PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

sprezyna talerzowa|bilety autokarowe|www.mkn-moto.pl/seria-3-e46-1998-2007-c-2307_14_3159.html|używane części samochodowe śląskie
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 14:45
Winnetou - wrażenia

Czy polecasz tę książkę?
tak
81%
 81%  [ 49 ]
nie
18%
 18%  [ 11 ]
Głosowań: 60
Wszystkich Głosów: 60

Autor Wiadomość
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 13 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3872
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-30, 11:31:52   

Kustosz napisał/a:
No i harcerze nie chodzą już chyba w mundurkach.

Moje musiały chodzić :-D
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-30, 13:39:04   

Aldona napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Even napisał/a:
Dla zastępu to pikuś. Obierało się ziemniaki dla całego obozu.

Tak było, w mordę, tak było... :)


No ale to juz za karę :)

Nie koniecznie za karę. To należało do obowiązków zastępu służbowego.
Kustosz napisał/a:
No i harcerze nie chodzą już chyba w mundurkach, a przynajmniej nie chodzili ci, którzy rozbili się obozem na Krupówkach nad jeziorem Płaskim w lipcu tego roku:)

Tak, niedawno dopuszczono zamiast mundurków same chusty.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3092
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-08-30, 18:26:41   

Widac jest harcerstwo i harcerstwo.

Harcerstwo mojej córki różni się od mojego głównie tym, że mają znacznie lepsze jedzenie niż my za PRL-u.
Reszta praktycznie taka sama. Co jest o tyle mało dziwne, że jest to to samo środowisko i z dawnymi kumplami spotykamy się teraz na obozach jako rodzice naszych dzieci.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-31, 09:04:03   

irycki napisał/a:
Harcerstwo mojej córki różni się od mojego głównie tym, że mają znacznie lepsze jedzenie niż my za PRL-u.
Reszta praktycznie taka sama.

To chyba wyjątek. My musieliśmy sami kopać latryny, ziemianki (bo na obozach nie było energii elektrycznej (produkty trzeba było gdzieś magazynować), sami sklecaliśmy prycze (później w namiotach pojawiły się kanadyjki).
Zauważyłem, że wszyscy piszą o latach osiemdziesiątych, a jednak była różnica - w latach siedemdziesiątych nie było takich trudności aprowizacyjnych, szczególnie, że obozy musiały być zgłaszane u lokalnych władz, które rezerwowały odpowiednią pulę produktów dla obozu.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3092
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-08-31, 19:04:31   

Even napisał/a:

To chyba wyjątek. My musieliśmy sami kopać latryny, ziemianki (bo na obozach nie było energii elektrycznej (produkty trzeba było gdzieś magazynować), sami sklecaliśmy prycze (później w namiotach pojawiły się kanadyjki).

Zgadza się. I oni też kopią i sklecają. :) . Kanadyjki u nas się nie przyjęły.

I nie jest to żaden ewenement, przynajmniej w odniesieniu do warszawskiego harcerstwa.

Cytat:

Zauważyłem, że wszyscy piszą o latach osiemdziesiątych, a jednak była różnica - w latach siedemdziesiątych nie było takich trudności aprowizacyjnych, szczególnie, że obozy musiały być zgłaszane u lokalnych władz, które rezerwowały odpowiednią pulę produktów dla obozu.


No, moje harcerskie wpomnienia to właśnie głównie lata '80-te, a wtedy było naprawdę cienko. Do tej pory pamiętam ser kupiony dla nas na początek kwaterki - akurat był, więc kwatermistrz kupił ile się dało. Całą kwaterkę jedliśmy ten ser, a że było dośc upalnie, to po tygodniu potrafił już sam uciekac ze stołu :D

Podczas właściwego obozu było oczywiście nieco lepiej, ale luksusów tośmy tam nie mieli.

Pod tym względem nie ma co porównywac z dzisiejszymi czasami.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-31, 22:45:02   

irycki napisał/a:
Pod tym względem nie ma co porównywac z dzisiejszymi czasami.

Wygląda na to, że co kraj to obyczaj ;-) Wszystko, albo prawie wszystko zależy od środowiska. Ja znam zgrupowania, gdzie nawet nie ma kuchni, tylko katering :diabelek:
A propos sera, w latach osiemdziesiątych dostawaliśmy ser "z darów" niby żółty, ale koloru pomarańczowego. Jego zaletą było to, że nie był wyceniany i nie liczył się jako dzienny wsad "do kotła" :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Hebius 
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 926
Skąd: Kętrzyn, Polska
Wysłany: 2018-10-31, 00:12:13   

Po kilku rozdziałach powtórki zacząłem przychylniejszym okiem patrzeć na Człowieka z UFO, którego przeczytałem teraz z rozbawieniem i bez zażenowania. A tu za każdym razem, gdy się odzywa Winnetou, me serce krwawi. Howgh!
_________________
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7324

Wysłany: 2018-10-31, 01:30:54   

Mam podobnie. Z każdym czytaniem, Pan Samochodzik i Winnetou podoba mi się coraz mniej. Dlatego też, dawno już tego nie czytałem:)
_________________
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 756
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-31, 01:59:28   

W dwunastoletnim dzieciństwie dysponowałem:
"Księgą strachów" (brakowało sporo stron)
"Nowymi Przygodami"
"Fantomasem"
"Zagadkami Fromborka"
"Tajemnicą tajemnic"
"Winnetou"
"Niewidzialnymi"
"Złotą Rękawicą" (brakowało kilku stron początku)

i wszystkie mi się podobały. Resztę przeczytalem jako dorosły człowiek.
Dzisiaj Winnetou traktuję jako przyczynek do biografii Nienackiego. Winnetou - nowe alter ego autora, a Miss Kapitan to jego żona. Chociaż czytałem http://pansamochodzik.net.pl/viewtopic.php?t=4247 to uważam że te relacje nie były takie super. Vide jak została potraktowana Alicja po śmierci Nienackiego. Nie wygląda to na rozumiejącą się patchworkową rodzinę, raczej na długo skrywaną urazę, która znalazła swoje ujście po śmierci autora.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Kpt Petersen 2018-10-31, 02:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-31, 07:51:27   

Kpt Petersen napisał/a:
Vide jak została potraktowana Alicja

O to bym bardziej obwiniał Nienackiego, który nie zadbał o dopełnienie formalności. Zresztą, sprawy spadkowe powodują, że prawie zawsze ktoś jest, albo czuje się poszkodowanym. :/
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 5 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 962
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-10-31, 08:23:49   

Zgadzam się z Evenem. Niestety wina leżała po stronie Nienackiego. Miał wiele czasu, aby wszystko poukładać jak należy. Może przeciągał to w czasie, aby uniknąć wojny?
_________________

Pozdro.
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7324

Wysłany: 2018-10-31, 09:47:14   

Even napisał/a:
O to bym bardziej obwiniał Nienackiego, który nie zadbał o dopełnienie formalności.

„Dopełnienie formalności” brzmi jak podpisanie druczku w urzędzie. Tymczasem to nie takie proste. Prawo polskie nie przewiduje wydziedziczenia żony na rzecz kochanki. Nienacki musiałby się rozwieść, dokonać podziału majątku z byłą żoną i dopiero potem zrobić stosowny zapis w testamencie albo po prostu ożenić się z Alicją.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7273
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-31, 11:08:36   

Kpt Petersen napisał/a:
Dzisiaj Winnetou traktuję jako przyczynek do biografii Nienackiego. Winnetou - nowe alter ego autora, a Miss Kapitan to jego żona.


Raczej nie, zważywszy na czas powstania powieści i czas rozstania z panią Heleną: byłaby to reakcja cokolwiek spóźniona. Ale...

Kpt Petersen napisał/a:
to uważam że te relacje nie były takie super. Vide jak została potraktowana Alicja po śmierci Nienackiego. Nie wygląda to na rozumiejącą się patchworkową rodzinę, raczej na długo skrywaną urazę, która znalazła swoje ujście po śmierci autora.


Momento, to jak została potraktowana pani nr dwa, wcale nie jest dowodem na traktowanie pani nr 1. I vice versa.

Rozśmieszyło mnie to określenie "rozumiejąca się patchworkowa rodzina", choć, dalipan, nie do końca je rozumiem... :D No i dalszego toku rozumowania też. Skrywana uraza do kogo?

Even napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
Vide jak została potraktowana Alicja

O to bym bardziej obwiniał Nienackiego, który nie zadbał o dopełnienie formalności.


Zgadza się. Podejrzewam, że - jak to zwykle u nas - odkładał sprawę na jutro...

Even napisał/a:
Zresztą, sprawy spadkowe powodują, że prawie zawsze ktoś jest, albo czuje się poszkodowanym. :/


Tak jest, niestety.

Kozak napisał/a:
Zgadzam się z Evenem. Niestety wina leżała po stronie Nienackiego. Miał wiele czasu, aby wszystko poukładać jak należy. Może przeciągał to w czasie, aby uniknąć wojny?


To możliwe. Choć przecież można takie sprawy załatwiać dyskretnie i mieć święty spokój...

Kustosz napisał/a:
„Dopełnienie formalności” brzmi jak podpisanie druczku w urzędzie. Tymczasem to nie takie proste. Prawo polskie nie przewiduje wydziedziczenia żony na rzecz kochanki. Nienacki musiałby się rozwieść, dokonać podziału majątku z byłą żoną i dopiero potem zrobić stosowny zapis w testamencie albo po prostu ożenić się z Alicją.


To niezupełnie tak. Można zapisać wszystko hmm... kochance, tylko żona i dzieci w takim razie mają prawo do tzw. zachowku w rozmiarach wynikającym z ustawy. No i podatek spadkowy jest większy w przypadku tejże pani kochanki.
Wydziedziczenie to jest zupełnie inna kwestia. Spadkodawca może wydziedziczyć (to znaczy napisać w testamencie, że tego i owego się wydziedzicza) spadkobierców ustawowych z określonych w ustawie przyczyn, a wtedy tracą oni prawo do zachowku.

PS. Dalszy wykład już za wynagrodzeniem.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-10-31, 11:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 5 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 962
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-10-31, 11:09:24   

Przy temacie Samochodzika i Winnetou jest to mało istotny wątek, ale swoje sprawy Nienacki mógł rozwiązać za życia poprzez testament sporządzony przed notariuszem.

Spóźniłem się przed Zetem, lecz w tym zakresie jesteśmy zgodni :)
_________________

Pozdro.
Ostatnio zmieniony przez Kozak 2018-10-31, 11:12, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 7324

Wysłany: 2018-10-31, 12:50:12   

Z24 napisał/a:
To niezupełnie tak. Można zapisać wszystko hmm... kochance, tylko żona i dzieci w takim razie mają prawo do tzw. zachowku w rozmiarach wynikającym z ustawy. No i podatek spadkowy jest większy w przypadku tejże pani kochanki.
Wydziedziczenie to jest zupełnie inna kwestia. Spadkodawca może wydziedziczyć (to znaczy napisać w testamencie, że tego i owego się wydziedzicza) spadkobierców ustawowych z określonych w ustawie przyczyn, a wtedy tracą oni prawo do zachowku.

No dobra, ale w przypadku kiedy majątek stanowi przedmiot ustawowej współwłasności majątkowej małżonków dziedziczeniu podlega tylko połowa majątku (nic zdaje się nie wiadomo żeby małżonkowie Nowiccy mieli podpisaną intercyzę). Drugą połowę, w przypadku Nienackiego, dziedziczą po połowie żona i syn. Czyli, żeby nie skrzywdzić syna, mógł Ali podarować jedną czwartą i to przy założeniu, że prawo do zachowku nie uszczupli tej części.
_________________
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 756
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-31, 14:45:30   

Z24 napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
Dzisiaj Winnetou traktuję jako przyczynek do biografii Nienackiego. Winnetou - nowe alter ego autora, a Miss Kapitan to jego żona.


Raczej nie, zważywszy na czas powstania powieści i czas rozstania z panią Heleną: byłaby to reakcja cokolwiek spóźniona.


Na podstawie "tak zwanej życiowej mądrości" czas wydaje się jak najbardziej OK. To nie była sytuacja nagła tylko wręcz przeciwnie narastała. Koniec lat sześćdziesiątych to był raczej okres ukrywania kochanki przed żoną, grania na dwa fronty czyli klasyka zdrad małżeńskich. "Jerzwałd jako samotnia" ;-) Gdzieś na początku lat siedemdziesiątych pewnie doszło do jakiegoś przesilenia, wydało się, bo po takim czasie musiało się wydać i dla wszystkich stało się jasne jaka jest sytuacja. Mógł chcieć autor rozstać się z żoną oficjalnie i mogła mu żona dość szybko uświadomić, wiedząc jakie dochody może przynosić coraz popularniejsza twórczość męża, że puści go w skarpetkach (jak Miss Kapitan Winnetou), co mogło znaleźć odzwierciedlenie w twórczości.

A potem jak już układ sił został określony, mogli sobie spokojnie żyć dalej w patchworkowej (specjalnie dla Ciebie Zecie :) ) rodzinie i już nikt nie chciał nic zmieniać w sensie majątkowym. No może tylko Alicja żyła w nieświadomości że zostanie z niczym

Uraza Zecie oczywiście żony do kochanki męża. Tego się często nie wybacza do końca życia
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 29 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7273
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-10-31, 17:51:51   

Kustosz napisał/a:
Z24 napisał/a:
To niezupełnie tak. Można zapisać wszystko hmm... kochance, tylko żona i dzieci w takim razie mają prawo do tzw. zachowku w rozmiarach wynikającym z ustawy. No i podatek spadkowy jest większy w przypadku tejże pani kochanki.
Wydziedziczenie to jest zupełnie inna kwestia. Spadkodawca może wydziedziczyć (to znaczy napisać w testamencie, że tego i owego się wydziedzicza) spadkobierców ustawowych z określonych w ustawie przyczyn, a wtedy tracą oni prawo do zachowku.

No dobra, ale w przypadku kiedy majątek stanowi przedmiot ustawowej współwłasności majątkowej małżonków dziedziczeniu podlega tylko połowa majątku (nic zdaje się nie wiadomo żeby małżonkowie Nowiccy mieli podpisaną intercyzę). Drugą połowę, w przypadku Nienackiego, dziedziczą po połowie żona i syn. Czyli, żeby nie skrzywdzić syna, mógł Ali podarować jedną czwartą i to przy założeniu, że prawo do zachowku nie uszczupli tej części.


:564:

Tak jest, trzeba oczywiście uwzględnić tę okoliczność, że najczęściej mamy do czynienia ze wspólnotą majątkową. Zdaje się, że tak też było w przypadku państwa N. (RODO! ;-) ) .
Nie chce mi się szukać, ale są tu gdzieś na forum zacytowane artykuły ZN o kupowaniu domu i siedliska. Pamiętam, że naiwnie - albo licząc na naiwność innych - wydziwiał tam, że małżonka też musiała podpisywać jakieś kwity. W świetle przepisów o wspólnocie ustawowej wydaje się to oczywiste.

Kpt Petersen napisał/a:
24 napisał/a: Kpt Petersen napisał/a:
Dzisiaj Winnetou traktuję jako przyczynek do biografii Nienackiego. Winnetou - nowe alter ego autora, a Miss Kapitan to jego żona.


Raczej nie, zważywszy na czas powstania powieści i czas rozstania z panią Heleną: byłaby to reakcja cokolwiek spóźniona.


Na podstawie "tak zwanej życiowej mądrości" czas wydaje się jak najbardziej OK. To nie była sytuacja nagła tylko wręcz przeciwnie narastała. Koniec lat sześćdziesiątych to był raczej okres ukrywania kochanki przed żoną, grania na dwa fronty czyli klasyka zdrad małżeńskich. "Jerzwałd jako samotnia" ;-) Gdzieś na początku lat siedemdziesiątych pewnie doszło do jakiegoś przesilenia, wydało się, bo po takim czasie musiało się wydać i dla wszystkich stało się jasne jaka jest sytuacja.


Mogło tak być rzeczywiście, choć wydaje mi się - na podstawie lektury "Sumienia" i "Z głębokości", powieści z pierwszej połowy lat 60-tych - że tam u nich już wtedy nie było cukierkowo. Oczywiście przy nie do końca pewnym założeniu, że Autor zawarł tam swoje doświadczenia także i z tego zakresu ;-) . Zawsze odnosiłem wrażenie, że ten jego wyjazd na Mazury kończył jakiś etap i to dość wyraźnie.

Kpt Petersen napisał/a:
Mógł chcieć autor rozstać się z żoną oficjalnie i mogła mu żona dość szybko uświadomić, wiedząc jakie dochody może przynosić coraz popularniejsza twórczość męża, że puści go w skarpetkach (jak Miss Kapitan Winnetou), co mogło znaleźć odzwierciedlenie w twórczości.


:D Tak też mogło być. Niewykluczone, że po takim zabiegu "samotnia" ZN zostałaby sprzedana, bo nie dałoby się jej w całości upchnąć w jakąś część podzielonej masy majątkowej.

Kpt Petersen napisał/a:
A potem jak już układ sił został określony, mogli sobie spokojnie żyć dalej w patchworkowej (specjalnie dla Ciebie Zecie :) ) rodzinie


Hmm... muszę to sprzedać. Zawsze się mówiło o "przyszywanych" ciotkach, wujach, krewnych, kuzynach itp. Ale żeby cała rodzina od razu patchworkowa ;-) ...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-10-31, 17:53, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Hebius 
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 1 raz
Wiek: 50
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 926
Skąd: Kętrzyn, Polska
Wysłany: 2018-10-31, 20:36:15   

Nie ma czego sprzedawać, bo to już do pewnego czasu funkcjonuje jako zamiennik rodziny zrekonstruowanej - patrz hasło w Wikipedii.
./redir/pl.wikipedia.org/wiki/Rodzina_patchworkowa
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6609

Wysłany: 2018-10-31, 20:50:39   

Z24 napisał/a:
Tak jest, trzeba oczywiście uwzględnić tę okoliczność, że najczęściej mamy do czynienia ze wspólnotą majątkową. Zdaje się, że tak też było w przypadku państwa N. (RODO! ;-) ) .


Czegoś przy okazji się dowiedziałem, John Dee, może warto rozpocząć śledztwo, skąd Zet wie, że zarówno Autor jak i jego małżonka cały czas żyją. :065: :065: :065:
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 14 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3999
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-31, 20:58:42   

Hebius napisał/a:
funkcjonuje jako zamiennik rodziny zrekonstruowanej

I potem słychać na podwórku:
Kochanie, moje dzieci i twoje dzieci biją nasze dzieci :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,25 sekundy. Zapytań do SQL: 17