PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Kornel Makuszyński
Autor Wiadomość
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3056
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-02-18, 16:30:02   

Czytałem i mam wrażenie że niestety Pilipiukowi trochę spada poziom :( . Mówię ogólnie o opowiadaniach w tym zbiorku. Co do poszukiwania rękopisu to niczego specjalnie odkrywczego w tym opowiadaniu nie było.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8112
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-06-14, 10:08:03   

Kornel Makuszyński: “Szaleństwa panny Ewy”



Ta ostatnia powieść Kornela Makuszyńskiego ukazała się pośmiertnie w 1957 roku, ale jak podaje Wikipedia, napisana została w pierwszych latach wojny. W tekście pojawia się data 27 czerwca 1938, akcja odgrywa się więc w ostatnich przedwojennych miesiącach w Warszawie. Bohaterką jest piętnastoletnia Ewa Tyszowska i wszystko zaczyna się jej wizytą u autora książki, u którego Ewcia pragnie się wyżalić, jako że autor “Panny z mokrą głową” i “Awantury o Basię” uchodzi za znawcę psychiki dorastających panienek. Pisarz nie jest akurat zachwycony perspektywą słuchania wynurzeń podlotka, ale Ewa jest uparta i umie niezwykle zręcznie manipulować ludzi, szczególnie mężczyzn, o czym czytelnik będzie miał jeszcze liczne okazje się przekonać.
Okazuje się, że pannica, która jest półsierotą i wychowywana przez swojego ojca, słynnego lekarza-bakteriologa, w czasie jego półtorarocznej nieobecności za granicą dokonała tak wielkich głupstw, że jego powrotu oczekuje nie z radością i niecierpliwością, ale z bardzo ciężkim sercem.
“— Stały się straszne rzeczy. Ojca nie było w kraju przez półtora roku. Pan nie może mieć nawet wyobrażenia o tym, co ja zdołałam zdziałać przez ten czas. O rany! Jeżeli ojciec nie osiwieje, to będzie cud boski. Co ja narobiłam, co ja narobiłam!”

Co więc narobiła ta rezolutna właścicielka niezwykle brzydkiego pieska i niezwykle zadartego noska? Okazuje się, że ojciec opuszczając kraj w kierunku Chin umieścił ją u sąsiadki pani Szymbartowej, z którą chorą córką Zosią Ewa się przyjaźni. Niestety, pies Rolly, którego Ewa kocha ponad życie, jest solą w oku poczciwej tak właściwe pani Szymbartowej, i tak wnet młody gość czuje się w jej domu niekochany i niedoceniony i postanawia opuścić te niegościnne progi. Młoda Tyszowska ma jakąś ciotkę mieszkającą poza Warszawą, i do nie postanawia uciec. I tak wczesnym rankiem odgrywa się owa scena, którą każdy, kto zna książką lub jedną z jej ekranizacji, ma chyba przed oczyma, gdy słyszy jej tytuł: Ewa wczesnym rankiem, z psem i walizką, wymyka się przez okno i z wielkim zdecydowaniem maszeruje ulicą Warszawy, gdzie zagaduje do niej przypadkowy świadek tegoż niecodziennego widowiska, młody malarz Jerzy Zawidzki. Ewa stara pozbyć się natręta, który jednak, czując, że dziewczyna jest w tarapatach, uparcie dotrzymuje jej towarzystwa, aż do chwili pojawienia się policjanta, którego obaj okłamują. Bardzo zabawne dialogi, świetna energie między obydwoma bohaterami i jeden z punktów kulminacyjnych powieści.

Koniec końców Ewa przyjmuje ofertę Jerzego i jego mamy, by zamieszkać w ich domu.

Czysto humorystyczny charakter książki zmienia się w mgnieniu oka, gdy dzwoni telefon i melduje się pan Mudrowicz, wierzyciel Zawidzkich domagający się rychłej spłaty wysokiego długo, przy pomocy którego Jerzy swojej matce kupił jej dom. Mudrowicz jest dalekim krewnym Zawidzkich i uchodzi za człowieka o kamiennym sercu, głuchego na prośby i błagania, ślepego na łzy. Wnet jest jasne, że malarz długu w określonym czasie spłacić nie zdoła, przeto ich dom stanie się własnością Mudrowicza. I tak by też się zapewne stało, gdyby opatrzność nie przysłała im Ewci. Pewnego dnia bowiem, wykorzystując nieobecność matki i syna, młoda Tyszowska bierze pod pachę dwa najlepsze obrazy Jerzego i rusza do mieszkania bezwzględnego lichwiarza, by z nim pertraktować. Czy uda jej się nakłonić go do rozsądku?



“Szaleństwa Panny Ewy” jest dziełem dziwnie anachronicznym, biorąc pod uwagę, że napisane zostało w latach tuż przed lub może nawet w czasie okupacji Polski i Warszawy. Ten humor, ta słoneczna beztroska czynią, że człowiek i dzisiaj podczas lektury czyje się trochę nieswojo. Nic dziwnego, że tuż po wojnie nikt tego rodzaju literatury wydać nie miał ochoty, a czytać może też nie. Ale dekadę później sprawy wyglądały już widać inaczej.
Książka napisana jest w tym samym stylu, co już “Szatan”, dowcipnie, elokwentnie, w tonie wielkiej serdeczności, a więc w typowym dla Makuszyńskiego. Autor popisuje się swoimi zdolnościami warsztatowymi niemal do przesady, i tak mniej więcej w połowie książki zacząłem odczówać pewne znużenie tym nadmiarem błyskotliwość i krasomówstwa. Tym bardziej, że akcja książki rozwija się bardzo wolno, jest tylko kilka scen, które odpowiednio są bardzo długie, a co gorsza, często mało relewantne. Weźmy na przykład incydent z psem u pani Szymbartowej. Czy fakt, że kundel porywa kotlet z talerza, a Ewa z Zosią opróżniają potajemnie miskę mleka ze spiżarni, wystarczy, by uzasadnić ucieczką Ewci z tego domu?

Sytuacja poprawia się jednak natychmiast, gdy autor bohaterów swojej książki - późno, ale lepiej późno niż wcale - konfrontuje z prawdziwym konfliktem w postaci kredytu pana Mudrowicza. Oh, jak dobrze czyni to książce! A scena, w której Ewa udaje się do jaskini lwa, czyli do mieszkania Mudrowicza, jest po prostu niesamowita, wręcz genialna. Tu Makuszyński wspiął się naprawdę i zupełnie nieoczekiwanie na dickensowskie wyżyny, ratując w ten sposób niejako swoje dzieło od zarzutu całkowitej błahostkowości.

W sumie “Szaleństwa Panny Ewy” to książka znacznie słabsza niż powiedzmy “Szatan z siódmej klasy”, ale biorąc pod uwagę jej bardzo sympatycznych bohaterów i wzorową polszczyznę, można i dzisiaj się nią jeszcze delektować.
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2621
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2018-10-08, 23:06:00   

John Dee napisał/a:
W sumie “Szaleństwa Panny Ewy” to książka znacznie słabsza niż powiedzmy “Szatan z siódmej klasy”, ale biorąc pod uwagę jej bardzo sympatycznych bohaterów i wzorową polszczyznę, można i dzisiaj się nią jeszcze delektować.
"Szatan" jest powieścią detektywistyczną, zaś "Szaleństwa" miały być obok "Panny z mokrą głową" i "Awantury o Basię" jedną jeszcze powieścią dla "dorastających panienek" jak zaczyna się rozdział 1. Na początku "Basi" widać wątek detektywistyczny z odczytywaniem rozmazanych liter, chyba wzorowany na "Dzieciach Kapitana Granta".
John Dee napisał/a:
Czy fakt, że kundel porywa kotlet z talerza, a Ewa z Zosią opróżniają potajemnie miskę mleka ze spiżarni, wystarczy, by uzasadnić ucieczką Ewci z tego domu?
Ewcia przyłapała panią Szymbartową, jak tamta potajemnie czytała jej pamiętnik. Jedynie Szekspir mógł opisać tę burzę, która się rozpętało owej nocy. My możemy jedynie oznajmić niezdarnie, że pan Szymbart cucił panią Szymbartową, lejąc na nią kubły zimnej wody. Czynił to bez zbytniego pośpiechu, ze wzniosłym spokojem, i nie da się tego ukryć, że nie żałował wody. Można by nawet przypuszczać, że się uśmiechał jak szatan. :D
Sposób, w jaki pani Szymbartowa smarowała chleb (nabierała odrobinę masła na koniec noża i tym końcem dotykała chleba ostrożnie i ruchem powolnym, po czym szybko wysuwała nóż tak, że jego "omaślony" koniec znajdował się poza chlebem, a kromki "smarowała" gwałtownymi ruchami środkiem noża) za każdym razem przychodzi mi na myśl, gdy moja Mama robi kanapki. Mówię to na głos i wybuchamy śmiechem.
John Dee napisał/a:
Bardzo zabawne dialogi
Pod względem przeróżnych tekściorów "Szaleństwa" są trudne do pobicia. Ewa ścigana przez malarza (który nie ma pojęcia, o co chodzi, lecz na wszelki wypadek ją goni) wpada na policjanta.
- A czemu to tak prędko? - zapytał ciekawy posterunkowy.
Zanim Ewcia miała czas na odpowiedź, że bieży do najbliższej trzystumetrowej przepaści, aby się w nią rzucić głową na dół, zadudniły szybkie kroki pierwszego jej prześladowcy, który - widać - osłupiał jedynie na krótką chwilę. Zwróciła się przeto szybko ku niemu i rzekła mu mało czułym spojrzeniem: "Widzisz teraz, coś narobił, idioto!" - Ostatnie to słowo, którego nie używa się nigdy jako wyrazu gorącej pochwały i oznacza w greckim oryginale "człowieka nie piastującego żadnego urzędu", Zawidzki zobaczył, bo go nie mógł usłyszeć, co zresztą na jedno wyszło, było bowiem skierowane niechybnie pod osobistym jego adresem. Zadyszany zwrócił się do posterunkowego z uprzejmym zapytaniem:
- Czemu pan zatrzymuje moją siostrzenicę? Biegniemy na dworzec kolejowy...
Rzecz była oczywista, że dwoje młodych ludzi, objuczonych tobołkami, spieszy do pociągu. Posterunkowy spojrzał na wszelki wypadek w oczy malarza, a spotkawszy wesoły uśmiech, doszedł w zacnej duszy do przekonania, że chociaż czasem słynni opryszkowie przybierają chytrze postać niefrasobliwą i ujmującą, jednakże w tym młodym człowieku mało jest ze zbrodniarza. Chyba że się z czasem wyrobi.

Po śniadaniu w barze mlecznym malarz zaprasza ją do swej Mamy.
- Bez żadnego gadania, bez łez, bez jęków i szlochów.... Hej, kundlu, zbieraj się i ty! Niech pani patrzy, ten potwór jeszcze je... Dziwny pies... Chętnie bym go namalował, ale jako martwą naturę. Żywy jest okropny... Otarła pani nos?
- Już! Pan jest straszny...
- Może być. Ale gdy wpadnę w gniew, jestem jeszcze straszniejszy, bo kąsam ludzi. Czego pani szuka?
- Pieniędzy... Przecie trzeba zapłacić... O mój Boże!
(...) Zgubiłam pieniądze! - jęczała z rozpaczą.
- Dużo?
- Mało, ale zgubiłam... Kiedy pan mnie gonił.
- Nigdzie nie ma?
- Nigdzie... O Boże!
- Niech pani przeszuka jeszcze kundla, bo temu psu nie można dowierzać. Ale ja się strasznie cieszę, że pani je zgubiła. Do Makowa już pani nie pojedzie i musi pani pójść do nas. Zbierać się do pochodu! Będziemy sobie po drodze śpiewali: "Choć burza huczy wkoło nas!"
I zaśmiał się tak głośno, że mucha łażąca po stoliku zerwała się przerażona.
- A właśnie że znalazłam! - zawołała Ewa grzebiąc w tobołku.
- Ten kundel musiał je nieznacznie podrzucić!

John Dee napisał/a:
Makuszyński wspiął się naprawdę i zupełnie nieoczekiwanie na dickensowskie wyżyny
Makuszyński chyba wzorował Mudrowicza na Scrooge'u.
Ewa składa sprawozdanie z odwiedzin u Mudrowicza (był to tak jakby dobry gość, tylko nieszczęśliwy, ale to dłuższa opowieść).
- Bardzo się nam przyjemnie rozmawiało. Wreszcie jednak przyszła straszna chwila... Naprawdę straszna...
- O Boże, co się stało? - zapytała z niepokojem pani Zawidzka.
- Wiedziałam, że z tego będzie nieszczęście - mówiła Ewcia powoli i wyraźnie, łypiąc okiem w stronę Jerzego. - kiedy mu pokazałam obrazy...
- Oho!
- ... wtedy pan Mudrowicz wpadł w szał. Myślałam, że mnie z miejsca udusi. Strasznie krzyczał: "zabierz natychmiast te kicze!" - Co to znaczy "kicze", panie Jerzy? Nie wie pan... nie wiesz? To musi być jakaś obelga...
- Krwi, krwi! - krzyczał malarz.
- Wciąż tak krzyczał... "Patrzeć na to nie można! Oszaleć można na widok tych bohomazów!"
Jerzy zakrył rękami twarz, a Ewcia mrugnęła wesoło w stronę pani Zawidzkiej, która się uśmiechnęła. Nagle malarz zerwał się z krzesła i mówił szybko:
- A jednak wziął obrazy? ha!
Ewcia stropiła się na krótką chwilę.
- Owszem, wziął.. Ale... ale powiedział, że je powiesi w przedpokoju. On się świetnie zna na obrazach!

I temuż podobnież...
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Piratka 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomogła: 9 razy
Dołączyła: 23 Sty 2013
Posty: 2621
Skąd: Wyspa Skarbów
Wysłany: 2018-10-09, 16:04:50   

"List z tamtego świata"

Czytałam to na studiach będąc.
Początek przebojowy.
Rozdział pierwszy w którym pradziadek zleciał ze ściany, co dwóch młodzieńców wprawiło w zdumienie. Chodzi oczywiście o portret, przy upadku wyleciał ukryty list. Pradziadek dozwolił otworzyć dopiero 50 lat po swym zejściu, w obecności całej rodziny.
Dalej jest trochę rozwlekle.
Protoavis napisał/a:
Są to te mniej pasjonujące strony. Na szczęście jeden z członków rodu, skąpy Wojciech Mościrzecki nie mogąc przybyć na spotkanie, zaprasza pozostałych do swojego dworu, gdzie rozpoczyna się nieco bardziej wciągająca część druga.
Pradziadek powiadamia w liście, iż skarb bezmierny odkrył, tajemnicę zaś jego powierzył jakowemuś panu Żubrowskiemu, któren "będzie milczał ac cadaver" (po łacinie: jak trup). I tak trop się urywa. Jeden z zebranych, aptekarz, od razu domyślił się rozwiązania i ze śmiechem pożegnał pozostałych, nie racząc wyjaśnić.
Zaczynają pytać, czy w okolicy mieszka jakiś Żubrowski.
Fryzjer odpowiada "Czekaj pan! Mam, już mam! nie... Myślałem, że to ten, ale to nie ten, bo się nazywa Dunin." :D
"Wyspa Złoczyńców" od razu mi się przypomniała. "Człowiek z UFO" też.
Ralf, krewniak z Ameryki, doradza sprawdzić na poczcie. Pod wskazanym adresem mieszka jakiś wąsaty pan dziedzic, który cierpliwie wysłuchawszy petentów zapytuje: a jak mam pomóc?
- Pan się nazywa Żubrowski?
- Żebrowski.
:564:
Taki sam, znaczy żaden, wynik daje sprawdzanie w pobliskim klasztorze, w spisach hipotecznych i na cmentarzu.
Ralf zauważa: nazwisko jest zapewne szyfrem. Rozwiązanie następuje na kilka stron przed zakończeniem książki. Dobre, choć mogło by być lepsze.
Tekściory jak to u Makuszyńskiego:
"Nagle nie krzyknął, lecz ryknął:
- Krwi! Krwi!
- Przestraszył pan dziecko - zawołała, hamując go w gniewie, panna Katarzyna. - Zosiu, zabierz stąd Maciusia, bo pan Mościrzecki będzie wylewał jakąś krew. Czyjejże to krwi tak pan łaknie?
Pan Wojciech wskazał ręką Dziurawca.
- Jego krwi! - krzyczał donośnie. - Ten człowiek mnie zrujnował. Jego krwi!
- Słyszałam - z kamiennym spokojem mówiła ona - że sok dziurawca bardzo pomaga na chorą wątrobę, wątpię jednak o tym, by krew pana Dziurawca mogła panu pomóc na wzburzoną żółć."
Jednak w "Szatanie" więcej było zagadek i temuż podobnież.
_________________


- A czy nie ma dobrych piratów?
- Nie. Bo to się mija z samym założeniem piractwa.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11