PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

Pejcz dla dziewczyny
Poprzedni temat :: Następny temat
Wywiad z prof. Jerzym Kmiecińskim
Autor Wiadomość
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8125
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-12-17, 19:48:31   

Berta von S. napisał/a:
Jezioro tam to przesada, to był raczej duży staw. Zbyszek chyba trochę przesadził. Tam żadnej prawdziwej wyspy nie było, bo tam nie było miejsca na to, żeby była wyspa.

Co należy o tej wypowiedzi sądzić? Bo są zdaje się tacy, co są przekonani że to właśnie ta wyspa, ale zapomniałem już ich argumenty.
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2017-12-17, 19:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-17, 20:02:02   

John Dee napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Jezioro tam to przesada, to był raczej duży staw. Zbyszek chyba trochę przesadził. Tam żadnej prawdziwej wyspy nie było, bo tam nie było miejsca na to, żeby była wyspa.

Co należy o tej wypowiedzi sądzić? Bo są zdaje się tacy, co są przekonani że to właśnie ta wyspa, ale zapomniałem już ich argumenty.

Argumenty są takie, że skoro w Brześciu Kuj. były wykopaliska opisane w książce + opis Brześcia przypomina Antoninów, a jednocześnie w Brześciu jest jeziorko na którym jest wysepka, to pewnie właśnie ta wysepka była też inspiracją tytułowej wyspy.

Ale opisy powieściowej wyspy wyraźnie wskazują, że chodzi o wyspę wiślaną. Pomijając nawet jej wielkość, charakterystyczna jest np. roślinność i ukształtowanie terenu - wysoki podmyty brzeg od strony środka rzeki, płasko opadający od strony bocznego nurtu.

Zresztą wiadomo, że w Wyspie znalazły się też elementy okolicy Aleksandrów-Otłoczyn, więc oczywiste jest IMO, że Nienacki opisywał wyspę wiślaną.
_________________
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 11:45:18   

Po przerwie świąteczno-sylwestrowej kolejna (przedostatnia już) część wywiadu. Tym razem mniej pod kątem Nienackiego , a bardziej o realiach pracy archeologa. Zapraszamy!

Część VI


Dzień pracy archeologa na wykopaliskach
Ja wyssałem to - można powiedzieć jak „z mlekiem matki” - od mojego mistrza, który był niezmiernie systematyczny. Prace na wykopie zaczynaliśmy o godzinie szóstej, więc o wpół do szóstej trzeba było wstawać. Co dla nas wtedy młodych ludzi nie było bardzo przyjemne. O drugiej kończyliśmy pracę, bo to musiał być ośmiogodzinny dzień pracy. W Gdańsku to miało swój sens, bo jak o drugiej kończyliśmy, to można było jeszcze na plaże jechać, do kawiarni. Nie codziennie się jeździło na tę plażę, ale co drugi, co trzeci dzień. A sobotę po południu zawsze robiliśmy wycieczki w teren - szliśmy nocowaliśmy w stodole po drodze, a w niedzielę była wycieczka badająca nowe stanowiska. To na zdjęciach, to taki popas na wycieczce.

Od prawej Oleńka Bukowska, profesor Kmieciński, sekretarka z muzeum Archeologii w Gdańsku




Dziewczyna w kapeluszu to pierwsza, nieżyjąca już, żona profesora. Blondynka w koku to Yete Kien – Dunka, która uczestniczyła w wykopaliskach gdańskich





Ale przeważnie było raczej pracowicie
Trzeba pamiętać, jakich to czasów dotyczy i jak wtedy wyglądały możliwości funkcjonowania takiej ekipy badawczej. To nie było tak jak dzisiaj, że wszystko w zębach przyniosą dostawcy. Myśmy musieli się starać o np. ziemniaki, żeby mieć co do garnka włożyć i do gęby, za przeproszeniem. Więc zawsze jacyś dyżurni byli.

Trzon robotniczy to byli niewykwalifikowani robotnicy – kopacze. Ale badania naukowe muszą być opatrzone również udziałem personelu fachowego. Oczywiście studenci mają prawo do błędu, ale przy badaniach archeologicznych tego błędu zrobić nie mogą, bo archeolog odkrywając warstwy kulturowe, nie jest absolutnie w stanie tego zrekonstruować. Odkrywając te warstwy kulturowe, archeolog je niszczy bezpowrotnie, więc to musi być wszystko tak udokumentowane, żeby stanowiło dowód i żeby można było budować na tym prawdę historyczną. Dlatego w takim badaniu musi być jakiś ład. Nawet w zaplanowaniu dni i robót. Jak się kopało w dzień, reszta ekipy robiła to, co trzeba było zrobić od razu. Jak się prowadzi wykopaliska, to zabytki się najpierw zabezpiecza krótką metryką. A potem się wykańcza plany, opisuje się je dokładnie, prowadzi się notatnik, bo dokumentacja musi być wielotorowa. Obiekt, który odkrywamy, musi być udokumentowany w taki sposób, żeby była absolutna pewność, że tak rzeczywiście było. Fotografia, rysunek z planem i opis. To jest jak rozwiązywanie zadania wieloma wzorami. Kilka różnych wzorów dających ten sam rezultat to jest pewność. I to wszystko trzeba zrobić po południu, wieczorem, nieraz późno w nocy.


W prawym dolnym rogu pierwsza żona profesora





A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

I jeszcze co nieco o realiach badań w Gdańsku ;-)
W Gdańsku ta Grodzka/Rycerska jest w takiej dzielnicy, która i przed wojną i w czasie wojny i 100 lat temu i 200 lat temu była ulicą podejrzaną. Tamtejsza ludność nie uciekła, ani nie została wysiedlona, bo im było wszystko jedno - zawsze byli złodziejaszkami i prostytutkami. Więc myśmy mieli sporo takich dorodnych dziewcząt z tych podejrzanych domów. Na wykopie u nas pracowały po to, żeby mieć zaświadczenie, że gdzieś pracują. Bo to nie było dozwolone zajęcie, które uprawiały te panie nocą. Mieliśmy dla tych dziewuch trochę zmiłowania. Jak przy grzebaniu łopatką sobie przysnęła, to wiedzieliśmy dlaczego - bo ona ciężko pracowała w nocy, więc musiała kiedyś się wyspać. Ale za to my mogliśmy - o której by nie było godzinie - do najgorszej knajpy w Nowym Porcie iść i bezpiecznie się bawić.

Jest jeszcze taka historia, gdy pracowaliśmy w Gdańsku, prowadziliśmy badania ratownicze na ulicy Panieńskiej (Mariackiej). Tam za kamienicami były takie wąskie podwóreczka, a na końcu tych podwóreczek latryny. Gdy budowano dom marynarza na tyle tych podwóreczek, to myśmy kopali fundamenty i przechodziliśmy z pracami też przez te wychodki. Przez taką paskudną masę. A tam na dnie były cuda. Na przedzie w budynku była kiedyś restauracja, pijalnia i pijaki z tej restauracji chodzili do tej latryny i tam gubili różne rzeczy. Myśmy stamtąd chyba z 15 kufli takich cynowych wydobyli. Wtedy mieliśmy tyle X, XI i XII-wiecznego materiału, że właściwie takie XVI, XVII wieczne nas nie interesowały. I nasz mistrz machnął ręką, gdy Anatol [Gupieniec] sobie kilka takich kufli cynowych zabrał i bardzo pięknie je odrestaurował. A potem, gdy na przykład jakieś towarzystwo piło u niego, to komuś, kogo się nie lubiło, pokazywało się taki kufel i pytało: „Czy chcesz się napić piwa? No to masz, proszę bardzo”. A gdy się już napił, to Anatol mówił zaciągając po swojemu „No widzisz, widzisz, a tam motyla noga byli”.

Na koniec jeszcze jedna ciekawostka o Anatolu.
On przed wojną studiował w Wilnie, a pochodził spod Brześcia nad Bugiem. Tam mieli taki mająteczek. Gdy przyszli bolszewicy, zajęli to natychmiast. Anatol był zmobilizowany jako podchorążak i następnie ruscy wzięli go do niewoli. Zaliczyli go do oficerów i wywieźli do Kozielska. A Anatol obok tego, że wtedy studiował geologię na uniwersytecie wileńskim, zajmował się też kolekcjonerstwem. Już przed wojną miał piękny zbiór monet, znał się też na antykach. Gdy ruscy zaczęli wywozić na rozstrzelanie naszych oficerów w Kozielsku, Anatol pośredniczył właśnie w kupnie jakiegoś antyku dla żony komendanta tego obozu. Któregoś dnia ten komendant wezwał Anatola i powiada: „W starym dworku, jest piec. Trzeba go rozebrać bo jest bardzo ładny. W drugiej miejscowości mam jeszcze jeden taki piec to pojedziesz i rozbierzesz. Ile czasu Ci to zajmie?”. Anatol na to, że przez weekend rozbierze. A ten do niego mówi „To niech Cię Pan Bóg broni, żebyś wcześniej jak za tydzień przyjechał. Przez tydzień musisz rozbierać ten piec”. Anatol był już na liście do wywozu na rozstrzelanie. Jak wyjechał, to oni go odhaczyli, bo go nie było i pojechali dalej. W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.
_________________
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33768
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-05, 11:58:28   

Bardzo sielskie są te wszystkie zdjęcia.

Berta von S. napisał/a:
W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.


Mieć coś takiego w życiorysie, no, no...
_________________
 
 
 
Barabaszz 
Czytał Samochodzika



Pomógł: 1 raz
Dołączył: 16 Maj 2016
Posty: 66
Skąd: Ciechocinek
Wysłany: 2018-01-05, 12:21:48   

Koniecznie namówcie do spisania wspomnień profesora i do ich wydania, potencjalny bestseller!
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7195
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 16:20:53   

Szara Sowa napisał/a:
Bardzo sielskie są te wszystkie zdjęcia.

Berta von S. napisał/a:
W ten sposób Anatol jest na liście rozstrzelanych a żyje. Tak mu się upiekło.


Mieć coś takiego w życiorysie, no, no...


Nie on jeden :D . Znany niegdyś, jakbyśmy dziś powiedzieli, politolog, Remigiusz Bierzanek też był na listach, a nigdy chyba nie był w tamtych stronach...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-05, 16:28, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-05, 16:28:05   

Barabaszz napisał/a:
Koniecznie namówcie do spisania wspomnień profesora i do ich wydania, potencjalny bestseller!

Przekażemy ten apel. :)
_________________
 
 
Kynokephalos 
Moderator
Przewodniczący Kapituły Samochodzik. Książka Roku



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4537
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2018-01-06, 07:58:34   

Berta von S. napisał/a:
A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

Dzięki, nad podobną kwestią trochę się zastanawiałem.
Warto zauważyć, jak korzystnie przedstawia się opinia profesora.

Dzięki też za:
Berta von S. napisał/a:
Dzień pracy archeologa na wykopaliskach


Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 10:22:15   

Kynokephalos napisał/a:

Warto zauważyć, jak korzystnie przedstawia się opinia profesora.

Zdecydowanie korzystnie. :)
Chociaż trzeba pamiętać, że go lubił, wiec może nie być obiektywny.
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7195
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 10:55:52   

Kynokephalos napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
A jak dalece uczestniczył Nienacki w pracach archeologów?
Jak chciał, to kopał. Jeśli coś go zainteresowało, np. preparacja grobu. Do wstawania o świcie nikt go tam nie zmuszał, ale przeważnie wstawał z wszystkimi. No i dyskutował. On był zbyt czynny. Jego intelekt nie polegał tylko na tym, żeby skonsumować i powtórzyć.

Dzięki, nad podobną kwestią trochę się zastanawiałem.


W SA na początku rozdziału XII (str. 131 wydania I, Nasza Księgarnia, Warszawa 1960) mamy taką scenę:

"Jak opisać dziwne uczucie, które ogarnia, gdy spostrzega się nagle, że w jamie grobowej rysuje się kształt ciała ludzkiego? Kości złożonego tu człowieka zetlały, zmieniły się w białawy i sypki proszek. Wydaje się, jakby na ziemi odbijał się już tylko cień ludzki, który istnieje dopóty dopóki ziemia zachowuje wilgoć. Słońce praży, piasek schnie, biały cień na ziemi znika prawie w oczach. Jeszcze króciutki moment i ów zarys ludzki rozsypuje się w w bezkształtną podługowatą smugę - już zniknął, przepadł jak duch, jak cień...
[...] Grzebaliśmy w trzynastym kurhanie. Otaczał nas wysoki na 3 metry wał wyrzuconych kamieni. Znajdowaliśmy się na głębokości 125 centymetrów od dawnego wierzchołka kurhanu i około 50 centymetrów pod powierzchnią warstwy próchnicy pierwotnej.
Jama grobu była bardzo krótka. Miała zaledwie 140 centymetrów. Jeszcze mniejszy był zarys szkieletu, który rozsypał się pod wpływem promieni słonecznych."

W powieści "Z głębokości" (wydanie, Czytelnik. Warszawa 1964 str. 14) bohater fragment o cieniu (to znaczy ten przed nawiasem kwadratowym) jest zacytowany jako fragment z własnej książki Piotra, głównego bohatera.
Myślę, że ZN widział to wszystko na własne oczy, skoro wywarło to na nim takie wrażenie, że wykorzystał ten motyw w dwóch bardzo różnych powieściach. Niewykluczone, że sam pomagał rozkopywać kurhan... :)
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-06, 11:10, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-06, 12:20:57   

Z24 napisał/a:

W powieści "Z głębokości" (wydanie, Czytelnik. Warszawa 1964 str. 14) bohater fragment o cieniu (to znaczy ten przed nawiasem kwadratowym) jest zacytowany jako fragment z własnej książki Piotra, głównego bohatera.
Myślę, że ZN widział to wszystko na własne oczy, skoro wywarło to na nim takie wrażenie, że wykorzystał ten motyw w dwóch bardzo różnych powieściach. Niewykluczone, że sam pomagał rozkopywać kurhan... :)

Na pewno. Też sobie pomyślałam o tym cytacie słysząc słowa profesora.
Ale ten cytat z "Głębokości" skojarzył mi się jeszcze z tym fragmentem wypowiedzi:
J.K. napisał/a:

archeolog odkrywając warstwy kulturowe, nie jest absolutnie w stanie tego zrekonstruować. Odkrywając te warstwy kulturowe, archeolog je niszczy bezpowrotnie
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 29 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 12423
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-08, 10:24:14   

Berta von S. napisał/a:
Zresztą wiadomo, że w Wyspie znalazły się też elementy okolicy Aleksandrów-Otłoczyn, więc oczywiste jest IMO, że Nienacki opisywał wyspę wiślaną.

Dla mnie zdecydowanie była to wyspa rzeczna. Tam stała szopa na boje rzeczne. Po co coś takiego na jakimś jeziorku. Koncepcja dopatrywania się pierwowzoru wyspy w wysepce na brzeskim jeziorku jest mocno naciągania i ma charakter jedynie reklamowy.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-26, 09:57:35   

I już ostatnia część wywiadu z profesorem Kmiecińskim.
Tym razem nic o archeologii, ale za to kilka informacji dotyczących Zbigniewa Nienackiego.
Zapraszamy. :)
-----------------------------------------------------------------------------------------------------


CZĘŚĆ VII


System pracy (i odpoczynku) Nienackiego
On mieszał pewne rzeczy. Brał fakty z zupełnie innego miejsca, które były w innym anturażu, w innym kontekście i dopasowywał to do swojego widzenia. Miał lekkość pisania. Na maszynie od razu pisał, nie pisał ręcznie. Zbyszek był bardzo systematyczny. Każdego dnia pracował od godziny do godziny. We wszystkim zresztą, w przyjemnościach też. Na przykład do kawiarni, tu była na Traugutta taka Honoratka, zawsze od godziny szóstej do ósmej czy tam którejś miał ulubiony stolik zarezerwowany. Może nie codziennie, ale bardzo często. Czasem tam mnie zaciągał. On mnie zresztą namawiał na pisanie artykułów. Napisałem kilka z moich wojaży skandynawskich. To były czasy, kiedy się tak często nie wyjeżdżało i ten świat tak zwany kapitalistyczny był interesującym terenem, więc o swoich wyjazdach do "Odgłosów" pisałem (profesor nie znał dobrze tego towarzystwa, Helena tam nie bywała).

Wyjaśniła się wreszcie kwestia matury
A Pani wie, że wtedy „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Faktycznie nie miał matury. On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy. Nie był robotniczo-chłopskiego pochodzenia, tylko inteligenckiego, ale jakoś tam się dostał. Bo uczelnie dostały przykaz, żeby mieć większy odsetek młodzieży robotniczej i chłopskiej. A ponieważ ta młodzież nie miała często matury, a chętnie by studiowała, tworzono takie roczne kursy przygotowawcze. I oni po tym rocznym kursie studiowali. Zbyszek się podczepił pod to.

Nowe światło na to, co wydarzyło się w Moskwie
Zbyszek zaczął studiować w Wyższej Szkole Filmu i Teatru w Łodzi. I sprawiał się dobrze, więc zaraz na początku dostał stypendium do Moskwy. Pojechał do Moskwy, no i tam zaczął się mądrować. Jak semestr się skończył i tam im zaliczali, pytali się o ocenę zachodniej kinematografii. A Zbyszek odpowiedział „Jak ja mam oceniać zachodnią kinematografię, kiedy ja w życiu nie widziałem żadnego filmu zachodniego, więc ja w ogóle nie będę oceniał, ani dobrze, ani źle”. I zaczął się tam stawiać. Zażądał, żeby im pokazali te filmy zachodnie, które oni mieli recenzować, a na oczy ich nie widzieli, tylko znali z relacji profesorów. Więc go wyrzucili stamtąd z wilczym biletem. Przyjechał do Polski i w ogóle nie mógł na żadną uczelnię się dostać, bo śmierdział za przeproszeniem. No i wtedy udało mu się zaczepić w „Głosie Robotniczym”, potem dopiero przeszedł do „Odgłosów”.

Kwestia pobytu Nienackiego na Syberii
Tak, był na pewno na dalekim wschodzie. Aż tam pod Amur pojechał. Na pewno. Przywiózł stamtąd taką kolejkę. Pamiętam, jak do niego przyszedłem, a mały Marek wybiega zapłakany i mówi „Wujku, wujku tata mnie wyrzucił z pokoju, bo on tam kolejkę montuje, a jak ja się chciałem pobawić, to mnie przegonił”.

On tam kontrakt podpisał i wydawali mu książki po rusku. Tzn. książki mu oczywiście wydawali w Moskwie, ale on był też daleko na Syberii – to je fakt. Na wykopaliskach w Odrach wśród robotników była taka kobieta (humka na nią mówiliśmy). I ona opowiadała czasem takie różne bajdy, które na koniec kwitowała „No ja w to nie wierzę, ale to je fakt”. Ale to jest prawda, był na Syberii Zbyszek, był.


I jeszcze jedna ciekawa historia
Jak „Po prostu” zlikwidowano - w 1957 roku czy 1958 roku - to Urban jako jeden z redaktorów został wyrzucony. Dostał też szlaban na publikacje, bo napisał jadowite artykuły o szkolnictwie stalinowskim i to się nie spodobało. Więc Urban przyjeżdżał do Łodzi do Zbyszka, przywoził swoje artykuły. A Zbyszek brał jego teksty i publikował w "Odgłosach", czy w "Głosie" jako swoje i oddawał mu pieniądze, żeby mógł przeżyć.

A na koniec opinia Profesora na temat szeroko dyskutowanej na forum kwestii, czy Nienacki lubił muzykę. ;-)
Ponieważ nigdy to się w kontaktach ze mną nie uzewnętrzniło, to chyba nie lubił.


Bardzo dziękujemy za wywiad, z którego w sumie wyszło kilka wywiadów! :)

Portret profesora Kmiecińskiego narysowany przez Romana Płonkę



P.S. No i jeszcze mamy zaproszenie!
Ja zbudowałem potem stację w Borach Tucholskich. W Raciążu koło Tucholi badałem gród kasztelański i obok w Białych Błotach założyliśmy stację. Funkcjonuje teraz przez cały rok (wcześniej, jak zaczęliśmy wykorzystywać taką dawną rybakówkę, tylko czasem tam przyjeżdżaliśmy w zimie). Zapraszam. Jeżeli nie byłyście tam Panie jeszcze, to też musicie tam pojechać.

Profesor rozszerzył później zaproszenie na innych zainteresowanych forumowiczów i wspomniał, że spokojnie mogli byśmy do Białych Błot wybrać się większą grupą, bo jest tam miejsce na nocleg dla kilku(nastu) osób.

Tak się szczęśliwie składa ;-) , że mam zdjęcia tego grodu (stacji nie). Więc go niedługo na zachętę dorzucę do wątku dotyczącego wyprawy, podczas której tam byłam.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2018-01-26, 10:13, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33768
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-26, 10:09:24   

Berta von S. napisał/a:
A Pani wie, że wtedy „Nie matura lecz chęć szczera zrobi z Ciebie oficera”. Faktycznie nie miał matury. On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy. Nie był robotniczo-chłopskiego pochodzenia, tylko inteligenckiego, ale jakoś tam się dostał. Bo uczelnie dostały przykaz, żeby mieć większy odsetek młodzieży robotniczej i chłopskiej. A ponieważ ta młodzież nie miała często matury, a chętnie by studiowała, tworzono takie roczne kursy przygotowawcze. I oni po tym rocznym kursie studiowali. Zbyszek się podczepił pod to.


Nareszcie wyjaśniła się także ta kwestia! :564:

Berta von S. napisał/a:
Zbyszek zaczął studiować w Wyższej Szkole Filmu i Teatru w Łodzi. I sprawiał się dobrze, więc zaraz na początku dostał stypendium do Moskwy. Pojechał do Moskwy, no i tam zaczął się mądrować. Jak semestr się skończył i tam im zaliczali, pytali się o ocenę zachodniej kinematografii. A Zbyszek odpowiedział „Jak ja mam oceniać zachodnią kinematografię, kiedy ja w życiu nie widziałem żadnego filmu zachodniego, więc ja w ogóle nie będę oceniał, ani dobrze, ani źle”. I zaczął się tam stawiać. Zażądał, żeby im pokazali te filmy zachodnie, które oni mieli recenzować, a na oczy ich nie widzieli, tylko znali z relacji profesorów. Więc go wyrzucili stamtąd z wilczym biletem. Przyjechał do Polski i w ogóle nie mógł na żadną uczelnię się dostać, bo śmierdział za przeproszeniem. No i wtedy udało mu się zaczepić w „Głosie Robotniczym”, potem dopiero przeszedł do „Odgłosów”.


To już będzie ze trzecia czy czwarta hipoteza na ten temat, ale całkiem prawdopodobna!

Berta von S. napisał/a:
Kwestia pobytu Nienackiego na Syberii
Tak, był na pewno na dalekim wschodzie. Aż tam pod Amur pojechał. Na pewno. Przywiózł stamtąd taką kolejkę. Pamiętam, jak do niego przyszedłem, a mały Marek wybiega zapłakany i mówi „Wujku, wujku tata mnie wyrzucił z pokoju, bo on tam kolejkę montuje, a jak ja się chciałem pobawić, to mnie przegonił”.


Tu mamy aż dwie ważne informacje:
1. Jednak był na tej Syberii - mamy potwierdzenie z pierwszej ręki!
2. Wyjaśniło się skąd wziął się wątek z kolejkami w Fantomasie! :564:

Cytat:
Jak „Po prostu” zlikwidowano - w 1957 roku czy 1958 roku - to Urban jako jeden z redaktorów został wyrzucony. Dostał też szlaban na publikacje, bo napisał jadowite artykuły o szkolnictwie stalinowskim i to się nie spodobało. Więc Urban przyjeżdżał do Łodzi do Zbyszka, przywoził swoje artykuły. A Zbyszek brał jego teksty i publikował w Odgłosach, czy w Głosie jako swoje i oddawał mu pieniądze, żeby mógł przeżyć.


Czyli nie wszystko co myślimy, było autorstwa Nienackiego (z artykułów gazetowych). :)

Berta von S. napisał/a:
Profesor rozszerzył później zaproszenie na innych zainteresowanych forumowiczów i wspomniał, że spokojnie mogli byśmy do Białych Błot wybrać się większą grupą, bo jest tam miejsce na nocleg dla kilku(nastu) osób.


Bardzo ciekawa propozycja! :564:

Mega ciekawa ta ostatnia część! :564:
_________________
Ostatnio zmieniony przez Szara Sowa 2018-01-26, 10:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 76 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 21096
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-26, 10:16:06   

Szara Sowa napisał/a:

2. Wyjaśniło się skąd wziął się wątek z kolejkami w Fantomasie! :564:

I w "Z głębokości"

Szara Sowa napisał/a:

Czyli nie wszystko co myślimy, było autorstwa Nienackiego (z artykułów gazetowych). :)

No właśnie. Na to wychodzi.

Szara Sowa napisał/a:

Bardzo ciekawa propozycja! :564:

Też tak sądzę. :)
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 29 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 12423
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-26, 10:16:50   

Szara Sowa napisał/a:
1. Jednak był na tej Syberii - mamy potwierdzenie z pierwszej ręki!

To nie jest informacja z pierwszej ręki. Naturalnie uprawdopodobnia tezę ale jeszcze jej nie dowodzi.
Szara Sowa napisał/a:
Wyjaśniło się skąd wziął się wątek z kolejkami w Fantomasie!

A to rzeczywiście jest prawdopodobne.

Bardzo ciekawy wywiad. Gratuluję.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Szara Sowa 
Ojciec Zarządzający



Pomógł: 57 razy
Wiek: 51
Dołączył: 24 Paź 2008
Posty: 33768
Skąd: Poznań
Wysłany: 2018-01-26, 10:19:02   

Nietajenko napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
1. Jednak był na tej Syberii - mamy potwierdzenie z pierwszej ręki!

To nie jest informacja z pierwszej ręki. Naturalnie uprawdopodobnia tezę ale jeszcze jej nie dowodzi.


Obawiam się, że nie jesteśmy obecnie w stanie, znaleźć bardziej wiarygodnego potwierdzenia...
_________________
 
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 29 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 12423
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-26, 10:22:09   

Szara Sowa napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
1. Jednak był na tej Syberii - mamy potwierdzenie z pierwszej ręki!

To nie jest informacja z pierwszej ręki. Naturalnie uprawdopodobnia tezę ale jeszcze jej nie dowodzi.


Obawiam się, że nie jesteśmy obecnie w stanie, znaleźć bardziej wiarygodnego potwierdzenia...

Proponuję zatem ocenić tę podróż jako bardzo prawdopodobną ale nie udowodnioną.
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7195
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-26, 10:26:56   

Nietajenko napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
Nietajenko napisał/a:
Szara Sowa napisał/a:
1. Jednak był na tej Syberii - mamy potwierdzenie z pierwszej ręki!

To nie jest informacja z pierwszej ręki. Naturalnie uprawdopodobnia tezę ale jeszcze jej nie dowodzi.


Obawiam się, że nie jesteśmy obecnie w stanie, znaleźć bardziej wiarygodnego potwierdzenia...

Proponuję zatem ocenić tę podróż jako bardzo prawdopodobną ale nie udowodnioną.


:027: A co będzie decydującym dowodem? Grób ZN nad Amuru stromym brzegiem...?
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-26, 10:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 28 razy
Wiek: 55
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 7195
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-26, 10:52:33   

Berta von S. napisał/a:
On załapał się na taki roczny kurs przygotowawczy.


Nie słyszałem nawet o takich, na tym poziomie. Po maturze były kursy - owszem. Może po prostu była to jakaś szkoła wieczorowa. Ale możliwe też, że do szkół artystycznych wtedy nie wymagano matury. Może by zapytać pana Stanisława? Przecież on studiował w tych samych czasach.

Szara Sowa napisał/a:
Berta von S. napisał/a:
Zbyszek zaczął studiować w Wyższej Szkole Filmu i Teatru w Łodzi. I sprawiał się dobrze, więc zaraz na początku dostał stypendium do Moskwy. Pojechał do Moskwy, no i tam zaczął się mądrować. Jak semestr się skończył i tam im zaliczali, pytali się o ocenę zachodniej kinematografii. A Zbyszek odpowiedział „Jak ja mam oceniać zachodnią kinematografię, kiedy ja w życiu nie widziałem żadnego filmu zachodniego, więc ja w ogóle nie będę oceniał, ani dobrze, ani źle”. I zaczął się tam stawiać. Zażądał, żeby im pokazali te filmy zachodnie, które oni mieli recenzować, a na oczy ich nie widzieli, tylko znali z relacji profesorów. Więc go wyrzucili stamtąd z wilczym biletem. Przyjechał do Polski i w ogóle nie mógł na żadną uczelnię się dostać, bo śmierdział za przeproszeniem. No i wtedy udało mu się zaczepić w „Głosie Robotniczym”, potem dopiero przeszedł do „Odgłosów”.


To już będzie ze trzecia czy czwarta hipoteza na ten temat, ale całkiem prawdopodobna!


...I wszystkie pochodzą z tego samego źródła... :D ;-)

Szara Sowa napisał/a:
Cytat:
Jak „Po prostu” zlikwidowano - w 1957 roku czy 1958 roku - to Urban jako jeden z redaktorów został wyrzucony. Dostał też szlaban na publikacje, bo napisał jadowite artykuły o szkolnictwie stalinowskim i to się nie spodobało. Więc Urban przyjeżdżał do Łodzi do Zbyszka, przywoził swoje artykuły. A Zbyszek brał jego teksty i publikował w Odgłosach, czy w Głosie jako swoje i oddawał mu pieniądze, żeby mógł przeżyć.


Czyli nie wszystko co myślimy, było autorstwa Nienackiego (z artykułów gazetowych). :)


Jeśli chodzi o "Odgłosy" i rocznik I (1958), nie mam wątpliwości, że wszystko co ukazało się wtedy pod firmami "Nowicki" i "Nienacki" wyszło spod pióra ZN. Styl i problematyka; do tej ostatniej są odniesienia w twórczości ZN. A jeżeli nie ma takich odniesień, to jest ona tak osadzona w realiach regionalnych, że mógł to znać tylko tamtejszy.
Poza tym ZN był reporterem, bardzo rzadko publicystą (i to raczej dużo później) a Jerzy Urban był przede wszystkim publicystą, a chyba nigdy reporterem.
Nie wykluczam oczywiście, że ZN pomagał JU, kiedy ten miał szlaban. Ale żeby to obejść to wystarczyło pisać pod pseudonimem. Znacznie bardziej podpadnięci od JU korzystali z tego nieledwie masowo w latach poprzednich, kiedy restrykcje były dużo bardziej dotkliwe i obejmowały znacznie większą ilość osób piszących.
Poza tym "Odgłosy" były przede wszystkim pismem inteligencji łódzkiej, aczkolwiek można je nazwać pismem dla każdego. Prawie każdego tam drukowanego - takie miałem wrażenie - dało się personalnie zidentyfikować, bo wszyscy ci ludzie mieli życiorysy, że tak powiem, artystyczne czy dziennikarskie. Chyba nie po to zakładali własne pismo, żeby dać się tam produkować komuś z zewnątrz?
Moje uwagi odnoszą się do rocznika 1958 "Odgłosów", które dość dokładnie przejrzałem. Nie sądzę, żeby akurat pod tym względem coś się drastycznie zmieniło w latach późniejszych - to znaczy w tych latach, kiedy tam funkcjonował ZN.
Może o to zapytać znanego poetę JMR, który jest chyba ostatnim z żyjących z tamtego składu, ale myślę, że on nie będzie niczego pamiętał. A niewykluczone, że okaże się, że w ogóle tam nie pracował ;-)
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2018-01-26, 16:37, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,9 sekundy. Zapytań do SQL: 15