PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Zima stulecia, czyli wspomnień czar!
Autor Wiadomość
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 50 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 32413
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-12, 22:53:27   

Z24 napisał/a:
30 grudnia wypadał akurat w sobotę i normalnie się drałowało do szkoły.


Hm, to wtedy nie było ferii świątecznych???
_________________
 
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4016
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-12, 23:18:23   

Nie pamiętam, ale chyba rzeczywiście po świętach drałowało się do szkoły.
Pamiętam natomiast, że przerwa w szkole spowodowana atakiem zimy nie była wtedy, że tak się wyrażę, bezkarna - wydłużyli potem rok szkolny skracając wakacje dranie!
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-13, 00:15:21   

Szara Sowa napisał/a:

Z24 napisał/a:
30 grudnia wypadał akurat w sobotę i normalnie się drałowało do szkoły.


Hm, to wtedy nie było ferii świątecznych???


Wtedy akurat nie, bo wszystkie święta rozkładały się na początek tygodnia. Ferie zimowe były w końcu stycznia, bądź raczej w lutym. Nie pamiętam dobrze kiedy ten system wprowadzili. Chyba koło połowy 70-tych.
Wcześniej ferie były w okolicach Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

Wowax napisał/a:
Pamiętam natomiast, że przerwa w szkole spowodowana atakiem zimy nie była wtedy, że tak się wyrażę, bezkarna - wydłużyli potem rok szkolny skracając wakacje dranie!


W szkołach średnich na pewno nie, chociaż chyba chodziły jakieś plotki, że mają wydłużyć :D .
_________________
Z 24
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4016
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-13, 03:09:54   

Z24 napisał/a:
W szkołach średnich na pewno nie

ja byłem wtedy w podstawówce :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-01, 22:02:42   

Nie pamiętam już prawie nic z reszty dnia 30 grudnia ani też z samego dnia i wieczoru sylwestrowego.
Komunikaty chyba podawały, że opady śniegu, zakłócenia w komunikacji, ale z tego nic nie pamiętam. Jak się nie wychodziło na dwór, to człowiek nie zdawał sobie sprawy co się działo. Zaspy, owszem, rosły, co było widać przez okno, ale początkowo nie robiło to wrażenia. Dopiero w poniedziałek, w Nowy Rok, wszystko się zmieniło...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-01, 22:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19510
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-01, 22:33:19   

Z24 napisał/a:
Nie pamiętam już prawie nic z reszty dnia 30 grudnia ani też z samego dnia i wieczoru sylwestrowego.

Dziwne. ;-)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 18:28:05   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Nie pamiętam już prawie nic z reszty dnia 30 grudnia ani też z samego dnia i wieczoru sylwestrowego.

Dziwne. ;-)


:027: Alpagami zacząłem się interesować dopiero w roku który miał nadejść, a i to z powodu nieszczęśliwej miłości. Papierosami także.

Wydaje mi się, że wieczorem w Sylwestra wpadłem na kilka minut do kumpla, który mieszkał dwa piętra nade mną. Była tam jakaś imprezka przy magnetofonie. I chyba - wobec zaistniałych okoliczności, tj. narastających na podwórku zasp - umówiliśmy się wstępnie na odśnieżanie, kiedy to będzie wykonalne.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-02, 18:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19510
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 18:40:09   

Z24 napisał/a:

:027: Alpagami zacząłem się interesować dopiero w roku który miał nadejść, a i to z powodu nieszczęśliwej miłości. Papierosami także.

Strasznie destrukcyjna rzecz, ta miłość. ;-)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 18:57:33   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

:027: Alpagami zacząłem się interesować dopiero w roku który miał nadejść, a i to z powodu nieszczęśliwej miłości. Papierosami także.

Strasznie destrukcyjna rzecz, ta miłość. ;-)


:564:

Tak jest. Na całe szczęście uczucia wyższe dobrze rozpuszczają się w alkoholu. Przynajmniej moje.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-02, 19:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4016
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 20:14:08   

Z24 napisał/a:
uczucia wyższe dobrze rozpuszczają się w alkoholu

Święta prawda. :)
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19510
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 22:37:40   

Z24 napisał/a:
Na całe szczęście uczucia wyższe dobrze rozpuszczają się w alkoholu. Przynajmniej moje.

Ale Ty przecież nie pijesz alkoholu. :)
_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4016
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 22:55:46   

Berta von S. napisał/a:
Ale Ty przecież nie pijesz alkoholu.

Teraz już nie - widać szczęśliwie się zakochał. :)
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19510
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 23:41:25   

Wowax napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Ale Ty przecież nie pijesz alkoholu.

Teraz już nie - widać szczęśliwie się zakochał. :)

Albo wyzbył wszelkich zgubnych uczuć. ;-)
_________________
 
 
Wowax 
Fanatyk Samochodzika
paraDyscyplinator forumowy



Pomógł: 13 razy
Wiek: 47
Dołączył: 21 Cze 2015
Posty: 4016
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-02, 23:47:58   

Berta von S. napisał/a:
Albo wyzbył wszelkich zgubnych uczuć.

Przez chwilę wolę wierzyć w swoją wersję :)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-03, 01:22:04   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:
Na całe szczęście uczucia wyższe dobrze rozpuszczają się w alkoholu. Przynajmniej moje.

Ale Ty przecież nie pijesz alkoholu. :)


I dlatego teraz miewam problemy z pozbywaniem się tych uczuć :027:
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-03, 01:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Piotrus 
Fanatyk Samochodzika
piotrus


Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 1797
Skąd: PL/UA
Wysłany: 2018-02-04, 10:00:14   

Zima 1978/79? Pamiętam "jak przez mgłę". Była u nas wtedy rodzina z Poznania na sylwestra, i jej pobyt u nas nieco się przeciągnął, bo pociągi nie jeździły. No i do przedszkola też przez jakieś 2 tygodnie nie chodziłem :) (byłem wtedy w wieku przedszkolnym)
Celowo nie użyłem określenia "Zima stulecia", bowiem określenie to jest mocno na wyrost. W XX wieku były co najmniej 3 zimy o wiele bardziej mroźne, śnieżne również, a przede wszystkim nie mniej uciążliwe dla ludności. To zimy 1928/29, 1939/40 (pierwsza zima wojenno-okupacyjna, wiele domów bez szyb po wrześniowych nalotach!) oraz 1962/63. Ta ostatnia jeszcze trochę funkcjonuje w pamięci starszego pokolenia, wtedy ponoć też były duże problemy z prądem, zaopatrzeniem, ogrzewaniem itp. Sam zaś doskonale pamiętam przywoływaną tu zimę 1995/96. W niektórych regionach (Suwalszczyzna, Podlasie) śnieg spadł już bodajże 4 czy 5 listopada, i nie stopił się całkowicie aż do połowy kwietnia. W Warszawie w okresie od końca listopada do ostatniego tygodnia marca była tylko jedna, kilkudniowa odwilż jakoś tak po 6 stycznia, poza tym niemal przez cały czas mróz lub w najlepszym razie "przez zero"
Zimę 1978/79 pamięta się chyba głównie dlatego, że jej zasadniczy atak nastąpił dokładnie w sylwestra - wiele osób nie dotarło na zabawy, inni nie mogli z nich wrócić, więc było w tym coś oryginalnego. Gdyby ów śnieżny paraliż miał miejsce np. w połowie stycznia, to zapewne już rok później mało kto by go pamiętał, w końcu takie śnieżyce zdarzały się i wcześniej, i później
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-04, 12:33:29   

Piotrus napisał/a:
Sam zaś doskonale pamiętam przywoływaną tu zimę 1995/96. W niektórych regionach (Suwalszczyzna, Podlasie) śnieg spadł już bodajże 4 czy 5 listopada, i nie stopił się całkowicie aż do połowy kwietnia. W Warszawie w okresie od końca listopada do ostatniego tygodnia marca była tylko jedna, kilkudniowa odwilż jakoś tak po 6 stycznia, poza tym niemal przez cały czas mróz lub w najlepszym razie "przez zero"


Tak jest. Wiosna była późna tamtego roku. Pamiętam jak dziś, że 25 kwietnia wyjeżdżaliśmy z kumplem jego "wesołym Peugotem" na robotę na południowy zachód i zachód kraju, to w W-wie i okolicach nie było nawet jeszcze pąków na drzewach, a pod Wrocławiem już były i już zaczęły się puszczać listki.

Piotrus napisał/a:
Zimę 1978/79 pamięta się chyba głównie dlatego, że jej zasadniczy atak nastąpił dokładnie w sylwestra - wiele osób nie dotarło na zabawy, inni nie mogli z nich wrócić, więc było w tym coś oryginalnego.


Z pewnością, ale nie tylko dlatego.

Piotrus napisał/a:
Gdyby ów śnieżny paraliż miał miejsce np. w połowie stycznia, to zapewne już rok później mało kto by go pamiętał, w końcu takie śnieżyce zdarzały się i wcześniej, i później


No, niezupełnie. śnieżyce się zdarzały, owszem, ale takich zasp jak tamtego roku, to ja w naszym mieście nie pamiętam.
Ponadto nastąpił paraliż komunikacyjny i to głównie na kolei. Było to mocne uderzenie w gospodarkę, a myśmy to odczuli głównie w ten sposób, że węgiel nie dojeżdżał do kotłowni i w domach było zimno jak cholera. Ale o tym jeszcze będzie ;-) .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-04, 12:41, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3006
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2018-02-04, 14:36:08   

Piotrus napisał/a:
W XX wieku były co najmniej 3 zimy o wiele bardziej mroźne, śnieżne również, a przede wszystkim nie mniej uciążliwe dla ludności. To zimy (...) oraz 1962/63. Ta ostatnia jeszcze trochę funkcjonuje w pamięci starszego pokolenia,

O tej zimie moja Mama opowiadała, pewnie z pewną przesadą, że jak któregoś dnia po bodaj miesiącu siarczystych mrozów temperatura wzrosła do minus dziesięć, to ludzie palta rozpinali, bo ciepło :D

Piotrus napisał/a:

Zimę 1978/79 pamięta się chyba głównie dlatego, że jej zasadniczy atak nastąpił dokładnie w sylwestra

Tak, to była dodatkowa "atrakcja". Pamiętam, że mieliśmy z rodzicami jechać na Sylwestra do stryja mieszkającego na drugim końcu Warszawy. No i zaczął sypać śnieg. W którymś momencie Ojciec, widząc co się dzieje, zdecydował że nie jedziemy, bo nie wiadomo jak daleko da się zajechać. Ulice były już wtedy średnio przejezdne, ale jakiś ruch jeszcze był, bo najodważniejsi próbowali jechać. Ale szybko się skończył. I jakąś godzinę przed dwunastą rodzicę wołają mnie do okna, i widzę jak środkiem zasypanej ulicy zasuwa dwóch gości na nartach biegówkach, z plecakami na plecach :D .
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
Ostatnio zmieniony przez irycki 2018-02-04, 14:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 24 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6866
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-06, 00:36:38   

irycki napisał/a:
Tak, to była dodatkowa "atrakcja". Pamiętam, że mieliśmy z rodzicami jechać na Sylwestra do stryja mieszkającego na drugim końcu Warszawy. No i zaczął sypać śnieg. W którymś momencie Ojciec, widząc co się dzieje, zdecydował że nie jedziemy, bo nie wiadomo jak daleko da się zajechać. Ulice były już wtedy średnio przejezdne, ale jakiś ruch jeszcze był, bo najodważniejsi próbowali jechać. Ale szybko się skończył. I jakąś godzinę przed dwunastą rodzicę wołają mnie do okna, i widzę jak środkiem zasypanej ulicy zasuwa dwóch gości na nartach biegówkach, z plecakami na plecach :D .


:564:

Jak już wspominałem, zmówiliśmy się z kolegą D. (świeć, Panie, nad jego duszą) na odśnieżanie.
Tu trzeba wyjaśnić, że w naszym bloku - jak i chyba we wszystkich innych w naszym mieście, nie było dozorców, czy innych gospodarzy domów, itp. Ciężar utrzymania porządku spoczywał na władzach miejskich i na mieszkańcach. Te i ci radzili sobie z tym różnie. Ja np. pamiętam doskonale te posesje na uczęszczanych przez mnie ulicach, gdzie przed nimi zawsze były należycie odśnieżone chodniki. Nie było ich bowiem tak wiele :D .
Poprzedniej zimy tj. w lutym 78' moja mama na skutek poślizgu upadła i złamała rękę na głównej ulicy, w samym środku miasta - zaraz obok figury Matki Bożej... ;-) .
Nasz blok stoi szczytem do ulicy, są w nim trzy klatki schodowe. Nasza była ostatnia, najdalsza od ulicy. Najpierw odkopaliśmy częściowo placyk przed klatką i przebiliśmy początki dróżek: jedną w stronę szkoły podstawowej i drugą w stronę miasta. Biegły one między blokami. Najwięcej roboty dostarczyło nam przebicie ścieżki do sąsiedniej klatki, w stronę ulicy, bo nad chodnikiem uformowała się potężna zaspa. Między ścianą budynku i chodnikiem biegnącym wzdłuż bloku oraz dojściami do klatek schodowych była niewielka przestrzeń zajęta przez ogródek z kwiatami i odgraniczona od chodnika i dojść do klatek schodowych płotkiem metalowym wysokim na jakieś 70-80 cm. Prowadząc ścieżkę nad chodnikiem wzdłuż płotku nie byliśmy w stanie dokopać się do chodnika. Poziom ścieżki znajdował się mniej więcej na połowie wysokości płotku. Gdy stałem na tej ścieżce, to wierzch zaspy był, z grubsza rzecz biorąc, na wysokości mojej klatki piersiowej. Zaspa musiała mieć z półtora metra grubości.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-02-06, 01:02, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 64 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 19510
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-02-06, 01:23:24   

Z24 napisał/a:

Poprzedniej zimy tj. w lutym 78' moja mama na skutek poślizgu upadła i złamała rękę na głównej ulicy, w samym środku miasta - zaraz obok figury Matki Bożej... ;-) .

Widać nagrzeszyła. ;-)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 17