To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Forum ogólne - Błędy i niezręczności w kontynuacjach PS

ViW - 2014-09-25, 17:51
Temat postu: Błędy i niezręczności w kontynuacjach PS
Nikt nie jest nieomylny: autorzy też. Mam na myśli takie błędy, które wynikają nie z fantazji autorów, ale z niewiedzy lub z niedostatecznego sprawdzenia faktów. Obiecuję, że co jakiś czas będę uzupełniał ten dział!

Oto jeden z błędów:
- S. Miernicki, 'Pan samochodzik i szaman'
Cytat:
- Twoje nazwisko McLooking oznacza irlandzkie pochodzenie? - zapytałem Alison, gdy jedliśmy śniadanie.
- Tak - odparła uśmiechając się życzliwie.

I skucha. Owszem, panna McLooking mogła pochodzić z Irlandii, ale jej nazwisko świadczy o pochodzeniu... szkockim. To w Szkocji wiele nazwisk zaczyna się od Mc, podczas gdy w Irlandii zaczynają się od O', czyli O'Brian, O'Mahony, 'OSullivan itp.
Faktem jest natomiast, że O' i Mc oznaczają to samo: syn. Czyli O'Brian - syn Briana, McIntosh - syn Intosha, itp.

Aldona - 2014-09-25, 17:58

ViW napisał/a:
McKintosh


to przede wszystkim jabłko :D

ViW - 2014-09-25, 18:01

Aldona napisał/a:
to przede wszystkim jabłko :D

Lub komputer.

ViW - 2014-09-25, 19:01

Kwiatek kolejny:
- S. Miernicki, ' Pan Samochodzik i pasażer Von Steubena'
Cytat:
„Carramba" płynął o wiele szybciej niż „Miserus". Gdy znaleźliśmy się na polskiej granicy, musieliśmy czekać na towarzyszący nam jacht (...)
(...) Najpierw płynęliśmy pełnym wiatrem na północ i wracaliśmy na południe zygzakując. Tak kręciliśmy się czekając na „Miserusa". Gdy ten wreszcie do nas dopłynął, z okolic Nowej Pasłęki wypłynęła do nas łódź pontonowa z oddziałem żołnierzy ubranych na czarno(...) Nie co dzień do żeglarzy podpływa grupa szturmowa Morskiego Oddziału Straży Granicznej(...)
(...) dokonaliśmy odprawy i mogliśmy płynąć do Rosji(...)

Z opisu wynika, że odprawa graniczna dokonywana jest na wodzie, gdzieś na teoretycznej granicy. Otóż nic z tego! Na Zalewie Wiślanym odpraw dokonuje się albo w Elblągu, albo we Fromborku. Po stronie rosyjskiej - w Bałtijsku. Po odprawie nie wolno nigdzie dobijać do brzegu! Granicę przekracza się w okolicach pławy świetlnej nr 10. Tam cumuje polska jednostka Straży Granicznej i bardzo często zdarza się, że do jachtu przekraczającego granicę podpłynie polski ponton, a jego załoga zapyta o nazwę jachtu i ilość załogi. Rosjan to już raczej nie interesuje, ponieważ dostają pełną informację od załogi jednostki SG.
Acha... Po stronie rosyjskiej obowiązuje zakaz pływania nocą (po polskiej nie).

ViW - 2014-09-25, 20:16

Kolejna głupota:
- T. Olszakowski, 'Pan Samochodzik i diable wiano'
Cytat:
[i]Wskoczyli do samochodu. Więźnia wsadzili do bagażnika i po kilku minutach byli już daleko. [/i]
A nieco wcześniej:
- Chyba mamy towarzystwo - zauważył szef. - Już od dłuższego czasu siedzi nam na ogonie mały beżowy fiat.
- Może Sumo i jego bracia? - mruknąłem.


Daniec, jako ex komandos, rosłym facetem był (bo pokurczów do komandosów raczej nie biorą). Jakim cudem zmieścił się w bagażniku małego fiata? Nawet jeśli był to 'bis'- to i tak bagażnik był mikroskopijny.

The Saint - 2014-09-25, 20:38

Czytając te książkę nierealne wydawało mi się pomieszczenie w Maluchu samego Sumo, jego braci i ich szefa, a co dopiero włożenie do bagażnika czegoś więcej niż kanister 5l. Co do wzrostu komandosów to różnie bywa, zależy pewnie od formacji, ale pamiętam jak na WKU wojskowy mówił, że do wojsk powietrzno p desantowych biorą jedynie do 1,80cm.
ViW - 2014-09-25, 20:53

The_saint napisał/a:
nierealne wydawało mi się pomieszczenie w Maluchu samego Sumo

Fakt: gość który na jednym ramieniu nosi obrabiarki ważące 200 kg plus fundament - nie może być ułomkiem... :D

ViW - 2014-09-26, 09:33

- S. Miernicki, 'Pan Samochodzik i Joannici'

Cytat:
Pan Rudolf napisał list do wokalisty i dał mi go do wysłania ze Sakrszew, 'Bo z miasta to szybciej dojdzie'

Ów wokalista - to David Gilmour z zespołu Pink Floyd. Zastanawiałem się, w jakim języku Pan Rudolf pisał list. Po polsku? Mało prawdopodobne, żeby Gilmour go przeczytał (i zrozumiał). Po angielsku? Skąd u niemłodego przecież człowieka, człowieka żyjącego samotnie na wyspie, tak doskonała znajomość angielskiego? Wprawdzie pan Rudolf na początku znajomości z Dańcem używa zwrotu 'And last but not least' (ostatni choć nie mniej ważny), ale to tylko dość popularne powiedzonko. Pan Rudolf pływał niegdyś (był II mechanikiem) - ale na łodziach podwodnych. A te z zasady nie opuszczają wód terytorialnych - stąd możliwość kontaktów z marynarzami angielskojęzycznymi spada właściwie do zera. Teorię, że pan Rudolf pływał - ale w czasie wojny - także możemy włożyć między bajki, bo byłby w wieku, w którym już się raczej nie pływa. A już na pewno nie słucha Pink Floyd...

Michal_bn - 2014-09-26, 12:22

Uwielbiam Pink Floyd, jestem wielkim fanem tej kapeli od lat i zapewniam ze David Gilmour (albo ludzie do tego wyznaczeni) z cala pewnością odpisali by na każdy list, jeśli nie byłoby w nim wyzwisk:)

Może pan Rudolf wrzucił do google translatora to co napisał :D ?

PS. 10.11. premiera "The Endless River" Pink Floyd!!!

:p

ViW - 2014-09-26, 13:40

Michal_bn napisał/a:
Może pan Rudolf wrzucił do google translatora to co napisał :D ?


Z całą pewnością - jeśli miał komputer na... naftę. O tym autor nie napisał, choć o naftowych lampach wspominał.
A na Pink Floyd żadną miarą obrzydliwy nie jestem. I to jeszcze od czasu 'Dark Side of the Moon'... :564:

ViW - 2014-09-27, 09:57

- A. Niemirski, 'Pan Samochodzik i kradzież w Nieporęcie'

Pierwsza nieścisłość pojawia się na pierwszych stronach książki:
Zajmowaliśmy tutaj dwa pomieszczenia. Pierwsze było sekretariatem - w którym królowała Monika, nasza sekretarka - lecz i ja posiadałem w nim swój mały kącik komputerowy; drugi zaś pokój był gabinetem szefa, pana Tomasza, zwanego zabawnie Panem Samochodzikiem.
W poprzedniej książce (a może w którejś z poprzednich?) Daniec wędrował do swojego pokoju na końcu korytarza. Nie było tam już puszystego dywanu, ale wykładzina PCV. Ale swój pokój miał! Czyżby w ministerstwie była reorganizacja i biedny Daniec został pozbawiony locum? A może autor w ogólne nie czytał tego, co inni o Samochodzikach pisali?

Daniec umawia się ze śliczną blondynką:
- Jeśli jest pan zainteresowany moją opowieścią, proszę stawić się dzisiaj o trzeciej po południu w „Kaskadzie”. Przy obiedzie lepiej się rozmawia.
A oto scena z 'Kaskady':
Usiedliśmy zamówiwszy kawę i drinka. Oczywiście ja wybrałem expresso, Monika Brończak - likier.
Niezły obiad... Nawiasem mówiąc, panna Monika nie poprzestała na jednym kieliszku likieru i przy wyjściu - jak sama zauważyła - była lekko wstawiona. Później - ale to już tak na marginesie - nie chciała wsiąść do wehikułu i dać się zawieźć do Nieporętu. Nie na darmo mówią, że po alkoholu niektóre kobiety łatwiej doprowadzić do orgazmu, niż do domu...
Poza tym: W całej książce panna Brończakówna nosi imię Magda - a tu Monika. Miała dwa imiona, Daniec spotkał się z inną panną, czy komuś coś się pomyliło?

Cytat:
Do moich nozdrzy doleciał zapach drogich, ekscentrycznych perfum, idealnie wkomponowany w jej obecny ubiór i jak mi się zdawało oddający dychotomię jej osobowości. Wydawało mi się, nie wiedzieć czemu, że jest ona kobietą wychowaną na osobę z zasadami, twardą i wyniosłą, lecz jej natura pozostawała w cichym mezaliansie z atawistycznymi, pierwotnymi instynktami.
Czyżby autor nagle dostał w prezencie 'Słownik wyrazów obcych'? No bo jak wytłumaczyć takie nagłe nagromadzenie 'trudnych' wyrazów? Tak jakby nie można było użyć słów polskich... Czy nie ładniej by brzmiało - zamiast dychotomii - dwoistość osobowości?

Cytat:
- Szmalowna - rozgadała się. - Moim zdaniem, jest za sztywna.
- Wyniosła - zgodziłem się.
- Wyniosła? - przeraziła się sekretarka. - Co takiego wyniosła? Z tego gabinetu?! Niemożliwe.
- Wyniosła z niej kobieta. Myślałem, że to miała pani na myśli, opisując Magdę Brończak.

Miał to być - jak mniemam - dowcip. Trochę przyciężki...

Cytat:
(...) uruchomiłem „pokładowy”komputer (...) Był to zwykły laptop z procesorem Pentium II, podłączonym do niewielkiego ekranu zajmującego miejsce sprzętu audio. Nasz komputer miał wgraną encyklopedię, kilka poradników oraz szczegółową mapę Polski.
I nieco dalej:
- Pierwszy zapis o Nieporęcie pochodzi z roku 1387 - czytałem z małego ekranu, odrywając co pewien czas wzrok od smętnej ulicy ciągnącej się wzdłuż Kanału Żerańskiego (...)
Trzeba mieć niezły wzrok, żeby podczas jazdy czytać małe litery na ekranie laptopa. A poza tym: czytanie i prowadzenie samochodu? Już wiem! Daniec miał zeza!!! Można o tym przeczytać w tej samej książce:
- I gdyby nie pani uwaga, zademonstrowałbym zeza giganta. Umiem świetnie zezować (...)

Autor przedstawia niezwykle logiczny wywód:
- Skąd pan wie, że mam problem? - zrobiła niewinną minę.
- Drogą dedukcji - uśmiechnąłem się na tak naiwnie postawione pytanie. - Przychodzi pani w prywatnej acz poufnej sprawie, jest spięta, ostrożna i mówi w superlatywach o Panu Samochodziku jako detektywie. A zatem potrzebuje pani pomocy najlepszego detektywa zajmującego się zabytkami i dziełami sztuki. Pani dziadek był znanym kolekcjonerem dzieł sztuki. Wniosek jest prosty: potrzebuje pani detektywa do rozwiązania jakiegoś problemu związanego z kolekcją dziadka (...)
(...) - Nie wiem, jak pan to odgadł - pokręciła z niedowierzaniem głową. - Nie jest pan chyba Sherlockiem Holmesem, prawda? Niemniej gratuluję.

Cóż za przenikliwość! Co najmniej jak u Conan Doyle'a lub Agaty Christie...

Cytat:
(...)Skuty lodem zalew - z nieruchomymi niczym zjawy jachtami i stateczkami(...)
W pierwszej chwili sądziłem, że autor miał na myśli jachty stojące gdzieś na brzegu. Ale nie!
Wszędzie było biało i szaro, jedynie kolorowe kadłuby łodzi wciśniętych w zamarzniętą taflę burzyły monotonię owej dominacji dwóch skrajnych kolorów.
Drogi autorze! Uprzejmie, acz ze wstrętem donoszę, że jachty wyciąga się na zimę z wody. Używając terminologii fachowej - slipuje. Dotyczy to także jachtów morskich - a co dopiero śródlądowych?! Dlaczego? A dlatego, że lód najzwyczajniej w świecie zgniótłby kadłuby. Drewno nasączone wodą także nie lubi być zamrażane. I pewnie jeszcze z 10 innych powodów by się znalazło. A poza tym zima - to okres przeznaczony na konserwację jachtów.

Cytat:
- Króliczek! - wyrwało się Magdzie Brończak na widok mazdy.
- Kto taki? - zdziwiłem się. - Jaki znowu „króliczek”? Przyszedł poskubać trochę trawki?
- Przecież mamy zimę - zaśmiała się. - Króliczek to mój narzeczony...

Miało być śmiesznie?

Teraz wpadka grubsza.
Podczas party w willi panny Brończak, występuje niejaki Dalajlama, który długo a namiętnie rozprawia nt. buddyzmu. Autor nazywa go 'uczniem Zen'. Potwierdzają to także słowa modlitwy (choć wypowiedziane we śnie Dańca): 'Gate gate paragate parasamgate bodhi swaha'. To modlitwa odmawiana przy dźwiękach moktaka (czegoś w rodzaju drewnianego gongu) m.in. tuż po przebudzeniu. Tymczasem w usta Dalajlamy wkłada nauki Ole Nydhala (wymieniając go nawet z nazwiska), który jest buddyjskim mistrzem Karma Kagyu - czyli buddyzmu tybetańskiego. Zen tymczasem jest odłamem buddyzmu wywodzącym się z Japonii. Czyli tak, jakby Katolik mówiąc o swojej religii, powoływał się na doktryny luterańskie, prawosławne, anglikańskie czy jeszcze inne.
Temat jest mi o tyle bliski i znany, że gazeta, w której niegdyś pracowałem, opisywała występujące w Polsce religie. Mnie w udziale przypadło pisanie dużych reportaży (pamiętam, że oba zajmowały całą kolumnę, czyli 13 stron maszynopisu) o Buddyźmie Zen i Karma Kagyu. Miałem nawet przyjemność zetknąć się z samym Ole Nydhalem, a także mistrzem Zen - Soen Sa Nimem.



c.d.n.

Nietajenko - 2014-09-27, 20:55

No i ładnie się tak naigrywać? ;-)
Dodałem jedno słówko do tytułu tematu. Ufam, że się nie obrazisz, ale tak bardziej pasuje do treści jakie są w nim prezentowane. :)

Aldona - 2014-09-27, 20:56

Chyba zacznę czytać kontynuacje z zapartym tchem śledząc tzw wpadki :D
ViW - 2014-09-27, 21:14

Nietajenko napisał/a:
No i ładnie się tak naigrywać? ;-)
Dodałem jedno słówko do tytułu tematu. Ufam, że się nie obrazisz, ale tak bardziej pasuje do treści jakie są w nim prezentowane. :)

Ależ proszę bardzo!
Naigrywać? Hmm... Ponoć szlachectwo zobowiązuje... Zobacz sobie wątek o błędach ortograficznych! Horror!

ViW - 2014-09-27, 21:30

Aldona napisał/a:
Chyba zacznę czytać kontynuacje z zapartym tchem śledząc tzw wpadki :D

Dawaj Aldona! Przynajmniej nie będę sam... :564:

Z24 - 2014-09-27, 21:45

ViW napisał/a:
odczas party w willi panny Brończak, występuje niejaki Dalajlama, który długo a namiętnie rozprawia nt. buddyzmu. Autor nazywa go 'uczniem Zen'. Potwierdzają to także słowa modlitwy (choć wypowiedziane we śnie Dańca): 'Gate gate paragate parasamgate bodhi swaha'. To modlitwa odmawiana przy dźwiękach moktaka (czegoś w rodzaju drewnianego gongu) m.in. tuż po przebudzeniu. Tymczasem w usta Dalajlamy wkłada nauki Ole Nydhala (wymieniając go nawet z nazwiska), który jest buddyjskim mistrzem Karma Kagyu - czyli buddyzmu tybetańskiego. Zen tymczasem jest odłamem buddyzmu wywodzącym się z Japonii. Czyli tak, jakby Katolik mówiąc o swojej religii, powoływał się na doktryny luterańskie, prawosławne, anglikańskie czy jeszcze inne.
Temat jest mi o tyle bliski i znany, że gazeta, w której niegdyś pracowałem, opisywała występujące w Polsce religie. Mnie w udziale przypadło pisanie dużych reportaży (pamiętam, że oba zajmowały całą kolumnę, czyli 13 stron maszynopisu) o Buddyźmie Zen i Karma Kagyu. Miałem nawet przyjemność zetknąć się z samym Ole Nydhalem, a także mistrzem Zen - Soen Sa Nimem.

:564: :564: :564: :D :D :D

Even - 2014-09-27, 23:26

ViW napisał/a:
Pan Rudolf pływał niegdyś (był II mechanikiem) - ale na łodziach podwodnych. A te z zasady nie opuszczają wód terytorialnych - stąd możliwość kontaktów z marynarzami angielskojęzycznymi spada właściwie do zera.

Nie wiem dlaczego twierdzisz, że okręty podwodne (łodzie to stara nomenklatura ) z zasady nie opuszczają wód terytorialnych? Wręcz przeciwnie - nie raz obce okręty podwodne wykrywano na wodach terytorialnych różnych państw. Polska zawsze posiadała okręty podwodne klasy oceanicznej.
Inna sprawa - to to, że II mechanik to oficer marynarki handlowej, a nie wojennej. Na okrętach (w PMW) nie ma pierwszych, drugich i kolejnych oficerów. Są: dowódca, zastępca i dowódcy (kierownicy) działów.

ViW - 2014-09-27, 23:38

Even napisał/a:
Nie wiem dlaczego twierdzisz, że okręty podwodne (łodzie to stara nomenklatura ) z zasady nie opuszczają wód terytorialnych? Wręcz przeciwnie - nie raz obce okręty podwodne wykrywano na wodach terytorialnych różnych państw. Polska zawsze posiadała okręty podwodne klasy oceanicznej.
Inna sprawa - to to, że II mechanik to oficer marynarki handlowej, a nie wojennej. Na okrętach (w PMW) nie ma pierwszych, drugich i kolejnych oficerów. Są: dowódca, zastępca i dowódcy (kierownicy) działów.

Nigdy nie słyszałem o rejsach okrętów podwodnych poza Bałtyk. Nowa oczywiście o powojennej historii Polski. Rejsy takie mogły być - nie twierdzę, że nie. Nie zmienia to jednak faktu, że będąc nie tyle II mechanikiem, co (chyba?) zastępcą dowódcy działu maszynowego, nie miał wielu okazji do szlifowania angielskiego. Co innego, gdyby był np. oficerem nawigacyjnym...

ViW - 2014-09-27, 23:44

Dziś zajmę się książką S. Miernickiego 'Pan Samochodzik i królewska baletnica'

Cytat:
To także czas, gdy w sklepach warzywnych można kupić najsmaczniejszą paprykę. Pamiętałem o tej papryce, bo właśnie gdy robiłem zakupy w sklepie osiedlowym, zadzwonił do mnie mój szef - Pan Samochodzik.
Gdyby Daniec kupował pomidory i przypomniał mu się niejaki Tomatow - to wszystko byłoby dla mnie oczywiste. Ale powiązania Pana Samochodzika z papryką jakoś nie widzę. O czymś nie wiem?

Cytat:
- Siadaj, Pawle - pan Tomasz wskazał mi miejsce przy stoliku. - Jak zwykle mocna herbata i łyżka cukru? - upewniał się.
Cóż za rozrzutność! Słodzić herbatę łyżkami! Bo nie wierzę, żeby Pan Samochodzik nie dorobił się łyżeczek do herbaty...
Ale to nie koniec:
Siedziałem więc na tapczanie czekając na przygotowaną przez Pana Samochodzika niespodziankę, bo taką zawsze okazywał się każdy kolejny wyjazd.
To gdzie w końcu siedział Daniec???

Cytat:
Kelnerka poinformowała ich, że wolne stoliki są tylko w części dla palących, na co kobieta gwałtownie pokręciła głową pokazując na gardło. Widocznie dym szkodził jej na struny głosowe.
Charakterystyczny gest wskazujący na gardło, a pokazywany kelnerowi, oznacza zupełnie coś innego. Nie jest to wprawdzie gest międzynarodowy, ale między Odrą a Bugiem każdy kelner wie, co ma klientowi przynieść.

Cytat:
Piękna szatynka (...) włosy miała długie i rozjaśnione do różnych odcieni koloru słońca, od krwistej miedzi, przez złocisty miód do barwy słomy.
Faceci słabo rozróżniają kolory. Daniec nie jest w tym odosobniony, ale mógłby przynajmniej odróżnić szatynkę od szatynki ufarbowanej na blond.

Cytat:
Ten w kamizelce, gdy mówił, zionął smrodem piwa, a ten elegant pachniał najdroższymi męskimi perfumami.
Znaczy: jeden pił piwo, a drugi perfumy?

Cytat:
- Ciekawe, gdzie on nocuje?
- Kto, łaskawa pani?
- Ten cwaniaczek z restauracji. Uśmiałabym się, gdyby okazało się, że zajmuje pokój za ścianą i teraz leżąc w łóżku słucha naszej rozmowy.

Prorok, czy co?

Cytat:
Rano poprosiłem o przyniesie śniadania do pokoju, a potem przez okna, jedno od frontu, drugie z widokiem na parking, obserwowałem, kiedy szatynka opuści hotel.
Dziwny ten hotel... Niby był tam jakiś korytarz (na którym nawet był kącik do palenia), ale pokój Dańca zajmował jednak całą szerokość budynku...

Cytat:
Przyjazd wehikułu pod pałac zrobił największe wrażenie na grupce młodzieży siedzącej na schodach. Byli tam około czterdziestoletni mężczyzna(...)
Prawdziwa młodość zaczyna się po czterdziestce?

Ciąg dalszy nastąpi. Obiecuję!

Z24 - 2014-09-28, 00:14

Drogi ViWie, tak mnie rozbawiłeś swoim postem z 0.44. że myślałem, że mocz mnie opuści przy stoliku z komputerem :D :D :D .
W takim razie opowiem tu pewną historyjkę, bo nie mogłem znaleźć dla niej innego miejsca. Otóż wczoraj poszedłem do BUW (Biblioteki Uniwersyteckiej), gdzie mnie już bardzo dawno nie było i zajrzałem na półki tzw. Wolnego Dostępu w dziale językoznawstwa i literatur, gdzie nie było mnie jeszcze dawniej.
No i przyszło mi do głowy, żeby zobaczyć czy są tam wystawione jakieś dzieła ZN w ciekawych wydaniach. Wykoncypowałem, że będzie to dział "Pisarze polscy po roku 1960". No i znalazłem półkę na N i patrzę: cały ciąg kontynuacji autorstwa pana N. Ale książek ZN nigdzie nie widzę, niedaleko obok dostrzegam znajome czarne grzbiety z żółtymi literami, ale były to kontynuacje autorstwa pana O. Poszedłem po rozum do głowy (było trochę daleko i droga wyboista) i wyjątkowo zastałem go na swoim miejscu. Tenże nakazał mi poszukać z sekcji "pisarze polscy 1800-1960". I tam dopiero były dzieła ZN. Obejrzałem wydanie "Uroczyska" z 71 roku - i nadal nie mogę sobie przypomnieć, czy właśnie to wydanie było moim pierwszym razem...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group