PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Szara Sowa
2018-05-14, 22:26
Nowe pomysły na kontynuacje
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 57 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7576
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-05-14, 20:41:30   Nowe pomysły na kontynuacje

Nowe pomysły na kontynuacje - temat zaproponowany przez kolegę macliza - http://pansamochodzik.net...p=357243#357243 .
 
 
Macliz 
Twórca
Maciej Liziniewicz - autor powieści historycznych


Dołączył: 09 Maj 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-05-14, 21:21:29   

Cześć! Pomyślałem, że dobrze byłoby zebrać w jednym miejscy takie pomysły, bo wszystkim tym, którzy chcą i lubią pisać przyda się wiedza, o czym inni chcą czytać :) . Przy okazji może zbierze się tu trochę historyjek i ciekawostek na weekendowe wypady.
Mnie osobiście zaciekawiły ostatnio dwie sprawy.
Pierwsza, to historia zagubionego skarbu króla Augusta II, utraconego rzekomo po bitwie pod Kliszowem. Według nieudokumentowanej legendy w 1917 roku nieznani nikomu cudzoziemcy (Szwedzi?) przyjechali do Kliszowa i zakupili jeden z rozpadających się budynków dworskich. Tam długo kopali, szukając czegoś. Kiedy to coś znaleźli, zniknęli bez śladu. Rzekomo w piwnicach budynku ukryta była kasa wojskowa oraz klejnoty osobiste polskiego króla (mówi się nawet o koronie). Druga część skarbu miała być zakopana na pagórku przy drodze do Borczyna, a oznaczona nadrzewną kapliczką. Tej części cudzoziemcy nie znaleźli, bowiem drzewo zostało ścięte, a kapliczka przeniesiona w inne miejsce. Historia w sam raz dla poszukiwaczy przygód. :)
Drugi temat jest nieco bardziej poważny. Jest to historia zaginionych z parafii we Włostowicach w 1853 roku mieczy grunwaldzkich. Ich ostatni ślad urywa się w Zamościu (idealne miejsce akcji :) ). Niektórzy twierdzą, że miecze są gdzieś w Rosji, ale kto wie?. Szczególnie książkę o tych drugich poszukiwaniach przeczytałbym z przyjemnością.
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3686
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-05-14, 22:22:29   

Pierwsza historia przypomniała mi, że na ubiegłorocznym letnim spotkaniu forumowym, podczas zwiedzania Miedzianki napotkany tubylec opowiadał podobną historię. Do tej niemal wymarłej wsi przyjechali obcy, coś wykopali i odjechali. Tyle, że to dotyczyło "skarbu" sprzed zaledwie kilkudziesięciu lat. Pokazywał też też budynek tajnej szkoły UB. Na upartego może to być jakiś szkielet powieści o Pawle Dańcu.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, milczą
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5314
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-05-14, 23:05:48   

A ja mam taki pomysł:

Pewien pisarz zamieszcza na forum kilka pomysłów na samochodzikową powieść dla młodzieży. W tym samym czasie inny pisarz, autor powieści-kontynuacji która nie cieszyła się uznaniem czytelników cierpi na niemoc twórczą. Przypadkiem natrafia na ten wątek i wykorzystuje jeden z pomysłów. Pisze książkę, która wygrywa konkurs na SKR. W tym samym czasie autor, który zamieścił pomysł na forum rwie sobie włosy z głowy i co noc zadaje sobie pytanie: "Dlaczego nie ja???" Zamieszcza na forum tekst, w którym informuje, że jutro o północy z rozpaczy strzeli sobie w łeb. Przy tej informacji zamieszczone jest zdjęcie, na którym zdesperowany autor pozuje na tle starego, zrujnowanego dworku. Wszyscy piszą na forum, aby nie robił głupstw.

Jedyną osobą, która na postawie lokalizacji zdjęcia rozpoznaje miejsce, w którym znajduje się desperat, jest autor, który wykorzystał pomysł. Ma wyrzuty sumienia, że nawet nie podziękował pomysłodawcy. Chce go powstrzymać. Wsiada do wartburga i rusza do starego dworku leżącego w miejscowości N., w połowie drogi między Krakowem a Warszawą. Kiedy dojeżdża na miejsce, jest ciemna bezksiężycowa noc. W parku otaczającym dworek słychać wołanie puszczyka. Mimo gęsiej skórki na plecach przybysz zerka w kierunku dworu. Tylko w jednym oknie migoce płomień świecy. Przybysz podchodzi do okna. Przez zabrudzoną szybę dostrzega leżący na stole obok tlącego się ogarka rewolwer.

Po kamiennych schodkach, mijając odrapane kolumny, podchodzi do drzwi. Puka. Nikt nie odpowiada. Naciska klamkę. Drzwi nie są zamknięte. Wchodzi do środka. Ciemność. Włącza latarkę. Kieruje snop światła na ścianę przed sobą. Na ścianie wisi obraz w złoconych ramach przedstawiający dostojną damę w eleganckiej sukni. Dama ma wydrapane oczy. Po plecach spływa mu zimna strużka potu. Rozlega się skrzypniecie drzwi. W tej samej chwili przybysz czuje ogromny ból w tylnej części czaszki. Zapada w ciemność…
_________________
  
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 5989
Wysłany: 2018-05-14, 23:12:54   

Protoavis napisał/a:
Jedyną osobą, która na postawie lokalizacji zdjęcia rozpoznaje miejsce, w którym znajduje się desperat,


Eeeetam, jedyną osobą, która na podstawie zdjęcia jest w stanie rozpoznać lokalizację jest oczywiście tajemnicza osoba o wiele mówiącym pseudonimie "Ona".
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6798
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-15, 00:39:54   

macliz napisał/a:
Pierwsza, to historia zagubionego skarbu króla Augusta II, utraconego rzekomo po bitwie pod Kliszowem. Według nieudokumentowanej legendy w 1917 roku nieznani nikomu cudzoziemcy (Szwedzi?) przyjechali do Kliszowa i zakupili jeden z rozpadających się budynków dworskich. Tam długo kopali, szukając czegoś. Kiedy to coś znaleźli, zniknęli bez śladu. Rzekomo w piwnicach budynku ukryta była kasa wojskowa oraz klejnoty osobiste polskiego króla (mówi się nawet o koronie). Druga część skarbu miała być zakopana na pagórku przy drodze do Borczyna, a oznaczona nadrzewną kapliczką. Tej części cudzoziemcy nie znaleźli, bowiem drzewo zostało ścięte, a kapliczka przeniesiona w inne miejsce. Historia w sam raz dla poszukiwaczy przygód. :)


Proszę Cię bardzo:

http://pansamochodzik.net...p=275640#275640

W razie wykorzystania 25 % wynagrodzeń autorskich się należy

Protoavisie, w czasie lektury Twojego postu powyżej omalże mocz mnie nie opuścił!
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-05-15, 00:42, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Macliz 
Twórca
Maciej Liziniewicz - autor powieści historycznych


Dołączył: 09 Maj 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-05-15, 09:25:11   

Tak wdzięczny początek historii Protavisa aż prosi się o kontynuację :) . Tyle pytań! Dlaczego w N.? Dlaczego Wartburg? Dlaczego oczy są wydrapane? :galy: A przede wszystkim, kim jest ów cierpiący na niemoc twórczą autor? Co dalej, Protavisie?
Ostatnio zmieniony przez Macliz 2018-05-15, 09:25, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Macliz 
Twórca
Maciej Liziniewicz - autor powieści historycznych


Dołączył: 09 Maj 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-05-21, 20:43:45   

Trochę z zachęty Protavisa, a trochę dla własnej przyjemności ciąg dalszy rozpoczętej przez niego historii. Mam nadzieję, że udało mi się zachować nastrój :diabelek: .

Tępy ból w głowie aż nazbyt dobrze przypomina o tym co się wydarzyło. Nieszczęsny zwycięzca konkursu na SKR powoli wraca do przytomności. Ciemność rozświetla tylko wątły płomień dogasającej na stole świecy. Rozlana wokół niej parafina dowodzi, że musi palić się już dość długo. Nagle ciało bohatera przeszywa dreszcz przerażenia. Obok świecy nie ma już rewolweru! Próbuje się zerwać na nogi, ale nie może. Uświadamia sobie, że ktoś posadził go na starym krześle i związał. Nadaremni podejmuje przez chwilę wysiłek, by się wyswobodzić. Wiekowe krzesło skrzypi ostrzegawczo, chwieje się i przypomina, że niekontrolowany upadek na podłogę jest blisko. Zrezygnowany nieruchomieje. Wsłuchuje się w otaczający go mrok. Wówczas jeżą mu się włosy na głowie. Delikatny, prawie niesłyszalny szelest za jego plecami rodzi w nim natrętne przypuszczenie, że ktoś czai się z tyłu. Podejmuje wysiłek, by odwrócić głowę, lecz więzy są zbyt ciasne. Tymczasem odgłos staje się wyraźniejszy. Coś, lub ktoś zbliża się powoli. Ten brak pośpiechu najbardziej go przeraża. Odruchowo zaciska powieki, spodziewając się strzału. Ten jednak nie nadchodzi. Szelest cichnie. Powoli, ostrożnie otwiera oczy. Stara się przygotować nawet na najbardziej straszliwy widok. To, co ujrzał, wprawia go jednak w osłupienie. Szczęka opada mu w grymasie tępego zdziwienia, a w kłębowisku myśli przebiegających mu przez głowę stara się znaleźć jakieś wyjaśnienie.
Naprzeciw niego, za stołem, ledwie oświetlona mdłym płomieniem świecy, siedzi w milczeniu młoda dziewczyna. Kogoś mu przypomina. Kim jest? Skąd ją zna? Zadaje sobie tysiące pytań jednocześnie. Wtedy dostrzega coś, co sprawia, że serce prawie chce wyskoczyć mu z piersi. Odruchowo przełyka ślinę, by pozbyć się nagłego, metalicznego posmaku w ustach. Dostojna dama z obrazu w złoconych ramach i siedząca naprzeciw niego nieznajoma wyglądają identycznie!

PS

Nie wiem jak to zrobiłem, ale tekst wstawiłem też do Przywitalni. Przepraszam :galy: .
 
 
Macliz 
Twórca
Maciej Liziniewicz - autor powieści historycznych


Dołączył: 09 Maj 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
Wysłany: 2018-05-21, 20:44:49   

I udało mi się go stamtąd usunąć :okulary:
 
 
Protoavis 
Ojciec Wspomagający
Archeolog książkowy



Pomógł: 22 razy
Wiek: 42
Dołączył: 13 Sty 2013
Posty: 5314
Skąd: PRL
Wysłany: 2018-05-22, 23:23:53   

Maciej świetnie rozbujał fabułę. Brawo!!! Myślę, że jej dalszy ciąg może wyglądać tak:

Dziewczyna siedzi nieruchomo. Milczy. Jej oczy są skryte za ciemnymi szkłami okularów a twarz wygląda jak wykuta w kamieniu. Do uwięzionego mężczyzny dobiega odgłos kroków. Tym razem kroki są szybkie, drobne. "Tak może chodzić tylko kobieta w szpilkach…" - myśli skrępowany pechowiec.

Słychać zgrzyt otwieranych drzwi i trzask odbezpieczanej broni. Więzień kieruje w tę stronę wzrok. Jego zdumienie wzrasta, kiedy widzi, że osoba która weszła do pomieszczenia jest łudząco podobna do kobiety siedzącej przed nim, ale jednocześnie zupełnie nie przypomina damy z obrazu…

Przez dłuższą chwilę nic się nie dzieje. Znudzona ćma, krążąca pod jednym z zacieków na suficie z przerażeniem patrzy na ledwo tlącą się świecę. Owad decyduje się na popełnienie samobójstwa poprzez samospalenie i tym samym na ożywienie fabuły, lecz dogasająca świeca krzyżuje mu plany. – Nie będę ryzykowała. Mogę nie spalić się do końca i zostanę ćmą inwalidką… – w nocnym motylu odzywa się zdrowy rozsądek.

Kobieta w szpilkach wyjmuje z kieszeni płaszcza rewolwer. Uwięziony mężczyzna czuje jak jego włosy siwieją z przerażenia. Kobieta podnosi rewolwer. Nie patrzy na obserwującego ją mężczyznę lecz sięga po pudełko leżące na stole i wyjmuje z niego papierosa. „Egipskie przednie” – myśli więzień, widząc pudełko z muskularnym opalonym na czekoladowo potomkiem faraona trzymającym nóż, którym za chwile skróci życie smukłej antylopy.

Kobieta wkłada papierosa do ust i kieruje lufę rewolweru w stronę własnej twarzy. Mimo że nie słychać huku wystrzału rozlega się błysk. „Zapalniczka” – przebiega przez głowę oddychającego z ulgą, skrępowanego delikwenta.

Sytuację wykorzystuje ćma. Widząc błysk zapalniczki, lotem koszącym wpada w epicentrum płomienia i tląc się niczym kometa kontynuuje lot w kierunku siedzącej przy stole nieruchomo kobiety. Trafia w jej włosy i roznieca niewielki pożar. Kobieta z rewolwerem usiłując przytłumić ogień uderza siedzącą w głowę, strącając przy okazji z jej nosa okulary. Okazuje się, że szkła były przyciemnione nie bez powodu. Skrywały puste oczodoły.

Obserwujący to wszystko związany mężczyzna jest przerażony. Nagle czuje przeszywający ból w klatce piersiowej.


Rozdział II
- Naćpał się, ukradł obraz i zakatrupił babkę, panie inspektorze – młody kapral, któremu dopiero co wąs sypnął się pod nosem chciał zabłysnąć przed przełożonym.
- Co wy mi tam pieprzycie, Błyszczak… – inspektor Kaszyński, niski pucułowaty oficer przecierał spocone czoło pocerowaną chusteczką w kratę.

Zarówno chusteczka jak i inspektor swoje już w życiu przeszli. Do tej sprawy wyciągnęli go nawet ze szpitala, gdzie leczył ranę po obławie na Komara. (Tu opis jak inspektor Kaszyński uderza otwartą dłonią w kolano, na którym siedzi owad, który przed chwilą wyjął żądło z mięsistego stawu kolanowego. Owad ginie od jednego uderzenia. Rana nie chce się goić. Oficer Kaszyński otrzymuje medal „Za rany”).

- Budzi się, panie inspektorze! – sierżant Piotrewicz wskazuje leżącego obok stołu związanego mężczyznę, którego przed chwilą kopnął w tors. To mężczyzna, który wczoraj w nocy wszedł w podwoje starego dworku. Obok niego leży strzykawka.
- Są jakieś odciski? – inspektor Kaszyński rzuca pytanie w kierunku techników pracowicie krzątających się obok stołu, pod którym leżą zwłoki kobiety nie posiadającej oczu.
- Tak jest! Ale najciekawsze jest tu. – jeden z techników prowadzi Kaszyńskiego do przedsionka i wskazuje na miejsce, w którym jeszcze wczoraj wisiał portret damy. Okazuje się, że w ścianie, na wysokości wydrapanych oczu niewiasty, wywiercone są dwa otworki. Z ukrytego za ścianą pomieszczenia można dzięki nim łatwo obserwować co dzieje się w holu.

Technik podchodzi do kominka zwieńczonego alabastrową figurką kota. Naciska ogon zwierzęcia, i w tym samym czasie, w ścianie na której wisiał obraz, uchylają się zamaskowane wzorzystą tapetą drzwi.
- Chce pan zobaczyć co tam jest? – pyta technik?
- Nie pytaj się głupio! Idź pierwszy! – inspektor Kaszyński wydaje rozkaz. - Ja pójdę za tobą…
_________________
 
 
Macliz 
Twórca
Maciej Liziniewicz - autor powieści historycznych


Dołączył: 09 Maj 2018
Posty: 7
Skąd: Kraków
  Wysłany: 2018-05-24, 16:46:38   

Skoro są nowi bohaterowie, to idąc Twoim tropem Protavisie, zagmatwam nieco akcję :diabelek:

Małe pomieszczenie za ukrytymi drzwiami wyglądało dość surowo. Za wyposażenie służyły mu jedynie ginące w półmroku, obite czerwonym, zniszczonym pluszem krzesło i stół, na którym stał kandelabr z wypalonymi świecami.
Kaszyński ostrożnie rozejrzał się, założył lateksowe rękawiczki, a potem zaświecił niewielką latarkę, pamiętającą jeszcze głębokie czasy PRL-u. Bardzo ją sobie cenił, bowiem na początku jego służby w milicji podarował mu ją kapitan Żbik. Przynajmniej taka była wersja oficjalna. Tak naprawdę wydębił ją od niego, kiedy opijali jedną ze spraw, którą później opisano w komiksach. Żbik chyba nie bardzo wiedział wówczas o co chodzi, co nie zmieniało faktu, że artefakt był kiedyś jego własnością.
Inspektor podszedł do stołu, przyglądając mu się uważnie. Nagle snop światła padł na stosik kilku równo ułożonych, pożółkłych kartek. Nie odwracając się oficer zawołał:
- Technik! Więcej światła!
Po chwili mały, przenośny reflektor rozjaśnił pomieszczenie. Przez drzwi wsunął się wówczas kapral Błyszczak, starając się nie zwracać na siebie uwagi.
- A ty tu czego? - warknął Kaszyński niechętnie.
- Przyuczam się, panie inspektorze.
- To patrz i się nie ruszaj!
Oficer ponownie przyjrzał się leżącym papierom. Z niedowierzaniem pokręcił głową.
- Nic nie rozumiem...
- Co takiego, panie inspektorze? - zaciekawił się kapral.
- Sam zobacz! - rzucił mu stary, pucołowaty policjant. Dodał przy tym - A spróbuj mi czegoś dotknąć! Nie mam dla ciebie rękawiczek, bo sam dostałem na ten kwartał jedną parę. Już trzeci raz mam je na rękach w tym miesiącu.
Błyszczak powoli, z namaszczeniem zbliżył się do stołu. Przez chwilę studiował wypisane maszyną słowa. W końcu podniósł twarz przyobleczoną wyrazem tępego zdziwienia.
- Rzeczywiście...
- Co, rzeczywiście?
- To bardzo dziwne...
- No! Kto teraz pisze na maszynie! - potwierdził inspektor.
- Nie o to chodzi... - w zamyśleniu powiedział kapral.
- Nie o to chodzi, nie o to chodzi! - przedrzeźnił go złośliwie Kaszyński - A o co niby?!
- Nie widział pan, co tu pisze?
- Jest napisane! - poprawił inspektor.
- Znaczy, jest napisane? - skorygował zdanie chłopak.
Kaszyński podszedł i przeczytał głośno:
- Zbigniew Nienacki. A pod spodem tytuł "Pan Samochodzik i tajemnica obrazu hrabiny". Co w tym niby dziwnego?
- Bo, panie inspektorze, nie ma takiej książki.
- Co wy mi tu pieprzycie, Błyszczak! - zdenerwował się stary wyga - Jak nie ma, kiedy leży na stole!
- Ale Nienacki nie napisał książki pod takim tytułem! - pospieszył z wyjaśnieniami kapral - Wiem na pewno, jestem nawet zapisany w Internecie na takim jednym forum...
- Forum, srorum! - przerwał mu gwałtownie Kaszyński - Fakty są takie, że książka leży na stole!
- To rękopis... Znaczy maszynopis. Nie książka.
- Aaaa tam.... - machnął ręką zrezygnowany inspektor - Literat się znalazł! Czego was teraz w tych szkołach uczą?!
Nawet nie czekał na jakąkolwiek odpowiedź. Odwrócił się na pięcie i zawołał:
- Technik! Bierzcie te papiery do wora i do laboratorium! I sprawdźcie stół, czy są jakieś odciski.
Wolnym krokiem podszedł do otworów w ścianie. Zaciekawiony wyjrzał przez nie. Sąsiednie pomieszczenie miał jak na dłoni. Sierżant Piotrewicz właśnie pochylał się nad trupem kobiety.
Ostatnio zmieniony przez Macliz 2018-05-24, 16:52, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 14