PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Pan Samochodzik i Złota rękawica - maszynopis
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8071
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-05-01, 10:42:51   

Lolek napisał/a:
John Dee napisał/a:
Przejdź do innego tematu i spróbój tam. Tu widać już dano. ;-)


Już to rozwiązałem. :okulary:
:564:
 
 
Hebius 
Uwielbia Samochodzika



Wiek: 50
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 599
Skąd: Kętrzyn, Polska
Wysłany: 2018-05-03, 15:24:10   

Garamon napisał/a:
Nigdy nie raził mnie ten fragment, po prostu założyłam, że blondynka proponuje panu Tomaszowi, żeby oni - dorośli - napili się po koniaczku na rozgrzewkę. On, nie mając na to ochoty, wykorzystuje obecność Piotrusia jako pretekst do odmowy. Trochę na zasadzie "sam bym się może napił, ale muszę dawać dobry przykład młodzieży" :D Dlatego też przy Dianie jego abstynencja zanika.


Zapominasz, że to lata 70. zeszłego wieku. Obecność dziecka jako wymówka by nie pić była wtedy wymówką bardzo dziwną, może nawet wręcz niezrozumiałą. Tzn może jeszcze matka, która karmiła piersią mogłaby coś takiego rzucić, ale nie facet.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7189
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-04, 00:32:15   

Zgrywał się. Snuł jakieś projekty względem Pani Księżyc - a pamiętamy, że mając to na względzie znosił wiele; zwłaszcza jej panoszenie się na łodzi - i bał się, że Piotruś zakapuje mamie, że pan Tomasz lubi sobie golnąć.
_________________
Z 24
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8071
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-05-04, 08:25:41   

Jeszcze jedna teoria, i wszystkie niezłe. Jednak ta Kynokephalosa wydaje mi się najbardziej prawdopodobna ( http://pansamochodzik.net...p=355395#355395 ), tym bardziej, że nie wyklucza innych. Teoretycznie autor mógł dostrzec, że zmieniając sytuację wyjściową zdanie zabrzmiało nagle dziwnie, jednak je zostawć, bo pomyślał o którymś z zaproponowanych tu alternatywnych uzasadnień.


Z24 napisał/a:
Snuł jakieś projekty względem Pani Księżyc

Też mi to ostatnio podpadło. “… Lekcja z panią Joanną, która wolała pana Lejwodę, ponieważ mógł jej zapewnić spokój i stabilizację, a ja byłem dla niej jedynie dorosłym chłopcem uwielbiającym przygody”, takie słowa nie pasują przecież do człowieka, który zabiera zgorzkniałą nieco, samotnie wychowującą dziecko kobietę w ten swój wielki rejs z pobudek czysto altruistycznych, dodatkowo do roli oczywiście, którą odgrywa w poszukiwaniu domu wieszcza, lecz zdradzają, że jego intencje wobec niej nie były aż tak wielkoduszne i całkowicie bezinteresowne.

Jak już wspomniałem, w obu maszynopisach wiele rozdziałów przepisane są kompletnie lub niemal kompletnie na czysto, nie wiemy więc, kto i co oprócz Winnetou jeszcze zostało usunięte.
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4467
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-05-04, 10:58:30   

John Dee napisał/a:
jego intencje wobec niej nie były aż tak wielkoduszne i całkowicie bezinteresowne.

Te intencje mają chyba swoją dynamikę. Widzę zmianę w stosunku Pana Samochodzika do Joanny, do Lejwody i do Piotrusia po tym jak stało się jasne że zapałali do siebie sympatią. Mam wrażenie, że oznaki zazdrości, które u siebie zauważył i o których szczerze nam opowiedział, były zaskoczeniem dla samego Tomasza.

Zresztą nawet wtedy nie wiedział właściwie czego chce. Z jednej strony zrobiło mu się żal tego, co "mógł mieć, ale wziął to sobie ktoś inny". A może żal mu było tylko czegoś innego: komfortowej sytuacji (tego który może, ale nie musi...) w jakiej znajdował się przed wejściem na scenę Lejwody? Bo z drugiej strony przecież nie był pewny czy ma ochotę plątać się w stały układ z Joanną i Piotrusiem.

Dlatego mówiąc o intencjach Pana Samochodzika wobec Joanny zapytałbym najpierw: w którym momencie, a potem: czy chodzi o uświadomione czy te podświadome. Myślę że przynajmniej początkowo, i na świadomym poziomie, te intencje były bezinteresowne.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Teresa van Hagen 
Fanatyk Samochodzika



Pomogła: 12 razy
Dołączyła: 20 Lut 2017
Posty: 3331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-04, 16:46:44   

Zawsze odbierałam odmowę napicia się "koniaczku" jako wynikającą z niechęci do częstujących. Koniaczek to takie spoufalenie, a para z jachtu zdecydowanie odrzucała pana Tomasza... Liczba mnoga, to taki dla mnie tylko formalizm: "nie pijemy (my, ci lepsi) i zamknijmy temat" :D
_________________
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 1296
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-05-04, 17:33:25   

John Dee napisał/a:


Z24 napisał/a:
Snuł jakieś projekty względem Pani Księżyc

Też mi to ostatnio podpadło. “… Lekcja z panią Joanną, która wolała pana Lejwodę, ponieważ mógł jej zapewnić spokój i stabilizację, a ja byłem dla niej jedynie dorosłym chłopcem uwielbiającym przygody”, takie słowa nie pasują przecież do człowieka, który zabiera zgorzkniałą nieco, samotnie wychowującą dziecko kobietę w ten swój wielki rejs z pobudek czysto altruistycznych, dodatkowo do roli oczywiście, którą odgrywa w poszukiwaniu domu wieszcza, lecz zdradzają, że jego intencje wobec niej nie były aż tak wielkoduszne i całkowicie bezinteresowne.


Co do intencji osobistych, to mogło być różnie. Jednak w tej scenie, gdy Tomasz rozmyśla: "(...) chyba nigdy nie będę miał swojej dziewczyny, zawsze pozostanę samotny. Niczego nie nauczyła mnie lekcja z panią Joanną, która wolała pana Lejwodę, ponieważ mógł jej zapewnić spokój i stabilizację, a ja byłem dla niej jedynie dorosłym chłopcem uwielbiającym przygody. Ta sama historia powtórzyła się z Bajeczką. Odeszła, ponieważ nie chciałem zrezygnować z nowej przygody. Czy spotkam kiedyś dziewczynę, która będzie dzielić ze mną moje zainteresowania i zaakceptuje mój tryb życia?" widzę nie tylko lekki zawód, że Pani Księżyc wybrała innego, ale przede wszystkim rozczarowanie prozą życia. Pan Tomasz miał wrażenie, że skłaniając samotną, zamkniętą w sobie i sztywną panią Joannę do wakacyjnej wyprawy odmieni jej ponurą egzystencję, przywróci młodzieńczą chęć życia i radość z przygody. Czyli - że pomoże jej to, co pomaga jemu :D . Zapewne liczył, że kobieta doceni przygodę jako przeciwwagę dla codziennej szarości. Tymczasem okazało się, że "lekarstwem" na smutki Pani Księżyc jest to, co Tomasz uważał za część problemu i czego sam nie ma: spokój i stabilizacja. W ten sposób Pan Samochodzik uświadomił sobie, że jako mężczyzna nie jest dla kobiet materiałem na partnera na dłuższą metę. Przelotna znajomość, wakacyjna przygoda, owszem. Ale nie zwyczajne, wspólne życie. Pani Joanna stała się swego rodzaju symbolem jego pozycji na polu relacji damsko-męskich.
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8071
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-05-06, 08:28:22   

Kynokephalos napisał/a:
Dlatego mówiąc o intencjach Pana Samochodzika wobec Joanny zapytałbym najpierw: w którym momencie, a potem: czy chodzi o uświadomione czy te podświadome. Myślę że przynajmniej początkowo, i na świadomym poziomie, te intencje były bezinteresowne.

Należało by się zastanowić nie tylko nad intencjami Pana Samochodzika, ale i autora, czy jego plany dotyczące Joanny również nie uległy zmianie w trakcie procesu twórczego, tak jak to było w wypadku Winnetou? Podczas ostatniej lektury uświadomiłem sobie, jak krótko tylko trwa ten wspólny rejs biorąc pod uwagę, jak długo i starannie wszyscy się do niego przygotowywali. Jako inspiracja Kika i Psycholog, głównie jednak chyba Pani Księżyc wysłużyli w oka mgnieniu. Odniosłem wrażenie jak gdyby Nienacki nagle stracił zainteresowanie tymi konfliktami, których potencjał dramaturgiczny moim zdaniem długo jeszcze nie wyczerpał, i usunął ich, by zrobić miejsce na pokładzie Krasuli dla - Bajeczki. ;-)


Garamon napisał/a:
Pani Joanna stała się swego rodzaju symbolem jego pozycji na polu relacji damsko-męskich.

To ciekawa teoria, Garamon, mimo to sądzę, że Joanna była więcej niż tylko “symbolem”, była kandydatką na ową dziewczynę, która położyłaby kres jego samotności. Lepszej interpretacji słów “wolała pana Lejwodę” nie widzę. Biedak nie miał jednak u niej chyba nigdy najmniejszych szans, bo jedyną oznaką zainteresowania z jej strony było wyrażenie zgody na rejs, a że ten zaczął się fatalną kompromitacją z Bajeczką, tak że Tomasz swoje nadzieje na jakiś bliższy stosunek z Joanną tak właściwie mógł pogrzebać już w Iławie.

Inaczej z Bajeczką. Mimo że jej poglądy życiowe są bardzo podobne do Pani Księżyc, zasadniczą różnicą między nimi jest to, że ona od początku odczuwa sympatię do Tomasza. W jej przypadku była to dla niego bitwa z górki, w pierwszym pod górkę.


Ogólnie odniosłem wrażenie, że zainteresowanie autora damsko-męskimi konfliktami w tej książce było większe niż przygodą, o czym należy pamiętać patrząc na Złotą rękawicę jako nieoficjalne zakończenie serii o Panu Samochodziki. Nie zapominajmy również, że następne lata nasz autor spędził tworząc “Raz w roku w Skiroławkach”.
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 612
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-29, 17:30:01   

Kiedy John Dee opublikował maszynopis „Złotej Rękawicy” i przeczytałem skreślone zakończenie:

John Dee napisał/a:

KONIEC

Maszynopis jednak tu się jeszcze nie kończy. … dość szybko minęliśmy Szałkowo, a wkrótce, mimo zapadającej nocy, ujrzeliśmy przesmyk na jezioro Widłąg, gdzie nie tak dawno schronili się, ścigani przez nas “piraci” z “Rogerem”. W małej zatoczce, gdzie chciałem zarzucić kotwicę i pozostać na noc, zakotwiczony był zabawny domek kempingowy na pływakach. (Na werandzie starszy pan z ogromną siwiejącą brodą pali fajkę.) Gdy noc już niemal zapadła, on zawołał w naszą stronę - co, tego zapewne nigdy się nie dowiemy, gdyż tu naprawdę kończy się tekst maszynopisu.


od razu wiedziałem że przy okazji najbliższego rejsu po Jezioraku muszę zobaczyć zatokę (czy też jezioro jak pisał Nienacki) Widłąg. Udało się w tym roku i faktycznie jest to bardzo fajne, dzikie miejsce.
A najciekawsze zobaczyłem „w małej zatoczce, gdzie chciałem zarzucić kotwicę i pozostać na noc, zakotwiczony był zabawny domek kempingowy na pływakach.”. :)

Przyczepa Widłąg 2.jpg
Plik ściągnięto 12 raz(y) 633,9 KB

Przyczepa Widłąg 5.jpg
Plik ściągnięto 11 raz(y) 357,15 KB

Przyczepa Widłąg 3.jpg
Plik ściągnięto 13 raz(y) 228,42 KB

Przyczepa Widłąg.jpg
Plik ściągnięto 16 raz(y) 1,87 MB

_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 55 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33267
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-07-29, 17:37:37   

Niebywałe! Nigdy czegoś takiego nie widziałem! :)
_________________
 
 
 
Hebius 
Uwielbia Samochodzika



Wiek: 50
Dołączył: 06 Wrz 2017
Posty: 599
Skąd: Kętrzyn, Polska
Wysłany: 2018-07-29, 18:38:09   

Ale te domki werandy nie mają.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8071
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-07-29, 19:19:04   

Kpt Petersen napisał/a:
A najciekawsze zobaczyłem „w małej zatoczce, gdzie chciałem zarzucić kotwicę i pozostać na noc, zakotwiczony był zabawny domek kempingowy na pływakach.”. :)
Niesłychane. Dokładnie jak opisane w książce. Ale farta miałeś!

Myśmy w Szwecji widzieli taką przyczepę na wyspie i też zastanawialiśmy się, ilekroć żeśmy obok niej przepływali, jak ją tam przetransportowano. Dopiero po kilku dniach doznaliśmy olśnienia: zimą oczywiście, po lodzie! Widać przyczepy od czasów wozu Drzemały nawet w takich miejscach się toleruje. A to rozwiązanie jest szczególnie genialne. Co za pomysłowy gość! :)
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 612
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-29, 21:43:30   

John Dee napisał/a:
Niesłychane. Dokładnie jak opisane w książce. Ale farta miałeś!

Myśmy w Szwecji widzieli taką przyczepę na wyspie i też zastanawialiśmy się, ilekroć żeśmy obok niej przepływali, jak ją tam przetransportowano. Dopiero po kilku dniach doznaliśmy olśnienia: zimą oczywiście, po lodzie! Widać przyczepy od czasów wozu Drzemały nawet w takich miejscach się toleruje. A to rozwiązanie jest szczególnie genialne. Co za pomysłowy gość! :)



Wydaje mi się że to jest tratwa do której można doczepić silnik, na której stoi przyczepa. Na zdjęciach z tyłu widać koło sterowe.

koło sterowe.jpg
Plik ściągnięto 5 raz(y) 129,45 KB

_________________
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 612
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-29, 21:49:50   

Hebius napisał/a:
Ale te domki werandy nie mają.


Weranda nie jest w analizie na niebiesko tylko na czarno wyboldowana. A co to dokładnie znaczy to tylko John Dee wie. Z niebieskim się zgadza. :) To i tak cud że dokładnie taki obiekt na Widłągu 40 lat później się znalazł.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8071
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2018-07-29, 22:09:51   

Kpt Petersen napisał/a:
Weranda nie jest w analizie na niebiesko tylko na czarno wyboldowana. A co to dokładnie znaczy to tylko John Dee wie.
To znaczy, kapitanie, że w tym miejscu nie przepisałem tekstu słowo w słowo, tylko oddałem ogólny jego sens. Była weranda, a na werandzie gość z siwą brodą i fajką.

Kpt Petersen napisał/a:
To i tak cud że dokładnie taki obiekt na Widłągu 40 lat później się znalazł.

Czary jakieś. :)
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7189
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 00:14:17   

ZN prawie prorokiem... ;-)

Niezwykle sympatyczna przygoda.
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 75 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 20412
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 14:26:48   

Z24 napisał/a:
ZN prawie prorokiem... ;-)

Może to jakaś rodzinna tradycja i w tym samym miejscu, tym samym (podobnym) sprzętem cumuje kolejna generacja nawodnych campingowców. Albo jakiś fan samochodzika, który natchnienie czerpał z powieści. :)

Próbowałeś, Petersenie, zagadać z właścicielem?
_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 19 razy
Wiek: 48
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4864
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 19:32:04   

John Dee napisał/a:
wozu Drzemały

Czyjego wozu? :galy:
Berta von S. napisał/a:
Albo jakiś fan samochodzika, który natchnienie czerpał z powieści.

Bardzo prawdopodobne
Berta von S. napisał/a:
Próbowałeś, Petersenie, zagadać z właścicielem?

No właśnie?
_________________
Ostatnio zmieniony przez Wowax 2018-07-30, 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kpt Petersen 
Uwielbia Samochodzika
Forumowy Twitterowiec



Pomógł: 7 razy
Dołączył: 22 Sie 2017
Posty: 612
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-07-30, 20:53:46   

Berta von S. napisał/a:

Próbowałeś, Petersenie, zagadać z właścicielem?


Nie próbowałem. Jeszcze powiedziałby że cumuje od tego roku i zepsułby mi całe wrażenie. :|

A tak możemy snuć domysły na Forum :)
_________________
 
 
Kozak 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 4 razy
Dołączył: 30 Cze 2018
Posty: 435
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2018-07-30, 21:12:25   

Fajna historia :)
John Dee napisał/a:
Co za pomysłowy gość! :)

Na jeziorach można napotkać taką formę "pływającego domku" .....
./redir/forum.mazury.info.pl/files/pjjacht_809_142.jpg
....czyli "Zrób to sam" na podstawie pomysłu Adama Słodowego :053: :053: :053:
_________________
Pozdro.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,29 sekundy. Zapytań do SQL: 13