PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj

spadki Tarnów|pomoc drogowa Łódź|kraków firma spedycyjna
Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Czesio1
2012-10-09, 14:44
Nowe Przygody - wrażenia
Autor Wiadomość
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-03, 10:20:31   

Następna rzecz, która umknęła mi podczas pisania wczorajszego postu dotyczy rzeczywistości PRL.
Autor moralizuje ustami Tomasza, że tylko pracą moze do czegoś dojść.
Ale czy uczciwy rybak moze sobie pozwolić na jacht?
Nie. Na to stać jedynie przekupkę bazarową.

Wybaczcie, ale nie mogę się powstrzymać przed wstawieniem tego obrazka:

 
 
Ad_Absurdum 
Sympatyk Samochodzika
Fanfic writer



Dołączył: 06 Paź 2016
Posty: 107
Skąd: z Księżyca
Wysłany: 2016-11-03, 15:03:05   

Bo to była prywaciara i kasę kosiła równo na tym bazarku. Nie to co państwowi, uczciwi kupcy :D
Moralizatorstwo faktycznie jest, ale mnie ono np. bawi, a nie wkurza. Może dlatego, że nie pamiętam PRLu i takie smaczki to już trochę egzotyka (to praworządne ORMO w postaci Tomasza mnie szczególnie ujęło :) ).
_________________
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3415
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-11-03, 16:13:35   

Cytat:
Ale czy uczciwy rybak moze sobie pozwolić na jacht?
Nie. Na to stać jedynie przekupkę bazarową.

PRL znam nie tylko z książek, ale i z autopsji.
W latach sześćdziesiątych jachty bardzo różniły się od obecnie pływających po jeziorach, miały dużo uboższe wyposażenie.
Uczciwego rybaka stać było na jacht, ale nie był mu on do niczego potrzebny, bo pływanie było jego zawodem, a nie hobby. Stać go było jednak na ślizgacz dla córki. :p
Co do matki Wacka, to nie była ona zwykłą przekupką, tylko właścicielką ekskluzywnego (na tamte czasy) sklepu z krawatami. W tamtych latach właśnie prywatny handel, ogrodnictwo czy mechanika pojazdowa uchodziły za najbardziej intratne wśród legalnych zajęć.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6316
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-03, 18:14:59   

Even napisał/a:
Uczciwego rybaka stać było na jacht, ale nie był mu on do niczego potrzebny, bo pływanie było jego zawodem, a nie hobby.


:564:

Przypomina mi się to, co mówił Zenek Laskowik: listonoszowi po godzinach nie proponuje się wyjścia na spacer ;-) .

Even napisał/a:
Co do matki Wacka, to nie była ona zwykłą przekupką, tylko właścicielką ekskluzywnego (na tamte czasy) sklepu z krawatami. W tamtych latach właśnie prywatny handel, ogrodnictwo czy mechanika pojazdowa uchodziły za najbardziej intratne wśród legalnych zajęć.


Tak jest. Szczególnie badylarze uchodzili za krezusów.
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2016-11-03, 18:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
CPN 
Sympatyk Samochodzika


Dołączył: 13 Mar 2015
Posty: 189
Skąd: Szkocja
Wysłany: 2016-11-04, 20:15:34   

Cytat:
Uczciwego rybaka stać było na jacht, ale nie był mu on do niczego potrzebny, bo pływanie było jego zawodem, a nie hobby


Polemizowałbym.
Znam wielu ludzi morza, którzy bardzo lubią pożeglować hobbystycznie. Z tym, że nie obracam się wśród rybaków tylko w przemyśle morsko-naftowo-wydobywczym. Po latach tkwienia na statku w tym samym punkcie nad dnem (a statki typu drilling skip czy FPSO tak mają) człowiek lubi pożeglować.

Podobnie jest wśród lotników, po godzinach spędzonych przy sterach liniowca gdzie pilot jest sprowadzony do roli "urzędnika od latania" wielu z nich z radością siada za stery szybowców aby oddać się swojej pasji.
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6316
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-11-04, 20:50:12   

CPN napisał/a:
Cytat:
Uczciwego rybaka stać było na jacht, ale nie był mu on do niczego potrzebny, bo pływanie było jego zawodem, a nie hobby


Polemizowałbym.
Znam wielu ludzi morza, którzy bardzo lubią pożeglować hobbystycznie. Z tym, że nie obracam się wśród rybaków tylko w przemyśle morsko-naftowo-wydobywczym. Po latach tkwienia na statku w tym samym punkcie nad dnem (a statki typu drilling skip czy FPSO tak mają) człowiek lubi pożeglować.

Podobnie jest wśród lotników, po godzinach spędzonych przy sterach liniowca gdzie pilot jest sprowadzony do roli "urzędnika od latania" wielu z nich z radością siada za stery szybowców aby oddać się swojej pasji.


:D Zdarza się. Sam taki poniekąd jestem. Jak miałem jeżdżącą robotę, to urlop też lubiłem spedzać na trasie...
_________________
Z 24
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3415
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2016-11-04, 20:59:10   

CPN napisał/a:

Polemizowałbym.

Masz prawo :)
Praca o której piszesz nie ma nic wspólnego z żeglarstwem. Praca rybaka to zupełnie inna bajka. Tu dodatkowo piszemy o rybaku śródlądowym, który ma bezpośredni, codzienny kontakt z wodą, a nie, jak sam piszesz, tkwi w tym samym punkcie nad dnem ;-)
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Marcink 
Czytał Samochodzika



Wiek: 22
Dołączył: 07 Paź 2016
Posty: 72
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2017-01-07, 13:20:54   

Dzieje się dużo, acz szkoda że główna archeologiczna zagwostka jest zepchnięta na dalszy plan. Trochę to przypomina późniejszego Winetou ale w bardziej komiksowej stylistyce, bo jak inaczej nazwać tajemniczego kapitana walczącego żyłką wędkarską* czy tajniaka (nasz Bond normalnie).

*Z tym mi się skojarzyło
https://www.youtube.com/watch?v=XEY4ijaEb9Q :D
 
 
 
StrasznyMruk 
Stały bywalec forum



Pomógł: 3 razy
Dołączył: 17 Paź 2015
Posty: 399
Skąd: znad Narwi :-)
Wysłany: 2017-01-07, 13:44:15   

Rybactwo to jest praca fizyczna. Nie kojarzę, by w okresie socjalizmu działały prywatne zespoły rybackie. Robotnicy rybaccy pracowali w ramach Państwowych Gospodarstw Rybackich - PGRyb.
Ojciec Marty zapewne był jakimś brygadzistą; takie odniosłem wrażenie po książce.
Oczywiście wielu z tych ludzi świetnie znało swoje akweny i rybactwo było dla nich czymś więcej, niż pracą na etacie. Świetnie to opisał Paukszta w powieści "Srebrna ławica".
Rybak miał dostęp do deficytowego towaru, więc okazje do dorobienia sobie były. Nie trzeba było kombinować, by zostać "spekulantem".
Zapewne ścigacz Marty zbudowano za premie z odłowów, za lewą kasę i siłami własnymi rodziny i zaprzyjaźnionego bosmana :-)
_________________


Polish Virtual Sailing Club
Fortyfikacje w Polsce północnej
Grupa Badawcza KRIEPOST
 
 
Even 
Moderator
żywa skamielina forumowa



Pomógł: 10 razy
Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 3415
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2017-01-08, 12:44:22   

StrasznyMruk napisał/a:
Nie kojarzę, by w okresie socjalizmu działały prywatne zespoły rybackie. Robotnicy rybaccy pracowali w ramach Państwowych Gospodarstw Rybackich - PGRyb.

Na pewno oprócz PGRów na jeziorach mogli działać prywatni rybacy. Być może w pewnym okresie zmuszono ich do zrzeszenia się w spółdzielnie.
Zaraz po II Wojnie Światowej było sporo prywatnych rybaków łowiących na wodach przybrzeżnych Bałtyku. Było to tzw. rybołówstwo łodziowe, szczątkowo przetrwało ono do końca PRLu, by później mocno się rozwinąć w rybactwo kutrowe. Były też spółdzielnie rybackie, czasem posiadające tylko kilka kutrów. Nie wiem, czy można te spółdzielnie zaliczyć do firm prywatnych, czy państwowych. Wielcy państwowi armatorzy (Gryf, Odra) zajmowali się połowami dalekomorskimi od Morza Północnego przez Zatokę Gwinejską po Falklandy i Vancouver.
_________________


Martin Even
Grands Boulevards.
Akty meskie i kobiece bez odchyleń w stronę pornografii
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy



Pomógł: 23 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 6316
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-08, 11:22:18   

Nie pamiętam czy ten problem był już poruszany, ale co tam.
NPPS w porównaniu z innymi powieściami dziejącymi się nad Jeziorakiem (PSiZR i PSiN - częściowo) ma charakterystyczną optykę. Tu jezioro jest w centrum wydarzeń, wszystkie akcje dzieją się na jeziorze lub w jego pobliżu. Wśród miejscowości nadbrzeżnych jakąś rolę w powieści odgrywają tylko Iława (komenda MO, restauracja i stacja benzynowa), Siemiany (obóz harcerski) i Jerzwałd (pościg przez podwórko ZN). Akcja dzieje się wśród turystów - przybyszów. Okolicznych mieszkańców reprezentują milicjanci, sołtys z Siemian i oczywiście Marta, która jest jakby zwornikiem tych dwóch światów: świata turystów na jeziorze i świata okolicznych mieszkańców, rolników, rybaków itd. Jej postać odgrywa więc jeszcze bardziej znaczącą rolę niż tylko w konstruowaniu akcji.
W pozostałych wspomnianych powieściach Jeziorak, że tak powiem, ma już wybrzeża i okolice zamieszkałe przez interesujących ludzi, są tam ciekawe zabytki itd.
Jakże inaczej wygląda np. Przylądek Sandacza i jego otoczenie w obu powieściach.
W jakiś sposób odzwierciedla to proces wrastania Mistrza w tamtejszy krajobraz...
_________________
Z 24
Ostatnio zmieniony przez Z24 2017-10-08, 11:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 13