PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Sytuacje dziwne i błędy w Niesamowitym Dworze
Autor Wiadomość
Mysikrólik 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 4 razy
Wiek: 41
Dołączył: 15 Lut 2010
Posty: 4328
Skąd: Opalenica
Wysłany: 2017-11-29, 12:45:32   

Dla mnie Marczak zawsze był osobą, która naginała rzeczywistość tak jak jej pasowało.

Z taką samą kategorycznością twierdził w PSiZF, że kielichy były srebrne, jak później, że były złote.
_________________
 
 
W. Filipowicz 
Słyszał o Samochodziku
Szeregowy Mol Ksiazkowy


Dołączył: 23 Sie 2017
Posty: 9
Skąd: London, UK
Wysłany: 2017-11-29, 15:02:13   

Tez zawsze odnosilem wrazenie, ze Marczak jest w powiesciach jako uosobienie nieugietej rzeczywistosci zycia, ktora sprawia ze nasze najlepsze plany czasem nie wypalaja, to znow okazuje sie ze bez wielkiego wkladu z naszej strony sprawy ukladaja sie dobrze. To chyba celowy zabieg autora, by w niby lekki i przystepny, ale takze dobitny sposob, zaprezentowac dzialanie systemu. Nawet niekoniecznie danego system politycznego, tylko po prostu kazdego gdzie predzej czy pozniej wazne decyzje musza podejmowac ludzie tacy sami jak my, a ktorzy ze wzgledy na zajmowane stanowisko zdaja sie byc niektorym ponad samolubstwo, starch przed osmieszeniem, czy tez zwyczajne lenistwo.

Uwazam, ze to jedna z najbardziej ponadczasowych postaci z calej serii, bo czyz kazdy z nas nie moglby wymienic niezliczonych Marczakow wplywajacych na nasze osobiste zycie?

Voitek
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-11-29, 19:38:38   

bans napisał/a:

Nie rozumiem zamysłu autora który kazał Marczakowi wygłaszać tak sprzeczne opinie.

Zamysłem była IMO groteskowość świadomie przerysowanej postaci, której napuszenie i hipokryzję można było ośmieszyć. Ciekawe, że jakoś przy tym pozostawał sympatyczny (jak bohaterowie filmów Barei). :)
_________________
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-11-30, 07:52:22   

Poza tym Marczak ewoluował. Inny jest w "Dworze" a inny w "Tajemnicy Tajemnic".
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-20, 12:04:25   

Nie, drodzy Państwo, nie ma zgody na to, że Marczak jest hipokrytą. Nie widać u niego jakiegoś rozziewu między głoszonymi czy obowiązującymi zasadami a praktyką. No, może w jednym miejscu, gdy mówi o trosce o muzea prowincjonalne - w konfrontacji z myślowym komentarzem PS-a ;-) .

Można by go nazwać raczej oportunistą - bo zawsze przytakuje temu, z którym akurat rozmawia - ale nie bardziej niż każdego z nas, kiedy z obowiązku jesteśmy mili dla klienta, który wcale na to nie zasługuje.
Ale można by go tu zupełnie usprawiedliwić, gdyż gdy nie wie co jest grane i po co panna Marysia pompuje go szokującymi wiadomościami, a w takiej sytuacji lepiej zachować ostrożność i udać, że się kupuje te historie. W każdym razie ta jego postawa wyszła na korzyść sprawie, gdyż uśpiła czujność "kolekcjonerów".

Można by go określić jako człowieka bez charakteru - bo daje się zbyt łatwo namówić, jak np. PS-owi na wyjście na przedstawienie. Ale w tej sytuacji dyrektor może odczuwać psychiczny dyskomfort - recte nieczyste sumienie - wobec PS-a, c bo go wsadził w niewyraźną historię nie informując go o tym, i w ten sposób można wyjaśnić jego uległość wobec pomysłów PS-a. Nadto Marczak wiedział, że PS słyszał jego komentarze wygłaszane do panny Marysi, co ten dyskomfort pogłębiało.

Można bo go sklasyfikować na przeciwległym biegunie - jako upartego, ograniczonego, biurokratycznego półgłówka bez wyobraźni - patrz PSiZF, scena, gdy upiera się przy liczbie stu pięćdziesięciu monet. Ale nie, przecież w końcu daje się przekonać, że sprawa cuchnie.

Na pewno umiał celebrować własną pozycję - ten wyraz twarzy właściwy osobom na wysokim stanowisku czy jakoś tak - scena w szkole, przed przedstawieniem "Balladyny".

No i - ostatnie, ale nie najmniej ważne ;-) - miał w sobie sporą dozę kabotyństwa - patrz PSiTT, gdzie działa w Bieszczadach przebrany za taternika, a zwłaszcza, gdy działa przebrany za Czecha ;-) . Ale kabotyństwo jest naszą, że tak powiem, narodową właściwością... I nawet ja, który go organicznie wprost nie znoszę, sam je czasem, niestety, uprawiam... :/ .
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2017-12-20, 12:23, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-20, 19:31:15   

Z24 napisał/a:
Nie, drodzy Państwo, nie ma zgody na to, że Marczak jest hipokrytą. Nie widać u niego jakiegoś rozziewu między głoszonymi czy obowiązującymi zasadami a praktyką. No, może w jednym miejscu, gdy mówi o trosce o muzea prowincjonalne - w konfrontacji z myślowym komentarzem PS-a ;-) .

Można by go nazwać raczej oportunistą - bo zawsze przytakuje temu, z którym akurat rozmawia - ale nie bardziej niż każdego z nas, kiedy z obowiązku jesteśmy mili dla klienta, który wcale na to nie zasługuje.

Jakąś mętną dialektykę tu uprawiasz. :)

Według SJP:

hipokryta to człowiek skrywający prawdziwe myśli i uczucia, by przedstawić się w lepszym świetle; obłudnik, kłamca, faryzeusz, dwulicowiec

Oportunista to człowiek bierny, ugodowy, przystosowujący się do okoliczności dla osiągnięcia własnych korzyści

Marczak nienawidzi jajecznicy, ale na propozycję jej zjedzenia oświadcza „Znakomicie! (…) To wspaniała i pożywna potrawa. Uwielbiam jajecznicę na kiełbasie!

Dla mnie taki zachowanie podchodzi pod hipokryzję, bo tu widzę obłudę i dwulicowość, a nie ugodowość. Oportunista, by bez szemrania pożarł jajecznicę, ale nie wygłaszał na jej temat takich peanów.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2017-12-20, 19:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-20, 22:56:07   

Berta von S. napisał/a:
Jakąś mętną dialektykę tu uprawiasz


Próbuję trochę heglowskiej... :oops: :oops: :oops:

Berta von S. napisał/a:
hipokryta to człowiek skrywający prawdziwe myśli i uczucia, by przedstawić się w lepszym świetle; obłudnik, kłamca, faryzeusz, dwulicowiec


Trochę rozwlekła to definicja ale...

Berta von S. napisał/a:
Marczak nienawidzi jajecznicy, ale na propozycję jej zjedzenia oświadcza „Znakomicie! (…) To wspaniała i pożywna potrawa. Uwielbiam jajecznicę na kiełbasie!


Dlaczego zakładasz, że powiedział prawdę akurat pannie Marysi? ;-) No, dobra...

Zwracam uwagę na dyspozycję fragmentu powyższej definicji: ..."By przedstawić się w lepszym świetle". W jaki sposób dyrektor na przemian kłamiąc i mówiąc prawdę pannie Marysi a potem swojemu zespołowi miałby się przedstawiać w lepszym świetle - cokolwiek to oznacza?

Dalsze części definicji: obłudnik, kłamca czy faryzeusz odbieram jako bardziej precyzyjne. Każda z nich - może najmniej "kłamca" - zawiera w sobie odniesienie że tak powiem, to jakichś powtarzalnych czy utrwalonych zachowań, co jest zgodne z moim ujęciem zawartym w drugim zdaniu tekstu w moim poprzednim poście.

Zważywszy, że zakresy tych pojęć...

Berta von S. napisał/a:
to człowiek skrywający prawdziwe myśli i uczucia, by przedstawić się w lepszym świetle


Berta von S. napisał/a:
to człowiek bierny, ugodowy, przystosowujący się do okoliczności dla osiągnięcia własnych korzyści


...mogą zachodzić częściowo na siebie, zdecydowałem się na sklasyfikowanie Marczaka jako oportunisty, bo to łatwiej można udowodnić na podstawie całego przebiegu rozmów z panną Marysią i z ekipą (gdzie każdemu mówi to, co oni chcą usłyszeć) oraz na podstawie faktu, że Marczak łatwo daje sobie coś wmówić. To może świadczyć o jego oportunizmie, czyli - z definicji - łatwemu uleganiu okolicznościom dla wygody.

Gdyby jednak upierać się przy tej hipokryzji, to lepszym jej dowodem jest wskazana przeze mnie okoliczność, gdzie dyrektor deklaruje troskę o muzea prowincjonalne, a PS komentuje to w myślach, że Marczak znalazł już miejsce dla tych paru dobrych obrazów w MN w W-wie lub w pałacu w Nieborowie. Ale taka postawa mogła mieć także inne przyczyny.

Dlatego z ostrożności wolę przyjąć, że u dyrektora Marczaka nie jest większym hipokrytą niż urzędnik, czy inny facet funkcjonujący w szeroko pojętych usługach.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2017-12-20, 23:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-20, 23:30:43   

Z24 napisał/a:

Dlaczego zakładasz, że powiedział prawdę akurat pannie Marysi? ;-)

Bo jego obrzydzenie brzmi szczerze. Zresztą akurat jej w tym momencie nie przytaknął, co by zrobił, gdyby chciał się przypodobać.

Z24 napisał/a:

W jaki sposób dyrektor na przemian kłamiąc i mówiąc prawdę pannie Marysi a potem swojemu zespołowi miałby się przedstawiać w lepszym świetle - cokolwiek to oznacza?

Marysi IMO nie kłamie. Chwali obłudnie ulubioną (jego zdaniem) potrawę Tomasza, czyli się próbuje do niego upodobnić, a wiadomo, że w pozytywniejszym świetle widzimy osoby, które są do nas podobne.

Z24 napisał/a:

Dalsze części definicji: obłudnik, kłamca czy faryzeusz odbieram jako bardziej precyzyjne. Każda z nich - może najmniej "kłamca" - zawiera w sobie odniesienie że tak powiem, to jakichś powtarzalnych czy utrwalonych zachowań, co jest zgodne z moim ujęciem zawartym w drugim zdaniu tekstu w moim poprzednim poście.

Ale słownikowa definicja kładzie nacisk na bierność i ugodowość. A Marczak wykracza poza bierność i ugodowość.

Z24 napisał/a:

Gdyby jednak upierać się przy tej hipokryzji, to lepszym jej dowodem jest wskazana przeze mnie okoliczność, gdzie dyrektor deklaruje troskę o muzea prowincjonalne, a PS komentuje to w myślach, że Marczak znalazł już miejsce dla tych paru dobrych obrazów w MN w W-wie lub w pałacu w Nieborowie. Ale taka postawa mogła mieć także inne przyczyny.

To oczywiście też się przyda. :)

Z24 napisał/a:

Dlatego z ostrożności wolę przyjąć, że u dyrektora Marczaka nie jest większym hipokrytą niż urzędnik, czy inny facet funkcjonujący w szeroko pojętych usługach.

To, że jest równym (lub nawet mniejszym) hipokrytą niż inni hipokryci w tym środowisku, nie oznacza, że nie jest hipokrytą. :p

W ramach kompromisu mogę zaproponować obłudnika. ;-)
_________________
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-21, 23:58:33   

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Dlaczego zakładasz, że powiedział prawdę akurat pannie Marysi? ;-)

Bo jego obrzydzenie brzmi szczerze. Zresztą akurat jej w tym momencie nie przytaknął, co by zrobił, gdyby chciał się przypodobać.

Z24 napisał/a:

W jaki sposób dyrektor na przemian kłamiąc i mówiąc prawdę pannie Marysi a potem swojemu zespołowi miałby się przedstawiać w lepszym świetle - cokolwiek to oznacza?

Marysi IMO nie kłamie. Chwali obłudnie ulubioną (jego zdaniem) potrawę Tomasza, czyli się próbuje do niego upodobnić, a wiadomo, że w pozytywniejszym świetle widzimy osoby, które są do nas podobne.


M. zd. kłamie bezwstydnie. Nigdy jeszcze nie spotkałem nikogo, kto by wyrażał się o jajecznicy na kiełbasie w sposób tak drastyczny jak dyr. M. - nawet ci którzy specjalnym entuzjazmem do niej nie pałają. Gdyby jeszcze skomentował podejrzaną regularność serwowania tej wspaniałej potrawy, to jeszcze można by mu wierzyć. Ale on wypowiada się jak jakiś wegetarianin, weganin, czy wyznawca którejś z religii, gdzie jajecznica a już szczególnie na kiełbasie jest trefna (czy jest taka religia?)
Nadto dlaczego miałby się przypodobywać PS & Co? Nie prowadził przecież kampanii wyborczej. Znałem co prawda takich szefów, którzy się podlizywali swoim podwładnym, ale byli oni kiepskimi szefami. A Marczak jako szef nie wygląda źle.

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Dlatego z ostrożności wolę przyjąć, że u dyrektora Marczaka nie jest większym hipokrytą niż urzędnik, czy inny facet funkcjonujący w szeroko pojętych usługach.

To, że jest równym (lub nawet mniejszym) hipokrytą niż inni hipokryci w tym środowisku, nie oznacza, że nie jest hipokrytą. :p


Niekoniecznie, bowiem wymaga to jakiejś powtarzalności, jakiejś mniej więcej utrwalonej praktyki. Jeżeli byłem na demonstracji p-ko projektowi wyprzedaży lasów państwowych (gdzieś o tym wspominałem na forum) to zaraz jestem politykiem?

Berta von S. napisał/a:
W ramach kompromisu mogę zaproponować obłudnika. ;-)


Wrrrrrrr... :027:
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2017-12-22, 00:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2636
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-12-22, 08:17:30   

Marczak jest moim zdaniem modelowym urzędnikiem tamtych czasów. Takim w stylu "wicie, rozumicie". On się nikomu świadomie nie podlizuje, on to "wicie rozumicie" i "pochylanie się z troską" ma w genach.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3463
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-12-22, 10:45:34   

Z24 napisał/a:
Ale on wypowiada się jak jakiś wegetarianin, weganin, czy wyznawca którejś z religii, gdzie jajecznica a już szczególnie na kiełbasie jest trefna (czy jest taka religia?)

Chyba do wyrobu wszystkich kiełbas używa się domieszki (w różnych proporcjach) wieprzowiny. Tym samym są religie zabraniające jedzenia jajecznicy a'la Niesamowity dwór :p No chyba, że do wyrobu kiełbasy użyto wieprzowiny koszernej :D
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-22, 11:25:30   

Even napisał/a:

Chyba do wyrobu wszystkich kiełbas używa się domieszki (w różnych proporcjach) wieprzowiny. Tym samym są religie zabraniające jedzenia jajecznicy a'la Niesamowity dwór :p No chyba, że do wyrobu kiełbasy użyto wieprzowiny koszernej :D

To też jakaś koncepcja. :)

Z24 napisał/a:

M. zd. kłamie bezwstydnie. Nigdy jeszcze nie spotkałem nikogo, kto by wyrażał się o jajecznicy na kiełbasie w sposób tak drastyczny jak dyr. M. - nawet ci którzy specjalnym entuzjazmem do niej nie pałają. Gdyby jeszcze skomentował podejrzaną regularność serwowania tej wspaniałej potrawy, to jeszcze można by mu wierzyć. Ale on wypowiada się jak jakiś wegetarianin, weganin, czy wyznawca którejś z religii, gdzie jajecznica a już szczególnie na kiełbasie jest trefna (czy jest taka religia?)

Zaraz tam wegetarianin. Ja jestem zdecydowanie mięsożerna, ale akurat jajecznicę wolę bez kiełbasy. A taki Marczak może w ogóle nie jada jajecznicy na kiełbasie - jego prawo (np. zatruł się kiedyś i ma wstręt). ;-)

I pamiętaj, że jego percepcja jajecznicy nie jest w tym momencie obiektywna, bo została skrzywiona wizją jedzenia tego niezbyt prawdopodobnie lubianego dania dzień w dzień. Nawet jak tego nie werbalizuje, może to się przekładać na pewną przesadę wypowiedzi.

Z24 napisał/a:
Berta von S. napisał/a:

To, że jest równym (lub nawet mniejszym) hipokrytą niż inni hipokryci w tym środowisku, nie oznacza, że nie jest hipokrytą. :p

Niekoniecznie, bowiem wymaga to jakiejś powtarzalności, jakiejś mniej więcej utrwalonej praktyki. Jeżeli byłem na demonstracji p-ko projektowi wyprzedaży lasów państwowych (gdzieś o tym wspominałem na forum) to zaraz jestem politykiem?
)

Nie politykiem, tylko demonstrantem. Rozumiem - 100 razy to hipokryta, a 3 to jeszcze nie. A przy ilu razach jest ta granica?

Zresztą coś próbujesz wykręcać ota ogonem, bo wyraźnie napisałeś „nie jest większym hipokrytą niż urzędnik…”, co dla mnie nie wyklucza bycia hipokrytą.

Z24 napisał/a:

Wrrrrrrr... :027:

No i co mi tu warczy? Na obłudnika też Marczak nie zasłużył? Zaraz świętym zostanie. :)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Berta von S. 2017-12-22, 11:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-22, 17:32:09   

Berta von S. napisał/a:
Ja jestem zdecydowanie mięsożerna, ale akurat jajecznicę wolę bez kiełbasy.


Ale nie reagujesz ze wstrętem na propozycje spożycia? ;-)

Berta von S. napisał/a:
I pamiętaj, że jego percepcja jajecznicy nie jest w tym momencie obiektywna, bo została skrzywiona wizją jedzenia tego niezbyt prawdopodobnie lubianego dania dzień w dzień.


Przecież nie musiał się stołować we dworze. Mógł sobie pojechać do Piotrkowa i tam coś spożyć. Nie był w takiej sytuacji, jak kumpel i ja w Kołobrzegu w litym 97' gdzie rano nie dało się nic zdobyć do jedzenia, a jak pojechaliśmy do Koszalina, to otwarty był jedynie McDonald :513: ...Zjadłem bez komentarzy :D , ale za pół godziny znowu człowiek był głodny...

Berta von S. napisał/a:
Rozumiem - 100 razy to hipokryta, a 3 to jeszcze nie. A przy ilu razach jest ta granica?

Zresztą coś próbujesz wykręcać ota ogonem, bo wyraźnie napisałeś „nie jest większym hipokrytą niż urzędnik…”, co dla mnie nie wyklucza bycia hipokrytą.


W każdym razie w ilości nie przekraczającej akceptowalnej średniej społecznej czyli "promieniowania tła" w określonej epoce.

Berta von S. napisał/a:
Z24 napisał/a:

Wrrrrrrr... :027:

No i co mi tu warczy? Na obłudnika też Marczak nie zasłużył? Zaraz świętym zostanie. :)


Jak na polskiego inteligenta to owszem :D .
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-12-24, 11:17:21   

Z24 napisał/a:

Ale nie reagujesz ze wstrętem na propozycje spożycia? ;-)

Nie, nawet chętnie zjadam. Ale rzadko. Wizja jedzenia codziennie raczej niezbyt brzmi zachęcająco.

Z24 napisał/a:

Berta von S. napisał/a:
I pamiętaj, że jego percepcja jajecznicy nie jest w tym momencie obiektywna, bo została skrzywiona wizją jedzenia tego niezbyt prawdopodobnie lubianego dania dzień w dzień.

Przecież nie musiał się stołować we dworze. Mógł sobie pojechać do Piotrkowa i tam coś spożyć. ...

Jasne. Nie ma jak się tłuc z pustym brzuchem do innego miasta na śniadanie. ;-)
_________________
 
 
Nietajenko 
Moderator



Pomógł: 20 razy
Wiek: 40
Dołączył: 25 Lip 2011
Posty: 10640
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2018-01-08, 14:20:03   

Z24 napisał/a:
Nigdy jeszcze nie spotkałem nikogo, kto by wyrażał się o jajecznicy na kiełbasie w sposób tak drastyczny jak dyr. M. - nawet ci którzy specjalnym entuzjazmem do niej nie pałają.

A może Nienacki antycypował? Może już wtedy miał przed oczami Annę Majcher w roli Marysi. W takich okolicznościach nie byłoby nic dziwnego w tym, że dyrektorskie upodobania zmieniają się diametralnie w ciągu sekundy dostosowując się do upodobań ponętnej rozmówczyni. ;-)
_________________
Grunt się nie przejmować i mieć wygodne buty

 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-08, 15:41:44   

Nietajenko napisał/a:

. W takich okolicznościach nie byłoby nic dziwnego w tym, że dyrektorskie upodobania zmieniają się diametralnie w ciągu sekundy dostosowując się do upodobań ponętnej rozmówczyni. ;-)

A potem wpadł mu w oko Tomasz? ;-)
_________________
 
 
bans 
Stały bywalec forum


Dołączył: 18 Lut 2009
Posty: 238
Wysłany: 2018-01-09, 08:31:16   

Właśnie zdałem sobie sprawę że osobiście znam takiego "marczaka" - każdemu mówi to co ten chce usłyszeć. Nie wiadomo czy robi to specjalnie - czy nie ma odwagi mieć innego zdania. Problem zaczyna się gdy spotyka się ze wszystkimi na raz i okazuje się że każdy słyszał do niego coś innego... Zaczyna się gubić, chrząkać i bełkotać.
 
 
Garamon 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomogła: 6 razy
Wiek: 38
Dołączyła: 08 Lip 2011
Posty: 953
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-09, 10:20:39   

Odnośnie dyskusji o różnicy między hipokrytą a oportunistą - osobiście zawsze wydawało mi się, że różnica leży w tym, że hipokryzja jest niejako aktywna, a oportunizm pasywny. Można powiedzieć, że oportunizm to hipokryzja ujawniająca się w odpowiedzi na działanie czynnika zewnętrznego. Hipokrytą się po prostu jest, niejako zakłada się taki sposób działania - "powiem lub zrobię to, co przyniesie mi korzyść". Nawet, jeśli się nie musi. Oportunista to raczej ktoś wygodny lub słaby, kto dopasowuje się i ugina się w obliczu sytuacji. Chce się przypodobać lub coś zyskać, ale nie zakłada z góry, że będzie kłamał lub oszukiwał. Raczej zaczyna z własnej, "uczciwej" pozycji, po czym w obliczu wydarzeń lub działań innych osób zmienia front.
Druga sprawa - hipokryta jest nastawiony na osiągnięcie korzyści, jego hipokryzja ma określony cel. Oportunista, nawet jeśli korzysta z okazji, by coś zyskać, to często zachowuje się oportunistycznie tylko po to, by uniknąć konfliktu lub problemu, nawet, jeśli nie da mu to nic poza świętym spokojem.
Brzmi dość mętnie :okulary2:
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-09, 15:43:35   

Garamon napisał/a:
Odnośnie dyskusji o różnicy między hipokrytą a oportunistą - osobiście zawsze wydawało mi się, że różnica leży w tym, że hipokryzja jest niejako aktywna, a oportunizm pasywny.


:564:

Podoba mi się ta koncepcja, szczególnie, że ma dobre zakotwiczenie w realiach. W praktyce trudno odróżnić jednych od drugich i od szesnastych...
Zwracam natomiast uwagę na niedostatki definicji autorów SJP (nb. znając trochę polonistów to mnie to ani specjalnie zaskoczyło ani zdziwiło). Skoro bowiem takim określeniem można obdarzyć każdego (zob. moja wymiana zdań z Bertą v.S.), to po co w ogóle jest dystynktywność (=moc odróżniania) immanentnie zawarta w pojęciach? ;-)
_________________
Z 24
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 57 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 16348
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2018-01-09, 19:31:12   

Garamon napisał/a:
Odnośnie dyskusji o różnicy między hipokrytą a oportunistą - osobiście zawsze wydawało mi się, że różnica leży w tym, że hipokryzja jest niejako aktywna, a oportunizm pasywny. Można powiedzieć, że oportunizm to hipokryzja ujawniająca się w odpowiedzi na działanie czynnika zewnętrznego. Hipokrytą się po prostu jest, niejako zakłada się taki sposób działania - "powiem lub zrobię to, co przyniesie mi korzyść". Nawet, jeśli się nie musi. Oportunista to raczej ktoś wygodny lub słaby, kto dopasowuje się i ugina się w obliczu sytuacji. Chce się przypodobać lub coś zyskać, ale nie zakłada z góry, że będzie kłamał lub oszukiwał.

Coś w tym jest. Przemawia do mnie ta interpretacja. :)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,26 sekundy. Zapytań do SQL: 15