PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2018-02-22, 18:08
Emil Roszewski - Na tropie srebrnego kura - patronat forum!
Autor Wiadomość
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 25 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11858
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-06-14, 12:47:25   

John Dee napisał/a:
To na razie tyle. Miałbym może jeszcze kilka innych pochwał i jedno lub dwa dalsze zastrzeżenia, ale może później, jeśli istnieje zainteresowanie.

Ja Twoją recenzję przeczytałem z zainteresowaniem. Jest jeszcze ten szybki kuń, o którym zapomniałeś. ;-)
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6138
Wysłany: 2018-06-14, 13:43:58   

John Dee napisał/a:
Podejrzewam, że Emil Roszewski to jakiś maczo, który w trakcie pisania książki doszedł do wniosku, że koncept z detektywem w spódnicy to jednak pomyłka, że kobieta do kuchni należy, a detektywem może być tylko mężczyzna.


Podejrzewam, że Emil Roszewski wcale nie sądzi, że kobieta nadaje się tylko do kuchni :D
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Kustosz 
Maniak Samochodzika



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 22 Lut 2010
Posty: 6862
Wysłany: 2018-06-14, 16:08:56   

John Dee napisał/a:
Konieczności pojawienia się siostry bliźniaczki w drugim rozdziale muszę przyznać zupełnie nie dostrzegam i moim zdaniem autora największym błędem była zamiana ról pomiędzy siostrą a bratem.

Moim zdaniem również siostra zapowiadała się ciekawiej. Zapominasz jednak o fundamentalnym założeniu. Głównym bohaterem powieści miała być postać jak najbardziej zbliżona charakterologicznie i fizycznie do Tomasza. A w tej konkurencji siostra odpada w przedbiegach.

John Dee napisał/a:
Nigdy jakoś nie uwierzyłem w jego wartość zabytkową, już raczej symboliczną odnośnie tych nieruchomości, które bractwo kurkowe pragnie odzyskać. Tu moim zdaniem nie zostało wystarczająco dobrze wyjaśnione, dlaczego tylu ludzi tak zawzięcie szuka tych insygniów.

Przemknęła mi przez głowę podobna myśl, ale umówmy się, stare numery gazet jako przedmiot pożądania w "Niewidzialnych" też tyłka nie urywają. Jeszcze ten wiersz Goethego się broni, ale tą część skarbu polska strona bez szemrania gotowa była oddać w niemieckie ręce.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 62 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7959
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 19:44:22   

Kustosz napisał/a:
Głównym bohaterem powieści miała być postać jak najbardziej zbliżona charakterologicznie i fizycznie do Tomasza. A w tej konkurencji siostra odpada w przedbiegach.
Ale skoro odpada, to dlaczego w ogóle się pojawia? Jeśli wyłączną rolą siostry było uzasadnienie podobieństwa Mata z Panem Samochodzikiem, to nadal uważam, że autor wybrał tu metodę przesadnie wyszukaną. Na szczęście wyszła mu ta siora bardzo, bardzo sympatycznie. :)


Kustosz napisał/a:
stare numery gazet jako przedmiot pożądania w "Niewidzialnych" też tyłka nie urywają.
Prawda, i przypuszczalnie również dlatego Niewidzialni uchodzą ogólnie za mniej udaną część kanonu. ;-) Motywacja głównych postaci w książkach to ważna, jak i bardzo podstawowa sprawa, o której początkujący autorzy jednak chętnie zapominają. Ruszyć w Polskę w poszukiwaniu reliktów o niepewnej wartości, bo prosi cię o to siostra nie jest moim zdaniem najmocniejszym z bodźców pobudzających człowieka do efektywnego działania. Jest okay, ale mógłby być mocniejszy.
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-14, 19:55:12   

John Dee napisał/a:

Na pytanie, czy patronat jest zasłużony, pragnę się wypowiedzieć natychmiast: zdecydowanie tak. Z każdej bowiem strony bucha czytelnikowi w twarz owe ciepło, humor...

Język, jakim posługuje się ER bardzo przypadł mi do gustu...

Miejsca akcji wydają się być idealne dla tego rodzaju wakacyjnej przygody...

Szczególnie pochwalić chciałbym dobór imion i przydomków…

Dzięki za pochwały, a przede wszystkim za przeczytanie i recenzję. :)

A przechodząc do uwag krytycznych:

John Dee napisał/a:

Niestety, co się tyczy konfliktów, głównego i tych pobocznych, mój zachwyt nie jest już aż tak wielki. Pierwsza scena, klasyczna, w przepełnionym wczasowiczami barze, jest ciekawa, ale utkana nie tak kunsztownie, jak potrafił zrobić to Nienacki.

No niestety, niestety, trudno osiągnąć ideał. :(

John Dee napisał/a:

Konieczności pojawienia się siostry bliźniaczki w drugim rozdziale muszę przyznać zupełnie nie dostrzegam i moim zdaniem autora największym błędem była zamiana ról pomiędzy siostrą a bratem. Podejrzewam, że Emil Roszewski to jakiś maczo...

Nie o seksizm tu idzie. Chciałam, żeby bohaterem był mężczyzna, aby przynajmniej momentami czytelnik miał szansę odnieść wrażenie, że narratorem jest Tomasz. Siostra mi była potrzebna jedynie do wprowadzenia elementów samochodzikowych w sposób nienaruszający praw autorskich…
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.

John Dee napisał/a:

Innym błędem dramaturgicznym był moim zdaniem wybór owego srebrnego kura jako obiekt ogólnego pożądania. Nigdy jakoś nie uwierzyłem w jego wartość zabytkową (...) Gdybym np. wiedział, że kur i dokumenty potrzebne są bractwu dla odzyskania jakiegoś niezwykle prestiżowego budynku w samym centrum Krakowa

Nie w centrum Krakowa, ale owszem – była na początku mowa, że dokumenty są potrzebne do odzyskania zabytkowego Celestatu. Nie eksponowałam bardziej tego wątku, bo najważniejszy wydał mi się jednak sam Kur. Wartość Kura trudno mi oszacować (może z Czciborem powinnam się skonsultować ;-) ), ale myślę, że - nie licząc pozostałych artefaktów - srebrna figurka z okresu średniowiecza, która jest unikatem i ma bardzo konkretny historyczny kontekst, powinna być jednak dużo warta. W każdym razie dla mnie na pewno byłaby wystarczającym motywem do poszukiwań. :)


John Dee napisał/a:

Finał, w którym Mat staje się więźniem, jest nieco słabszy

To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.

John Dee napisał/a:

To na razie tyle. Miałbym może jeszcze kilka innych pochwał i jedno lub dwa dalsze zastrzeżenia, ale może później, jeśli istnieje zainteresowanie. :)

Zaistniało. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-06-14, 19:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 62 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7959
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 20:51:01   

Berta von S. napisał/a:
Chciałam, żeby bohaterem był mężczyzna, aby przynajmniej momentami czytelnik miał szansę odnieść wrażenie, że narratorem jest Tomasz. Siostra mi była potrzebna jedynie do wprowadzenia elementów samochodzikowych w sposób nienaruszający praw autorskich…
Tego zacząłem już się domyślać (spójrz post wyżej). Wybrane przez Ciebie rozwiązanie działa, ale nie jest zbyt eleganckie. Zarzutu seksizmu nie usłyszałabyś zaś na pewno, gdyby siostra zmuszona była przekazać misję bratu z innych przyczyn, jak szpital + połamane kości czy coś w tym sensie. Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

Berta von S. napisał/a:
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.
Tego się nie domyśliłem. Bardzo ciekawe.

Berta von S. napisał/a:
srebrna figurka z okresu średniowiecza, która jest unikatem i ma bardzo konkretny historyczny kontekst, powinna być jednak dużo warta. W każdym razie dla mnie na pewno byłaby wystarczającym motywem do poszukiwań. :)
No tak, zapomniałem, że Ty też latasz z wykrywaczem po polach… :/

Berta von S. napisał/a:
To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.
Wolny, ale udział parki dzieci, które mocno przypominają mi np. Yvonne i Roberta, wątek z rybakami, to wszystko uważam udało Ci się tak znakomicie, że jakiegoś braku tempa zupełnie nie odczuwałem. A finał oceniam dlatego nieco niżej, bo przewidziałem takie właśnie zakończenie, a poza tym uważam, że Mat zbyt długo leży w tych węzłach w szopie.

Berta von S. napisał/a:
Zaistniało
To chętnie dorzucę niebawem jeszcze parę dalszych uwag. :)
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5502
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-14, 21:40:19   

John Dee napisał/a:
To ciekawe, bo spotkałam się z zupełnie odwrotną opinią (Protoavisa bodajże), że finał lepszy, bo wreszcie akcja nabiera tempa, natomiast środek jest zbyt wolny.


Bodajże chyba owszem.
Zgadzam się z Johnem, że nie zaszkodziłoby bardziej uzasadnić wyjątkowość kura. Ale nie przeszkadzało mi to. Już pisałem, że moje jedyne zastrzeżenie, to pewna dezorientacja czytelnika poprzez niedookreślenie epoki historycznej w jakiej rozgrywa się akcja.
Moim zdaniem w ostatnich latach, obok TSD właśnie Kur zasługuje na poczesne miejsce w rankingu samochodzikowych powieści. Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2018-06-14, 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-14, 23:21:24   

Protoavis napisał/a:
Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce :)

Podejrzewam, że u Ciebie całe mieszkanie już składa się z półek. ;-)

John Dee napisał/a:
Zarzutu seksizmu nie usłyszałabyś zaś na pewno, gdyby siostra zmuszona była przekazać misję bratu z innych przyczyn, jak szpital + połamane kości czy coś w tym sensie. Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

To już niech będzie ten seksizm, bo wolę faceta od połamanych kości. ;-)

John Dee napisał/a:

Berta von S. napisał/a:
I trochę jako alter ego, chociaż później tę funkcję przejęła Wiktoria.
Tego się nie domyśliłem. Bardzo ciekawe.

Myślałam, że to oczywiste.

John Dee napisał/a:
No tak, zapomniałem, że Ty też latasz z wykrywaczem po polach… :/
Coraz rzadziej szczerze mówiąc, bo nieco się już tym znudziłam. Ale naprawdę mnie teraz zaciekawiła kwestia wartości takiego Kura. Zaraz napiszę do Czcibora. :)

John Dee napisał/a:

To chętnie dorzucę niebawem jeszcze parę dalszych uwag. :)

To czekam. :)
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 62 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7959
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-15, 09:32:53   

Stwierdzam, że w książce brak jakichkolwiek referencji do opery Carla Marii von Webera “Wolny strzelec” (“Der Freischütz”). Czyżbyś jej nie znała, Berto? To jedna z najsłynniejszych oper niemieckojęzycznych i można w niej znaleźć prawie wszystko, o czym piszesz opisując zawody strzeleckie, jak prestiż i przywileje króla kurkowego itd. (““Zawody strzeleckie odbywały się kilka razy w roku… Najważniejszą imprezą był jednak, zawsze związany z Zielonymi Świątkami, wybór króla kurkowego. Zostawał nim człowiek o szczególnie celnym oku i mógł tym tytułem cieszyć się przez cały rok. Zdobywał prawo do różnych przywilejów, takich jak ważenie piwa, polowanie, połów ryb czy zwolnienie od ceł i podatków. Tytuł króla kurkowego był jednak przede wszystkim wielkim zaszczytem. Przez całe miasto przechodził uroczysty pochód zakończony urządzoną na jego cześć biesiadą… Na rok przekazywano w jego ręce ozdobny łańcuch z podobizną kura.”)

Znając operę można by jeszcze wspomnieć, że do tych tradycji należało również szydzenie z pokonanego, bo koronacja nowego króla kurkowego szła oczywiście ręka w rękę z detronizacją uprzedniego. Ten, co w przeszłym roku jeszcze pławił się w chwale i glorii, musi teraz znosić bolesne upokorzenia. W “Wolnym strzelcu” tym nieszczęśliwcem jest Max, dotychczas posiadający najcelniejsze oko w całej okolicy, który jednak, wskutek nieczystych machinacji diabelskiego Samiela, tarczy tym razem nie trafia ani raz. Max zaręczony jest z córką wpływowego nadleśniczego Kuno, który zaczyna oczywiście mieć wątpliwości, czy powinien oddać Agatę strzelcowi tak niestałemu. Finałowa runda zawodów strzeleckich musi więc przynieść rozstrzygnięcie. By zapewnić sobie zwycięstwo, Max wpada na bardzo nieszczęsny pomysł… ;-)

Ta wersja opery na youtube jest dobra, wystarczy obejrzeć fragment między 9:00 - 14:20 min, czyli dwie arie, “Victoria!”, i przede wszystkim “Schau der Herr mich an als Konig”


https://www.youtube.com/watch?v=7bM8euzhTQ8

Kilian: “Schau' der Herr mich an als König!
Dünkt Ihm meine Macht zu wenig?
Gleich zieh' Er den Hut, Mosje!
Wird Er? frag' ich – He? he? he?

Chor. Wird Er? frag' ich – He? he? he?

Stern und Strauß trag' ich vor'm Leibe,
Cantors Sepherl trägt die Scheibe;
Hat er Augen nun, Mosje?
Was traf Er denn? – He? he? he?

Chor. Was traf Er denn? – He? he? he?

Darf ich etwa Euer Gnaden
's nächste Mal zum Schießen laden? –
Er gönnt Andern was, Mosje!
Nun, Er kommt doch? – He? he? he?

Chor. Nun, Er kommt doch? – He? he? he?”
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5502
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-15, 09:58:55   

Berta von S. napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Książki te sąsiadują także ze sobą na półce w mojej biblioteczce

Podejrzewam, że u Ciebie całe mieszkanie już składa się z półek.


Gdzie tam, mam dwie półki na krzyż :)

Zdjęcie-0162.jpg
Plik ściągnięto 11 raz(y) 209,07 KB

_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 15 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4668
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 10:04:17   

Protoavis napisał/a:
Gdzie tam, mam dwie półki na krzyż

No jasne, a to jest pewnie zdjęcie tej większej? ;-)
_________________
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 26 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5502
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-06-15, 10:26:20   

Wowax napisał/a:
Protoavis napisał/a:
Gdzie tam, mam dwie półki na krzyż

No jasne, a to jest pewnie zdjęcie tej większej? ;-)


Dokładnie tak jest. Jedynie powieść Kraszewskiego jest tu "plombą". Pierwotnie stały w tym miejscu dwa tomy Artura Pacuły oraz jeden Michała Młotka, ale od pewnego czasu krążą w obiegu rodzinno-towarzyskim. Chyba już czas aby powróciły na swoje miejsce :)
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4402
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-06-15, 10:55:57   

Berta von S. napisał/a:
John Dee napisał/a:
Ale ona dla faceta porzuca swoje samochodzikowe ambicje. :p

To już niech będzie ten seksizm, bo wolę faceta od połamanych kości. ;-)

Żarty żartami, ale pamiętam, że czytając też niezbyt dobrze to przyjąłem. Podobnie jak Dee uważałem postać siostry za zbyt szeroko zakrojoną, żeby mogła pozostać niewykorzystana. Spodziewałem się tego raczej w przyszłych tomach przygód Mata, chociaż już w tym wątku odpowiedziano mi argumentami przeciwko takiemu rozwojowi wydarzeń.

W "Kurze" natomiast - żałowałem, że rzeźbiarz Karol pojawił się w złym miejscu o złym czasie.

Nie mówię że to ze strony autora przejaw maczyzmu, ani że jakiś odziedziczony po starożytnej lub średniowiecznej filozofii sposób myślenia o płochości kobiecej duszy. Ale przykro mi się czytało o tych książkach, przewodnikach i łamigłówkach rzuconych na makulaturę. Zapewne to niesprawiedliwe co powiem, bo poza kilkoma zdawkowymi słowami mało o Karolu wiemy. Ale właśnie ta niewiedza tworzy wrażenie, że "dla takiego nic, dla takiego zera" w kąt poszły wieloletnie pasje i ambicja inteligentnej, śmiałej dziewczyny. Było mi szkoda.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 10:56:13   

Protoavis napisał/a:
Pierwotnie stały w tym miejscu dwa tomy Artura Pacuły oraz jeden Michała Młotka

No proszę jakie miłe towarzystwo. :)
Jeszcze Irskiego tam powinieneś dołożyć.

John Dee napisał/a:
Stwierdzam, że w książce brak jakichkolwiek referencji do opery Carla Marii von Webera “Wolny strzelec” (“Der Freischütz”). Czyżbyś jej nie znała, Berto?

W życiu o niej nie słyszałam. Pewnie dlatego, że generalnie nie trawię oper. Mam uraz jeszcze z podstawówki, kiedy nas ambitny pan od muzyki zmuszał do chodzenia na opery raz na półrocze, a potem z nich odpytywał...

John Dee napisał/a:

Znając operę można by jeszcze wspomnieć, że do tych tradycji należało również szydzenie z pokonanego, bo koronacja nowego króla kurkowego szła oczywiście ręka w rękę z detronizacją uprzedniego. Ten, co w przeszłym roku jeszcze pławił się w chwale i glorii, musi teraz znosić bolesne upokorzenia.
(...)
Ta wersja opery na youtube jest dobra, wystarczy obejrzeć fragment między 9:00 - 14:20 min, czyli dwie arie, “Victoria!”, i przede wszystkim “Schau der Herr mich an als Konig”

Wycie straszliwe. :)
Ale komunikacja niewerbalna bardzo plastyczna. Ten zgarbiony biedak przy stole, i cwaniacki uśmiech na twarzy zwycięzcy, i gesty szydzącej gawiedzi faktycznie nieźle oddają klimat "detronizacji".
:564:
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-06-15, 10:57, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 11:05:14   

Kynokephalos napisał/a:

Nie mówię że to ze strony autora przejaw maczyzmu, ani że jakiś odziedziczony po starożytnej lub średniowiecznej filozofii sposób myślenia o płochości kobiecej duszy. Ale przykro mi się czytało o tych książkach, przewodnikach i łamigłówkach rzuconych na makulaturę. Zapewne to niesprawiedliwe co powiem, bo poza kilkoma zdawkowymi słowami mało o Karolu wiemy. Ale właśnie ta niewiedza tworzy wrażenie, że "dla takiego nic, dla takiego zera" w kąt poszły wieloletnie pasje i ambicja inteligentnej, śmiałej dziewczyny. Było mi szkoda.

Mi się akurat podobała ta wizja rzuconych w kącie przewodników, bo ilustrowała "zmianę". Ale zaczynam czuć wyrzuty sumienia, że tyle osób rozczarowałam rejteradą siostry. :)

Nie tylko dla faceta, ale też dla nowo odkrytej pasji malarskiej. Może to poprawi nieco w Waszych oczach obraz siostry. A wracając do "połamanych kości", jako alternatywnej przyczyny rezygnacji z wyprawy. Lżejsza choroba by na pewno nie była przeszkodą (nawet w gipsie można dojechać na Mazury i przynajmniej konsultacyjnie uczestniczyć w poszukiwaniach), a cięższe się nie mieszczą w mojej wizji tego typu literatury, która ma krzepić, a nie przypominać o różnych nieszczęściach tego świata.
_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 15 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4668
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 11:23:11   

Berta von S. napisał/a:
Lżejsza choroba by na pewno nie była przeszkodą (nawet w gipsie można dojechać na Mazury i przynajmniej konsultacyjnie uczestniczyć w poszukiwaniach), a cięższe się nie mieszczą w mojej wizji tego typu literatury, która ma krzepić, a nie przypominać o różnych nieszczęściach tego świata

Zawsze mogłaś jeszcze ,,zaciążyć,, siostrzyczkę, zamiast wpędzać ją w straszne choroby :D
_________________
Ostatnio zmieniony przez Wowax 2018-06-15, 11:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 62 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7959
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-15, 11:31:37   

Można by ją też za kratki wpakować na kilka tygodni. Za walkę o słuszną sprawę, oczywiście.
 
 
Aga 
Uwielbia Samochodzika



Pomogła: 4 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 05 Sty 2018
Posty: 528
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-06-15, 12:13:50   

Niezła książka by wyszła z takich hurtowo podsuwanych pomysłów i konsultacji :D
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 12:23:48   

Berta von S. napisał/a:
Kynokephalos napisał/a:

Nie mówię że to ze strony autora przejaw maczyzmu, ani że jakiś odziedziczony po starożytnej lub średniowiecznej filozofii sposób myślenia o płochości kobiecej duszy. Ale przykro mi się czytało o tych książkach, przewodnikach i łamigłówkach rzuconych na makulaturę. Zapewne to niesprawiedliwe co powiem, bo poza kilkoma zdawkowymi słowami mało o Karolu wiemy. Ale właśnie ta niewiedza tworzy wrażenie, że "dla takiego nic, dla takiego zera" w kąt poszły wieloletnie pasje i ambicja inteligentnej, śmiałej dziewczyny. Było mi szkoda.

Mi się akurat podobała ta wizja rzuconych w kącie przewodników, bo ilustrowała "zmianę". Ale zaczynam czuć wyrzuty sumienia, że tyle osób rozczarowałam rejteradą siostry. :)

Nie tylko dla faceta, ale też dla nowo odkrytej pasji malarskiej. Może to poprawi nieco w Waszych oczach obraz siostry. A wracając do "połamanych kości", jako alternatywnej przyczyny rezygnacji z wyprawy. Lżejsza choroba by na pewno nie była przeszkodą (nawet w gipsie można dojechać na Mazury i przynajmniej konsultacyjnie uczestniczyć w poszukiwaniach), a cięższe się nie mieszczą w mojej wizji tego typu literatury, która ma krzepić, a nie przypominać o różnych nieszczęściach tego świata.


Roszewski ma szczęście, że jeszcze nie dorwała się do niego Ms Ewa Stusińska. Na pewno zostanie 1)Pornografem i seksistą: wszędzie widoczne poniżenie kobiet (dezerterująca siostra zauroczona jednym Wackiem... to jest Karolem; brudne koszulki i włosy Wiktorii, zapasiona pani Krysia, kretynki Kapelusiki) 2) nawet Perwersyjnym pornografem: malowanie narządów płciowych na nagim ciele Wiktorii. 3) Pedofilem: wyszczekana Agnieszka, 13-latka poszukująca narzeczonego 4)Apologetą gwałtów: Mat którego nocą nachodzi chęć pocałowania Wiktorii, a w ogóle po rosyjsku "mat" to jest hmmm... corpus bluzgorum moscovitorum - gwałciciel i jeszcze 5)agent Putina, krótko mówiąc. 6) Szerzycielem ideologii maczyzmu: obżerający się Ponton, silny Miecio i wytworny Dandys - w sumie idealno obraz macho 7) Last but not least - Faszystą - czyli lęku utratą patriarachlnej supremacji skondensowanym w lęku przed kobiecym seksualizmem uosobionym ewidentnie w postaci Loreley (zwabia mężczyzn na skały), baranienie Mata na widok pięknych kobiet; i - już w postaci klinicznej - w postaci Bosmana paraliżowanego wprost przez kobiecą seksualność...
Precz z ohydnym śliniącym się pornografem, priapistą, agentem Putina i sturmbannfuehrerem Roszewskim!

PS.1. Praca nad komentarzem do tekstu pani ES w toku; nie jest to takie aż trudne, ale - przepraszam - mam ostatnio dużo pracy.
PS. 2 Przepraszam za użycie słowa "ideologia", które jest wiadomej proweniencji...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-06-15, 12:41, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 67 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19960
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-06-15, 15:58:15   

Wowax napisał/a:

Zawsze mogłaś jeszcze ,,zaciążyć,, siostrzyczkę, zamiast wpędzać ją w straszne choroby :D

Nie sądzę, żeby ciąża mogła przeszkodzić siostrze w śledztwie. :)
Chyba, że jakaś z poważnymi komplikacjami, ale to już jak wyżej...

John Dee napisał/a:
Można by ją też za kratki wpakować na kilka tygodni. Za walkę o słuszną sprawę, oczywiście.

Z moich doświadczeń i obserwacji wynika, że zgłupienie na punkcie faceta jest jednak bardziej prawdopodobne niż trafienie za kratki. :)

Aga napisał/a:
Niezła książka by wyszła z takich hurtowo podsuwanych pomysłów i konsultacji :D

No... ;-)

Z24 napisał/a:

Precz z ohydnym śliniącym się pornografem, priapistą, agentem Putina i sturmbannfuehrerem Roszewskim!

:564:

To Ci się udało! :)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,28 sekundy. Zapytań do SQL: 15