To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
PanSamochodzik.net.pl
Forum poświęcone twórczości Zbigniewa Nienackiego

Relacje z naszych wypraw - Pan Samochodzik i Fantomas

PawelK - 2011-08-30, 09:07
Temat postu: Pan Samochodzik i Fantomas
A ja Wam dziś wieczorem opowiem i pokażę moją wycieczkę tropami Pana Tomasza we Francji :D

Anonymous - 2011-08-30, 09:21

O kurcze, Paweł już nie mogę się doczekać. Mateusz ostatnio przeczytał całego Fantomasa i nas namawia na wyjazd do Francji. Chętnie zobaczę gdzie byłeś i inne wrażenia. :)
Nietajenko - 2011-08-30, 09:26

WOW! A fotki będą? ;-)
Czesio1 - 2011-08-30, 09:34

Nietajenko napisał/a:
WOW! A fotki będą? ;-)

Znając Pawła to fotek nie zabraknie. Tak jak i dokładnych opisów. :)

PawelK - 2011-08-30, 22:26

Tak jak jakiś czas temu obiecałem - moja wycieczka tropami Pana Tomasza.

Zacznę od tego, że moim zdaniem, w przeciwieństwie do tezy Krzyśka Szuby, który opisał swoją wycieczkę do Chenonceau - muszę postawić tezę, że Nienacki przed napisaniem książki nie był w dolinie Loary i nie widział zamków na własne oczy. Dokładne opisy są wprawdzie dokładnymi opisami ale... mijają się z rzeczywistością.

Wzorem Pana Tomasz pojechaliśmy do Francji samochodem. Nasze autko było bliższe Roberta Kubicy niż Fernando Alonso (czyli Renault a nie Ferrari) ale spokojnie dojechaliśmy, a co ważne, ponieważ autko małe (Clio 1.2) nie wydaliśmy majątku na paliwo.

Jadąc do Orleanu, gdzie mieliśmy pierwszy nocleg, przejechaliśmy przez Paryż ale... teraz już się nie wyjeżdża z Paryża słynną Bramą Orleańską tylko autostradą. Ponieważ mieliśmy za sobą już ponad 800 kilometrów tego dnia, to nie było czasu ani siły na zjeżdżanie na boczne drogi i oglądanie wspaniałych zabytków sugerowanych przez Pana Tomasza po drodze do Orleanu.
Brama, którą wyjeżdżaliśmy z Paryża wyglądała tak:



A takie widoki można ujrzeć z autostrady:



W Orleanie zobaczyliśmy oczywiście
Plac du Martroi



z pomnikiem Joanny d'Arc



wypiliśmy kawę (i zjedliśmy całkiem przyjemny obiadek) w kawiarni na Placu du Martroi.



Sądzę, że 'kult Joanny d'Arc' to lekka przesada ale rzeczywiście wiele miejsc jest powiązanych z Dziewicą Orleańską. Niestety nie udało mi się trafić na pozostałe pomniki Joanny (ten przed byłym merostwem chyba był zdjęty ze względu na remonty, których w Orleanie mnóstwo) pozostałych nie znalazłem. Kamienny most przy końcu ulicy Królewskiej obszedłem wielokrotnie i pomnika 'na krańcu mostu' nie było.
Most:



Kamienice przy uliczkach starego miasta są rzeczywiście piękne ale... większość została zniszczona lub znacząco uszkodzona w czasie wojny i zostały zrekonstruowane w drugiej połowie XX wieku. Więc 'bardzo stare siedziby' przy ulicy Tabour to nie do końca prawda. Dwa miejsca wymieniane przez Autora w książce jako warte odwiedzenia w rzeczywistości są jednym miejscem 'Maison de Jeanne d’Arc' to dom Joanny d'Arc czyli dom przy placu de Gaulle'a 3, który został zbudowany dla skarbnika księcia Orleanu Jacques'a Bouchera. W domu tym mieszkała Joanna d'Arc w 1429 roku. Obecnie mieści się tam właśnie muzeum Joanny d'Arc.



Następnym etapem naszej wycieczki była przepiękna katedra Świętego Krzyża.



W tym samym dniu pojechaliśmy do zameczku Sully sur Loire a po drodze miałem okazję zrobić parę zdjęć pokazujących Loarę.




Nocowaliśmy w Olivet ale ponad 30 stopni przez cały dzień spowodowało, że nie mieliśmy siły szukać parku otaczającego piękny Pałac ?ródlany tym bardziej, że nie znalazłem wcześniej źródła informacji autora o takim obiekcie.
Pierwszy zamek na naszej trasie w dniu następnym to Chambord. Dalej mogę napisać słowami Autora "Kilka kilometrów przed zamkiem wjechaliśmy we wspaniałe lasy. Był to właściwie park zamkowy o powierzchni pię­ciu i pół hektara, z czego ponad cztery i pół stanowiły lasy. Park otoczony był murem długości trzydziestu dwu kilometrów"

Wjazd do parku:



i fragment muru parkowego:



Rzeczywiście zamek w Chambord robi niesamowite wrażenie.





Gabinet Stanisława Leszczyńskiego chyba jest. Niestety, nazwisko naszego króla było wymienione wyłącznie w wersji francuskiej opisu jednej z komnat, nie pojawiło się ono ani w wersji angielskiej ani hiszpańskiej, więc ciężko mi było zrozumieć czy to właśnie ten gabinet :-(
Swoją drogą nazwisko to sprawia cały czas Francuzom sporo trudności, w zameczku Usse w opisie w jednej z sal znaleźliśmy kwiatek - "Maria Leczinski"




Do gabinetu kustosza się nie dostałem :-)

Po południu dotarliśmy do Blois i tutaj też szybko trafiliśmy do zamku.



Dzień następny to zamek w Chaumont



i po południu przyjeżdżamy do Ambois.
Zamek wygląda imponująco.




Kaplica Świętego Huberta z grobem Leonardo da Vinci, też




Niestety nie znalazłem "słynnej rzeźby w drewnie".

W zamku też nie znalazłem "gabinetu sekretarza rady królewskiej", w którym wisiał obraz Memlinga.

Kawiarenki przy murach zamkowych, gdzie przeglądał mapę samochodową Pan Samochodzik, są:



Ale kawy tam nie piłem.

Kolejny dzień to Chenonceau i tutaj trochę się popastwię :-)

Zaczynamy prawie tak jak w książce, tzn. idziemy platanową aleją (idziemy a nie jedziemy, bo wielki parking dla turystów jest przed bramą parkową). Donżon jest widoczny z daleka. Ale później już niewiele rzeczy dokładnie opisanych się zgadza - chyba dawna wozownia to nie garaże tylko bar samobosługowy i toaleta, dwa mosty zwodzone to mostki murowane. W środku właściwie zgadza się tylko opis galerii na piętrze, oprócz tego, że nie ma tam galerii obrazów. Galeria na parterze nie jest podzielona na pomieszczenia, nie ma marmurowych schodów, marmurowych kominków i sali jadalnej. Dojścia do 'pokoików', w których mieszkał Pan Tomasz nie ma, ale podejrzewam, że nie ma tam pokoików tylko zagracony strych (jak to było w innych zamkach). Yvonne niepotrzebnie się bała kradzieży obrazów, turyści walą tam drzwiami i oknami i chyba raczej nie dlatego, że jest tam galeria obrazów.





Tutaj odkryłem tajne zejście do rzeki pod mostem :-)



A tutaj jest jedyny zjazd do rzeki, którym Pan Tomasz mógł zjechać wehikułem:







Dodatkowo teren Zamku Dam obejmuje bardzo fajną farmę z imponującymi rabatkami kwiatowymi, winogronami, cuuudownymi dyniami i płażącymi jabłonkami.



Z Chenonceau jedziemy do Tours.
Tours to kolejna historia miejsc, które istnieją tylko w książce. Ale po kolei:
Most z ulicy Nationale




rzeczywiście piękna katedra



Muzeum Sztuki



Ulica Colberta




Stare miasto



Plac Plumereau




Na Place du Grand Marche nie ma fantastycznej fontanny



Można jednak zobaczyć resztki katedry świętego Marcina



Dom Tristana l'Hermite



Nie ma ulicy Brogonnet tylko ulica Briconnet.

Nie udało mi się zamówić w Tours ani wieprzowiny po tureńsku ani zielonej kapusty smażonej na maśle, nie było również ciasta tureńskiego. A tak się na taki obiadek nastawiałem. W tej sytuacji pożarłem coś co u nich nazywa się beef tartare i wcale nie jest to serek tartare tylko potrawa mięsna znana w Polsce jako tatar, tutaj podawany z frytkami :-)



Następny dzień to zamki, w których Pan Tomasz nie był, czyli Usse i Saumur. W Usse wystawiają kapelusz ciotki Eveline

Usse:




Saumur:



Po drodze do Angers spotykamy chyba największą ilość "cave" czyli piwniczek, winiarni i mieszkań wykutych w skałach.




Wycieczkę kończymy w Angers, gdzie zwiedzamy coś z czego według książki kustosz był bardzo dumny ale szczerze mówiąc nie robi wielkiego wrażenia, ponieważ składa się głównie z wież, w których nic nie ma... czyli zamek w Angers.



W zamku jest oczywiście kaplica, ale wieszanie w niej obrazu Caravaggia by było niezbyt rozsądne. Zdjęcie wyjaśnia dlaczego



Z ciekawych miejsc polecanych przez pana Tomasza odwiedziliśmy oczywiście katedrę świętego Maurycego



Niedaleko zamku obejrzeliśmy pomnik dobrego księcia Rene



Idąc do pomnika księcia trafiliśmy na zakład, w którym prawdopodobnie ciotka Eveline zamawiała kapelusze :-)



Ten był na wystawie...



Na drugim brzegu rzeki Maine zobaczyliśmy kościół świętej Trójcy



Swoją podróż po dolinie Loary skończyliśmy wieczorkiem na placu Świętego Krzyża



Następnego dnia pojechaliśmy jeszcze zobaczyć klasztor Le Mont Saint Michel



Chwila odpoczynku nad morzem i do domu.

W ostatniej chwili jeszcze zajrzałem do muzeum Podziału Niemiec (czy ktoś wiedział, że takie coś istnieje? Ja nie), na dawnej granicy NRD-RFN. Przejście graniczne zostało zachowane w oryginalnym stanie i wycieczki z przewodnikiem tam rzeczywiście przyjeżdżają.



Przez to przejście z dużym prawdopodobieństwem jechał Pan Tomasz.

Anonymous - 2011-08-30, 23:12

Ale super relacja! :564: Aż Ci zazdroszczę Paweł, może za rok się wybierzemy do Francji wg Twojej relacji? Jeszcze raz powiem, że zdjęcia super. :564:
Anonymous - 2011-08-31, 00:02

Zatyka dech w piersiach... Bez dwóch zdań! SUPER!
Karen - 2011-08-31, 06:47

Fantastyczna wyprawa! Świetna relacja! :)
Nietajenko - 2011-08-31, 07:44

No to mi kolega zaimponował! Teraz to chyba trzeba by było zorganizować wyprawę śladami Samochodzika i Ralfa Dawsona po Ameryce Południowej ;-) A gdyby tak zaprojektować takie wklejki, jakie młodziaki zostawiają w autobusach i przystankach, z napisem "Pan Samochodzik tu był" i przyklejać je w miejscach samochodzikowych?
PawelK - 2011-08-31, 08:26

Nietajenko napisał/a:
Teraz to chyba trzeba by było zorganizować wyprawę śladami Samochodzika i Ralfa Dawsona po Ameryce Południowej


Bardzo bym chciał, ale w tym roku samoloty straszliwie podrożały i jakoś mi się nie sumuje to wszystko z portfelem.

Piotreek - 2011-08-31, 09:29

PawelK napisał/a:
Tak jak jakiś czas temu obiecałem - moja wycieczka tropami Pana Tomasza.

Jadąc do Orleanu, gdzie mieliśmy pierwszy nocleg, przejechaliśmy przez Paryż ale... teraz już się nie wyjeżdża z Paryża słynną Bramą Orleańską tylko autostradą. Ponieważ mieliśmy za sobą już ponad 800 kilometrów tego dnia, to nie było czasu ani siły na zjeżdżanie na boczne drogi i oglądanie wspaniałych zabytków sugerowanych przez Pana Tomasza po drodze do Orleanu.
Brama, którą wyjeżdżaliśmy z Paryża wyglądała tak:
.


chyba już od dawna tak wygląda :)
każdy zjazd (a jest ich kilkadziesiąt) z obwodnicy Paryża, czyli Peripherique(przebiegającej mniej wiecej po linii ostatnich murów obronnych, ostatnich czyli XIX wiecznych), nosi nazwę Porte de coś tam. Ale żadne z przejść przez te mury nie było w żaden sposób słynne...
Ja myślę, że Nienacki - patrząc na mapę Paryża : ) - zasugerował się jakąś np bramą Florianską czy czymś w tym guście

kiedyś już zgłębiałem ten temat, nie byłem co prawda w Orleanie, ale kilkakrotnie w Paryżu i tam chciałem wytropić - co prawda ulotne i niewyraźne - ślady Tomasza. Nie udało się...

a przy okazji znalazłem coś takiego:
./redir/en.wikipedia.org/wiki/City_gates_of_Paris
./redir/en.wikipedia.org/wiki/Thiers_wall


aha - no ia najważniejsze - zazdroszczę wycieczki :)

Szara Sowa - 2011-08-31, 10:33

Super relacja!!! Szkoda tylko że zdjęcia nawet po powiększeniu są tak małe :/
No właśnie był ten Nienacki we Francji czy nie był?

PawelK - 2011-08-31, 10:45

Teraz, przypadkiem, przy tym temacie, trafiłem na całkiem sympatyczny felietonik zakończony przepisem kulinarnym :-)

./redir/www.dwutygodnik.c...ut-w-winie.html

Dodam, za autorem, że ogrody w Villandry robią niesamowite wrażenie, nie tylko te warzywne (generalnie turyści kupują bilet tylko do ogrodów za 6,5 euro, natomiast zamek i ogrody to wydatek 9,5, więc widać jak cenione są ogrody w stosunku do zamku).

Anonymous - 2011-08-31, 14:41

Paweł a jak z noclegami, zamawiałeś wcześniej czy szukałeś na żywioł? Ile dnie zajęła Ci cała wyprawa? :)
PawelK - 2011-08-31, 15:24

Iwmali napisał/a:
Paweł a jak z noclegami, zamawiałeś wcześniej czy szukałeś na żywioł? Ile dnie zajęła Ci cała wyprawa? :)


Wyjechaliśmy w sobotę rano, wróciliśmy w następny czwartek w nocy (2 dni dojazd, 2 dni powrót, 2 dni nad morzem - Mont Saint Michel, Etretat, Dieppe) Same zamki to 7 dni.
Noclegi rezerwowałem wcześniej w necie bo:
1. to wakacje zarówno we Francji jak i Holandii i Niemczech więc w hotelach przy trasach i dużych miastach bywały komplety,
2. nie chciało mi się o 17 zaczynać martwić gdzie będę spał,
3. w kilku miejscach ceny z rezerwacją w necie były niższe niż w recepcji (29 EUR vs. 38 i 31 vs. 50)

Anonymous - 2011-08-31, 22:31

Dzięki Paweł, jakbym namówiła Ryśka na ten wyjazd w przyszłym roku to się Ciebie poradzę kiedy i gdzie rezerwować spanie, czyli cena noclegu jest na jedną osobę, bo chyba nie pokoju. Chciałabym pojechać w maju albo w czerwcu, raczej nie w sezonie, bo nie lubię tłoku, jak byłam w Paryżu w lipcu to nie można było się ruszyć, coś okropnego. :/
PawelK - 2011-09-01, 08:25

Iwmali napisał/a:
ena noclegu jest na jedną osobę, bo chyba nie pokoju.


Ceny noclegu w hotelach są za pokoje iloś-osobowe.

She - 2011-09-01, 14:07

PawelK napisał/a:
Iwmali napisał/a:
Paweł a jak z noclegami, zamawiałeś wcześniej czy szukałeś na żywioł? Ile dnie zajęła Ci cała wyprawa? :)


Wyjechaliśmy w sobotę rano, wróciliśmy w następny czwartek w nocy (2 dni dojazd, 2 dni powrót, 2 dni nad morzem - Mont Saint Michel, Etretat, Dieppe) Same zamki to 7 dni.


Oj,mogliście to zadanie-liczenie dni,noclegów dac Szarej Sowie :D ;-)


PawelK,powiem krótko zazdraszczam
Świetne wakacje!

Milady - 2011-09-01, 14:14

To teraz, jak to już zauważył Nietajenko, ktoś powinien zdać jeszcze relację z wyprawy tropem PS i człowieka z UFO :)
Życzę Ci jeszcze więcej takich wyjazdów PawelK! :)

Szara Sowa - 2011-09-01, 14:22

She71 napisał/a:
Oj,mogliście to zadanie-liczenie dni,noclegów dac Szarej Sowie :D ;-)


A Szanownej Koleżance to się dowcip ostatnio wyostrzył, nie ma co... :D :p :D
Czyżbym konkursowo aż tak zalazł za skórę? :053:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group