc w pracy. ;-)


John Dee napisał/a:
już raczej odczuwam wobec niej litość, bo kobita z wielkim entuzjazmem porwała się z motyką na słońce i poniosła artystycznie spektakularną klęskę.

Chyba niepotrzebnie. Klęska tej kobity najwyraźniej nie była aż tak spektakularna, skoro statystycznie rzecz biorąc zdecydowanie przeważają osoby, którym książka przypadła do gustu. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-07-31, 10:21, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7296
Wysłany: 2018-07-31, 10:25:47   

Berta von S. napisał/a:
John Dee napisał/a:
Jakoś oczekiwałem, że z tego lub innego powodu dołączysz się automatycznie do grona klakierów.

Nienajlepszą masz widzę opinię o Yvonne. ;-) Inna sprawa, że nie bardzo łapię, o co chodzi z tymi "klakierami". Napisałam swoją (bardzo pozytywną) recenzję "Cienia dłuższego ramienia" 5 lat temu, co to ma wspólnego z byciem "klakierem"?

Yvonne napisał/a:

Moim zdaniem stawianie książki Popławskiej na jednej półce z samochodzikami jest dużym nadużyciem. Zgadzam się z punktacją Johna Dee. Nie mogę dać więcej tak słabej książce.

Rozumiem, że Ci się nie spodobała, bo wiadomo, że ludzie mogą mieć różne gusta i opinie. Ale naprawdę uważasz za sprawiedliwą ocenę jeden punkt? O ile dobrze pamiętam "Perle Będzina" dałaś z 6 czy 7. Jeden punkt brzmi jakby coś było kompletną grafomanią.

Yvonne napisał/a:
John Dee napisał/a:
Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę...

Zgadzam się. Też mnie to oburzało :027:

Napisała Yvonne siedząc w pracy. ;-)


John Dee napisał/a:
już raczej odczuwam wobec niej litość, bo kobita z wielkim entuzjazmem porwała się z motyką na słońce i poniosła artystycznie spektakularną klęskę.

Chyba niepotrzebnie. Klęska tej kobity najwyraźniej nie była aż tak spektakularna, skoro statystycznie rzecz biorąc zdecydowanie przeważają osoby, którym książka przypadła do gustu. :)

Jak wiesz, unikam emotikonek, więc doceń :564:
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 78 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21288
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-31, 10:27:49   

Kustosz napisał/a:

Jak wiesz, unikam emotikonek, więc doceń :564:

Może to będzie impuls do Twojej wtórnej emotikonizacji. ;-)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8190
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-07-31, 10:39:16   

Berta von S. napisał/a:
Nienajlepszą masz widzę opinię o Yvonne.
Tak, czasem mógłbym ją udusić. A czasem… :D

Klakier-skrakiel, nie czepiaj się pojedynczych słów. Fanów - lepiej? :okulary2:

Berta von S. napisał/a:
Chyba niepotrzebnie. Klęska tej kobity najwyraźniej nie była aż tak spektakularna, skoro statystycznie rzecz biorąc zdecydowanie przeważają osoby, którym książka przypadła do gustu.

Pardon, ale Szary tej innej książki też nie lubił, więc panuje zdaje się równowaga sił, 3:3. :p
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6290
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-07-31, 10:42:27   

Berta von S. napisał/a:
Rozumiem, że Ci się nie spodobała, bo wiadomo, że ludzie mogą mieć różne gusta i opinie. Ale naprawdę uważasz za sprawiedliwą ocenę jeden punkt? O ile dobrze pamiętam "Perle Będzina" dałaś z 6 czy 7. Jeden punkt brzmi jakby coś było kompletną grafomanią.


Czy zmieni coś, jak dam 2?
Chyba niewiele, ale więcej nie dam.
Dla mnie ta książka niestety, jest komletną grafomanią.

Berta von S. napisał/a:
Yvonne napisał/a:
John Dee napisał/a:
Skoro już i o nim wspominasz, dodam: jest również nieuczciwy. Nie po to został zatrudniony w BN, by w godzinach pracy trwonić czas na swoją prywatną kwerendę...

Zgadzam się. Też mnie to oburzało :027:

Napisała Yvonne siedząc w pracy.


He he ;-) skróciłaś cytat, do którego się odnosiłam.
Moje oburzenie dotyczyło wynoszenia książek poza bibliotekę bez zarejestrowania tego faktu.
Nie mam nic przeciwko robienia prywatnych rzeczy w robocie, skoro jest na to czas.
Ja akurat mam, bo moi Francuzi na urlopach.
A przecież nie będę gapić się w sufit i dłubać w nosie, jak mogę pisać na forum ;-)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-07-31, 10:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 78 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21288
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-31, 11:09:12   

Yvonne napisał/a:

He he ;-) skróciłaś cytat, do którego się odnosiłam.
Moje oburzenie dotyczyło wynoszenia książek poza bibliotekę bez zarejestrowania tego faktu.
Nie mam nic przeciwko robienia prywatnych rzeczy w robocie, skoro jest na to czas.

Bo Ty nie skróciłaś. Jak ktoś wyraża poparcie dla cytatu z kilkoma zarzutami, to zakładam, że jego negacja dotyczy wszystkich.

Yvonne napisał/a:

Czy zmieni coś, jak dam 2?
Chyba niewiele, ale więcej nie dam.

Daj przynajmniej tyle co "Perle". ;-)

John Dee napisał/a:

Klakier-skrakiel, nie czepiaj się pojedynczych słów. Fanów - lepiej? :okulary2:

Nie czepiam się, tylko lubię, jak ludzie szanują słowa. Jak mam na myśli marchewkę to nie piszę o pomidorach. :okulary:

John Dee napisał/a:

Pardon, ale Szary tej innej książki też nie lubił, więc panuje zdaje się równowaga sił, 3:3. :p

Patrzysz zbyt wąsko. Wiele osób poza naszą dyskusją wypowiadało się o tej książce. Pozytywnie ocenili ją jeszcze: Babie Lato, Eveline, Majk, maciekk, Kris i Unieski.

Negatywnie tylko Karen, ale podobała jej się za to "Renesansowa przygoda".

Więc jest 9:4 lub 9:3 na rzecz braku klęski Popławskiej. :p
_________________
 
 
Wowax 
Maniak Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 21 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 5798
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-31, 11:15:05   

Berta von S. napisał/a:
Więc jest 9:4 lub 9:3 na rzecz braku klęski Popławskiej.

Nic nie rozumiesz Berto - nie ma to znaczenia, że się komukolwiek podoba, klęską jest i już, bo JD tak powiedział...na nic Twoje starania ;-)
_________________
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6290
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-07-31, 11:33:40   

Berta von S. napisał/a:
Yvonne napisał/a:

He he ;-) skróciłaś cytat, do którego się odnosiłam.
Moje oburzenie dotyczyło wynoszenia książek poza bibliotekę bez zarejestrowania tego faktu.
Nie mam nic przeciwko robienia prywatnych rzeczy w robocie, skoro jest na to czas.

Bo Ty nie skróciłaś. Jak ktoś wyraża poparcie dla cytatu z kilkoma zarzutami, to zakładam, że jego negacja dotyczy wszystkich.


Faktycznie. Mój błąd.
Będę teraz uważać, co czego się odnoszę :)

Berta von S. napisał/a:
Yvonne napisał/a:

Czy zmieni coś, jak dam 2?
Chyba niewiele, ale więcej nie dam.

Daj przynajmniej tyle co "Perle".


Zatem chyba muszę ponownie przeczytać "Perłę" ;-)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Milady 
Moderator
Rzecznik prasowy forum Forumowa łazęga



Pomogła: 44 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 4815
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2018-11-07, 21:43:03   

Kustosz napisał/a:
To bez wątpienia najbardziej samochodzikowa lektura, jaką miałem okazję przeczytać.


Niestety, ale z tym stwierdzeniem się nie zgodzę z powodów podobnych jakie wymieniła już Yvonne.

Yvonne napisał/a:
Z samochodzikami nie ma ona nic wspólnego. Dlaczego? Nie ma w niej samochodzikowej przygody, samochodzikowego humoru, samochodzikowych ciekawych postaci, samochodzikowych rozważań o kulturze i historii, które tak uwielbiam u Nienackiego …


Zgadzam się za to z tym, że autorce udało się stworzyć ciekawą powieść, której akcja rozgrywa się w zasadzie tylko w jednym miejscu, którym jest Biblioteka Narodowa. Dla jednych wydawać by się mogło najnudniejsze miejsce na ziemi, dla innych kopalnia wiedzy pełna ciekawostek i zagadek, które czekają na odnalezienie i rozwikłanie. Zresztą zawsze zgadzałam się z tym, że ciekawe odkrycia detektywistyczne dokonywane są właśnie nie dzięki pościgom czy szalonej akcji a właśnie dzięki skrupulatności.

I w tym już głowa autorki aby tak poprowadzić akcję żeby mimo stateczności miejsca zaciekawić czytelnika i to zaciekawienie utrzymać. Pod tym kątem przyznaję historia pochodzenia skarbu, droga prowadząca do niego, rywalizacja oraz sama zagadka spełniły moje oczekiwania.

Niestety samych tylko plusów książka nie posiada. Czytałam ją blisko 4 miesiące. Można więc śmiało stwierdzić, że raczej brnęłam mozolnie. Czas ten wynikał głownie ze zniechęcenia wywołanego nierealnością niektórych sytuacji jak i infantylnością i zdziecinnieniem głównego bohatera w wyniku czego całość ostatecznie odebrałam jako nieco zdziecinniałą.

Czyli mamy świetnie zarysowaną fabułę, ciekawą zagadkę i poszukiwania. Wszystko dobrze poprowadzone mimo trudnego elementu jakim jest ograniczoność miejsca akcji.

Dziwi i negatywnie zaskakuje mnie postawa Bronisia. Chłopak jest dla mnie mdły i tak niewyraźny jak aktor z reklamy przed zażyciem rutinoscorbinu. W trakcie czytania zastanawiałam się ileż to on ma lat. Również jego ciocia Zuzanna nie jest postacią, którą potrafię sobie zobrazować w wyobraźni. Jej rys jest tak słaby, rozmyty i nijaki. No i niektóre związane z Bronisiem wydarzenia nie trzymają się kompletnie kupy, kolejne elementy układanki wpadają mu jakby przypadkiem w myśl powiedzenia głupi ma zawsze szczęście. Ciocia z kolei rozmawia z Bronisiem jak z małym dzieckiem.

Yvonne napisał/a:
Myślałam, że to będzie ktoś, kto kocha książki i pracę w bibliotece. Tymczasem on tej pracy nie cierpi i uważa za nudną. Mowa o tym kilkakrotnie.


Ja również w kilku miejscach odniosłam wrażenie, że Broniś wcale tej pracy jednak nie lubi i jest zirytowany.


SPOILER!

Z samej tylko końcówki książki: nagłe szaleństwo Klary jakoś mi tu zgrzyta. W BN dochodzi do pożaru. W jego wyniku ginie pracownica. Pożar wybucha nocą gdy przebywają tam osoby, których tam być o tej porze nie powinno czyli Broniś i poszkodowana. Na szczęście Bronisiowi dyrektor ufa a jego plecy są tak szerokie, że nie tylko chronią chłopaka przed policją mimo, iż ten powinien być podejrzany o morderstwo i podpalenie. Mało tego, zezwala mu się na wybranie dowolnego klejnotu ze skarbu i zabranie go ot tak ze sobą. Trochę to naiwne.
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7296
Wysłany: 2018-11-09, 11:24:30   

Milady napisał/a:
Kustosz napisał/a:
To bez wątpienia najbardziej samochodzikowa lektura, jaką miałem okazję przeczytać.


Niestety, ale z tym stwierdzeniem się nie zgodzę z powodów podobnych jakie wymieniła już Yvonne.

Zdrada!!!:)

Milady napisał/a:
Zgadzam się za to z tym, że autorce udało się stworzyć ciekawą powieść (...) Czytałam ją blisko 4 miesiące. Można więc śmiało stwierdzić, że raczej brnęłam mozolnie.

Ciekawa powieść, przez która brnie się mozolnie przez 4 miesiące, hmm... nie brzmi to zbyt wiarygodnie:)

Milady napisał/a:
Dziwi i negatywnie zaskakuje mnie postawa Bronisia. Chłopak jest dla mnie mdły i tak niewyraźny jak aktor z reklamy przed zażyciem rutinoscorbinu. W trakcie czytania zastanawiałam się ileż to on ma lat. Również jego ciocia Zuzanna nie jest postacią, którą potrafię sobie zobrazować w wyobraźni. Jej rys jest tak słaby, rozmyty i nijaki. No i niektóre związane z Bronisiem wydarzenia nie trzymają się kompletnie kupy, kolejne elementy układanki wpadają mu jakby przypadkiem w myśl powiedzenia głupi ma zawsze szczęście. Ciocia z kolei rozmawia z Bronisiem jak z małym dzieckiem.

Przesadzacie z tym Bronisiem. Moim zdaniem chłopak jest po prostu dobrze wychowany, ale ma jaja.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kustosz 2018-11-09, 11:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Milady 
Moderator
Rzecznik prasowy forum Forumowa łazęga



Pomogła: 44 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 4815
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2018-11-09, 12:02:47   

Kustosz napisał/a:
Zdrada!!!:)


Niekoniecznie.;)

Kustosz napisał/a:
Ciekawa powieść, przez która brnie się mozolnie przez 4 miesiące, hmm... nie brzmi to zbyt wiarygodnie:)


Jak napisałam, było coś co mi się podobało i oceniam to dobrze jednak inne coś skutecznie mnie zniechęcało i spowalniało proces czytelniczy. Zresztą może trochę przesadziłam z eksponowaniem tego czasu. Nie chwyciłam w dłonie w tym czasie zbyt wielu książek, więc zapewne nie tylko to co pod okładką miało nań wpływ.

Kustosz napisał/a:
Przesadzacie z tym Bronisiem. Moim zdaniem chłopak jest po prostu dobrze wychowany, ale ma jaja.


Może i ma, ale w mojej ocenie raczej nie przy sobie. Oczywiście nie uważam, że jest to postać kompletnie beznadziejna, ale na tle całości mocno mi zgrzyta i chętnie sama wprowadziłabym poprawki, po których jego osoba byłaby dla mnie bardziej strawna.
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
Ostatnio zmieniony przez Milady 2018-11-09, 12:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,41 sekundy. Zapytań do SQL: 15