PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Otwarty przez: Protoavis
2018-02-22, 18:08
Emil Roszewski - Na tropie srebrnego kura - patronat forum!
Autor Wiadomość
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19426
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 10:20:24   

Wowax napisał/a:
Ojeju, przypomniałyście mi, że miałem napisać swoją opinię.

Już dawno, szczerze mówiąc, przestałam na nią liczyć.

Generalnie chyba muszę wprowadzić zasadę, że autografy daję tylko tym forumowiczom, którzy są się w stanie zmobilizować do napisania kilku zdań o książce (pozytywnych lub negatywnych lub mieszanych), bo wiele osób tu dostało, a nic nie napisało. ;-)
_________________
 
 
Aga 
Stały bywalec forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 05 Sty 2018
Posty: 325
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-03-14, 10:29:02   

Wowax napisał/a:
Ojeju, przypomniałyście mi, że miałem napisać swoją opinię.

Ja również miałam to zrobić :D .
Nie będę się powtarzać po innych, że książkę świetnie się czyta, że akcja wartka, ciekawie opisane miejsca w których się dzieje, no i że opisy historyczne w sam raz, nie nudzą i nie dłużą się... Książka mi się podobała i naprawdę z przyjemnością mi się ją czytało, a na zakończenie byłam bardzo ciekawa dalszych przygód Mata. A mój ulubiony fragment to strona 71/72 :053: .
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19426
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 10:31:54   

Aga napisał/a:
A mój ulubiony fragment to strona 71/72 :053: .

A co tam takiego jest? Bo nie pamiętam. :D
_________________
 
 
Aga 
Stały bywalec forum



Pomogła: 2 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 05 Sty 2018
Posty: 325
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-03-14, 10:39:04   

Berta von S. napisał/a:
Aga napisał/a:
A mój ulubiony fragment to strona 71/72 :053: .

A co tam takiego jest? Bo nie pamiętam. :D

Scena w barze z koszmarną rodzinką :D
"-Jak to może się urwać?! (...) Przecież dzieci mogą się zranić!"
Nie wiem czy taki był zamysł autora, ale ja płakałam przy tym ze śmiechu :D
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 14:55:14   

No dobra, to skrobnę kilka zdań, żebyś Berto całkiem nadziei nie straciła...
I zaznaczam od razu, że celowo nie czytałem opinii kolegów i koleżanek, żeby się nie sugerować i nie nastawiać, więc z góry przepraszam, jeśli coś się powtórzy.

Opinia ogólna jest jak najbardziej pozytywna, książkę czyta się z dużą przyjemnością, człowiek aż chce się dowiedzieć co będzie dalej - naprawdę pod tym względem pozycja wciągająca i godna polecenia.
Dobry pomysł, fajna fabuła, znakomita lokalizacja geograficzna - dla kogoś takiego jak ja, kto kocha Warmię i Mazury, a okolice Lidzbarka Welskiego, Lubawy i okolic zna dość dobrze, to na pewno wartość dodana powieści.
Nie można też pominąć jeszcze jednego pozytywu - języka!
Duży plus za posługiwanie się dobrą polszczyzną, ale drugi, w moich oczach jeszcze większy, za to, że nie ma grama dłużyzn i nudziarstwa - to co musi być opisane szczegółowo jest opisane szczegółowo, natomiast nie ma autor maniery cechującej niestety wielu innych - rozpływania się nad opisami rzeczy nieistotnych - po cóż bowiem opisywać z detalami na pół strony wygląd np. stołu w kawiarni, bądź stojącej na nim cukiernicy, jeśli nie będzie już o nich ani słowa na następnych kartach powieści?
Zgrabne dialogi i umiejętność niezwykle plastycznego, wręcz namacalnego opowiedzenia czytelnikowi okolicy, w której toczy się akcja dopełniają obrazu.
Wielkie brawa.
Oczywiście nie można nie wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie - a mianowicie samochodzikowości powieści.
Tu jest moc - pseudonimy bohaterów typu ,,Pożyczka,, , ,,Kapelusiki,, - jak wyjęte z Nienackiego, bohater też trochę przypomina nam Pana Tomasza, dzieciaki pomagające w rozwikłaniu zagadki...wszystko to i jeszcze więcej powoduje, że ,,Kur,, śmiało mógłby być zaliczony do kontynuacji - i to do tych lepszych.
Moim jednak zdaniem, dobrze się stało (nie wiem z jakich powodów, ale nie ważne),
że książka została wydana jako samodzielna, a nie jako część serii.
Czemu spytacie?
Bo jest DOBRA, a o większości kontynuacji nie można tego niestety powiedzieć!
Kolejny plus - ilustracje - minimalistyczne, ale nie byle jakie, dające pole wyobraźni.

A teraz minusy, żeby nie było tak różowo. :oops:

Zwraca uwagę pewien brak logiki działania bohaterów.
Po co bowiem uganiać się przez kilka dni po krzakach jaśminu i zaczajać w różnych innych miejscach by odkryć kto jest rywalem, skoro ma się pod nosem bindugę z Hipisem, Hipisem skorym do współpracy i przyjaźnie nastawionym, tylko trochę przymulonym winkiem i jointami?
Przecież to aż krzyczy do bohaterów - ,,idźcie do Hipisa, on wam powie kto jest kim,, - a oni z nieznanych powodów w ogóle nie wpadają na ten najprostszy pomysł. Moim zdaniem - bez sensu.
A jak już nie mogli z tej opcji skorzystać, wystarczyło pójść w biały dzień do białego domku i dowiedzieć się kto poza wściekłą rodzinką tam pomieszkuje.
Przypomina mi to trochę robienie podkopu tam, gdzie obok jest otwarta brama. :)
Kolejny minusik - malutki :) - mamy scenę poznania się Mata z Bosmanem, Pontonem, Barbie i Krysią przy ognisku.
No cham i burak z tego Mata - ani me, ani be ani kukuryku. Nawet za kiełbaskę nie podziękował. Jedyne zdanie które wypowiada dotyczy wyjaśnienia pochodzenia słowa binduga. Aż dziw, że Bosman i Ponton po takim wejściu są do niego przyjaźnie nastawieni :)
Kolejny drobiazg to zmiana imienia jednej z postaci - przedstawiciel bractwa kurkowego, cały czas znany nam jako Pan Bronisław, nagle na stronie 34 staje się na chwilkę Panem Bogdanem :)
Pojawia się też coś co może być zwykłą literówką, ale wygląda dość zabawnie - na stronie 76 czytamy - ,,Puszcza Piska to jeden z największych kompleksów leśnych w Europie, ciągnący się na powierzchni prawie 100 ha,, - no szału nie ma :D

I ostatnia kwestia, która mi osobiście zepsuła troszkę bardzo dobrą ogólną ocenę książki.
Umiejscowienie czasowe.
Po kilkudziesięciu lub więcej stronach czytelnik orientuje się, że rzecz się dzieje w pierwszej połowie lat 80. Wspomniany jest jako osoba żyjąca Jan Zumbach, który zmarł w styczniu 1986 czyli rzecz dzieje się najpóźniej w roku 1985.
Drugą ramę czasową wyznacza nam milicyjny polonez - masowa produkcja ruszyła w 1979 roku, wiadomo, że nie od razu trafiły one do milicji, a jeśli już to najpierw otrzymywały je komendy w dużych miastach. Do takiej dziury jak Lidzbark trafiłby zapewne w piątej kolejności :) - czyli powiedzmy, że to był rok nie wcześniej niż 1981.
Zatem akcja powieści toczy się gdzieś między 1981,a 1985 rokiem.
I wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że cała reszta do tej lokalizacji czasowej nie pasuje i kłują błędy pogłębiające to odczucie. No niby jest milicja, a nie policja, niby menu w barach skromne, jest wspomniany raz Pewex, ale reszta?
Wyliczę to, co zwróciło moją uwagę:

- Mat mówi na początku o tym, że nie poświęcał wcześniej czasu na wizyty w pobliskiej siłowni.
W tamtym okresie coś takiego jak siłownia nie funkcjonowało, poćwiczyć można było tylko w klubach sportowych, czy ośrodkach sportowych, pierwszy komercyjny klub fitness powstał w Polsce dopiero w 1983 roku, pojęcie więc siłowni jako osobnego miejsca do ćwiczenia masy i rzeźby nie istniało.

- Dalej, siostra namawiając Mata na wyprawę wspomina o tym, że ,,zabytkowy pawilon niszczeje w rękach jakieś bałaganiarskiej agencji rolnej,,
Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa powstała dopiero w 1991 roku, wcześniej były PGRy i SKRy, które zawiadywały poszczególnymi nieruchomościami - zatem dość gruby dysonans czasowy.

- Mat goniąc Hipisa rozważa, że w Szczytnie dogoni go na światłach w mieście - jestem prawie pewien, że w pierwszej połowie lat 80 nie było w tam skrzyżowań ze światłami, ale może jest tu jakiś szczytnianin, który mnie poprawi :)

- W restauracji pod Szczytnem stały ,,cztery białe, plastikowe stoliki,, - moda na plastikowe meble ogrodowe przyszła do Polski po 89 roku, wcześniej były drewniane blaty na metalowych nogach.

- W paru miejscach czytamy o windsurfingowcach, wspomnianych w taki sposób, jakby deska z żaglem była obrazkiem tak w tamtych czasach powszechnym, jak kajak, czy rower wodny. A przecież widok deski z żaglem był na WJM wtedy ogromną rzadkością, a nie zjawiskiem powszechnym.

- Mat zamawia w barze piwo bezalkoholowe. No, Pani autor, co Pani?
Kto w Polsce słyszał przed 85 rokiem o piwie bezalkoholowym, nie mówiąc już o możliwości kupienia go w byle knajpinie?

- I na koniec coś o modzie - Mat opisuje kolczyk w pępku Barbie - według mnie w tamtych latach nie było w naszym pięknym kraju takiej mody.
I jeszcze jedno - Hipis nosi dredy, a na polu namiotowym bohaterowie spotykają drugiego gościa z dredami? Tu może się mylę, ale moim zdaniem moda na dredy przyszła do nas sporo później, a już na pewno nie była tak powszechna, żeby na jednym kempingu spotkać dwóch dredoli - ja przed 85 rokiem nie widziałem nigdy tej fryzury. Ale tu jak zaznaczyłem mogę się mylić, może ktoś ze słuchaczy tej muzy mnie poprawi. :)

Reasumując - zgrzytów dotyczących umiejscowienia ram czasowych jest trochę za dużo i w moim odczuciu dobry zamysł autora z lokalizacją akcji w PRLu został przez nie skutecznie utrącony.
Moje wrażenie było takie, że czytam powieść współczesną, gdzie nie wiadomo skąd pojawia się nagle milicja i Pewex :)
Może, gdyby doszło do reedycji, czego życzę z całego serca, należałoby trochę uprawdopodobnić te lata 80 kilkoma korektami?

Generalna jednak ocena całości wypada bardzo pozytywnie, w ocenie punktowej, jaką wystawiam zwykle czytanym książkom, byłoby to coś między 7 a 8 na 10.

Tych co jeszcze nie czytali zachęcam - warto przenieść się z Matem na parę dni do mazurskiego lata, pachnącego wodą, trzcinami i dymem ognisk. :)

ufff... :)
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6013
Wysłany: 2018-03-14, 16:45:20   

Wowax napisał/a:
- Mat mówi na początku o tym, że nie poświęcał wcześniej czasu na wizyty w pobliskiej siłowni.
W tamtym okresie coś takiego jak siłownia nie funkcjonowało, poćwiczyć można było tylko w klubach sportowych, czy ośrodkach sportowych, pierwszy komercyjny klub fitness powstał w Polsce dopiero w 1983 roku, pojęcie więc siłowni jako osobnego miejsca do ćwiczenia masy i rzeźby nie istniało.


Siłownie oczywiście istniały. Dokładnie siłownie, wzorcowa chyba była Syrenka w podziemiach Hali Gwardii. To nie był klub fitness ani ośrodek sportowy, oczywiście nazywało się TKKF Ognisko Syrenka ale i tak każdy mówił o tym przybytku siłownia, bo była to klasyczna siłownia, sprzęt do ćwiczeń (Atlas), ławeczki, skosy, sztangi, miejsca do wyciskania i martwego ciągu oraz lustra. Nie było tam miejsca na TBC, BCC, SBU i inne dziwne, dobrze sprzedające się zestawy ćwiczeń. Tam chodziło się pakować a nie lansować.

./redir/www.zw.com.pl/artykul/565072.html
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:15:03   

PawelK napisał/a:
Wowax napisał/a:
- Mat mówi na początku o tym, że nie poświęcał wcześniej czasu na wizyty w pobliskiej siłowni.
W tamtym okresie coś takiego jak siłownia nie funkcjonowało, poćwiczyć można było tylko w klubach sportowych, czy ośrodkach sportowych, pierwszy komercyjny klub fitness powstał w Polsce dopiero w 1983 roku, pojęcie więc siłowni jako osobnego miejsca do ćwiczenia masy i rzeźby nie istniało.


Siłownie oczywiście istniały. Dokładnie siłownie, wzorcowa chyba była Syrenka w podziemiach Hali Gwardii. To nie był klub fitness ani ośrodek sportowy, oczywiście nazywało się TKKF Ognisko Syrenka ale i tak każdy mówił o tym przybytku siłownia, bo była to klasyczna siłownia, sprzęt do ćwiczeń (Atlas), ławeczki, skosy, sztangi, miejsca do wyciskania i martwego ciągu oraz lustra. Nie było tam miejsca na TBC, BCC, SBU i inne dziwne, dobrze sprzedające się zestawy ćwiczeń. Tam chodziło się pakować a nie lansować.

./redir/www.zw.com.pl/artykul/565072.html

To był TKKF na Gwardii, a nie siłownia.
Zdaje się, że coś sobie wzajemnie obiecaliśmy jakiś czas temu i bardzo bym prosił o konsekwencję.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Wowax 2018-03-14, 17:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6013
Wysłany: 2018-03-14, 17:22:13   

Cytat:
Zdaje się, że coś sobie wzajemnie obiecaliśmy jakiś czas temu


Chyba nie masz prawa zabraniac mi komentowania postów merytorycznych.

Syrenka to była siłownia i nikt nie mówił "byłem na Gwardii", ale jeśli nawet należała do Gwardii, to może podpowiedz do kogo należała Błyskawica?
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19426
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:27:14   

Wowax napisał/a:
No dobra, to skrobnę kilka zdań, żebyś Berto całkiem nadziei nie straciła...

Snu mi to z powiek nie spędzało, ale fajnie, że napisałeś. Odpowiem wieczorem. :)

Wowaksie, Pawle - proszę tylko bez kłótni w moim wątku. Albo rozmawiacie przyjacielsko, albo wcale, bo Was pokasuję. ;-)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-03-14, 17:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:28:16   

:)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Wowax 2018-03-14, 17:38, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:29:04   

Berta von S. napisał/a:
Albo rozmawiacie przyjacielsko, albo wcale, bo Was pokasuję

Zdecydowanie to drugie jeśli o mnie chodzi.
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19426
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:50:45   

Wowax napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Albo rozmawiacie przyjacielsko, albo wcale, bo Was pokasuję

Zdecydowanie to drugie jeśli o mnie chodzi.

No to niedobrze. Bo gdybym np. chciała zrobić "Jajeczko", albo kolejnego "Śledzika", albo cokolwiek innego, to jak mam Was jednocześnie zaprosić? :027:
_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 17:57:28   

Berta von S. napisał/a:
No to niedobrze. Bo gdybym np. chciała zrobić "Jajeczko", albo kolejnego "Śledzika", albo cokolwiek innego, to jak mam Was jednocześnie zaprosić?

Rozwiązań jest co najmniej pięć ;-)
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6013
Wysłany: 2018-03-14, 18:27:06   

Berta von S. napisał/a:
Wowaksie, Pawle - proszę tylko bez kłótni w moim wątku.


Ja się nie kłóciłem. Odpowiedziałem merytorycznie na merytoryczną wypowiedź. Gdyby tekst o braku siłowni w latach 80tych napisał ktokolwiek inny to ani jednym słowem moja wypowiedź by się nie różniła. Wypowiedź jest merytoryczna i nie ma tam żadnych odniesień personalnych. Nie wypowiedziałem się na temat innych pozycji z listy, bo się na nich nie znam. Nie mam wiedzy na temat plastikowych krzesełek, dredów czy surferów albo skrzyżowań ze światłami w Szczytnie.

Co do siłowni - to akurat ten temat mam dokładnie rozpracowany, bo od 1985 chodziłem do Syrenki, moi koledzy z podwórka kilka lat wcześniej zaczęli chodzić do Błyskawicy. Niezależnie od tego, mój ojciec w tamtym czasie do Syrenki chodził regularnie kilka razy w tygodniu już kilkanaście lat, był jednocześnie sędzią trójboju siłowego w AZSie. Więc raczej wiem o czym piszę.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 50 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 32352
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-03-14, 18:57:36   

Zdaje się, że była mowa, że akcja dzieje się raczej w drugiej połowie lat 80-tych? Wieść o śmierci Zumbacha mogła dotrzeć do kraju dużo później. Wtedy przepływ informacji był słabowity.

Wowax napisał/a:
- Mat zamawia w barze piwo bezalkoholowe. No, Pani autor, co Pani?
Kto w Polsce słyszał przed 85 rokiem o piwie bezalkoholowym, nie mówiąc już o możliwości kupienia go w byle knajpinie?


Fakt, było co najwyżej piwo ciemne, pamiętam że w Poznaniu była Czarna Perła, z niską zawartością alkoholu (jakieś 1,5-2%?).
_________________
  
 
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 24 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 11580
Skąd: Olsztyn

Wysłany: 2018-03-14, 18:58:56   

Paweł, a czy wtedy mówiło się "idę na siłkę" czy raczej "idę na salę"?
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 12 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 3940
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 19:06:37   

Szara Sowa napisał/a:
Zdaje się, że była mowa, że akcja dzieje się raczej w drugiej połowie lat 80-tych? Wieść o śmierci Zumbacha mogła dotrzeć do kraju dużo później. Wtedy przepływ informacji był słabowity.

No nie, bo jest informacja o tym, że żywy Zumbach wyjeżdża do Afryki.
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6013
Wysłany: 2018-03-14, 19:31:02   

Nietajenko napisał/a:
Paweł, a czy wtedy mówiło się "idę na siłkę" czy raczej "idę na salę"?


U mnie się chodziło albo na siłownię albo bezpośrednio do "Syrenki" czy "Błyskawicy", to nie było tak jak teraz, że przybytki sportowe były na każdym rogu, więc wszyscy wiedzieli o co chodzi. Swoją drogą, my w wózkowni w bloku też mieliśmy "siłownię", ćwiczyło się na sprzęcie z prętów zbrojeniowych, cegieł itd. Ławeczkę zrobili moi koledzy samodzielnie z desek.

W Błyskawicy nigdy nie byłem ale Syrenka to nie była klasyczna sala ze sprzętem, to była piwnica, szerokości takiej, że pod ścianami mieściły się sprzęty a przez środek była ścieżka z gumoleum. Trudno by było nazwać to salą.
BTW, był jeszcze klub kulturystyczny Herkules i to był pełen wypas.
_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
Ostatnio zmieniony przez PawelK 2018-03-14, 19:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19426
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-03-14, 20:20:13   

Wowax napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
No to niedobrze. Bo gdybym np. chciała zrobić "Jajeczko", albo kolejnego "Śledzika", albo cokolwiek innego, to jak mam Was jednocześnie zaprosić?

Rozwiązań jest co najmniej pięć ;-)

Ja widzę cztery, ale żadne mi nie odpowiada. :027:

PawelK napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Wowaksie, Pawle - proszę tylko bez kłótni w moim wątku.


Ja się nie kłóciłem. Odpowiedziałem merytorycznie na merytoryczną wypowiedź.

Wiem, ale wolałam prewencyjnie zdusić w zarodku. ;-)

Aga napisał/a:

Scena w barze z koszmarną rodzinką :D
"-Jak to może się urwać?! (...) Przecież dzieci mogą się zranić!"
Nie wiem czy taki był zamysł autora, ale ja płakałam przy tym ze śmiechu :D

Zasłonkę akurat wymyśliłam, ale porcelanowa ryba i generalnie ta scenka w 90% jest prawdziwa. Miałam okazję taką oglądać kilka lat temu w pewnym barze na Podlasiu...
_________________
 
 
PawelK 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 11 razy
Dołączył: 03 Lip 2008
Posty: 6013
Wysłany: 2018-03-14, 20:45:07   

Berta von S. napisał/a:
Wiem, ale wolałam prewencyjnie zdusić w zarodku. ;-)


Daj spokój, ja przecież jest "niespotykanie spokojny człowiek" :D

_________________


to travel hopefully is a better thing than to arrive
Robert Louis Stevenson 'Virginibus Puerisque'
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 14