PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Błędy, pomyłki, niekonsekwencje
Autor Wiadomość
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 18 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 5910
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-30, 00:59:13   Błędy, pomyłki, niekonsekwencje

Ten tom jak na razie nie ma specjalnego tematu poświęconego błędom, pomyłkom itp. Oczywiście nie mam tu na myśli spraw z dziedziny nauk technicznych czy historii, bo te aspekty omawiamy w innych tematach, ale chodzi mi o kwestie dotyczące akcji powieści.

No to zaczynamy z grubej rury. W niniejszym poście będę się czepiał kulminacyjnej sceny powieści, a mianowicie finałowej akcji w oktogonie.
Omawiany fragment akcji zawiera się w całości w rozdziale XVIII, w moim egzemplarzu (wydanie II, Nasza Księgarnia, Warszawa 1976) są to strony 211-217. W cytatach pozwolę sobie wytłuszczyć interesujące nas fragmenty.

PS zaprasza towarzystwo do swojego pokoju, gdzie słuchają transmisji nadanej przez ukryty w pobliżu schowka nadajnik radiowy. Waldemar Batura i Cagliostro przenikają właśnie do oktogonu i szukają schowka:

„W głośniku miniaturowego pudełka radiowego usłyszeliśmy głośny zgrzyt, jakby ktoś otwierał zardzewiałe drzwi żelazne. Potem męski głos, który bez trudu można było rozpoznać jako glos Batury, oświadczył:
- Zamknij drzwi na klucz i zapal latarkę elektryczną, Cagliostro. Trzeci schowek jest chyba w piwnicach.
Aparat nadawczy umieszczony był w podziemiu, dokąd skierowali się złoczyńcy. Ich kroki zbliżały się do aparatu i przez to stawały się coraz głośniejsze.”

Dalej obaj dżentelmeni znajdują i obrabiają schowek, a następnie kończą akcję zacierając ślady swojej interwencji:

„Teraz doszedł naszych uszu szmer cegieł wsuwanych do dymnika, później zgrzyt żelaza o żelazo, to zapewne Cagliostro zamykał dymnik. Jeszcze później usłyszeliśmy oddalające się kroki i głośny hałas otwieranych drzwi.
Batura i Cagliostro ujrzeli chyba coś lub kogoś w otwartych drzwiach, bo usłyszeliśmy głośne:
- O rrrrany...
I nastała cisza. Audycja była przerwana.”

Następnie PS i dyrektor Marczak rozmawiają, wpada do pokoju mgr Pietruszka, który doznał właśnie kolejnego „olśnienia”. Panowie rozmawiają i w końcu dyrektor Marczak ucina dyskusję:

„Dyrektor Marczak machnął ręką.
- Chodzimy do schowka Koeniga. A panu – rzucił mi groźnie – zostawiam sprawę odzyskania prawdziwych rubinów.
Pietruszka zakłopotał się.
- Musimy poczekać na przybycie kościelnego. On bowiem ma w swoim mieszkaniu klucz do oktogonu. Niestety, kościelny otrzymał wieczorem jakiś telegram i o dwudziestej trzydzieści odpłynął statkiem do Tolkmicka. Sądzę, że powróci do Fromborka ostatnim statkiem, to jest za pięć minut – dodał, patrząc na zegarek.”

Dalej towarzystwo idzie w kierunku przystani, aby spotkać kościelnego. Postanawiają na niego zaczekać. Nadchodzi zdenerwowany kościelny, który twierdzi, że zgubił klucze do własnego mieszkania. Opowiada dziwną historię o swoim nagłym wyjeździe do Tolkmicka o o incydencje z Cagliostrem, który potrącił go przy wchodzeniu na statek. PS komentuje to tak:

„Nie wypytywaliśmy więcej kościelnego. Dla wszystkich z nas, z wyjątkiem Pietruszki, scena przy wchodzeniu na statek była zupełnie oczywista. Cagliostro wyciągnął klucze z kieszeni kościelnego, potem wraz z Baturą otworzył jego mieszkanie i „wypożyczył” klucz od oktogonu. Po to zresztą był im potrzebny wyjazd kościelnego do Tolkmicka. Przy pomocy fałszywej depeszy wywabili go z domu. Depeszę sfałszować nie było trudno, w prowincjonalnych miasteczkach wypisuje się tekst ołówkiem, wystarczy wziąć z poczty pusty blankiet.
Klucze kościelnego tkwiły w drzwiach jego mieszkania.
- O Boże – zdumiał się kościelny. – Tak byłem przejęty myślą o tym, co mnie czeka w Tolkmicku, że przez roztargnienie pozostawiłem klucze w zamku.
Nikt z nas nic nie powiedział na ten temat. I ta sprawa była przecież oczywista. Złoczyńcy włożyli klucze do zamka, aby zatrzeć sad swojego przestępstwa.
Klucz do oktogonu wisiał na gwoździu w kuchni kościelnego.
Wzięliśmy ten klucz i przez ciemny podworzec skierowaliśmy się do ośmiobocznej, przysadzistej wieży.”

Dalej towarzystwo spotyka przestępców pod konwojem milicji. Magister doznaje tzw. dysonansu poznawczego:

„Pietruszkę jakby piorun strzelił. Nie potrafił z siebie wydusić słowa.
Dyrektor Marczak trącił go w ramię.
- Idziemy do oktogonu – rozkazał. – najważniejsze to odnaleźć o zabrać skarby.
Pietruszka jakby ocknął się ze snu. Z nieprzytomną miną podszedł do drzwi oktogonu i otworzył je.

O ile sprawa z kluczami do mieszkania kościelnego raczej nie wzbudza wątpliwości, to w którym momencie złoczyńcy odłożyli na miejsce klucz od oktogonu? Jak wynika z treści „audycji radiowej” Waldek i Franek otworzyli drzwi do oktogonu, zamknęli je za sobą i następnie – po obrabowaniu schowka – otwarli drzwi i zaraz się natknęli na porucznika Judzińskiego i jego ludzi. Kościelny wraz z ekipą PS znajdują w mieszkaniu kościelnego klucz wiszący grzecznie na gwoździu biorą go ze sobą i na dodatek znajdują drzwi od oktogonu zamknięte. Hokus pokus Cagliostra, czy kiks Mistrza? A może jego żart – w stylu Cagliostra - z czytelników ? ;-)
_________________
Z 24
 
 
The Saint 
Fanatyk Samochodzika



Wiek: 35
Dołączył: 31 Sty 2013
Posty: 3646
Skąd: Katowice
Wysłany: 2017-07-30, 19:09:05   

Może nie zabrali klucza tylko tak jak w filmach zrobili jego odcisk? Był go pewnie stary i mało skomplikowany klucz a nie zabierając go mogli liczyć, że nikt nie zauważy ich akcji?
_________________


"Uważajcie na ludzi, którzy się nie śmieją – są niebezpieczni"
Świat samochodów!
 
 
Z24 
Forumowy Badacz Naukowy


Pomógł: 18 razy
Wiek: 54
Dołączył: 01 Gru 2012
Posty: 5910
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-30, 22:53:18   

The Saint napisał/a:
Może nie zabrali klucza tylko tak jak w filmach zrobili jego odcisk? Był go pewnie stary i mało skomplikowany klucz a nie zabierając go mogli liczyć, że nikt nie zauważy ich akcji?


Niewykluczone, choć pierwsze primo: nie ma o tym ani słowa w powieści. Drugie primo. Waldek i Franek musieli by mieć ze sobą albo w pobliżu warsztacik. No i znacznie więcej czasu. Szybciej było rąbnąć klucz i przeniknąć do oktogonu, niż rąbnąć klucz, zrobić pasówkę, dorobić klucz i przeniknąć do oktogonu ;-) .
_________________
Z 24
 
 
Wacek Krawacik 
Słyszał o Samochodziku


Dołączył: 22 Wrz 2012
Posty: 29
Wysłany: Wczoraj 17:38:31   

Kolejny moment gdzie jest nieścisłość, to wtedy gdy PS, Ala, oraz inżynier Zegadło zobaczyli odjazd mustanga z panią Anielką. Anielka potrzebowała co najmniej kilka minut aby zabrać dwóch mężczyzn, którzy weszli do domu staruszka. Potem co najmniej kilka minut na charakteryzację Waldka i wyjście do samochodu. Baśka to widzi, wzywa harcerzy, opisuje im wygląd wehikułu i PS, harcerze ruszają na poszukiwania. Harcerz, który zgłasza porwanie, potrzebował co najmniej kilka minut na spotkanie PS. W międzyczasie, Ala zadaje tylko jedno pytanie... No chyba, że wszyscy stali zadumani przez te 10 lub więcej minut.

Kolejna rzecz: dlaczego Waldek Batura zafundował wczasy staruszkowi? Za informacje o Diabelskim Drzewie, które okazały się bezużyteczne? Możliwe, że był szczodry, ale taka szczodrość chyba nie jest zbyt powszechna wśród takich ludzi jak Batura.

Wytłumaczenie PS dla Cagliostra, że zamknięto go w podziemiach, bo chciano go poróżnić z mgr Pietruszką. Niby komu zależało na tym? Nie było przecież trzeciego detektywa. Bardzo naiwne wytłumaczenie.
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 8 razy
Wiek: 51
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 2146
Skąd: Legionowo
Wysłany: Wczoraj 18:51:32   

Wacek Krawacik napisał/a:

Kolejna rzecz: dlaczego Waldek Batura zafundował wczasy staruszkowi? Za informacje o Diabelskim Drzewie, które okazały się bezużyteczne? Możliwe, że był szczodry, ale taka szczodrość chyba nie jest zbyt powszechna wśród takich ludzi jak Batura.

Nad tym się kiedyś zastanawiałem i wydaje mi się że chodziło właśnie o to, żeby Tomasz przedwcześnie nie zorientował się, że te informacje są bezużyteczne. Tudzież o nakierowanie na błędny trop ("skoro wywieźli staruszka, to znaczy że musiał wiedzieć coś bardzo ważnego").

Cytat:

Wytłumaczenie PS dla Cagliostra, że zamknięto go w podziemiach, bo chciano go poróżnić z mgr Pietruszką. Niby komu zależało na tym? Nie było przecież trzeciego detektywa. Bardzo naiwne wytłumaczenie.

Ale to wytłumaczenie dla kogoś, kto nie zna układów w Ministerstwie.
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 10