To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Pan Samochodzik i Winnetou - Ptasznicy w Winnetou

Szara Sowa - 2015-10-31, 11:22
Temat postu: Ptasznicy w Winnetou
Tak mnie od początku to zastanawia i akurat teraz mi się przypomniało, chodzi o ptaszników.
Może ktoś pamięta to z własnego doświadczenia albo z innych źródeł. Bo dla mnie to jest jakby lekka abstrakcja.
Czy to był tak zyskowny interes? Czy to było zjawisko powszechne? Czy ludzie takie ptaki kupowali?
Ja wiem tylko, że od któregoś roku nastąpił zakaz łapania i handlowania rodzimymi ptakami.
A jak to było wcześniej? Które nasze gatunki były tak ładne i cenne że trzymano je w klatkach, w domach?

Z24 - 2015-10-31, 15:17

Niewiele wiem, bo jakoś nie słyszałem o takich zbo.. typach, którzy by łapali i trzymali jakieś nasze ptaki. Słyszałem, owszem, o takich ludziach, którzy przyhołubili jakiegoś ptaszka, rannego chorego itp i takich ludzi znałem. Kiedyś (V klasa, może VI) na jakiejś harcerskiej wycieczce wytropiliśny jednego degenerata, który strzelał z łuku do ptaków (sprzęt miał własnej produkcji, ale jaki!). Ponieważ były to czasy dużo mniejszej wolności ale za to dużo większej niezależności nasz drużynowy spisał gościa z jakijś legitymacji, gwałcąc jego godność, a sprzęt w sposób urągający prawom człowieka został bez zbędnych formalności skonfiskowany i zniszczony :D .
John Dee - 2015-11-18, 06:58

Łapanie ptaków, szczególnie jednak podbieranie im jaj z gniazd, by je potem sprzedać w internecie, to przypadki nie aż tak rzadkie w Niemczech. Ciągle musi się ktoś za to odpowiadać przed sądem.
Przypuszczam, że w latach 70-tych, tu jak i w Polsce, tego rodzaju kłusownictwo było praktykowane nawet bardziej intensywnie, niż dzisiaj. Nie zapomnijmy też, że łapanie ptaków śpiewnych dla kuchni było kiedyś niemal zawodem. Mam w kręgu moich znajomych kogoś o nazwisku “Vogelfänger” - dość powszechne zresztą nazwisko. (Jaki byłby jego odpowiednik w Polsce?)

Mam wrażenie, że inspirację do epizodu z ptasznikami w PSiW Nienacki zaczerpnął z życia, z gazety może, lub kto wie, być może nawet sam się o to otarł. Jeśli afery była odpowiednio głośna, uda nam się być może trafić jeszcze na jej trop.

Z24 - 2015-11-18, 10:46

John Dee napisał/a:
“Vogelfänger”


Pewnie Ptasznik, choć kiedyś po polsku to słowo oznaczało w zasadzie myśliwego polującego z ptakami, czy też raczej hodowcę i opiekuna takich ptaków. I np. książę Saksonii i król Niemiec, żyjący w IX/X wiekach znany z zamiłowania do polowań z ptakami nazywany jest Heinrich der Vogler a po polsku Henryk Ptasznik. Vogelfaenger to dosłowanie "łapacz ptaków" i trudno jednak znaleźć lepszy polski termin niż "ptasznik".

Wacek Krawacik - 2017-12-17, 06:19

W latach siedemdziesiątych i wcześniej, sklepy zoologiczne były rzadkością, zwłaszcza na Mazurach. Zdarzało się, że można było kupić schwytane ptaki na targach wiejskich i małych miasteczkach. Sąsiedzi dziadków na wsi, mieli jakiegoś ptaka, kupionego na targu, który miał śpiewać - z pewnością nie był to kanarek. Ojciec po rybki do akwarium musiał jechać do Olsztyna, i potem wieźć je w teczce w słoiku z przedziurawioną pokrywą. To były zupełnie inne czasy...
Rólka - 2017-12-17, 21:28

Wiem o takich przypadkach z lat siedemdziesiątych, że łapano Szczygły aby je później krzyżować z Kanarkami, Takie Bastardy były podobno wyśmienitymi śpiewakami, później Szczygły były już hodowane specjalnie do tych celów.
chkaplan - 2017-12-21, 11:48

Rólka napisał/a:
Wiem o takich przypadkach z lat siedemdziesiątych, że łapano Szczygły aby je później krzyżować z Kanarkami, Takie Bastardy były podobno wyśmienitymi śpiewakami, później Szczygły były już hodowane specjalnie do tych celów.


Ja znowu z młodości pamiętam, powiedzmy "kolegów" z tzw. baraków (takie osiedle dla ubogich) którzy wyrabiali kleje, którymi z kolei smarowali krzewy posiadające nasiona i w ten sposób łapali ptaki, które następnie sprzedawali na targowisku



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group