PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pogaduszki o różnych filmach
Autor Wiadomość
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6430
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-10-12, 09:08:07   

A na "Kamerdynerze" ktoś był?
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Nietajenko 
Moderator
Z-ca Przewod. Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 29 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 12566
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-10-12, 09:14:44   

Się wybieram. Aga była.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6430
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-10-12, 09:17:25   

I jak? Podobał się jej?
Ja planuję wybrać się jutro.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Nietajenko 
Moderator
Z-ca Przewod. Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 29 razy
Wiek: 41
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 12566
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-10-12, 09:45:00   

Yvonne napisał/a:
I jak? Podobał się jej?

Mówiła że film ciężki, dosadny ale dobry. I że Gajos prima sort. Więcej nie opowiadała aby mi nie zepsuć.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Tomasz 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 6 razy
Wiek: 42
Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 1231
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-10-20, 19:33:06   

Już 2 listopada wchodzi do kin biograficzny film o Freddiem Mercurym, pt. "Bohemian Rhapsody. Mnie udało się zdobyć bilety na pokaz przedpremierowy - 27 października. :527: Wrażenia wkrótce. ;-)
_________________
"Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów" - Kartezjusz
 
 
Aga 
Uwielbia Samochodzika



Pomogła: 5 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 05 Sty 2018
Posty: 654
Skąd: Olsztyn

Wysłany: 2018-10-21, 15:52:34   

A ja tak dla relaksu poszłam na "Serce nie sługa". :)
Przez pierwszą połowę myślałam, że ze śmiechu pęknę. Później to już nie bardzo, żałowałam że paczki chusteczek nie zabrałam. Ale generalnie wyszłam z seansu bardzo pozytywnie do świata i życia nastawiona. Dobry film, moim prywatnym zdaniem oczywiście. ;-)
 
 
Tomasz 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 6 razy
Wiek: 42
Dołączył: 30 Wrz 2009
Posty: 1231
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-10-21, 20:16:30   

My dzisiaj byliśmy na "7 Uczuć" Koterskiego, czyli kolejna odłona przygód Adasia Miałczyńskiego. Adasia gra Micho Koterski i trzeba przyznać, że stanął na wysokości zadania. Tym razem tematem przewodnim są dzieciństwo i lata szkolne Adasia. Momentami płakałem ze śmiechu, dosłownie, bo role dzieci, kolegów i koleżanek Adasia odgrywają dorośli. Krótko mówiąc w szkolnych ławkach siedzą: Karolak, Chyra, Dorociński, Mastalerz, Figura, Muskała, Bogdańska, Ciunelis. Dialogi i gagi w ich wykonaniu przezabawne, chociaż nie jest to komedia tylko jak wszystkie filmy o Adasiu - komediodramat i film z przesłaniem. Śmiało mogę polecić.
_________________
"Czytanie dobrych książek jest niczym rozmowa z najwspanialszymi ludźmi minionych czasów" - Kartezjusz
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6430
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-10-22, 20:47:23   



W sobotę wieczorem TVP Kultura wyemitowała film pt. „Koneser”.
Już po przeczytaniu opisu nabrałam na niego ochoty.
Film jest wspaniały. Dawno żaden obraz tak mnie nie zachwycił. To zdecydowanie jeden z najpiękniejszych, najbardziej estetycznych filmów, jaki kiedykolwiek obejrzałam. Piękne ujęcia, cudowna muzyka Ennio Morricone, wspaniała kreacja Geoffrey Rusha jako głównego bohatera – perełka!
Czy ktoś zna ten film?
Dla mnie to było objawienie. Film opowiada historię pewnego zamożnego właściciela domu aukcyjnego, pasjonata dzieł sztuki, a przede wszystkim portretów kobiecych. Pewnego dnia dzwoni do niego kobieta z prośbą o wycenę wyposażenia domu po rodzicach …
Więcej nie napiszę, żeby nie zdradzić fabuły.
Dodam tylko, że film wciąga od początku, a z minuty na minutę zachwyca widza coraz bardziej. Dawno żadna scena nie zachwyciła mnie tak, jak ta podczas której bohater farbuje włosy. A takich scen-arcydzieł jest dużo dużo więcej.
Dodatkowym walorem filmu włoskiego reżysera Giuseppe Tornatore jest to, że przepełniony jest on tajemnicami i niedopowiedzeniami, co jest bardzo intrygujące. Widz dostaje od reżysera piękny prezent-niespodziankę. Ponadto zakończenie, a właściwie dwa alternatywne zakończenia, są niezwykłe.

Polecam bardzo!
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2018-10-22, 20:48, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 34369
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-10-23, 08:02:32   

Widziałem ten film z rok temu na innym kanale tv i faktycznie jest bardzo ciekawy i inspirujacy i ... pouczajacy. :)
_________________
 
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 1129
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-10-23, 13:16:00   

To prawda, że film wciąga. Bardzo dobrze przygotowana intryga. A wystarczyło, aby przynajmniej raz przy zamawianiu herbaty wszczął rozmowę z kobietą-karłem :)
_________________
 
 
Berta von S. 
Administratorka Wspomagająca
nienackofanka



Pomogła: 80 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21594
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2018-10-24, 00:09:12   

Tomasz napisał/a:
Momentami płakałem ze śmiechu, dosłownie, bo role dzieci, kolegów i koleżanek Adasia odgrywają dorośli. Krótko mówiąc w szkolnych ławkach siedzą: Karolak, Chyra, Dorociński, Mastalerz, Figura, Muskała, Bogdańska, Ciunelis. Dialogi i gagi w ich wykonaniu przezabawne.

Ciekawy pomysł. Zachęciłeś mnie. :)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8347
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-10-24, 07:52:13   

Koneser




Łamiąc kardynalną niepisaną zasadę forową, według której ignorujemy polecone w tym temacie filmy, obejrzałem sobie wczoraj “Konesera”, zaciekawiony recenzją Yvonne. Chciałbym zaznaczyć, że Giuseppe Tornatore nigdy mnie specjalnie nie interesował, bo oba jego najbardziej znane dzieła “Cinema Paradiso” i “Człowiek legenda” wcześniej mnie zdecydowanie rozczarowały, no ale to było dawne temu, więc postanowiłem dać mu kolejną szansę.

Co mogę powiedzieć oprócz: łał. Co za film! Zachwyt i egzaltacja. Bezbłędne niemal arcydzieło, zrealizowane z optycznym przepychem i obsesyjną miłością do detalu, doskonale obsadzone (Jim Sturgess jako genialny majster-klepka Robert, Philip Jackson jako nadzorca domu Fred), ale podobnie jest w obu uprzednio wspomnianych filmach tegoż reżysera, więc ten wyróżnia się jeszcze czymś innym: doskonałą fabułą. Historia znakomitego licytatora, którego rutynowe mogłoby się wydawać zlecenie wyprowadza całkowicie z równowagi trzyma od początku do końca w napięciu. Jeśli więc wyrażam się o filmie w superlatywach, to jednak na najwyższą pochwałę zasługuje moim zdaniem scenariusz - wypadek niemal bezprecedensowy, bo scenariusze filmowe niemal nigdy mi nie imponują, tym bardziej, że przeważnie bazują na jakiś tam książkach. W wypadku “Konesera” mamy jednak do czynienia ze scenariuszem oryginalnym, którego autorem na dodatek jest sam reżyser. Za to kłaniam mu się do ziemi.
Bardzo, bardzo dobry film, dałbym mu 10/10, ale zauważyłem, że Geoffrey Rush w niektórych scenach gra trochę rutynowo i że tempo w drugiej połowie filmu jest ciut niższe niż w pierwszej, dlatego “tylko” 9.5.
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2018-10-24, 09:18, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 7 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 6430
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2018-10-24, 07:56:46   

Johnie, bardzo się cieszę, że film tak Ci się spodobał.
Ja jestem nim zachwycona i od soboty codziennie o nim myślę.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8347
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-10-24, 09:12:42   

A ja się cieszę, że go nie przegapiłem, bo filmy tego typu należą do moich ulubionych, a dzisiaj takich tak właściwie już się nie kręci. Moja ulubiona epoka filmowa to lata 1977-85, i tam by właśnie doskonale pasował.
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7382
Wysłany: 2018-10-25, 22:05:29   

7 UCZUĆ

Mieliśmy bardzo mieszane uczucia po projekcji. Zanim Milady podzieli się swoimi wrażeniami, ja krótko opiszę swoje.

Z filmami Koterskiego zawsze mam problem. Niby inteligentne, ale bardzo grube robienie sobie jaj z naszych słabości, ułomności, frustracji. Różnie jednak z tym bywa. O ile w „Dniu Świra” proporcja wyważona jest genialnie i nie mam do czego się przyczepić to już np. „W nic śmiesznego” można odnieść wrażenie, że tzw. przekaz jest przede wszystkim elementem maskującym, pretekstem sprawiającym, że prostackie żarty uchodzą reżyserowi na sucho. A nie ulega dla mnie wątpliwość, że pierdzenie, bekanie, wydalenie i pozostałe czynności fizjologiczne muszą Koterskiego bawić nie mniej niż swoista gierka z widzami. Cóż, przyznaję, że i ja zwykle tę konwencję kupuję.

„7 uczuć” zbudowane jest na oryginalnym przezabawnym pomyśle. Mocno dorośli aktorzy odgrywają rolę 12-letnich dzieciaków. Mocno dorośli, bo to nie młodzieńcy ale ludzie dojrzali, z piętnem życiowych wzlotów i upadków odciśniętym na twarzach, co w sposób zamierzony potęguje efekt groteski. I rzeczywiście, początkowo bardzo mnie to bawiło, dość szybko jednak zmęczyło, po czym wywołało uczucie zażenowania, które towarzyszy mi zawsze kiedy obserwuję upośledzonych umysłowo dorosłych, ludzi po prostu chorych, zachowujących się infantylnie jak małe dzieci. Możliwe, że to zamierzony efekt, w każdym razie wprowadziło mi to pewien niesmak w odbiorze filmu.

W filmie jest kilka bardzo zabawnych scen, w stylu Koterskiego, naprawdę po bandzie, ale są też takie, które budzą mój sprzeciw jak scena z topieniem pieska. Nie mam pojęcia czemu to miało służyć. Nie widzę żadnego uzasadnienia dla tej obrzydliwej, mocno rozbudowanej sceny. Spodziewałem się, że zdarzenie to miało wywołać traumę prześladującą Adasia w jego dalszym życiu, ale wcale tak się nie stało. Zwłaszcza, ze postać ojca Adasia, poza dwoma skeczami z jego udziałem, pozostaje nie wykorzystana, co może mocno dziwić w kontekście aplikowanego nam przesłania.

Generalnie, przekaz filmu wydaje się być prosty jak drut i brzmi mniej więcej następująco. Skoro tak wyglądało nasze popieprzone dzieciństwo to nie ma się co dziwić, że wyrośliśmy na sfrustrowanych paranoików, którzy nie potrafią radzić sobie ze swoimi uczuciami. W tym wszystkim zdziwiła mnie mocno symboliczna i patetyczna końcówka filmu. Reżyser najwyraźniej nie dowierza, że w morzu pierdzenia i bekania widz zdoła wyłowić ów przekaz, więc w przedostatniej, ultra teatralnej, scenie, Sonia Bohosiewicz wyjaśnia to nam jak krowie na rowie, że się tak wyrażę w konwencji filmu.

Aktorsko film bardzo udany. Na szczególne uznanie zasługują Gabriela Muskała w roli prymuski Porankowskiej oraz Maja Ostaszewska jako matka Adasia.
_________________
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 794
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-26, 00:23:12   

Yvonne napisał/a:

W sobotę wieczorem TVP Kultura wyemitowała film pt. „Koneser”.



John Dee napisał/a:
Łamiąc kardynalną niepisaną zasadę forową, według której ignorujemy polecone w tym temacie filmy, obejrzałem sobie wczoraj “Konesera”


Chciałbym Johnie zaprzeczyć, bo też obejrzałem "Konesera", ale nie mogę, bo obejrzałem go "razem" z Yvonne i też mi się podobał :)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8347
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-10-26, 07:18:38   

Kpt Petersen napisał/a:
Chciałbym Johnie zaprzeczyć, bo też obejrzałem "Konesera", ale nie mogę, bo obejrzałem go "razem" z Yvonne i też mi się podobał :)
No to może trend się akurat obraca? Najważniejsze, że film Ci się spodobał. :)
 
 
Milady 
Moderator
Rzecznik prasowy forum Forumowa łazęga



Pomogła: 44 razy
Wiek: 28
Dołączyła: 03 Lut 2011
Posty: 4910
Skąd: Bezludna wyspa
Wysłany: 2018-10-26, 11:15:33   

Jak już wyżej napisali Kustosz i Tomasz film został nakręcony nawet w ciekawej a już na pewno dość nietypowej konwencji. Koterski użył formuły retrospekcji a postacie dzieci grane są przez dorosłych aktorów, co początkowo śmieszyło, później trochę męczyło.

W tym filmie pokazane były skrajne postawy rodziców wobec swoich dzieci (od nadopiekuńczości do stawianych ponad możliwości wymagań) i ich wpływ na psychikę tychże dzieci. Temat niby prosty, poruszający prawdy uniwersalne ale z dający możliwości ciekawego ujęcia problematyki.

Od początku filmu zastanawiałam się nad tytułowymi siedmioma uczuciami. Ponieważ w trakcie oglądania filmu naliczyłam siedem głównych postaci (w końcowych scenach również mamy do czynienia z siódemką dzieci) próbowałam w każdym z nich (być może niekoniecznie słusznie) odnaleźć któreś z tych siedmiu uczuć. Uczuć, których jak się dowiadujemy w pierwszych minutach filmu musimy się nauczyć w dzieciństwie.
Nie udało mi się nazwać wszystkich, ale odnalazłam tam złość (Adaś), samotność (Ryszek), niespełnione ambicje/poczucie winy (Porankowska), poczucie krzywdy/zwątpienie (Bolechowski), zazdrość (Jurek). Dopiero w końcowej scenie dowiadujemy się o jakie dokładnie uczucia chodzi. I ta właśnie scena jest dla mnie dobrym podsumowaniem całego obrazu.

Kustosz napisał/a:
W tym wszystkim zdziwiła mnie mocno symboliczna i patetyczna końcówka filmu. Reżyser najwyraźniej nie dowierza, że w morzu pierdzenia i bekania widz zdoła wyłowić ów przekaz, więc w przedostatniej, ultra teatralnej, scenie, Sonia Bohosiewicz wyjaśnia to nam jak krowie na rowie, że się tak wyrażę w konwencji filmu.


Scena z Sonią Bohosiewicz jest tak łopatologiczna, że jej dosłowność aż boli i zgrzyta.

Kustosz napisał/a:
W filmie jest kilka bardzo zabawnych scen, w stylu Koterskiego, naprawdę po bandzie, ale są też takie, które budzą mój sprzeciw jak scena z topieniem pieska. Nie mam pojęcia czemu to miało służyć. (…)Zwłaszcza, ze postać ojca Adasia, poza dwoma skeczami z jego udziałem, pozostaje nie wykorzystana, co może mocno dziwić w kontekście aplikowanego nam przesłania.


Postać ojca Adasia w ogóle gdzieś później znika (co szczególnie rzuca się w oczy gdy mama Adasia prosi jego brata o rozmowę z młodym).

Również nie rozumiem jakie przesłanie miała nieść historia mordowania pieska. Bo jak jeszcze rozumiem, że wcześniej Adaś go skrzywdził w wyniku zazdrości (to znaczy osobiście nie przyjmuję krzywdzenia wynikającego z takich pobudek, ale jestem w stanie wyobrazić sobie, że takie zachowania mogą mieć miejsce) tak już nie rozumiem czemu Koterski ciągnął to dalej. Chyba, że chodziło o ukazanie okrucieństwa u dziecka i możliwych jego skutków w dorosłym życiu jeśli się takich okrutnych zapędów u dzieci nie zwalczy (mam na myśli ojca Adasia). Zresztą Adaś swoim zachowaniem, myślami nie zaskarbia sobie mojej sympatii już od początkowych scen (trochę mi źle z tym, że z mojej winy tato bije brata, ale cieszę się, że bije jego lub trochę mi szkoda pieska, ale jednocześnie cieszę się bo nigdy nie widziałem jak się topi pieska).

Film dobry, ale czegoś mi w nim brakło. Albo może nie tyle brakło co się nie spięło w ogólnym odbiorze.
_________________


Zmierzch to okres pomiędzy dniem a nocą, w tym czasie ostatnie promienie światła mogą natrafić na coś nieludzkiego...
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7382
Wysłany: 2018-10-26, 13:15:10   

Milady napisał/a:
Od początku filmu zastanawiałam się nad tytułowymi siedmioma uczuciami. Ponieważ w trakcie oglądania filmu naliczyłam siedem głównych postaci (w końcowych scenach również mamy do czynienia z siódemką dzieci) próbowałam w każdym z nich (być może niekoniecznie słusznie) odnaleźć któreś z tych siedmiu uczuć.

Ja to jednak mało spostrzegawczy jestem:)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8347
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-10-30, 23:09:44   

Zimna wojna

I ja w końcu znalazłem okazję by obejrzeć film i opowiadam się po stronie tych, którzy krytycznie go odebrali. Najsłabszy film Pawlikowskiego (“Lato miłości” moim zdaniem najlepszy), ale jako że reżyser jest wyraźnie swego rodzaju geniuszem film nadal jest stosunkowo dobry. Najbardziej spodobały mi się te pieśni ludowe - muzykanci z pierwszego ujęcia są nie z tego świata! -, Pawlikowski dobrze to wszystko uchwycił. Niestety, szalona miłość pomiędzy Zulą a Wiktorem zupełnie mnie nie zaciekawiła, nie potrafiłem wczuć się w ich emocje i prawdę mówiąc nie wiem, czyja to wina, reżysera, aktorów, autorów? Chyba tych ostatnich, scenariusz bowiem jest w moich oczach najsłabszym elementem filmu. Co do aktorów: Kulig strasznie mnie rozczarowała (czy ona w ogóle jest aktorką, czy raczej piosenkarką?), Kot jest więcej niż okej, ale najbardziej przekonał mnie Borys Szyc. Jestem pewien, że powtórnie filmu nie obejrzę i że w pamięci pozostanie mi zimna jak ryba, beznamiętna i w sumie nudna Joanna Kulig.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 11