PanSamochodzik.net.pl Strona Główna
FAQ  Szukaj  Użytkownicy  Grupy Rejestracja  Album  Zaloguj


Poprzedni temat :: Następny temat
Jan Antoni Homa
Autor Wiadomość
Mario78 
Sympatyk Samochodzika


Wiek: 40
Dołączył: 30 Kwi 2013
Posty: 146
Wysłany: 2013-05-11, 14:54:34   Jan Antoni Homa

Jakiś czas temu (bodajże ze 2 lata temu) w PR3 Polskiego radia była audycja o książkach. Omawiano tam jakąś książkę kryminalno - przygodową, której bohaterem był bodajże altowiolonczelista. Słuchałem dosyć pobieżnie w pewnym momencie recenzujący stwierdził, iż jest to taki trochę Pan Samochodzik dla dorosłych. Może ktoś z obecnych na forum kojarzy co to za książka ?
Ostatnio zmieniony przez Protoavis 2018-01-10, 14:30, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Ace79 
Stały bywalec forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 04 Lut 2014
Posty: 204
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-04-19, 21:26:41   

Zapewne mówili o tytule "Altowiolista" Jana Antoniego Homy.
I chociaż nie słyszałam tej audycji, to zgadzam się z recenzentem, a książkę polecam.
 
 
Mario78 
Sympatyk Samochodzika


Wiek: 40
Dołączył: 30 Kwi 2013
Posty: 146
Wysłany: 2014-04-22, 17:44:35   

Dzięki wielkie, po Twoim poście nabyłem ebooka i również, przynajmniej na razie (kończe 1 rozdział) bardzo mi się podoba
 
 
Ace79 
Stały bywalec forum



Pomogła: 1 raz
Wiek: 39
Dołączyła: 04 Lut 2014
Posty: 204
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-04-28, 10:30:22   

Niedawno odkryłam, że jest kontynuacja "Altowiolisty" pt. "Ostatni koncert". Jeszcze tego niego czytałam, ale już zamówiłam i z niecierpliwością czekam na przesyłkę.
 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 6 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 5700
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-04-28, 18:54:28   

ace79 napisał/a:
Niedawno odkryłam, że jest kontynuacja "Altowiolisty" pt. "Ostatni koncert". Jeszcze tego niego czytałam, ale już zamówiłam i z niecierpliwością czekam na przesyłkę.


A ja czekam na Twój egzemplarz "Altowiolisty" :)
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-07-15, 12:35:31   

Jan Antoni Homa - Altowiolista



Bartosz Czarnoleski to tytułowy altowiolista, młody jeszcze człowiek, starający się o stałą posadę w wielkiej orkiestrze. Przesłuchanie do tego celu ma mieć miejsce już za kilka dni, a to znaczy ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ale jak tu ćwiczyć, gdy sąsiedzi walą w ścianę żądając ciszy, gdy wielki pies - Eston - domaga się spacerów, gdy trzeba zarabiać na życie nagraniami i koncertami?
Przez szczęśliwy traf Bartek znajduje jednak nowe idealne mieszkanie w domu pana Sebastiana Marsa, starego antykwariusza, który lubi zarówno psy, jak i muzykę klasyczną.

Orkiestrę, której członkiem pragnie zostać, Bartek zna bardzo dobrze, jako że często wspomaga ją już jako gość. Zna zatem również słynnego dyrygenta Damiana Rucacellego. Jego następny koncert będzie prawdziwą bombą, zapowiedział dyrygent: “Zamiast batutą, będę dyrygował kluczem: do ludzkich serc, uczuć i pamięci. Otwórzmy je wspólnie.”

W przedwieczór wielkiego koncertu, wyprowadzając Estona na spacer do pobliskiego parku, Bartek jest świadkiem próby rabunku i zabójstwa, którego ofiarą pada właśnie Rucacelli. Przedmiotem, który rabusie pragnęli sobie przywłaszczyć i który dzięki psim instynktom ląduje w rękach muzyka, jest sztab dyrygencki Rucacellego.

Batuta jest stara i zaskakująco skomplikowanie złożona, nosząca różnego rodzaju ozdoby itd. Wraz z panem Sebastianem Bartek próbuje wykryć jej sekrety. Są nimi tajemnicza notatka z częściowo nieczytelnym tekstem i dwa klucze.

Bartek i Mars wpadają również na ślad pewnego sędziwego Włocha, właściwie jednak Polaka, Michalewicza, który w czasie wojny pomagał Żydom - za słoną opłatę - uniknąć aresztowania przez hitlerowców. Czynił to używając, jak twierdzi, tajnych przejść, które znajdowały się właśnie w Bartkowi doskonale znanym budynku filharmonii.

Czy to prawda, czy tylko urojenia starego piernika, któremu miesza się już w głowie? Istniały takie tajne korytarze, a jeśli tak, czy nadal istnieją? Czy legenda o sejfie ukrytym w jednym z nich, w których bogaci Żydzi chowali swoje kosztowności, jest więcej niż tylko legendą? A co z tym wszystkim ma batuta do czynienia? Lub Wanda, przepiękna wio-, wiolo-, wiolonczelistka, często widywana z osobnikami o nieco wątpliwej reputacji?





Akcja “Altowiolisty” osadzona jest w środowisku klasyczno-muzycznym - autor Jan Antoni Homa sam jest skrzypkiem, obecnie pierwszym skrzypkiem chyba w Filharmonii Zuidnederland.




Jak napisał na swoim Facebookowym profilu:

„W obliczu nie dającej się ujarzmić nietrwałości dźwięku zainteresowałem się słowem. Pisanym”

Książka jest kopalnią wiedzy i anegdotek dla wszystkich miłośników muzyki klasycznej. Homa zna ten biznes od podszewki i umie doskonale wskazać jego swoistość, absurdalność, blaski i cienie. Niemniej okuty wydaje się być w jej historii i teorii, i jakoś potrafi to tak przekazać, że wszystko, co ma do powiedzenia, wydaje się być nowe i ciekawe (nawet jeśli nie jest).

Książka ma oczywiście także swoją intrygę: zagadkę, którą nie tylko altowiolista pragnie rozwiązać, tekst do rozszyfrowania, tajemniczych przeciwników, których należy unikać, ale i uprzedzić, w pogoni za… nie wiadomo dokładnie czym, skarbem chyba? Tajemnica batuty jest tylko pierwszą z wielu zagadek, których rozwiązanie otwiera niejako następne drzwi, zaś na końcu tego imaginatywnego korytarza czeka nagroda, dla której wielki dyrygent gotów był oddać swoje życie. Jednak, tak jak w serii z Panem Samochodzikiem - a właśnie do niego Bartek niektórym czytelnikom wydał się podobny - nikt nie umiera, autor brzydzi się widocznie zbrodnią, tak jak prywatnie, będąc wegetarianinem, mięsem.

Zagadka detektywistyczna jest solidna, choć moim zdaniem brakuje jej nieco koherentności, o wiarygodności w niektórych jej etapach już nic nie mówiąc. Dodatkowo dochodzi, że autor długo wydawał się mieć trudności spoić intrygę z rozważaniami o muzyce w jednolitą całość, dopiero w ostatniej części dzieła się z tym poradził. My, oczywiście, przywykliśmy do tego rodzaju dygresji, Nienacki stosuje je przecież nieustannie. W sumie rzekłbym, że wszystkie te obszerne wtrącenia autora “Altowiolisty” stanowią bardziej oryginalną część książki, przewyższając jej wątek sensacyjny.

Koniecznie trzeba również pochwalić styl i polszczyznę autora. Mimo że jest “tylko” muzykiem i do tego żyjącym i pracującym w Holandii, warsztat językowy opanowany ma na sto dwa, więcej, posługuje się nim w sposób niesamowicie kreatywny, zaskakując wyszukanymi sformułowaniami itp. Czasami zrobiwszy jakąś wypowiedź, zaprzecza jej w następnym zdaniu, rozważa jej merytoryczną wartość z wyszukaną elokwencją, wreszcie oferując czytelnikowi końcową wersję swojej początkowej tezy - typowo muzyk, rzekłbym, którego nie zadowala bezbłędne wykonanie jakiejś frazy muzycznej, on musi popisać się jeszcze pięcioma dalszymi jego wariacjami. Innymi słowy, Homa uwielbia improwizować słowami, a czyni to z wielką brawurą i bez widocznego wysiłku.

Altowiolista ma więc dużo do zaoferowania, solidną prozę, dużo ciekawych i ciekawie zaprezentowanych faktów ze świata muzyki, i zajmującą fabułę, choć, jak już sygnalizowałem, ostatnia najmniej przypadła do gustu. Choć główny koncept, a szczególnie wątek włoski, mi się podobały, inne rozwiązania i pomysły nie grzeszyły oryginalnością; Ryży np. wydawał mi się postacią żywcem wziętą z jakiejś kiepskiej telewizyjnej serii kryminalnej. Być może autor począwszy pracę nad książką odkrył, że stworzenie niebagatelnej fabuły sensacyjnej dla człowieka o jego inteligencji wcale nie jest aż tak proste? Może z powieściami sensacyjnymi jest podobnie jak z szachami (szychy grają w “Altowioliście” ważną rolę), gdzie, jak słyszałem, iloraz inteligencji wielu mistrzów tej gry jest zaskakująco niski? Krótko mówiąc, fabuła mogłaby być nieco lepsza, tworząc ją autora widać opuściło trochę natchnienie i zaczął uciekać się do dość standardowych rozwiązań. Reszta książki jednak jest na zaskakująco wysokim poziomie.
 
 
irycki 
Fanatyk Samochodzika
Pan Motocyklik



Pomógł: 9 razy
Wiek: 52
Dołączył: 13 Paź 2015
Posty: 3044
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2017-07-15, 13:01:50   

Bardzo zachęcająca recenzja :)
_________________


Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
samozwańczy prezes Klubu Martologicznego
 
 
Berta von S. 
Matka Wspierająca
nienackofanka



Pomogła: 75 razy
Wiek: 46
Dołączyła: 05 Kwi 2013
Posty: 20493
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-07-16, 09:23:07   

John Dee napisał/a:

Być może autor począwszy pracę nad książką odkrył, że stworzenie niebagatelnej fabuły sensacyjnej dla człowieka o jego inteligencji wcale nie jest aż tak proste? Może z powieściami sensacyjnymi jest podobnie jak z szachami (szychy grają w “Altowioliście” ważną rolę), gdzie, jak słyszałem, iloraz inteligencji wielu mistrzów tej gry jest zaskakująco niski? Krótko mówiąc, fabuła mogłaby być nieco lepsza, tworząc ją autora widać opuściło trochę natchnienie i zaczął uciekać się do dość standardowych rozwiązań. Reszta książki jednak jest na zaskakująco wysokim poziomie.

Mi się fabuła całkiem podobała. Bohater jak najbardziej w stylu samochodzikowym. I w ogóle książka ma świetny klimat. Jedna z najlepszych współczesnych powieści w nurcie kryminalno-przygodowym, jakie miałam okazję czytać.
:564:

Podobno jest jakaś druga część i nawet sobie zamawiałam na prezent, ale nie dostałam. :/
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-07-17, 12:53:50   

Berta von S. napisał/a:
Mi się fabuła całkiem podobała. Bohater jak najbardziej w stylu samochodzikowym.

Muszę przyznać, że miałem trudności dopatrzeć się tego podobieństwa. Owszem, Bartek i Tomasz dzielą kilka cech wspólnych, niepozorni, bezżenni, z żyłką detektywistyczną, wykształceni - ale czy nie można tego również powiedzieć o niemal wszystkich innych detektywach, zawodowych czy nie, jak Sam Spade, Philip Marlowe, Jake Gittes, polskich zapewne też, choć nie znam aż tak wielu? Dużo przecież ich też różni: Bartek nie posiada samochodu lub młodych przyjaciół, a niemal cała akcja książki odgrywa się pomiędzy jego mieszkaniem a miejscem pracy.

Co nie jest absolutnie jakimś tam mankamentem, bo książka ma oczywiście wspaniałą atmosferę i wiele, wiele innych zalet, na które już wskazałem. :)
Ostatnio zmieniony przez John Dee 2017-07-17, 16:27, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-08-21, 18:21:34   

Jan Antoni Homa - Ostatni koncert





Sięgając po następną książkę Homy miałem nadzieję, że autor posłuży się w niej tym samym typem prozy co w “Altowioliście”, gdyż ona właśnie wywarła na mnie najgłębsze wrażenie, i nie zawiodłem się. Natychmiast po pierwszych zdaniach, jak te…

Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale moich rozmówców rozpoznaję po dzwonkach, choć wcale nie przypisałem każdemu odrębnej melodyjki. Gdy dzwoniła Antosia, komórka brzmiała słodko i powabnie. Telefony od kolegów z kwartetu nosiły różny stopień nasilenia, choć najdobitniejsze były te od Jacka. Z kolei sygnały od Sebastiana brzmiały jakoś nobliwie. Jak to możliwe?

poczułem się w “dobrych rękach”. Jak już w swoim poprzednim dziele autor oczarowuje porywającym miksem doskonałej polszczyzny, trafnych sformułowań i ciekawych myśli. Styl ten ponownie chciałbym porównać z improwizacją muzyczną, gdzie solista na przemian podporządkuje się przyjętym konwencjom lub też opuszcza wytarte ścieżki, robiąc śmiały użytek ze swojej wolności artystycznej. Że autor także i głównie jest muzykiem, zdradzają porównania jak te:

Ten dzień, który rozpoczął się tak niezwykle, tragicznie nieomal, a w konsekwencji heroicznie, dostarczył mi później całej gamy uczuć i postaci.
Do — brego człowieka w osobie Andrew Kravitza (został dla mnie Kravitzem i już).
Re — zygnacji, gdy najpierw w trakcie przesłuchania, a potem przed operą bałem się, że zamiast na spektaklu wyląduję w wiezieniu Jej Królewskiej Mości.
Mi — łych chwil w muzeum Sherlocka Holmesa i hotelu Belgravia
- itd.

Pisarz nie zawsze stara się jednak być oryginalny, czasem po prostu pisze tylko pięknie:

Mimo intensywnego dnia nie chciało mi się spać. Czułem, jakby wewnątrz świadomości powiał lekki wiaterek, unoszący do góry liście, źdźbła trawy, kawałki papierów... Drobiny zaczęły tworzyć wir, bezładny i przypadkowy. Próbujący wepchnąć poderwane elementy do właściwych szczelin. Niemożliwe... Wirujące kawałki opadły na ziemię. Pozostał niepokój. Musiałem go jakoś wytłumić.

Na twojej wizytówce jest napisane: geodeta i geolog. Czy to również przykrywka?
— Nie, to akurat nie... Los nie zawsze dotrzymuje obietnic składanych w młodości..


Jego humor też jest nieskazitelny:

— Prawdę mówiąc, byłam prawie pewna, że zjawi się dzisiaj na koncercie. Wysłałam zaproszenie, ale najwyraźniej nie czuł się na siłach... W sumie jednak mu się nie dziwię... Joanna stosowała przepiękny wachlarz kobiecej niekonsekwencji, od: „byłam prawie pewna”, do: „jednak się nie dziwię”...

— Co to jest? — Skrzywiłem się mimowolnie.
— Gitanes, czarny tytoń, niezły wykop.
— Cyganka prawdę ci powie...
— Co? A tak, tak, rzeczywiście... — Ruszył tropem lingwistycznym.

Po ostatnim akordzie zerwała się burza oklasków. Wyczerpani, zlani potem, a przecież szczęśliwi, kłanialiśmy się, powoli wypływając na powierzchnię rzeczywistości. Jacek nie oparł się kabotyńskiemu gestowi, wskazując lewą ręką na naszą trójkę. Takie skromne: „no, to nie tylko moja zasługa, oni też grali”.

Połączyłem przewody. Wykapująca ciecz była zapewne resztką płynu hamulcowego. Może nie wyciekła do reszty? Przekręciłem kluczyk, ciągle tkwiący w stacyjce (w momencie uderzenia musiało nastąpić automatyczne odcięcie mocy) i...
Silnik zaskoczył bez jakiegokolwiek wysiłku. Auto nadawało się do jazdy, co potwierdziłem, delikatnie wciskając pedał gazu i dojeżdżając do jezdni, powyżej której odbyło się lądowanie na cztery koła. Czy również do hamowania? Tak! Hamulce działały! Miałem w ręku nowy fach! :D

… przypominał chatkę z piernika. (…) (gonty; to głównie one upierniczały konstrukcję).

Choć autor dysponuje potężnym zasobem słów, nie zawszy widać znajduje w magazynie właściwe, a że posiada niezwykłą smykałkę do słów cięcia i gięcia, jego talent słowotwórczy rodzi takie dziwolągi:

Im większy gbur (dla postronnych), tym lepszy guru (dla wtajemniczonych). Taki gburu...
To były anielice strużynie…
Don Pasquale mógł sobie pić trzydziestoletnie brandy. Palić cygara za kilkadziesiąt euro sztuka, zlewać się obficie najdiorszymi wodami toaletowymi...
tematy skrzypcowe i okołoskrzypcowe
, itd.

Tak, to jest mój rodzaj prozy, moje nadzieje w tym kierunku zostały spełnione i po lekturze książki czułem się całkowicie usatysfakcjonowany. :)

Pomnę jeszcze, że Homa, jak już w “Altowioliście”, bierze sobie czas na różnego rodzaju dygresje muzyczne, czyniąc kwartety smyczkowe tym razem swoim głównym tematem. (“—Fauré, Franck, Debussy, Ravel… — Konrad odkrył swoje francuskie i impresjonistyczne fascynacje. Jacek łypnął na nas z wyższością i wymienił alternatywną litanijkę życzeń: — Janáček, Szostakowicz i oczywiście Szymanowski. Panowie, bez Szymanowskiego w ogóle sobie tego nie wyobrażam!”)
Dowiadujemy się oprócz tego niejedno o polskich kompozytorach, którzy wpisali się do kanonu światowej muzyki, jak Adam Jarzębski lub Józef Elsner, ”twórca niezliczonej ilości dzieł scenicznych, religijnych, wokalnych i instrumentalnych, zarazem prominentny członek loży wolnomularskiej — z tytułem mistrza katedry w Świątyni Stałości włącznie — przetrwał w pamięci potomnych głównie jako... nauczyciel Fryderyka Chopina”, i mój ulubieniec — cheers, Youtube — Mikołaj Gomółka.



Jak to jednak wygląda z treścią?

Akcja zaczyna się w Toskanii, gdzie, jak pamiętamy, Bartkowi przypadł w udziale dom i winnica. Winnica wyżywia dużo okolicznych mieszkańców, Polak więc, władający nawiasem mówiąc doskonale językiem włoskim, stał się również ważnym lokalnym pracodawcą. Nie jest też już dłużej singlem, w Antosi, rudej archeolożce, córce antykwariusza Sebastiana Marsa, znalazł swoją wielką miłość. Wierny pies Eston również ma się dobrze.

Natomiast Eston wcielał się w rolę majordomusa: witał, pozdrawiał i odprowadzał gości, traktując nas wszystkich jak potężne stadko powierzone swojej opiece.

Początkowo trudno wyczuć, w jakim kierunku autor nas bierze. Jeśli o mnie chodzi moglibyśmy pozostać w słonecznej Italii, tym bardziej, że istnieją zalążki ciekawych konfliktów: ktoś interesuje się biblioteką odziedziczoną przez Bartka, przeczesując po nocach potajemnie jej stare księgozbiory (poszukując czego?), posiadłość zaś, Casa e Proprietà di Città Abbandonata, uprzedni właściciel Michalewicz odkupił pewnemu mafiozo, a ten ma nagle jakieś roszczenia wobec Bartka…

Ale nie tędy droga. Autor przerzuca akcję do Polski i dobrze nam znanego miasta K. (Krakowice nazywało się chyba w “Altowioliście”), gdzie Bartek nadal spędza kupę czasu, odkąd z Jackiem, Konradem i Joanną założył swój własny kwartet smyczkowy.

Ciemne chmury na horyzoncie pojawiają się w chwili, gdy Robert, inspektor policji znany nam z “Altowiolisty” i w międzyczasie przyjaciel Bartka, prosi go o pomoc w poszukiwaniu serialnego mordercy zwanego “Struniarzem”, bo swoim ofiarom pomaga zejść z tego łez padołu przy pomocy ostrych jak brzytwa strun skrzypcowych. Atowiolista chętnie przyjmuje wyzwanie, tym bardziej, że afera ma jakby coś wspólnego z wydarzeniami poprzedniego roku. Wygląda na to, że nad sprawą Michalewicza, Rucacelli’ego i innych nie została postawiona jeszcze ostatnia kropka. Idąc tym śladem, Bartek zmuszony jest opuścić K. i udać się do Brukseli, a następnie do Londynu. Nie zdradzę chyba za dużo gdy powiem, że wyprawa ma bardzo dramatyczny przebieg. Wnet sytuacja pogarsza się zgoła dalej: Bartek otrzymuje wiadomość, że dwójce mafiozów, znanych nam z poprzedniej książki jako “księżycowe postacie”, udała się we Włoszech ucieczka z furgonetki do przewozu więźniów, przy czym zabili trzech swoich strażników! A to przecież Bartek wpakował ich za kratki! Czy Antosi, która w tej chwili przebywa w Toskani całkiem sama (nie licząc Estona), grozi przez to jakieś niebezpieczeństwo?

Podsumowując muszę stwierdzić, że “Ostatni koncert” przypadł mi do gustu bardziej niż “Altowiolista”. Przebieg akcji jest o wiele bardziej dramatyczny, dobrze czyni książce również to, że autor opuścił tym razem granice K., posyłając swojego bohatera w szaleńczą podróż przez pół Europy i że wskrzesił niemal wszystkie postacie z “Altowilisty”, dodając równocześnie nowe. Świetna lektura!
 
 
czargor 
Czytał Samochodzika
Stary Człowiek



Pomógł: 1 raz
Wiek: 51
Dołączył: 08 Mar 2017
Posty: 77
Skąd: Chodzież
Wysłany: 2017-09-30, 18:58:43   

Jestem świeżutko po lekturze "Altowiolisty" i "Ostatniego koncertu" i cóż mogę tu napisać... No, jest klimat, jest! Zagadka, szyfr, kluczenie, mylenie tropów, a wszystko okraszone świetnymi (bliskimi memu sercu) opowieściami z muzycznego podwórka...
Czytałem jednym tchem.
Pozwoliłem sobie napisać do Autora i zadać mu pytanie:
- Czy przewiduje Pan kontynuację serii o Bartoszu C...?
- Kontynuacja przygód Bartka? Owszem - trzecia część (bardziej mroczna od poprzednich) jest już gotowa, a nad czwartą właśnie pracuję. Na przeszkodzie podzielenia się owocami mojej pracy z Czytelnikami stoi na razie przeszkoda zasadnicza: brak wydawcy.
- To świetne wiadomości (nie ta o braku wydawcy...), czy mogę oficjalnie podzielić się nimi na forum "pansamochodzik.net"...?
- Oczywiście choć, jak wspominałem, nie potrafię powiedzieć, czy i kiedy książki ukażą się drukiem.

Pytałem jeszcze, czy wie o tym, że mówi się o książkach "Pan Samochodzik dla dorosłych"...?
- Kiedyś trochę zżymałem się na te "panasamochodzikowe" porównania, ale - co tu ukrywać - i ja zaczytywałem się powieściami Nienackiego

To dla mnie naprawdę dobra wiadomość, bo wciągnęły mnie przygody Bartka i Estona... :)
_________________
Pracuję z klawiszami - na akord... :)
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-09-30, 20:55:07   

Czargor, zwiastunie dobrych wiadomości, jesteś wielki! Więc nowe dzieło Jana Antoniego Homy jest już gotowe, a następne już na warsztacie! Miejmy nadzieję, że wydawca mimo wszystko się znajdzie i to szybko. A jednak Leszek Herman miał rację twierdząc, że “w tym kraju nikt nic nikomu nie wydaje” ( http://pansamochodzik.net...p=296152#296152 ). Co za historia, co za czasy! :/ Ja w każdym przypadku kupię książkę w chwili, gdy tylko się ukaże.

Jak zapewne zauważyłeś, mnie książki Homy również zachwyciły, szczególnie “Ostatni koncert”, i odpowiednio wielkim stałem się fanem ich autora, ale na pomysł, by się z nim skontaktować, nie wpadłem. Za to daję Ci “pomogła”. :)
 
 
czargor 
Czytał Samochodzika
Stary Człowiek



Pomógł: 1 raz
Wiek: 51
Dołączył: 08 Mar 2017
Posty: 77
Skąd: Chodzież
Wysłany: 2017-09-30, 21:33:14   

John Dee napisał/a:
jesteś wielki!

Heheh... Fakt... Vide - fotka na avatarku... :D
John Dee napisał/a:
Ja w każdym przypadku kupię książkę w chwili, gdy tylko się ukaże.

Ja też!
John Dee napisał/a:
Za to daję Ci “pomogła”. :)

Dzięki! :)
_________________
Pracuję z klawiszami - na akord... :)
 
 
Robert 
Fanatyk Samochodzika



Pomógł: 14 razy
Wiek: 42
Dołączył: 12 Sty 2014
Posty: 3584
Skąd: Świętochłowice
Wysłany: 2017-09-30, 22:40:24   

Po raz kolejny wyświetla mi się ten wątek ...
Jako, że bardzo polecacie autora, zamówiłem jego dwie książki :)
Jak otrzymam i przeczytam, na pewno dorzucę swoją opinię.
_________________
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-10-01, 12:59:15   

czargor napisał/a:
John Dee napisał/a:
jesteś wielki!
Heheh... Fakt... Vide - fotka na avatarku... :D
A na tym avatarze to jesteś Ty in persona? Robert na avatarze poniżej może też? :D

Robert napisał/a:
Jako, że bardzo polecacie autora, zamówiłem jego dwie książki :) Jak otrzymam i przeczytam, na pewno dorzucę swoją opinię.
Zrób to proszę. No i mam nadzieję, że lubisz muzykę klasyczną, bo autor dużo na jej temat ma do powiedzenia, co dla kogoś, kto z tym gatunkiem muzycznym jest na bakier, może okazać się być może męczące. ;-)
 
 
czargor 
Czytał Samochodzika
Stary Człowiek



Pomógł: 1 raz
Wiek: 51
Dołączył: 08 Mar 2017
Posty: 77
Skąd: Chodzież
Wysłany: 2017-10-01, 14:20:08   

John Dee napisał/a:
A na tym avatarze to jesteś Ty in persona? Robert na avatarze poniżej może też? :D

Ano to jam ci... (ten za fortepianem, a nie na szczudłach ofkors...) Robert - spoko gość jak widzę... :)
John Dee napisał/a:
Zrób to proszę. No i mam nadzieję, że lubisz muzykę klasyczną, bo autor dużo na jej temat ma do powiedzenia, co dla kogoś, kto z tym gatunkiem muzycznym jest na bakier, może okazać się być może męczące. ;-)

To fakt - moja żona przyznała się, że opuszczała fragmenty mówiące o kole kwintowym, czy skalach modalnych... Z samej akcji książki nic nie tracąc.
_________________
Pracuję z klawiszami - na akord... :)
 
 
John Dee 
Moderator
Uwielbia Samochodzika



Pomógł: 65 razy
Dołączył: 06 Wrz 2014
Posty: 8078
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2017-10-01, 18:52:57   

czargor napisał/a:
To fakt - moja żona przyznała się, że opuszczała fragmenty mówiące o kole kwintowym, czy skalach modalnych... Z samej akcji książki nic nie tracąc.
Prawdę mówiąc postąpiłem nieco podobnie czytając “Ostatni koncert”: przeskoczyłem wpierw wywody autora o muzyce, notując sobie ale, gdzie je znaleźć. Wróciłem do nich po zakończeniu “właściwej” lektury. Jestem więc w stanie potwierdzić, że ta metoda działa. :)
 
 
czargor 
Czytał Samochodzika
Stary Człowiek



Pomógł: 1 raz
Wiek: 51
Dołączył: 08 Mar 2017
Posty: 77
Skąd: Chodzież
Wysłany: 2017-10-01, 19:44:08   

John Dee napisał/a:
przeskoczyłem wpierw wywody autora o muzyce, notując sobie ale, gdzie je znaleźć. Wróciłem do nich po zakończeniu “właściwej” lektury

Heh... Ja też notowałem sobie numery stron, gdzie były świetne opisy muzycznych dzieł, by później posłuchać je sobie w skupieniu... :)
_________________
Pracuję z klawiszami - na akord... :)
 
 
Kynokephalos 
Moderator



Pomógł: 26 razy
Dołączył: 07 Cze 2011
Posty: 4472
Skąd: z dużego miasta.
Wysłany: 2017-10-03, 07:11:38   

czargor napisał/a:
fragmenty mówiące o kole kwintowym, czy skalach modalnych

A to teraz mnie poważnie zaciekawiłeś...

Pozdrawiam,
Kynokephalos
_________________
Wonderful things...

 
 
Yvonne 
Maniak Samochodzika
Witaj Przygodo!



Pomogła: 6 razy
Wiek: 40
Dołączyła: 28 Wrz 2012
Posty: 5700
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-12-20, 20:00:38   

Dopiero znalazłam ten wątek.
Dodam zatem, że czytałam jakiś czas temu "Altowiolistę". Pożyczyłam od Ace.
Byłam tą książką zachwycona, wciągnęła mnie bardzo. Drugiej części jeszcze nie czytałam.
_________________
Zapraszam na mój blog:

www.odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  



Reklama:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template forumix v 0.2 modified by Nasedo

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 12