To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Wszystkie pozostałe hobby - Filmowe miejsca

John Dee - 2017-11-14, 18:05

I ostatnie zdjęcie tej serii. Widzimy na nim, że w filmie gniazdo rodzinne Churchillów, książąt Marlborough, w wyglądzie zostało nieco zmienione, przez co szukając miejsc z tego filmu omal go nie wykluczyłem. :D
Dachy i inne elementy zostały, bardzo zręcznie zresztą, domalowane - mówimy tu o tzw. technice matte painting. Dzisiaj, w epoce cyfrowej, tego rodzaju prymitywne efekty specjalne tworzy się oczywiście przy pomocy kompa.


Szara Sowa - 2017-11-14, 18:26

John Dee napisał/a:
Dachy i inne elementy zostały, bardzo zręcznie zresztą, domalowane


A jak to robiono?
Nakładano makiety na budynki?

John Dee - 2017-11-15, 00:57

Ależ nie, malowano motywy na szyby.
John Dee - 2017-11-18, 16:31

“Summertime”/“Urlop w Wenecji”

W roku 1955 słynny reżyser David Lean stworzył w Wenecji swój ostatni “intymny” film pt. “Summertime”/“Urlop w Wenecji” z Katharine Hepburn.








Nie tak znany jak jego późniejsze monumentalne dzieła “Most na rzece Kwai” lub “Doktor Żywago”, kinomanom na całym świecie jest on jednak niemniej drogi. Do nich zaliczają się Steven Spielberg oraz, jak teraz odkryłem, Woody Allen. Allen oczywiście również kręcił już w Wenecji, mianowicie “Wszyscy mówią: kocham cię”. Byłem tam kiedyś w zimie, i mając w styczniu całe miasto wyłącznie dla siebie, udało mi się odnaleźć wiele miejsc z tego właśnie filmu, ale nie wszystkie. Wyobraźcie więc sobie moje zaskoczenie, gdy odkryłem je teraz szukając plenerów z filmu Leana! Allen postanowił widać złożyć hołd wielkiemu brytyjskiemu reżyserowi wybierając te same plenery, co on!

Gdy Lean dwa lata później na Cejlonie pracował nad “Mostem na rzece Kwai”, po męczących użerkach z niezdyscyplinowanymi, leniwymi brytyjskimi aktorami powiedział do nich, gdy nadszedł czas na sceny z Williamem Holdenen: “Jutro zaczynam kręcić z ZAWODOWCAMI: Amerykanami. Dzięki Bogu za to!” :D

Trochę tego amerykańskiego profesjonalizmu zasmakował już uprzednio reżyserując “Summertime” - Katharine Hepburn nie tylko daje tam po raz kolejny dowód swojego wielkiego talentu, ale i nie oszczędza siebie pod każdym innym względem, np, rezygnując z dublerki w scenie, w której wypada jej dać nurka do kanału.

https://www.youtube.com/watch?v=hN3fd_zLIp0







To ujęcie powstało przy placu Campo San Barnaba, na którym powstały jeszcze inne ważne sceny tegoż filmu - o nich później. Inne miejsca to te:





cdn.

John Dee - 2017-12-17, 20:33

Przy tym samym placu, Campo San Barnaba, znajduje się sklepik, z którego właścicielem Katharine ma romans.








Proszę zauważyć, że Lean postanowił nakręcić tę scenę nie odgradzając się wielce od przechodniów, konsekwencją czego było, że miał gapiów w ujęciu.


Najpierw ta jedna pani, jeszcze jako tako dyskretna…




a potem ta druga, już całkowicie otwarcie gapiąca się na aktorkę. (“Przecież to jest - Grace Kelly!”)


Dzielna Katharine nie daje się jednak zbić z tropu, wychodzi ze sklepu i na mostku udaje nawet, że się potyka, profesjonalistka do końca. :)

John Dee - 2017-12-19, 17:22



I w końcu wspomniane już wcześniej miejsca z obu filmów, Davida Leana i Woody Allena. Jak ja się tego mostu naszukałem, będąc w Wenecji, Boże drogi! Campiello Barbaro to jest, i jak widzimy, jest to ten sam mostek, przez który przechodzą zarówno Woody Allen i Julia Roberts, jak i Katharine Hepburn.





Krata też tam nadal ta sama…









Studnia, przy której stoją Katharine i chłopiec, a obok której później przebiega Julia, stoi na placyku Piscina Sant'Agnese.







Plac Campo Santo Stefano posłużył jako kulisa w tych obu ujęciach. Na zdjęciu nr 2 widzimy Woody Allena przy porannym dżogingu.







The End. :)

Szara Sowa - 2017-12-19, 20:07

Johnie, gratuluję dociekliwości! Widzę że jesteś wielkim fanem starych już niestety filmów!
John Dee - 2017-12-19, 21:01

Szara Sowa napisał/a:
Johnie, gratuluję dociekliwości! Widzę że jesteś wielkim fanem starych już niestety filmów!
To prawda, stare lubię coraz bardziej, nowe coraz mniej. Z wyjątkiem filmów telewizyjnych, te się w ostatnich latach znacznie poprawiły.
Kpt Petersen - 2017-12-23, 11:03

John Dee napisał/a:
Kpt Petersen napisał/a:
Nie oglądałem, ale po takiej rekomendacji jak znajdę to obejrzę.
Warto, film moim zdaniem jest stylistycznym arcydziełem.



Obejrzałem “Byle do niedzieli” . Akurat TVP Kultura puściła w tym tygodniu i dzięki twojej rekomendacji Johnie obejrzałem. Było warto bo film bardzo fajny :564:

John Dee - 2017-12-23, 14:18

Cieszę się, że też Ci się spodobał. :)
Nie wiem, czy Truffaut przeczuwał, że będzie to jego ostatni film, ale jakoś udało mu się podsumować nim całą swoją działalność artystyczną. Wyborem czarno-białej taśmy filmowy nawiązał np. do swoich wczesnych dzieł, tych z Antoinem Doinelem jako jego alter ego, no i tyle scen powstało gdzieś w plenerze, jak wcześniej, gdy jako początkujący reżyser Nouvelle Vague na wynajęcie studia nie mógł sobie pozwolić.

John Dee - 2017-12-29, 12:59

“Dziewiąte wrota” Romana Polańskiego okazały się niezwykle ciekawym obiektem badawczym, ze względu na użytek CGI (Computer-generated imagery) jak i struktur, które dobudowane zostały w miejscach, gdzie reżyserowi były potrzebne.

Przyjrzyjmy się najpierw Toledo, gdzie Corso odwiedza warsztat restauratorski braci bliźniaków Ceniza. Tu już należy zauważyć, że obie role odegrał ten sam aktor, mamy więc przed sobą pierwszy przykład zastosowania CGi.


Widzimy, że piękna fasada ich warsztatu została stworzona dla potrzeb filmu. Bez niej placyk wcale nie jest aż tak uroczy.



Uliczka Calle Buzones, gdzie rozpadające się rusztowanie omal nie zabija Corsa, jest rzeczywiście bardzo malownicza i naprawdę prowadzi do placyku z warsztatem, Calle Sto Domingo Real.







Walące się rusztowanie to tryk komputerowy. Na obu zdjęciach widzimy jednak w tle te same zakratowane okno.




Kustosz - 2017-12-29, 15:44

Fantastyczny wątek Johnie. I widzę, że podobnie jak ja jesteś fanem Polańskiego. "Dziewiąte wrota" uwielbiam właśnie za plenery.
John Dee - 2017-12-29, 20:12

Kustosz napisał/a:
I widzę, że podobnie jak ja jesteś fanem Polańskiego. "Dziewiąte wrota" uwielbiam właśnie za plenery.
Jasne, kręcono we Francji, Hiszpanii, Portugalii, wszędzie, i właśnie również dlatego film wyszedł mu tak dobrze. No to obserwuj wątek dalej, Kustoszu, bo mam do zaoferowanie jeszcze kilko podobnych ciekawostek. Jedna z nich dotyczy piekarza bułek z St. Martin. ;-)
John Dee - 2018-01-10, 11:47

Scena, w której Corso i dziewczyna docierają wieczorem do St. Martin


kręcona była w Nesles-la-Vallée, w pobliżu Paryża. Nesles-la-Vallée sąsiaduje nawiasem mówiąc z Auvers-sur-Oise, gdzie leży pochowany Vincent van Gogh. http://pansamochodzik.net...p=308780#308780






Na ulicach ze względu na późną porę dnia nie ma już nikogo, ale przez małe okienko dostrzegają piekarza, którego pytają o drogę do zamku.





Ja widać, takiego okienka tam nie ma, zostało wraz z całą ścianą dobudowane.



Dlaczego właściwie? Przecież mogliby zapytać kogokolwiek, dlaczego musiał to być piekarz, musiało być okno? Otóż zawsze miałem przeczucie, że Polański cytuje tu podobną scenę z filmu Michelangela Antonioniego “Identyfikacja kobiety”.

Niccolo czeka w niej na Idę przed teatrem, w którym ona występuje.



— Przyszedłeś z powrotem, by obejrzeć sobie przedstawienie?
— Przyszedłem, by obejrzeć sobie, jak się piecze bułki.


Uwielbiam tę scenę. :579:

To miejsce w Rzymie - via dei Coronari - odnalazłem osobiście, rozmawiałem nawet z kimś, kto tam mieszka i kto był obecny tego dnia, gdy Antonioni tam kręcił (choć gotowego filmu nigdy nie obejrzał).


Ale dlaczego Polanski miałby akurat cytować tę scenę? Mógłby być przypadek.

I nagle doznałem olśnienia. Autorem scenariusza “Identyfikacji kobiety” był Gérard Brach, o którym wspominałem już w pierwszym poście tego wątku - http://pansamochodzik.net...p=320084#320084 .



Pomijając “Nóż w wodzie” i późniejsze filmy Polańskiego, Brach współpracował nad niemal każdym jego scenariuszy, myślę więc, że ta scena to taki hommage dla Bracha. Chętnie bym go zapytał, czy moja teoria jest poprawna - Polańskiego, bo Brach już nie żyje.

Kustosz - 2018-01-14, 20:26

Twoje fotki pokazują jak potężna jest magia kina. Filmowe miejsca odarte z tej magii tracą olbrzymią część swojego uroku. A zdjęcia w "Dziewiątych wrotach" są genialne. Aż chyba sobie obejrzę.
John Dee - Wczoraj 0:57

Kustosz napisał/a:
Twoje fotki pokazują jak potężna jest magia kina. Filmowe miejsca odarte z tej magii tracą olbrzymią część swojego uroku.
Święta prawda. Wysokogatunkowe obiektywy filmowe z właściwie dobraną ogniskową przykładowo potrafią przekształcić dane miejsce w nie do poznania. Głębia pola widzenia i kontrast, jakie można nimi osiągnąć, są po prostu fenomenalne. Z takim sprzętem nie sposób właściwie sknocić ujęcie. :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group