PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

sprezyna talerzowa|www.mkn-moto.pl/seria-3-e46-1998-2007-c-2307_14_3159.html|TanieSianie
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 15:45
Winnetou - wrażenia

Czy polecasz tę książkę?
tak
81%
 81%  [ 47 ]
nie
18%
 18%  [ 11 ]
Głosowań: 58
Wszystkich Głosów: 58

Autor Wiadomość
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3328
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-08-30, 12:31:52   

Kustosz napisał/a:
No i harcerze nie chodzą już chyba w mundurkach.

Moje musiały chodzić :-D
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 12 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3850
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-30, 14:39:04   

Aldona napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Even napisał/a:
Dla zastępu to pikuś. Obierało się ziemniaki dla całego obozu.

Tak było, w mordę, tak było... :)


No ale to juz za karę :)

Nie koniecznie za karę. To należało do obowiązków zastępu służbowego.
Kustosz napisał/a:
No i harcerze nie chodzą już chyba w mundurkach, a przynajmniej nie chodzili ci, którzy rozbili się obozem na Krupówkach nad jeziorem Płaskim w lipcu tego roku:)

Tak, niedawno dopuszczono zamiast mundurków same chusty.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3040
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-08-30, 19:26:41   

Widac jest harcerstwo i harcerstwo.

Harcerstwo mojej córki różni się od mojego głównie tym, że mają znacznie lepsze jedzenie niż my za PRL-u.
Reszta praktycznie taka sama. Co jest o tyle mało dziwne, że jest to to samo środowisko i z dawnymi kumplami spotykamy się teraz na obozach jako rodzice naszych dzieci.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 12 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3850
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-31, 10:04:03   

irycki napisał/a:
Harcerstwo mojej córki różni się od mojego głównie tym, że mają znacznie lepsze jedzenie niż my za PRL-u.
Reszta praktycznie taka sama.

To chyba wyjątek. My musieliśmy sami kopać latryny, ziemianki (bo na obozach nie było energii elektrycznej (produkty trzeba było gdzieś magazynować), sami sklecaliśmy prycze (później w namiotach pojawiły się kanadyjki).
Zauważyłem, że wszyscy piszą o latach osiemdziesiątych, a jednak była różnica - w latach siedemdziesiątych nie było takich trudności aprowizacyjnych, szczególnie, że obozy musiały być zgłaszane u lokalnych władz, które rezerwowały odpowiednią pulę produktów dla obozu.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3040
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-08-31, 20:04:31   

Even napisał/a:

To chyba wyjątek. My musieliśmy sami kopać latryny, ziemianki (bo na obozach nie było energii elektrycznej (produkty trzeba było gdzieś magazynować), sami sklecaliśmy prycze (później w namiotach pojawiły się kanadyjki).

Zgadza się. I oni też kopią i sklecają. :) . Kanadyjki u nas się nie przyjęły.

I nie jest to żaden ewenement, przynajmniej w odniesieniu do warszawskiego harcerstwa.

Cytat:

Zauważyłem, że wszyscy piszą o latach osiemdziesiątych, a jednak była różnica - w latach siedemdziesiątych nie było takich trudności aprowizacyjnych, szczególnie, że obozy musiały być zgłaszane u lokalnych władz, które rezerwowały odpowiednią pulę produktów dla obozu.


No, moje harcerskie wpomnienia to właśnie głównie lata '80-te, a wtedy było naprawdę cienko. Do tej pory pamiętam ser kupiony dla nas na początek kwaterki - akurat był, więc kwatermistrz kupił ile się dało. Całą kwaterkę jedliśmy ten ser, a że było dośc upalnie, to po tygodniu potrafił już sam uciekac ze stołu :D

Podczas właściwego obozu było oczywiście nieco lepiej, ale luksusów tośmy tam nie mieli.

Pod tym względem nie ma co porównywac z dzisiejszymi czasami.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 12 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3850
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-08-31, 23:45:02   

irycki napisał/a:
Pod tym względem nie ma co porównywac z dzisiejszymi czasami.

Wygląda na to, że co kraj to obyczaj ;-) Wszystko, albo prawie wszystko zależy od środowiska. Ja znam zgrupowania, gdzie nawet nie ma kuchni, tylko katering :diabelek:
A propos sera, w latach osiemdziesiątych dostawaliśmy ser "z darów" niby żółty, ale koloru pomarańczowego. Jego zaletą było to, że nie był wyceniany i nie liczył się jako dzienny wsad "do kotła" :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 13