PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Wywiad z prof. Jerzym Kmiecińskim
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 50 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 7157
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-12-17, 19:48:31   

Berta von S. napisał/a:
Jezioro tam to przesada, to był raczej duży staw. Zbyszek chyba trochę przesadził. Tam żadnej prawdziwej wyspy nie było, bo tam nie było miejsca na to, żeby była wyspa.

Co należy o tej wypowiedzi sądzić? Bo są zdaje się tacy, co są przekonani że to właśnie ta wyspa, ale zapomniałem już ich argumenty.
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2017-12-17, 19:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-17, 20:02:02   

John Dee napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Jezioro tam to przesada, to był raczej duży staw. Zbyszek chyba trochę przesadził. Tam żadnej prawdziwej wyspy nie było, bo tam nie było miejsca na to, żeby była wyspa.

Co należy o tej wypowiedzi sądzić? Bo są zdaje się tacy, co są przekonani że to właśnie ta wyspa, ale zapomniałem już ich argumenty.

Argumenty są takie, że skoro w Brześciu Kuj. były wykopaliska opisane w książce + opis Brześcia przypomina Antoninów, a jednocześnie w Brześciu jest jeziorko na którym jest wysepka, to pewnie właśnie ta wysepka była też inspiracją tytułowej wyspy.

Ale opisy powieściowej wyspy wyraźnie wskazują, że chodzi o wyspę wiślaną. Pomijając nawet jej wielkość, charakterystyczna jest np. roślinność i ukształtowanie terenu - wysoki podmyty brzeg od strony środka rzeki, płasko opadający od strony bocznego nurtu.

Zresztą wiadomo, że w Wyspie znalazły się też elementy okolicy Aleksandrów-Otłoczyn, więc oczywiste jest IMO, że Nienacki opisywał wyspę wiślaną.
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 11:45:18   

Po przerwie świąteczno-sylwestrowej kolejna (przedostatnia już) część wywiadu. Tym razem mniej pod kątem Nienackiego , a bardziej o realiach pracy archeologa. Zapraszamy!

Część VI


Dzień pracy archeologa na wykopaliskach
Ja wyssałem to - można powiedzieć jak „z mlekiem matki” - od mojego mistrza, który był niezmiernie systematyczny. Prace na wykopie zaczynaliśmy o godzinie szóstej, więc o wpół do szóstej trzeba było wstawać. Co dla nas wtedy młodych ludzi nie było bardzo przyjemne. O drugiej kończyliśmy pracę, bo to musiał być ośmiogodzinny dzień pracy. W Gdańsku to miało swój sens, bo jak o drugiej kończyliśmy, to można było jeszcze na plaże jechać, do kawiarni. Nie codziennie się jeździło na tę plażę, ale co drugi, co trzeci dzień. A sobotę po południu zawsze robiliśmy wycieczki w teren - szliśmy nocowaliśmy w stodole po drodze, a w niedzielę była wycieczka badająca nowe stanowiska. To na zdjęciach, to taki popas na wycieczce.

Od prawej Oleńka Bukowska, profesor Kmieciński, sekretarka z muzeum Archeologii w Gdańsku




Dziewczyna w kapeluszu to pierwsza, nieżyjąca już, żona profesora. Blondynka w koku to Yete Kien – Dunka, która uczestniczyła w wykopaliskach gdańskich





Ale przeważnie było raczej pracowicie
Trzeba pamiętać, jakich to czasów dotyczy i jak wtedy wyglądały możliwości funkcjonowania takiej ekipy badawczej. To nie było tak jak dzisiaj, że wszystko w zębach przyniosą dostawcy. Myśmy musieli się starać o np. ziemniaki, żeby mieć co do garnka włożyć i do gęby, za przeproszeniem. Więc zawsze jacyś dyżurni byli.

Trzon robotniczy to byli niewykwalifikowani robotnicy – kopacze. Ale badania naukowe muszą być opatrzone również udziałem personelu fachowego. Oczywiście studenci mają prawo do błędu, ale przy badaniach archeologicznych tego błędu zrobić nie mogą, bo archeolog odkrywając warstwy kulturowe, nie jest absolutnie w stanie tego zrekonstruować. Odkrywając te warstwy kulturowe, archeolog je niszczy bezpowrotnie, więc to musi być wszystko tak udokumentowane, żeby stanowiło dowód i żeby można było budować na tym prawdę historyczną. Dlatego w takim badaniu musi być jakiś ład. Nawet w zaplanowaniu dni i robót. Jak się kopało w dzień, reszta ekipy robiła to, co trzeba było zrobić od razu. Jak się prowadzi wykopaliska, to zabytki się najpierw zabezpiecza krótką metryką. A potem się wykańcza plany, opisuje się je dokładnie, prowadzi się notatnik, bo dokumentacja musi być wielotorowa. Obiekt, który odkrywamy, musi być udokumentowany w taki sposób, żeby była absolutna pewność, że tak rzeczywiście było. Fotografia, rysunek z planem i opis. To jest jak rozwiązywanie zadania wieloma wzorami. Kilka różnych wzorów dających ten sam rezultat to jest pewność. I to wszystko trzeba zrobić po południu, wieczorem, nieraz późno w nocy.


W prawym dolnym rogu pierwsza żona profesora





A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

I jeszcze co nieco o realiach badań w Gdańsku ;-)
W Gdańsku ta Grodzka/Rycerska jest w takiej dzielnicy, która i przed wojną i w czasie wojny i 100 lat temu i 200 lat temu była ulicą podejrzaną. Tamtejsza ludność nie uciekła, ani nie została wysiedlona, bo im było wszystko jedno - zawsze byli złodziejaszkami i prostytutkami. Więc myśmy mieli sporo takich dorodnych dziewcząt z tych podejrzanych domów. Na wykopie u nas pracowały po to, żeby mieć zaświadczenie, że gdzieś pracują. Bo to nie było dozwolone zajęcie, które uprawiały te panie nocą. Mieliśmy dla tych dziewuch trochę zmiłowania. Jak przy grzebaniu łopatką sobie przysnęła, to wiedzieliśmy dlaczego - bo ona ciężko pracowała w nocy, więc musiała kiedyś się wyspać. Ale za to my mogliśmy - o której by nie było godzinie - do najgorszej knajpy w Nowym Porcie iść i bezpiecznie się bawić.

Jest jeszcze taka historia, gdy pracowaliśmy w Gdańsku, prowadziliśmy badania ratownicze na ulicy Panieńskiej (Mariackiej). Tam za kamienicami były takie wąskie podwóreczka, a na końcu tych podwóreczek latryny. Gdy budowano dom marynarza na tyle tych podwóreczek, to myśmy kopali fundamenty i przechodziliśmy z pracami też przez te wychodki. Przez taką paskudną masę. A tam na dnie były cuda. Na przedzie w budynku była kiedyś restauracja, pijalnia i pijaki z tej restauracji chodzili do tej latryny i tam gubili różne rzeczy. Myśmy stamtąd chyba z 15 kufli takich cynowych wydobyli. Wtedy mieliśmy tyle X, XI i XII-wiecznego materiału, że właściwie takie XVI, XVII wieczne nas nie interesowały. I nasz mistrz machnął ręką, gdy Anatol [Gupieniec] sobie kilka takich kufli cynowych zabrał i bardzo pięknie je odrestaurował. A potem, gdy na przykład jakieś towarzystwo piło u niego, to komuś, kogo się nie lubiło, pokazywało się taki kufel i pytało: „Czy chcesz się napić piwa? No to masz, proszę bardzo”. A gdy się już napił, to Anatol mówił zaciągając po swojemu „No widzisz, widzisz, a tam gówno byli”.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka o Anatolu.
On przed wojną studiował w Wilnie, a pochodził spod Brześcia nad Bugiem. Tam mieli taki mająteczek. Gdy przyszli bolszewicy, zajęli to natychmiast. Anatol był zmobilizowany jako podchorążak i następnie ruscy wzięli go do niewoli. Zaliczyli go do oficerów i wywieźli do Kozielska. A Anatol obok tego, że wtedy studiował geologię na uniwersytecie wileńskim, zajmował się też kolekcjonerstwem. Już przed wojną miał piękny zbiór monet, znał się też na antykach. Gdy ruscy zaczęli wywozić na rozstrzelanie naszych oficerów w Kozielsku, Anatol pośredniczył właśnie w kupnie jakiegoś antyku dla żony komendanta tego obozu. Któregoś dnia ten komendant wezwał Anatola i powiada: „W starym dworku, jest piec. Trzeba go rozebrać bo jest bardzo ładny. W drugiej miejscowości mam jeszcze jeden taki piec to pojedziesz i rozbierzesz. Ile czasu Ci to zajmie?”. Anatol na to, że przez weekend rozbierze. A ten do niego mówi „To niech Cię Pan Bóg broni, żebyś wcześniej jak za tydzień przyjechał. Przez tydzień musisz rozbierać ten piec”. Anatol był już na liście do wywozu na rozstrzelanie. Jak wyjechał, to oni go odhaczyli, bo go nie było i pojechali dalej. W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 45 razy
Wiek: 50
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 30499
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-05, 11:58:28   

Bardzo sielskie są te wszystkie zdjęcia.

Berta von S. napisał/a:
W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.


Mieć coś takiego w życiorysie, no, no...
_________________
 
 
 
Barabaszz 
Słyszał o Samochodziku



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 35
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-01-05, 12:21:48   

Koniecznie namówcie do spisania wspomnień profesora i do ich wydania, potencjalny bestseller!
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 16:20:53   

Szara Sowa napisał/a:
Bardzo sielskie są te wszystkie zdjęcia.

Berta von S. napisał/a:
W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.


Mieć coś takiego w życiorysie, no, no...


Nie on jeden :D . Znany niegdyś, jakbyśmy dziś powiedzieli, politolog, Remigiusz Bierzanek też był na listach, a nigdy chyba nie był w tamtych stronach...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-05, 16:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 16:28:05   

Barabaszz napisał/a:
Koniecznie namówcie do spisania wspomnień profesora i do ich wydania, potencjalny bestseller!

Przekażemy ten apel. :)
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Vice Przewod. Kapituły Samochodzikowa Książka Roku



Pomógł: 24 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 3940
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-01-06, 07:58:34   

Berta von S. napisał/a:
A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

Dzięki, nad podobną kwestią trochę się zastanawiałem.
Warto zauważyć, jak korzystnie przedstawia się opinia profesora.

Dzięki też za:
Berta von S. napisał/a:
Dzień pracy archeologa na wykopaliskach


Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 10:22:15   

Kynokephalos napisał/a:

Warto zauważyć, jak korzystnie przedstawia się opinia profesora.

Zdecydowanie korzystnie. :)
Chociaż trzeba pamiętać, że go lubił, wiec może nie być obiektywny.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6486
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 10:55:52   

Kynokephalos napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

Dzięki, nad podobną kwestią trochę się zastanawiałem.


W SA na początku rozdziału XII (str. 131 wydania I, Nasza Księgarnia, Warszawa 1960) mamy taką scenę:

"Jak opisać dziwne uczucie, które ogarnia, gdy spostrzega się nagle, że w jamie grobowej rysuje się kształt ciała ludzkiego? Kości złożonego tu człowieka zetlały, zmieniły się w białawy i sypki proszek. Wydaje się, jakby na ziemi odbijał się już tylko cień ludzki, który istnieje dopóty dopóki ziemia zachowuje wilgoć. Słońce praży, piasek schnie, biały cień na ziemi znika prawie w oczach. Jeszcze króciutki moment i ów zarys ludzki rozsypuje się w w bezkształtną podługowatą smugę - już zniknął, przepadł jak duch, jak cień...
[...] Grzebaliśmy w trzynastym kurhanie. Otaczał nas wysoki na 3 metry wał wyrzuconych kamieni. Znajdowaliśmy się na głębokości 125 centymetrów od dawnego wierzchołka kurhanu i około 50 centymetrów pod powierzchnią warstwy próchnicy pierwotnej.
Jama grobu była bardzo krótka. Miała zaledwie 140 centymetrów. Jeszcze mniejszy był zarys szkieletu, który rozsypał się pod wpływem promieni słonecznych."

W powieści "Z głębokości" (wydanie, Czytelnik. Warszawa 1964 str. 14) bohater fragment o cieniu (to znaczy ten przed nawiasem kwadratowym) jest zacytowany jako fragment z własnej książki Piotra, głównego bohatera.
Myślę, że ZN widział to wszystko na własne oczy, skoro wywarło to na nim takie wrażenie, że wykorzystał ten motyw w dwóch bardzo różnych powieściach. Niewykluczone, że sam pomagał rozkopywać kurhan... :)
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-06, 11:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16331
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 12:20:57   

Z24 napisał/a:

W powieści "Z głębokości" (wydanie, Czytelnik. Warszawa 1964 str. 14) bohater fragment o cieniu (to znaczy ten przed nawiasem kwadratowym) jest zacytowany jako fragment z własnej książki Piotra, głównego bohatera.
Myślę, że ZN widział to wszystko na własne oczy, skoro wywarło to na nim takie wrażenie, że wykorzystał ten motyw w dwóch bardzo różnych powieściach. Niewykluczone, że sam pomagał rozkopywać kurhan... :)

Na pewno. Też sobie pomyślałam o tym cytacie słysząc słowa profesora.
Ale ten cytat z "Głębokości" skojarzył mi się jeszcze z tym fragmentem wypowiedzi:
J.K. napisał/a:

archeolog odkrywając warstwy kulturowe, nie jest absolutnie w stanie tego zrekonstruować. Odkrywając te warstwy kulturowe, archeolog je niszczy bezpowrotnie
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-08, 10:24:14   

Berta von S. napisał/a:
Zresztą wiadomo, że w Wyspie znalazły się też elementy okolicy Aleksandrów-Otłoczyn, więc oczywiste jest IMO, że Nienacki opisywał wyspę wiślaną.

Dla mnie zdecydowanie była to wyspa rzeczna. Tam stała szopa na boje rzeczne. Po co coś takiego na jakimś jeziorku. Koncepcja dopatrywania się pierwowzoru wyspy w wysepce na brzeskim jeziorku jest mocno naciągania i ma charakter jedynie reklamowy.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 15